Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 670
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

malawaszka napisał(a):
może wtedy nei był np na wyżej wspomnianym głodzie :roll:


... i może dla tego sprawiał wrażenie pozytywnie zakręconego.
Nie będę dyskutować ani z madzik, ani z Borówką, bo nie chodzi o słowne przepychanki.

Powiedziałam Człowiekowi Zakręconemu, żeby najpierw zajął się swoim życiem, a potem brał pod opiekę czyjeś... Madzik, Borówka, Wam polecam to samo.

Posted

malawaszka napisał(a):
może wtedy nei był np na wyżej wspomnianym głodzie :roll:

W tę przyczynę to ja nawet nie wnikam. Ani ziębi mnie ani grzeje, czy był na głodzie, czy nie był, czy to w ogóle był głód, czy wypił red bulla, czy szedł z wiatrem itd...
Jedno jest pewne, to nie był dom dla Muszki.
Śmiem z kolei twierdzić Madziek, że Ty w ogóle nie wiedziałaś również (nie powiedziano Ci? sama nie dopytałaś?) dla jakiego kalibru psiaka sprawdzasz dom.
Pan oddał CC do schronu, bo pies skroił komuś pupsko. Wiem, wiem... CC nijak nie przystaje do filigranowej Muszki ale i sama Muszka ma duszę zaczepno - obronną i potrafi się rzucić nie tylko na psa ale i na obcego, o opiekunce Sylwii nawet nie wspominając (a nie dalej jak w pt. mi o tym powiedziała). Tego, co by było, gdyby... na wielkie jej szczęście już się nie dowiemy.

Posted

ja nie miałam się czego przyczepić,bo jak my byłyśmy to wszystko było ok,facet był na chodzie.Pomylić się zawsze można ale to nie znaczy,że nie nadaję się do niczego.Wspomnę tu historię np. goldena Ozzyego,który został wyadoptowany do"super" domu,a po kilku dniach pies już nie żył.Nikt nie jest nieomylny,ja nie twierdzę,że nie mogłam się pomylić ale facet może wtedy był bardziej przygotowany na naszą wizytę.Mnie prosił,żeby przed przywiezieniem psa poinformować go co pies jadał do tej pory,żeby się zaopatrzyć i podać jej rozmiar szyi,żeby mógł zakupić obrożę i smyczkę.

Posted

Przepraszam, że dopytam Madzik... Odwołujesz się do wiedzy pana o psach. Możesz tę wiedzę rozwinąć/ info o niej?
Czy pytałaś, go czy i jakie miał i co się z nimi stało?
Czy wiedziałaś dla jakiego psa sprawdzasz dom?
Czy wiedziałaś o wspomnianym przez Anitę CC oddanych do schronu?
Co do tego przygotowania się pana na odebranie Muszki, jak widać przygotował się na opak.

Posted

CC wziął do domu jako już 2 letniego psa po przejściach i nie dał sobie z nim rady,jednego psiaka miał zdaje się 14 lat,drugiego 10.
Jeśli chodzi o wiedzę tego pana to chodzi mi tutaj o żywienie i postępowanie z psami.
A o jakiego konkretnie psa dla niego chodziło to nie wiedziałam,miałam tylko kilka szybkich informacji

Posted

madzik770 napisał(a):
CC wziął do domu jako już 2 letniego psa po przejściach i nie dał sobie z nim rady,jednego psiaka miał zdaje się 14 lat,drugiego 10.
Jeśli chodzi o wiedzę tego pana to chodzi mi tutaj o żywienie i postępowanie z psami.
A o jakiego konkretnie psa dla niego chodziło to nie wiedziałam,miałam tylko kilka szybkich informacji

Dziękuję za odpowiedź.
Sęk w tym, że Muszka też miała już jakiś wycinek życia za sobą, pewno niełatwy, biorąc pod uwagę jej kaliber potrzebuje na pewno i troskliwego i kochającego (to oczywiste) i doświadczonego i czujnego zarazem domku.
Madziek, Twoje trzecie zdanie z cytatu. Hm... w pewnym sensie zaimponowałaś mi szczerością, za którą dodatkowo dziękuję. Masz więc zdrową nauczkę - ktoś Cię prosi o sprawdzenie domu - rozbierz z tym kimś psa na części. Teraz nie ma wyjścia, trzeba przełknąć żabę. :-(

Za chwilę zrobię post skierowany typowo do Borówki, czara się przepełniła.

Posted

madzik770 napisał(a):
A o jakiego konkretnie psa dla niego chodziło to nie wiedziałam,miałam tylko kilka szybkich informacji

I tak właśnie Borówka wysyła ludzi na wizyty. Wcale bym się nie zdziwiła jakby facet też nie wiedział jakiego psa może dostać.

