Jump to content
Dogomania

CHORY Przerażony ONek z Pragi - Bruno ma dom.


Journey
 Share

Recommended Posts

[quote name='AngelsDream']
Tym niemniej może i dobrze jest powtarzać do znudzenia, żeby tego psa nie straszyć jeszcze bardziej.[/QUOTE]

Zgadzam się z [B]Aga2402 [/B]i [B]AngelsDream[/B].

Do psa można podejść na ok metr odległości, o ile nie wykazuje się zbyt dużego zainteresowania nim. Każdy, kto go widuje to potwierdza. Warto byłoby zarzucić mu pętlę/smycz/linkę na szyję . Pan Daniel nadal będzie pomagał w poszukiwaniach i łapaniu. Wiele osób chce pomóc. Mam nadzieję, że pies wreszcie da się złapać. Wiemy, że błąka się co najmniej od początku maja, to bardzo długo. To, że tak boi się kontaktu z człowiekiem świadczy o tym, że przez kogoś musiał być skrzywdzony.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 435
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Ja również zgadzam się z AngelsDream. Linki to by nie proponowała zarzucać, jeśli już to grubą smycz, bo wydaje mi się, że jak pies wyczuje zagrożenie i zacznie się rzucać to żeby przypadkiem się nie udusił. Podejrzewam, że pojedynczym osobom złapanie psiny się nie uda, bo pies wyczuwa zamiary człowieka w mig. Chyba, że to będzie Pan Daniel, który się dobrze na tym zna. Może też by się udało, gdyby to była grupa osób, której uda się otoczyć psa, ale i w takim przypadku może się wymknąć. Najważniejsze to jest w tej chwili to, żeby psiny nie przegonić, żeby nie zmieniła dzielnicy.

Link to comment
Share on other sites

Dokładnie. Szkoda, że owczarkowi nie można wytłumaczyć jakie mamy zamiary... Wtedy sam założyłby sobie smycz na szyję ;) ... a poważnie - w końcu musi się dać złapać, my musimy być cierpliwi i próbować. Też bardzo liczę na pomoc pana Daniela, bo ma największe doświadczenie w łapaniu psów.

Link to comment
Share on other sites

Dodam, że nie udało się nam go złapać tylko dlatego, że pewna dziewczynka źle wskazała alejkę w którą skręcił pies, inaczej jestem pewna że by się udało. Byliśmy o włos! Nie uważam żeby psu działa się w tym momencie krzywda, może chwilowo będzie wystraszony, ale za chwilę zrozumie zamiary człowieka, kiedy dostanie jeść i zostanie otoczony opieką. Czasem lepiej poświęcić chwilę strachu i lęku dla jego dobra. Tak "po dobroci" to możemy go wabić do zimy, a wtedy może być już za późno. Jak sami widzicie wabimy go "na kiełbaski i pieski" od maja (!) :/ Z marnym rezultatem.
Do tej pory uratowaliśmy sporo ulicznych zwierząt, zawsze ostatecznie znajdując im nowy dom. Liczę, że uda się nam to także w jego przypadku.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='kejszo']Dodam, że nie udało się nam go złapać tylko dlatego, że pewna dziewczynka źle wskazała alejkę w którą skręcił pies, inaczej jestem pewna że by się udało. Byliśmy o włos! Nie uważam żeby psu działa się w tym momencie krzywda, może chwilowo będzie wystraszony, ale za chwilę zrozumie zamiary człowieka, kiedy dostanie jeść i zostanie otoczony opieką. Czasem lepiej poświęcić chwilę strachu i lęku dla jego dobra. Tak "po dobroci" to możemy go wabić do zimy, a wtedy może być już za późno. Jak sami widzicie wabimy go "na kiełbaski i pieski" od maja (!) :/ Z marnym rezultatem.
Do tej pory uratowaliśmy sporo ulicznych zwierząt, zawsze ostatecznie znajdując im nowy dom. Liczę, że uda się nam to także w jego przypadku.[/QUOTE]

Doprecyzuję, co miałam na myśli.

Chodziło mi o to, by odławianiem psa zajmowały się osoby pewne tego, co robią, które znają ewentualne konsekwencje i możliwości. Ja nie odławiałam nigdy psa, który żył na dziko, nie licząc zwabienia na parówkę dość odważnej, kilkumiesięcznej suńki, więc ja tego psa sama, bez dozoru kogoś z doświadczeniem nie chcę ganiać, żeby nie zaszkodzić. W miarę możliwości jednak postaram się pomóc.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='AngelsDream']Chodziło mi o to, by odławianiem psa zajmowały się osoby pewne tego, co robią, które znają ewentualne konsekwencje i możliwości.[/QUOTE]

Dokładnie.
Ja kilka psów 'odławiałam', ale niestety mam na Bródno kawał drogi /nie licząc dni, gdy zjawiam się w stolicy, wtedy jest to ok. 30 min komunikacją miejską/. Teraz jestem uziemiona, bo odbieram poród, więc na razie nie mogę fizycznie pomóc w poszukiwaniach.
Niemniej jednak kiedy tylko uda się złapać tego owczarka deklaruję swoją pomoc / miejsce dla niego / , ale będę potrzebowała wsparcia w ew. leczeniu go i znalezieniu mu domu.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='AngelsDream']Doprecyzuję, co miałam na myśli.

