joaaa Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Taaa, ja też jakoś nic nie zrobiłam, nawet nalewki wiśniowej, bo tak się zbierałam, że resztkę wiśni zeżarły ptaki. ;) Teraz mam ambitny plan, żeby zrobić dżem jabłkowy, ale jakoś ciągle zapominam kupić cukier. No więc Szejk już jest, siedzi w boksie i jest ciszaaaaaaaa! Za jakiś czas pójdę do niego i go nakarmię, ale niech bardziej zgłodnieje, to chętniej zje. Zapoznał się z częścią stada kuchennego: Piśką, Bajerkiem i Rambusiem. Od Piśki oberwał, bo podszedł do jabłka, które uznała za swoje. Trochę się wystraszył i poszedł po ratunek do męża Ani. Cieszę się, że mogłam poznać Anię i jej TZta (kurcze, nie pamiętam imienia). Szkoda tylko, że nie mogli posiedzieć dłużej. Pomyślałam sobie, że można byłoby kupić dla Szejka kong, albo kulę-smakulę. Pod warunkiem, że będzie miał apetyt. Quote
Katcherine Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Joaa- ja poczekam sobie spokojnie ...jak miesiac minie to od razu oswiadczam ze sobie wlasnie wisnioweczki naleje jako oblanie Szejkowych podrozy! O! Ania mu dala na uspokojenie...czy on tak w pomieszczeniu? Doddy- daloby rade Joaa zamowienie zrealizowac? :P ...ja tutaj juz polaze za jakimis cudami- bo te co mialam na mysli jeszcze jak Szejk byl u Ani to wywialo...jedyny egzemplarz ma Ego jeszcze po Dropusiu i Grysku a jeden ma Gwozdzik u mamy i napewno nie odda;) To dalej trzymam kciuki tym razem za powrotna trase Ani i Meza. Quote
joaaa Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Myślę, że to kwestia pomieszczenia; mało bodźców, ścianki pełne, na przeciwko wejścia do boksu ścianka innego boksu, drzwi na zewnątrz zamknięte. Poczuł się bezpieczniej, nie musi obserwować, czuwać, biec za człowiekiem, który gdzieś tam chodzi, więc nie drze japy. Tak mi się wydaje. ;) Quote
Katcherine Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 To sobie teraz moi kochani schodzcie na Gusie- znaczy tuczcie sie po leniwcowemu :):):). czekam z utesknieniem na zdjecia toczacego sie Szejka I niech on juz nie drze sie wogole LOL ;). zjada jabluszka czy sie nimi tylko bawi? ...bo ja mam delikwenta co podmienial innym psom jablka na patyczki zeby w Warszawie z tarasu widokowego od strony Wisly wrzucac osiolkom na zer i je sobie ogladac... Brena doddy w tym samym miejscu malo nie zrejterowala zobaczywszy strusie... Quote
Katcherine Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 a Asia- i jakbys mi za pare dni napisala jak z jego utrzymywaniem czystosci wewnatrz tego wenetrznego kojca byloby super. ps. masz zapchana skrzyneczke LOL Quote
andzia69 Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Katcherine napisał(a): ps. masz zapchana skrzyneczke LOL kto ma? ja odetkałam;):) Quote
Katcherine Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Jak wizyta? tanitka napisał(a):Dziś chcę podjechac na Paluch zobaczyć wyzełka z A2, Dada M, APSA- nie macie jakiegoś zaprzyjaźnionego hotelu, zeby go tam umieścić? :( Quote
joaaa Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 andzia69 napisał(a):kto ma? ja odetkałam;):) Chyba ja, juz odetkałam. :) NIE SZCZEKA!!!! Byłam u niego, jest trochę przestraszony, ale Kastor przy wychodzeniu na dwór mu naubliżał, więc miał prawo się przestraszyć, jak wielka morda cane corso mu nawtykała. Ale pomiziałam go i znowu zostawiłam. Niedługo wyjdę z nim na dwór. Quote
tanitka Posted August 21, 2011 Author Posted August 21, 2011 nie mozliwe, Szejk podmieniony, albo cudownie odmieniony! :) Quote
Katcherine Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Ja czekam na pierwszy spacer...no nie moze isc tak splatka z Moja Gwiazda jak to doddy ujela ;)...wiec czekam na pomysl Gwiazdy LOL Quote
doddy Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 O kongu doczytałam. W domu mam kulke na smakołyki to mogę oddac na początek na dobry cel. Sprawdzimy czy go zaciekawi. Quote