Posted

wiedziałam,że facet dużo chodzi i że ta sunia potrzebuje długich spacerów więc dla mnie miało to ręce i nogi,a facet chyba dokładnie też nie wiedział o jakiego psa chodzi,bo generalnie było mu to obojętne byle by nie był to duży psiak i byle by mieć psiaka do kochania

Posted

sporo psów i kotów puściłam do adopcji i prawie ze wszystkimi mam kontakt i nie mogę narzekać na domki w których przebywają.No ale cóż,tym razem może się pomyliłam...

Posted

Borówko,

1. Zeszłam z wątku szorstka Misia dla... dobra samego wątku, choć krew mnie zalewała Twoim lajtowym podejściem, o kwestii finansów nie wspominając. W trakcie sprawy Misia doszło szczenię Lala, jak rozegrałaś obie sprawy wiesz Ty, wiem ja, nie sięgając daleko wie malibo57. Bez pomocy tej ostatniej byłabyś w ciemnej.... OK, wzięłam sobie na wstrzymanie, bo przecież fajnie, rzeczowo brzmisz w słuchawce, równie super piszesz na wątkach, na gg. Uznałam więc, że to ja się w głębi duszy czepiam i czas spasować z samą sobą.

2. Dżaki - równie ciekawa lektura. I adopcja - ludzie nie doinformowani o problematyczności suni (amnezja?), Dżaki wraca. II adopcja - Dżaki nawiewa, szczęście, że się znalazła i oby to był koniec problemów pod tym tytułem.

3. Muszka - bazując na dobrym sercu Sylwii władowujesz jej sunię pod przykrywką szczenięcia (bo to sprawę szczeniaka z nią dogrywałaś). Sylwia dostaje dorosłą, młodziutką sunię, której daleko jest do charakteru szczenięcia, bowiem sunia atakuje wszystko, co się rusza (a jakie psy Sylwia przyjmuje do siebie doskonale wiesz).
Sylwia i to bierze na klatę. Kolejno - zamiast podtrzymywać kontakt z hotelikiem (Sylwią) nie reagujesz na tel. Sylwii, jej smsy. Sylwia zostaje sama z problemem. Twoje wytłumaczenie = problem z komórką. Przypomnę Ci więc, że nr do Sylwii jest powszechnie dostępny, Ty masz stacjonarkę, Ty nie mieszkasz na pustyni, wokół masz ludzi, którzy mają komórki. Wystarczyło tylko poczuć się w obowiązku... Zresztą, problem z odbieraniem komórki pojawiła się i na etapie Misia.

4. W trakcie, gdy ludzie umawiają się na łapanie Dżaki, zadają Ci na jej wątku pytania, Ty już działasz na froncie innego psa, któremu znajdujesz DT tylko pędzisz go odłowić. Tyle mojej wiedzy w kwestii tegoż, kolejnego psiaka.

5. Na etapie problemów z Muszką, Dżaki w tle, szukasz u mnie kontaktów do, o ile pamiętam, Piotrkowa Tryb. (popraw mnie, jeśli poknociłam miasto), bo chcesz stamtąd wyciągać kolejną maliznę do siebie na DT. Gdzie w tym wszystkim jest odpowiedzialność za Muszkę, w tym i wyjście z twarzą wobec Sylwii w kwestii zalegania z płatnościami?

To, co robisz Borówko, nie mieści się w przeciętnej pale. Smutne to dla mnie, szczególnie dla mnie, bo sporo rozmawiałyśmy i pisałyśmy z sobą o cudzej, a z dogo, nieodpowiedzialności. Fakt, czym innym jest o czymś mówić, a czymś innym jest czuć te słowa/ wydające się śmiesznymi teraz głoszone mądrości i stosować się do nich.

Wstyd, po prostu wstyd... nie nazwę tego inaczej, bo musiałabym to, co czuję wyrazić zgoła innym słownictwem, a do takiego nie chcę się uciekać.

Posted

madzik770 napisał(a):
(...) facet chyba dokładnie też nie wiedział o jakiego psa chodzi (...)

Smutne...

madzik770 napisał(a):
sporo psów i kotów puściłam do adopcji i prawie ze wszystkimi mam kontakt i nie mogę narzekać na domki w których przebywają.No ale cóż,tym razem może się pomyliłam...

Jakby na to nie patrzeć, stało się i na swój sposób nie ma tego złego. To prawda, co napisałaś wcześniej, że nie ma ludzi, którzy nie popełniają błędów. Na tych błędach warto się jednak uczyć i ich nie powielać.