Chodziło mi o to, by odławianiem psa zajmowały się osoby pewne tego, co robią, które znają ewentualne konsekwencje i możliwości. Ja nie odławiałam nigdy psa, który żył na dziko, nie licząc zwabienia na parówkę dość odważnej, kilkumiesięcznej suńki, więc ja tego psa sama, bez dozoru kogoś z doświadczeniem nie chcę ganiać, żeby nie zaszkodzić. W miarę możliwości jednak postaram się pomóc.[/QUOTE]

Oczywiście, że tak. Nikomu absolutnie nie mamy zamiaru narzucać taktyki jak łapać tego psa. Każdy niech próbuje na swój sposób, a nuż się uda. My naturalnie liczymy się z konsekwencją takiego łapania (np. ugryzieniem). Trudno, ryzyko zawodowe :]

Link to comment
Share on other sites

[B]Kejszo[/B], Angels, ja i p. Agnieszka mamy na myśli to, że akurat Wy wiecie, co robicie, ale ktoś, kto się nie zna mógłby zamiast pomóc - zaszkodzić ;) Przykład - kilkoro mieszkańców, z którymi rozmawiałam opowiadało, że ''gonią tego psa po osiedlu, ale on głupi jest, bo w popłochu ucieka''.

Link to comment
Share on other sites

Jakby co, też oferuję swoją pomoc w szukaniu czy złapaniu psiny. Kejszo - wielka szkoda, że ta dziewczynka Was zmyliła, bo pies byłby już uratowany. Tak jak napisała Journey-wiecie co robicie, znacie się na tym. Szkoda, że on wędruje po tak dużym obszarze.

Link to comment
Share on other sites

nie przeglądam wszystkich adresów wskazanych gdzie może przebywać sunia, ale wczoraj po południu i dziś ja widziałam. Jest tak charakterystyczna z tym uchem, że aż z daleka ją rozpoznałam.

Przebiega między samochodami do lasku przy Kondratowicza, obok jest przystanek autobusowy Bohuszewiczówny O1. To końcówka Kondratowicza dochodząca do Radzymińskiej, tam jest jakiś park, czy lasek, sunia jest na chwiejących łapkach i jak nieprzytomna lata między samochodami, smutne oczy, szukające, szlag człowieka trafia i nawet nie wiem do kogo dzwonić i z kim rozmawiać gdy ją zauważam, jeszcze mam ograniczony dostęp do netu bo mieszkam na wsi a tu w pracy jeden komp na 10 pracownic socjalnych.

Link to comment
Share on other sites

dostalam przed chwila telefon z informacja ,ze na ul. Warszawskiej w Zabkach lezy na chodniku prawdopodobnie potracona onka, proszono mnie o wpisanie tej informacji, kierowca nie chcial wypuscic osby jadacej z autobusu, nie chcial sie zatrzymac!!!!!

Link to comment
Share on other sites

to 5km odemnie ale dajcie jakis namiar tel. bo musze miec pewność ze ten pies na pewno jest potracony no i gdzie dokladniej jest teraz. jakis charakterystyczny punkt! Paweł będzie za 30 min z pracy to zaraz tam pojedziemy, tylko niech ktos określi jakieś dokładniejsze miejsce... Sklep/kościól/przystanek??? cokolwiek...

Link to comment
Share on other sites

Magda, ja wiem tylko tyle co Ty :( , ale BARDZO się cieszę, że tam pojedziecie. Skoro, jak napisała Ellig ''kierowca nie chcial wypuscic osby jadacej z autobusu, nie chcial sie zatrzymac!!!!'' to chyba pies musi być między przystankami :(
Jak tylko tam będziecie dzwoń do mnie, strasznie się martwię :( Nawet jeśli to inny pies to trzeba go zawieźć do lecznicy. Przez tel mogę Ci podać namiar na jedną z nich, która często pomaga bezdomnym psom.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Journey']Magda, ja wiem tylko tyle co Ty :( , ale BARDZO się cieszę, że tam pojedziecie. Skoro, jak napisała Ellig ''kierowca nie chcial wypuscic osby jadacej z autobusu, nie chcial sie zatrzymac!!!!'' to chyba pies musi być między przystankami :(
Jak tylko tam będziecie dzwoń do mnie, strasznie się martwię :( Nawet jeśli to inny pies to trzeba go zawieźć do lecznicy. Przez tel mogę Ci podać namiar na jedną z nich, która często pomaga bezdomnym psom.[/QUOTE]
Podalam tel do Marusia8, to ona jechala tym autobusem:(

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Journey']Czy Marusia8 może się tam wrócić ??? :( Rozumiem, że to ona jechała tym autobusem i widziała psa?[/QUOTE]
Nie moze bo jest juz za daleko, jedzie do swoich 13 psow i 3 szczeniakow, nie ma impulsow na karcie i nie mogla zadzwonic to byl przypadek ,ze wlasnie do niej zadzwonilam......................:(Poprosila,zebym tu napisala...

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Journey']Czy Marusia8 może się tam wrócić ??? :( Rozumiem, że to ona jechała tym autobusem i widziała psa?[/QUOTE]Tak............widziala i nic nie mogla zrobic,.nie mogla zadzwonic, nie mogla wysiasc, koszmar:(

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...