AgaG Posted August 29, 2006 Posted August 29, 2006 Wczoraj, gdy jechałysmy z Wellington do Kielc po Bunga z otwartym złamaniem łapy, zadzwoniła Erka, że własnie się dowiedziała, że od czwartku w miejscowosci pod Kielcami leży suka w wysokiej ciąży, ktorą ktoś wyrzucił w lesie tuż przy drodze...Odetchnęłyśmy, ze w samochodzie miejsce jest, i kierowane przez erkę najpierw wzięłyśmy Bungusia a potem we trzy udałyśmy się tam. naszym oczom ukazał się widok następujący: suka szczerząca zęby w otwartym samochodzie osobowym osoby, która ją znalazła. Po prostu tam wskoczyła i zajęła miejce przy kierownicy.Uznała zapewne, że ten wozik znakomicie nadaje się na miejsce porodu :evil_lol: . gdy zblizalismy się do samochodu chciała gryźć..Uratowało nas to, ze wellington miała przy sobie sucha karmę. Wysypalysmy do paki samochodu Wellington tę karmę i wabiłysmy spokojnie suczkę. Ale ona wchodziła tylko przednimi łapami.. wreszcie zdecydowałyśmy się na szybki manewr podsadzenia jej od tyłu za nogi do autka, gdy była zajęta jedzeniem. udało się !!! w drodze warczała. najpier zobaczył bunga i ją (oczywiście przez kraty tak się rzucała Doktor Słowińki), potem zawieźliśmy Bunga do mojej mamy a sunię do hotelu. Mimo 5 sedalinów !!! w ogóle nie była oszołomiona, choc czekalismy w sumie 5 godzin. Pan Tomek musiał wziąć ja na chwytak i dać do kojca. najgorsze, że po drodze zabłądziłyśmy i gdyby nie telefoniczne instrucje patii i jej męża nie wiem, co by było.. dziś u suni mają byc weci z Wieliczki i oni ustala termin badań i sterylizacji suczki. na wiezienie jej do Krakowa przy takim zachowaniu nie ma bowiem szans. oczywiscie jak nam powiedziały Amicusy taka agresja wynika ze stresu ciezarnej suki . mam nadzieję, że po sterylce okaże się miła. jest śliczna, młoda... W drodze powrotnej błądziłysmy dwa razy...:roll::roll::mad:w domu byłam koło 24...dobrze, że mial kto wyjść z moimi psami:loveu: Bardzo dziękuję Erce, która z pracy musiała się zwolnic, Weelington, panu Tomkowi, który nie miał juz miesc w hotelu a jednak kazał nam przyjeżdzać i ak fachowo zajał się suczką i oczywiście pati, ktora wezwała do suni lekarzy z Wieliczki. Quote
Jagienka Posted August 29, 2006 Posted August 29, 2006 Olaboga to jak Nam się rozmnoży, to jak będą liczone koszty w hotelu?? Szczeniak jako psiur jeden?? :question: Quote
agusiazet Posted August 29, 2006 Posted August 29, 2006 Sunia na pewno będzie super, po sterylce!!! Quote
jogi Posted August 29, 2006 Posted August 29, 2006 O ja:crazyeye: nieźle:lol: Dobrze że się Wam udało ją zabrać. Gratuluję samozaparcia i odwagi:) Quote
AgaG Posted August 29, 2006 Author Posted August 29, 2006 Patia dzięki wielkie za wstawienie :calus::calus::calus::calus::calus: Quote
Patia Posted August 29, 2006 Posted August 29, 2006 Jutro będę wszystko wiedzieć , mówiłam lekarzom , ze sprawa pilna i że suczka może reagować agresją , sunia zostanie znieczulona już w hotelu , wspominałam , że może mieć jakieś obrażenia , leżała przecież przy drodze , może z bólu ta agresja? Quote
AgaG Posted August 29, 2006 Author Posted August 29, 2006 Dziekuję Ci bardzo, że do nich dzwoniłaś... tak jak już mówiłam zawiezienie do Krakowa tej suni w takim jej stanie na rqazie jest bez szans... ale mar. gajko już ją polubiła i herbatikami karmi. :loveu: napisała mi to w sms-ie, że ;dziewczynka powarkuje, ale herbatnika zjadła. mar. Gajko ja nie mam żadnego doświadczenia z trudnymi sukami :placz::placz: i wiem, ze jestem okropna, ale liczę na Ciebie troszkę:eviltong:moje jazdy do hotelu przy pięciu pach na opiece (bo bungo na tymczasie) są niemożliwe...Dobrze przynajmniej, że młój malżonek to wszystko toleruje. dziś spotkał swojego ucznia, gdy szwedł z dwoma psami, a potem z trzecim i ten go zapytał, dlaczego ma tyle psów... a mój mąż: "po tylu latach uczenia w szkole odczuwam nieprzepartą chęć obcowania z inteligentną formą życia":diabloti: Quote
