Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
behemotha

usypiać?

Recommended Posts

Pies ma 16 lat, od tygodnia coś mu się porobio w główce, stał się mocno pobudzony, nadpobudliwy, chociaż prawie nic nie chce jeść, na dworze zachowuje się jak opętany - podbiega do każdego człowieka i zwierzęcia, ostatnio pomylił nawet gołębia z psem. Biega nerwowo i z nosem przy ziemi - nie ma w pobliżu suczki więc zakochanie z powodu [URL="http://www.vetopedia.pl/article84-1-Cieczka.html"][B][COLOR=#1152a7]cieczki[/COLOR][/B][/URL] odpada. Jest przygłuchy, ślepnie, budzi sie o 3 nad ranem i tak potrafi chodzic w tą i z powrotem - czasem położy się na sekundę, dwie i zaczyna spacer po mieszkaniu na nowo, nie daje nikomu spac. W dzień wyje praktycznie bez przerwy - myślałam, że może sąsiedzi tylko się skarżą, ale miałam okazję posłuchać kiedy byłam na urlopie. Dodatkowo jak tylko wraca do domu zaczyna "gwałcić" swoje posłanie, poduszki. Co z nim robić? Leki na uspokojenie nie działają, miał jakieś niebieskie tabletki na zaburzenia behawioralne i żel kalm aid, ale bez efektów. Mama przebąkuje o uśpieniu, pies jest stary, może faktycznie. Nie będę ściemniać, że się z nim nie męczymy, ale sama już nie wiem co zrobić. Brakuje mi pomysłów. Domyślamy się, że to demencja, nie interesuje mnie sztuczna aktywność, a wiadomo, że ten stan będzie się pogłębiał. Mam wrażenie, że męczymy się wszyscy - i pies i my. Co myślicie na ten temat?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja chyba bym tego psa jednak uśpiła. No bo nawet jeśli go zbadamy (co u starszego psa, jeszcze bojącego się weta jest dodatkowym stresem) i cośtam zdiagnozujemy (albo i nie) to co to da? Jeśli nawet podejmiemy jakieś leczenie, to raz że niemal na pewno będzie kosztowne i inwazyjne, szczególnie gdy wyjdą zmiany nowotworowe, ale najważniejsze - nie odejmie psu tych lat. 16 lat to naprawdę zaawansowany wiek, niewiele psów go osiąga. Co nam da przeciąganie na siłę jego stresów? Kilka miesięcy życia dłużej? Może tygodni? I to będą tygodnie dla nas, nie dla jego dobra, jeśli on każdego dnia będzie źle się czuł, cierpiał.
Dla mnie pies może być bez łapy, ślepy, na wózku, głuchy - i jest sens żeby żył. Dopóki cieszy się życiem, nie cierpi, nie jest w stresie dzień po dniu. Jeśli pies nie spi po nocach, całymi dniami wyje, jest nerwowy, to niestety praktycznie na pewno coś go bardzo boli albo ma poważne zaburzenia psychiczne. Jeśli podawanie środków przeciwbólowych i/lub uspokajających nie jest w stanie zapewnić mu w miarę przyjemnego funkcjonowania - to wg mnie utrzymywanie go przy życiu czy leczenie na siłę, nie raz bolesne i męczące, jest naszym egoizmem. Psy umierają, zazwyczaj i tak wcześniej niż w wieku 16 lat. Taki wiek to już zazwyczaj stan terminalny, ten pies już nigdy nie będzie młody i zdrowy. Nie da się go cudownie uleczyć, żeby był taki jak 3, 5, 8 lat temu; można tylko dać mu godną starość i śmierć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dziękuję za odpowiedzi. Szczerze mówiąc cały dzień spędziłam w necie ze swoim problemem.
Nie, nie robiliśmy na razie badań, bo to faktycznie stary histeryk - mimo, że mały szczepienia odbywają się przy udziale dwóch osób trzymających, o obcinaniu pazurów (nie da sobie zrobić tego w domu) nie wspomnę.
Pomijając jego schizowe zachowanie wygląda na to, że jest w porządku, chociaż jak piszecie badania w tym wieku pewnie coś by wykryły.
Na początku myślałam, że może zwyczajnie się "zakochał" i stąd to wycie i niestandardowe zachowania na dworze a nocne spacery sygnalizują częstsze potrzeby wychodzenia siusiu, ale jedna i druga teoria wzięła w łeb.
Efekt jest taki, że wszyscy są na siebie źli i obrażeni (z psem na czele) bo nikt w nocy nie spał i strach zostawiać go w domu, bo w końcu sąsiedzi naślą na nas straż dla zwierząt z podejrzeniem, że robimy mu krzywdę skoro tak głośno się zachowuje.
Dlatego pojawiają się dylematy co zrobić, żeby nie mieć później wyrzutów sumienia, przecież to żywe stworzenie.
I pytanie co powiedzieć weterynarzowi, żeby nie zbagatelizował problemu i nie wcisną kolejnych leków, bo tak jak piszecie lat mu już nie wrócimy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie jestem zwolenniczka usypiania,wiem z doswiadczenia ze leczenie daje dobre efekty.rok temu gdy moja sunia miala 16 lat zachorowala na ropomacicze,operacja byla wykluczona ze wzgledu na wiek i serce,lekarz proponowal uspic,zaryzykowalam podjelismy leczenie farmakologiczne miala 10% szans na przezycie.Udalo sie do dzis nie ma nawrotu.Ma tez guzy na watrobie od roku lecze ja nie cierpi, nie ma objawow niewydolnosci jest radosna ma apetyt.Nigdy bym sobie nie wybaczyla gdybym rok temu nie podjela leczenia przeciez to moj przyjaciel,a wtedy wizualnie byla wrakiem psa ale ja w nia wierzylam:)wg mnie uspienie to ostatecznosc

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja bym zrobiła badania, krew, usg jamy brzusznej, z uwzględnieniem prostaty, serce, rtg. Bo może się okazać że jest to jakaś głupia przypadłość i przy ustawionym leczeniu pies sobie jeszcze komfortowo pożyje. Albo niestety odwrotnie- okaże się, ze stan ejest znacznie powazniejszy, np zaawansowany nowotwór.

I niestety, jeśli psu nie da się zapewnić w miarę komfortowego schyłku zycia to obowiązkiem właściciela jest pozwolić mu odejść w niebolesny, spokojny sposób. Jednocześnie czasem warto powalczyć, a nie poddawać się tylko dlatego, że pies jest stary.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Trzeba ocenić, jaki w tej chwili jest komfort psa i czy są realne szanse na poprawienie jakości życia. Jeśli nie - nie ma sensu psa męczyć. Wychodzę z założenia, że skoro medycyna pozwala wydłużyć życie, ma też prawo je skrócić, jeśli właśnie jakoś tego życia zaczyna gwałtownie spadać.
Po prostu byle nie cierpiał.
U nas pies został uśpiony, kiedy zdiagnozowano u niego ogromny, nieoperacyjny guz prostaty. Psa nie bolało, bo leki, chodził, jadł, ale cewnik, bo się nie mógł wypróżnić, pielucha bo cewnik, kołnierz, bo pielucha. No i pies naprawdę się z tym męczył. Był naszym przyjacielem przez 11 lat. Można było próbować z chemią, ale wet nie dawał większych nadziei i sam przyznał, ze pies cierpi. Uznaliśmy, że uczciwsze będzie uśpienie go w domu, wśród bliskich, niż skazywanie na stres szpitali, leczenia, na ból. Bo był naszym przyjacielem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...