Ania+Milva i Ulver Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Nawet jak Szejk zacznie szczekac, to Castor go zagłuszy albo powie dobitnie iż ma się zamknąć:) Castor to kawał chłopa -piękny, wręcz powalający urodą, ale w zyciu bym nie weszła na teren jakby latał przy bramce:) My jakieś 10 minut temu dojechaliśmy, chwilę odsapnę i jeszcze do psiaków lecę. Cały czas trzymam kciuki za Szejka mocno, mocno. Oby zostało tak jak jest, u mnie Szejk od razu szczekał po zamknięciu, moze jednak zamkniete pomieszczenie podziała na niego i w końcu się uspokoi. Ze stadem Joaa myślę , że się zgra- boksia dała mu trochę popalić, ale to dobrze, im szybciej Szejk załapie gdzie jego miejsce tym dla niego lepiej. Całą drogę w aucie był bardzo grzeczny. Miło było poznac Joaa!!:) przez psiaki człowiek nawet nie ma czasu posiedziec dłużej, ale może będzie jeszcze kiedyś okazja:) a jabłka są pyyyyszne!! Quote
joaaa Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 He,he, to pewnie żałujecie, że nie zerwaliście więcej. Strasznie długo jechaliście, chyba, że były jakieś przygody po drodze. ;) Quote
Katcherine Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Ja sie zaczynam martwic ze teraz Joaaa zacznie narzekac ze on taki cichy i spiacy.... Nie licz ze ktokolwiek ci CC podrzuci bo juz napisalas ze Tylko male, starutkie i spokojne...LOL. Soema ma wybor my nie. Dziekuje za transport. Ania+Milva i Ulver napisał(a):Nawet jak Szejk zacznie szczekac, to Castor go zagłuszy albo powie dobitnie iż ma się zamknąć:) Castor to kawał chłopa -piękny, wręcz powalający urodą, ale w zyciu bym nie weszła na teren jakby latał przy bramce:) My jakieś 10 minut temu dojechaliśmy, chwilę odsapnę i jeszcze do psiaków lecę. Cały czas trzymam kciuki za Szejka mocno, mocno. Oby zostało tak jak jest, u mnie Szejk od razu szczekał po zamknięciu, moze jednak zamkniete pomieszczenie podziała na niego i w końcu się uspokoi. Ze stadem Joaa myślę , że się zgra- boksia dała mu trochę popalić, ale to dobrze, im szybciej Szejk załapie gdzie jego miejsce tym dla niego lepiej. Całą drogę w aucie był bardzo grzeczny. Miło było poznac Joaa!!:) przez psiaki człowiek nawet nie ma czasu posiedziec dłużej, ale może będzie jeszcze kiedyś okazja:) a jabłka są pyyyyszne!! Quote
Ania+Milva i Ulver Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Zrobiliśmy sobie przystanek chwilę, bo Piotr juz był zmęczony , w końcu dziś 500km zrobiliśmy....po drodze powrotnej staliśmy tez w korku bo tir zablokował drogę-koło mu sie urwało... Bardzo bym chciała aby Szejki zjadł normalną porcję kolacji - Joaa daj znać! Quote
joaaa Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Przed chwilą byłam z nim na spacerze na smyczy, karmę rąbał błyskawicznie. Na razie nie czuje się najlepiej, sprawdzał bramę, czy nie uda się dać nogę, potem sprawdzał siatkę na końcu ogrodu. Ale potem chętnie wszedł do domu i do boksu. I nie szczeka. Zjadł dobry kubek karmy i jeszcze trochę mojej, bo miałam w saszetce, i zjadłby jeszcze więcej. :) Quote
doddy Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Wyżełek Parysek z depresją w potrzebie - special for ciotek wyżłowych: http://www.facebook.com/event.php?eid=122603094503923 Quote
andzia69 Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 joaaa napisał(a):Przed chwilą byłam z nim na spacerze na smyczy, karmę rąbał błyskawicznie. Na razie nie czuje się najlepiej, sprawdzał bramę, czy nie uda się dać nogę, potem sprawdzał siatkę na końcu ogrodu. Ale potem chętnie wszedł do domu i do boksu. I nie szczeka. Zjadł dobry kubek karmy i jeszcze trochę mojej, bo miałam w saszetce, i zjadłby jeszcze więcej. :) no proszę - co za grzecny piesecek:):) Quote
Ania+Milva i Ulver Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 On u mnie pierwszy dzień też patrzył na ogrodzenie, ale już drugiego było ok-łatwo go tez przywołać. Bardzo sie cieszę , że kolacja zjedzona- niech teraz sobie spokojnie śpi!!!!!!!!!!!!! Quote
Katcherine Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Nie mam konta na FB i kaze mi sie zalogowac- doddy daloby rade przekleic? doddy napisał(a):Wyżełek Parysek z depresją w potrzebie - special for ciotek wyżłowych: http://www.facebook.com/event.php?eid=122603094503923 Quote