ulvhedinn Posted August 29, 2006 Posted August 29, 2006 [quote name='AgaG']Dziekuję Ci bardzo, że do nich dzwoniłaś... tak jak już mówiłam zawiezienie do Krakowa tej suni w takim jej stanie na rqazie jest bez szans... ale mar. gajko już ją polubiła i herbatikami karmi. :loveu: napisała mi to w sms-ie, że ;dziewczynka powarkuje, ale herbatnika zjadła. mar. Gajko ja nie mam żadnego doświadczenia z trudnymi sukami :placz::placz: i wiem, ze jestem okropna, ale liczę na Ciebie troszkę:eviltong:moje jazdy do hotelu przy pięciu pach na opiece (bo bungo na tymczasie) są niemożliwe...Dobrze przynajmniej, że młój malżonek to wszystko toleruje. dziś spotkał swojego ucznia, gdy szwedł z dwoma psami, a potem z trzecim i ten go zapytał, dlaczego ma tyle psów... a mój mąż: "po tylu latach uczenia w szkole odczuwam nieprzepartą chęć obcowania z inteligentną formą życia":diabloti: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: Mam nadzieję, że z sunią będzie wszystko dobrze, a jak sie uspokoi i oswoi, to pewnie okaże sie słodką przylepą;) Quote
wanda szostek Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Miała psina szczęście. Oby dalej jej dopisywało. Quote
mar.gajko Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 NO słodka to ona nie jest. Ale jaka jest naprawdę to się dopiero okaże. Na pewno jest w tej chwili skołowana i niespokojna. Zobaczymy. Quote
Jagienka Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 [quote name='AgaG']dziś spotkał swojego ucznia, gdy szwedł z dwoma psami, a potem z trzecim i ten go zapytał, dlaczego ma tyle psów... a mój mąż: "po tylu latach uczenia w szkole odczuwam nieprzepartą chęć obcowania z inteligentną formą życia":diabloti: :laugh2_2: :laugh2_2: :laugh2_2: ale masz fajnego męża :loveu: A co do suni to mam nadzieje, że się mała odstresuje... :shake: Quote
erka Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 To ja dziękuję AdzeG i Wellington za to, że uratowały sunię:modla: :modla: :modla: Bez ich pomocy nie miałaby szans. Jakiś........ wyrzucił ją w lesie z samochodu i przez kilka dni , bez jedzenia i picia, czekała w tym samym miejscu na tego........ To,że udało się nam ją zapakować do samochodu, to naprawdę cud. Ja już traciłam nadzieję. A nie mogłysmy liczyc na żadną pomoc, nawet na łapaczy ze schronu, bo to juz nie była gmina Kielce i oni juz tam nie działają. A teraz prośba do mar.gajko, znanej z oswajania dzikich suń :razz: o zajęcie się Leśną. Jam mam nadzieję, że ta agresja jest spowodowana tą trudną sytuacją w jakiej Leśna sie znalazła i szybko jej to minie. A do wszystkich wielka prośba o wsparcie finansowe !!! Potrzebne będą środki na opłacenie hotelu i sterylkę. Jeżeli ktos może, to bardzo proszę o umieszczenie jej w AFN. Quote
GreenEvil Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 AFN na dobry poczatek daje 50zl. pzdr GreenEvil Quote
AgaG Posted August 30, 2006 Author Posted August 30, 2006 bardzo dziękuję za zainteresowanie sunią, a na mar. gajko liczę jak zawsze, bo jest niezastąpiona w trudnych przypadkach (na wątek Bunga nawet nie weszła, bo wie, widzi że to miodzio i tu będzie łatwiej:eviltong:) Patia dziś do mnie dzwoniła, weci w Wieliczce byli, mówią, żeby tydzień odczekać, zeby się uspokioiła i że już może być za poźno na sterylizcję, tylko być może musi urodzić i zostawi się jednego szczeniaka. ja się na tym nie znam... Quote
GreenEvil Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 aha prosimy o wplaty z dopisem Lesna Onka pzdr GreenEvil Quote
mar.gajko Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 AgaG napisał(a):bardzo dziękuję za zainteresowanie sunią, a na mar. gajko liczę jak zawsze, bo jest niezastąpiona w trudnych przypadkach (na wątek Bunga nawet nie weszła, bo wie, widzi że to miodzio i tu będzie łatwiej:eviltong:) Weszła, poczytała, zaopiekowany, pod kontrolą, co się bedzie wtrącać.:cool1: Quote