Posted

[quote name='mamanabank']Borówko, błagam, zniknij raz na zawsze z życia psów!
Tak jak Ci powiedziałam przez telefon, zajmij się ratowaniem kwiatków w parkach miejskich lub renowacją zabytków.
Nie może tak być! To jest absolutna nieodpowiedzialność!
Nie wiem kto sprawdzał dom, ale osoba ta prawdopodobnie upadła na głowę na tych zasyfionych schodach lub dom nie był sprawdzony w ogóle.

Zaczęło się od tego, że Sylwia miała wątpliwości rozmawiając z człowiekiem, ma bardzo dziwny głos przez telefon, najprościej mówiąc, jakby był pod wpływem substancji odurzających. Dlatego postanowiła pojechać razem z Karolem. Byłam tam z nimi. Dom to jeden pokój 15/20m2, tak zawalony rzeczami, że do dyspozycji zostały 4m. Człowiek tak słaby i z takimi problemami psycho-fizycznymi, że mógł tylko podejść do drzwi, żeby je otworzyć, nie miał siły, żeby zejść do nas na dół. Siedział na stercie tych swoich rzeczy, na łóżku, ręce mu trzepotały, jak człowiekowi na głodzie lub poważnie nerwowo choremu. Miał problem nawet z mówieniem. Nie wyobrażam sobie jak mogłoby wyglądać życie Muszki, gdyby tam została. Ten Pan nie był nawet w stanie posprzątać psiej kupy ze swojej wycieraczki przed naszym przyjściem. Oddał psa CC do schroniska, bo podobno ten pies pogryzł jego i jakieś dziecko. Facet nie miał nawet grama karmy, ani miski dla psa. Obawiam się, ze sam za bardzo nie miał co jeść. To pokrótce opis domu i niedoszłego opiekuna.

W kwestii formalnej: ze względu na całkowity brak wyobraźni Borówki, która nota bene, miała być z umową adopcyjną w miejscu adopcji, Muszka zostaje pod opieką mafii łowickiej. Dług, który zrobiła Borówka oczywiście pozostaje, za dwa miesiące hoteliku i paliwo za wczorajszą wycieczkę. Ponieważ podjęłyśmy decyzję, że Muszka nie zostanie w tym domu, bierzemy za nią od teraz pełną odpowiedzialność, również w kwestii poszukiwania jej domu ze wszystkimi procedurami. Oczywiście, można było zawieźć Muszkę Borówce, ale świadomość, że mogłaby potem trafić do takiego domu, jaki znalazła teraz, nie dałaby nam chyba spać do końca życia. Muszka jest u Sylwii i zostanie tam, dopóki nie znajdziemy dla niej domu.

Miejsce Borówki jest na czarnych kwiatkach. Po pierwsze - nie szkodzić... pomagając(?)
Damy radę...z pomocą Sylwiaso,znajdziemy Muszce dom...:lol:

Posted

Dziś wieczorem/ nocką usiądę do ogłoszeń, etapami, dzień po dniu będę je podciągać.

Edit:
Romko, Mamonabank, moja prośba, ogromna prośba...
Jesteście w kontakcie z Sylwią (a Sylwia bez kompa, ten w naprawie u mnie), bardzo zatem proszę dowiedzcie się jakie jest zadłużenie Muszki, od kiedy datowane, za co (hotelikowanie? sterylka? coś jeszcze?) i wpiszcie info na wątek. Musimy mieć jasność, co i ile jest do odkręcania.

Posted

[quote name='majqa']Dziś wieczorem/ nocką usiądę do ogłoszeń, etapami, dzień po dniu będę je podciągać.

Edit:
Romko, Mamonabank, moja prośba, ogromna prośba...
Jesteście w kontakcie z Sylwią (a Sylwia bez kompa, ten w naprawie u mnie), bardzo zatem proszę dowiedzcie się jakie jest zadłużenie Muszki, od kiedy datowane, za co (hotelikowanie? sterylka? coś jeszcze?) i wpiszcie info na wątek. Musimy mieć jasność, co i ile jest do odkręcania.
Ok,zadzwonię do Sylwii i zaraz napiszę...

Posted

Zadzwoniłam do Sylwii i ustaliłam następujące fakty:
Muszka jest w hoteliku od 19 stycznia 2011r.Koszty utrzymania Muszki w hoteliku:
19 01 2011-19 02 2011-270zł
19 02 2011-19 03 2011-300zł
na koncie Sylwii są jeszcze pieniądze z bazarku,który przeprowadziła dla Muszki Agni-124zł czyli 270zł+300zł-124zł
Począwszy od 19 03 2011r Sylwia deklaruje,ze jest dla Muszki bezpłatnym domem tymczasowym,prosi tylko o ogłoszenia,Muszką zaopiekuje się sama...oczywiście przy pomocy ciotek łowickich...;)
Wszystko!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...