Katcherine Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Jak jutro Joaaa powie ze jeszcze do tego w nocy byla cisza...to normalnie uznam ze Ania z TZ-tem podmieniali psa po drodze :P No nic. Nadal trzymam kciuki ale juz sie nie moge doczekac dalszych relacji LOL joaaa napisał(a):Przed chwilą byłam z nim na spacerze na smyczy, karmę rąbał błyskawicznie. Na razie nie czuje się najlepiej, sprawdzał bramę, czy nie uda się dać nogę, potem sprawdzał siatkę na końcu ogrodu. Ale potem chętnie wszedł do domu i do boksu. I nie szczeka. Zjadł dobry kubek karmy i jeszcze trochę mojej, bo miałam w saszetce, i zjadłby jeszcze więcej. :) Quote
andzia69 Posted August 21, 2011 Posted August 21, 2011 Katcherine napisał(a):Nie mam konta na FB i kaze mi sie zalogowac- doddy daloby rade przekleic? ja ci przekleję:) "Nazywam się Parys.Mam 5 lat i nie mam siły dalej żyć.Kiedy wstaje nowy dzień, zaznaczony słońcem na niebie bądź spadającymi kroplami deszczu stukającymi o metalowy dach bosku, wychodzę z budy i patrzę...W dal, beznamiętnie, widząc jeden punkt-pasmo zielonej trawy, na którą już nigdy nie wbiegnę.Nie wierzę, tak długo siedzę zamknięty w boksie ,że w sercu narodził się jedynie strach i niepewność o przyszłość.Już nie płaczę.O nie,p...si mężczyzna musi być dzielny, moje oczy są mętne.Ale kiedy nowy Pan podchodzi do boksu obok i zabiera na smycz przyjaciela, z którym wymienialiśmy ukradkowe spojrzenia napełnione żalem i smutkiem, w sercu czuję bolesne ukłucie.Spuszczam głowę, podchodzę na tył boksu i siadam..Tłumaczę,że jeszcze nie nadszedł mój czas, jeszcze nie teraz, ale gdzieś tam w środku wyję z rozpaczy i połykam gorzką łzę... Miałem kiedyś dom, dom na wieczność, ale zabrano mnie do samochodu i wywieziono daleko.Myślałem,że czeka mnie długa wycieczka, siedząc na tylnym siedzeniu radośnie merdałem ogonem i spoglądałem na właścicieli, którzy milczeli.Zaparkowaliśmy na dużym parkingu, Pan kazał szybko wysiadać.I poszliśmy w głąb lasu.Czekałem kiedy spuści mnie ze smyczy i będę mógł pobiegać, poszukać grzybów, powąchać sosnowe drzewa i pobawić się szyszkami.Zatrzymaliśmy się przed drzewem, jeszcze nie przeczuwałem, ze kochane drzewo będzie moim oprawcą.Pan kazał stanąć, obwiązał smycz dookoła, wydał polecenie"siad" i odszedł...Widziałem jego oddalającą sylwetkę ale mój głos zamarł, nie mogłem wydobyć żadnego dźwięku...Nie dam rady pisać do było dalej, ilekroć wspomnę ten czas, moje gardło zaciska się gwałtownie a umysł przywołuje najstraszniejsze wyobrażenie głodu, pragnienia i okropnej samotności,w ciemnym i głuchym lesie, za dala od świata...Jestem azylowym psem, jednym z wielu, dobrzy ludzie nazwali Parysem...Dumny-mówili ale jaki nieszczęśliwy...I teraz nie szczekam, kiedy ktoś podchodzi do siatki, stoję wpatrując się w jego oczy, przenikając serce...Mój poukładany świat runął jak domek z kart, kochałem a obdarto mnie z nadziei...Nie żalę się nikomu ale bolą mnie łapy, chyba stanie w boksie nie jest korzystne dla moich stawów, do tej pory przecież biegałem... Parys...piękny wyżeł powoli popada w depresję.Odmawia pożywienia, tępym wzrokiem obserwuje przyjeżdżające i odjeżdżające samochody ale szeptamy mu na ucho-Dzielny psiaku wytrzymaj jeszcze trochę, Twój nowy Pan Cię szuka ale nie możecie na siebie trafić.Nadejdzie dzień,że odjedziesz stąd samochodem po lepsze życie... Szuka domu z ogrodzeniem, będzie doskonałym stróżem i przyjacielem rodziny,pragnie człowieka na wyłączność. Błagamy..Zauważcie tą biedę, która sama nie jest w stanie zaprezentować się godnie i opowiedzieć Wam historię swojego przegranego życia...Jest ono jednak do wygrania.Wygrajmy je wspólnie dla niego..... kontakt: Patrycja - 506038700" Quote
Katcherine Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 dzieki Anita...no to kolejny psiak... Tanitka wiesz o nim? A ja czekam jeszcze na relacje Joaaa po pierwszej nocce ....hop, hop.zyjecie? czy odsypiacie? Quote
tanitka Posted August 22, 2011 Author Posted August 22, 2011 widzialam go już na FB, a Ati przekleiła na nasz FB SOS wyzlom. :( Quote
Katcherine Posted August 22, 2011 Posted August 22, 2011 a sa jakies konkrety czy tylko taka ogloszeniowa historia..? on w schronisku czy gdzie? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.