kiwi Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 widze aga widze:( serce mi peka na mysl o maluchah... ale sama ich wziac na wychowanie nie moge i nie wiem czy ktokolwiek moze... przy yodzie weci wieliczkowi mowili mi ze sterylizacja w tak poznej ciazy to ryzykowna sprawa, trzeba wyciac duza czesc ciala... mimo to przy zostawieniu jednego trzeba i tak liczyc sie z minimum 8 tygodniowym pobytem w hotelu.... a to nie liczac utrzymania szczeniaka 800 zl.... Quote
jogi Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Dziewczyny będę śledzić wątek:) gdyby okazało się, że Leśna nie jest agesywna to może miałabym chetnych. Znajomi szefa(wet) stacili dalamtyńczyka na ostre rozszerzenie żołądka i szukają suki, jako toważyszki dobermana Quote
erka Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 No cóż, wiem, że to straszne, ale chyba trzeba mysleć o uśpieniu całości miotu. Nie będzie nas stać na utrzymanie jej tak długo w hotelu, chyba że znajdzie sie ktoś , kto ją weźmie z maluchem. Quote
mar.gajko Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Nie mówmy hop, jak nie ma przez co skakać. Cycki jakies małe ma, jak na końcówkę ciąży i wogóle. Zobaczymy. Quote
AgaG Posted August 30, 2006 Author Posted August 30, 2006 Zrobiłam dziś konferencję z dwoma moimi wetami, bo jak wiadomo, mając tyle psów pod opieką mieć jednego weta to mało za mało :evil_lol:. I teraz co postanowiliśmy; czekanie tydzień, jak propnują weci w Wieliczce to za długo i niepotrzebne jest, wcale nie wiadomo, czy ona za tydzień da się zbadać, czy nie będzie agresywna ze strachu nadal... itd. a poza tym, ja chcę już wiedzieć, co jej jest, czy to ciąża rzeczywiście itd... nie będę umierać z nerwów przez nastepny tydzień.. Na jutro jest wezwany wet, który da jej zastrzyk oszałamiający i jutro zawozimy ją na 8 rano do doktora Słowińskiego. zrobi jej wszystkie badania diagnostyczne, które są potrzebne w tym momencie. Jeslim okaze się, ze jest to możliwe, jutro będzie sterylizacja suczki. jestem umówiona z doktorem słowinskim na dwa zabiegi naszych psów: Bunga i Leśnej... Quote
AgaG Posted August 30, 2006 Author Posted August 30, 2006 mar. gajko mi sms-a wysłała, że gdy wychodziła z hoteliku, to sunia merdała do niej i boczek wystawiała do głaskania przez kratę czyli może będzie bardzo fajna po sterylce, jak burza hormonalna minie. Quote
erka Posted August 31, 2006 Posted August 31, 2006 Trzymamy kciuki za oba psiaki- Leśną i Bungo, oby wszystko zakończyło sie pomyślnie. A wszystkich prosimy bardzo o wsparcie finansowe dla nich na AFN. Quote
AgaG Posted August 31, 2006 Author Posted August 31, 2006 Rano 0 7 w wieliczce dostała od doktora W. zastrzyk oszałamiający. Zapłaciłam 70!!! :placz::placz: :placz: bo pewno uznał, że jazda w deszcz i o tej porze itd... no nie wiem, nawet rachunku nie dał.. wellington świadkiem. pozostawiam bez komentarza.. za jeden zastrzyk tyle kasy...ale nie miałyśmy wyjścia, skoro z suni taka charakterna dziewczynka... Doktor Słowiński wniósł smoka na rękach... już jest po sterylce. Ona w ogóle nie była w ciąży... Jest potwornie gruba!! dlaczego ktoś tuczył sukę a potem ją wyrzucil? teraz już rozumiem, czemu wskoczyła do prywatnego samochodu osobowego i go broniła: pewno podobnym przyjechała i sądziła, że domu wróci... czekała od czwartku w miejscu, gdzie kochany "właściciel" ją pozostawił...biedactwo!!!Bardzo licze na to, że mar. gajko pomoże mi wychować pannę, co by ząbków nie szczerzyła... choć dziś byo lepiej.. mi zabków nie pokazała, ale jak się zaczęła wybudzać to paniom asystentkom tak.. nie pozwoliła sobie pod noskiem posprzątać..Zaraz jedziemy po nią z wellington Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.