Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nikaragua napisał(a):
:( Prosiłam, przekonywałam, ale opór w domu mam za duży. Nawet jeśli chodzi o 1 noc. Przykro mi :( Może jakoś inaczej mogłabym się w tym pierwszym tygodniu przydać.


Jak trafi Dredzik pod skrzydła ulv, to zapewne poproszę Cię może o taką miksture co mi przywiozłaś:)O ile można, oczywiście:)

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[quote name='olivetshka']Dzis po 18-tej wizyta p/a dla Asterka w Luboniu. Trzymajcie kciuki.
Martwię się jednak, bo mały ma przepukline i nie wiem, jaka będzie reakcja na te wieści. LILU pisała mi, że najlepiej by było, by Aster miał zabieg już w swoim domu - ludzie wiadomo - niektórym to nie przeszkadza, innym owszem, bo chcą psa zdrowego. Ale dobrze napisała LILU - że takie podejście jest lekceważące, bo psiakiem trzeba się opiekować przez całe jego zycie, nie mówiąc już o starości...


Wizyta się udała, fajny dom, mili ludzie- opiszę Ci wszystko dokładnie na pw.

Posted

Oto co napisała Weronia o domku w Luboniu - dzięki Weroniu raz jeszcze!

Tak tak, mam dobre wieści
Fajny dom, mili ludzie, domek w spokojnej okolicy, bardzo ładne podwórko, Pani zaznacza, że nie ma ogródka, bo woli psa A to nie idzie w parze Mają dwie ocieplane budki solidne, nie ma kojca, pies będzie biegał po posesji. Jeśli chodzi o ten łańcuch... rzeczywiście, mieli takowy na wszelki wypadek, bo napisałam już, że nie mają kojca. Mówią, że bardzo rzadko, ale kilka razy się zdarzyło,że np było pogotowie u nich i baba lekarka poiwiedziała, że dopoki nie zapną psa nie wejdzie na posesje:| Ogólnie to dość długi, cieniutki łańcuszek- widać, że nie używany, bo pies umarł zdaje się pod koniec roku, lub na pocz. tego a ziemia przy budzie jest pokryta trawą jak reszta posesji. Myślę, że jakby trzymali go na łańcuchu, byłyby ślady... Raczej im wierzę.
Ogólnie jeśli ten psiak nadaje się do mieszkania na dworze, to jak najbardziej niech jedzie!
Oni swojego brali na mrozy do domu, a ten głuptak i tak chciał wychodzić- był przyzwyczajony. Mają w sąsiedztwie weta.
Tęsknią za psem na posesji, to widać.
Ale raczej [psiaka nie wykastrują w przyszłości, mówią, że kota sterylizowali i ciężko zniósł zabieg, więc nie chcą.
Jakbyś mogła i gadała z nimi dłużej, wspomnij o sąsiedzie, który rozmnaża swoją sukę- powiedziałam im, że jak będą chceli to zgłosić, to niech do mnie zadzwonią. Sąsiedzi notorycznie mają szczeniaki:/
Może Ty ich namówisz, żeby coś z tym zrobili...chociaż niech zgłoszą to do mnie. zajęłabym się tym może, ale niestety wiem tylko, że mieszkają na tej samej ulicy tamci ludzie...
Jak będziesz miała jakieś pytania- daj znać.

I co myslicie?

Posted

Słuchajcie, ja się dzisiaj spytam czy państwo co przyjadą jutro po Fuksa wezmą też szczeniaka, nie muszą chcieć. Jeśli się zgodzą to musi być ktoś w Poznaniu kto odbierze szczeniora i zajmie się resztą, czyli przejęciem psa w dogodnym dla państwa miejscu, zawiezienie do domku i podpisanie umowy adopcyjnej.

Posted

LILUtosi napisał(a):
Słuchajcie, ja się dzisiaj spytam czy państwo co przyjadą jutro po Fuksa wezmą też szczeniaka, nie muszą chcieć. Jeśli się zgodzą to musi być ktoś w Poznaniu kto odbierze szczeniora i zajmie się resztą, czyli przejęciem psa w dogodnym dla państwa miejscu, zawiezienie do domku i podpisanie umowy adopcyjnej.


Ten domek brzmi sensownie, o którym pisałaś. Podwórko pewnie ogrodzone:)Tylko nie wiem co z tym pępuszkiem.
Nie mam numeru do ciotek z Poznania, kuchnia:(
Zaraz wychodzę, jedziemy na działkę...

Posted

Jestem. Bylismy na działce i nie ma żadnego psa. Dzwoniłam do pewnego Pana i odłowił tego czarnego. Wiem, że trafił do Krotoszyna do schroniska. Dowiem się dokładnie kiedy i jak i moze jakoś się uda znaleźć mu domek. Natomiast bylismy jeszcze kawałek dalej. Na big łańcuchu stało małe z 1.5 kg coś. Piesek malizna:( Właśnie xmartix go wiezie do siebie. arkadiusz wstawi foty. Sa tam też konie i źrebak i kozy. Facet idzie na wspólpracę. Może jakoś uda się pomóc na miejscu.Mamy tam do zabrania jeszcze dużego psa i małą sunię.. Nie udało się jej złapac teraz, pan ma ją złapać do wieczora.
Tamtemu miejscu zrobię osobny wątek,choc to też Zmigród, ale to nie walka, tylko tam trzeba pomocy na miejscu.

Posted

LILUtosi napisał(a):
Słuchajcie, ja się dzisiaj spytam czy państwo co przyjadą jutro po Fuksa wezmą też szczeniaka, nie muszą chcieć. Jeśli się zgodzą to musi być ktoś w Poznaniu kto odbierze szczeniora i zajmie się resztą, czyli przejęciem psa w dogodnym dla państwa miejscu, zawiezienie do domku i podpisanie umowy adopcyjnej.

LILU, sprawdź proszę raz jeszcze ten pępuszek Asterka. Bedę dziś dzwonić do Pana i muszę wiedzieć, czy to w ogóle trzeba ruszać, czy można zostawić.
Edi - co myslisz, ale tak szczerze o tym domku w Luboniu? :)

Posted
Posted

olivetshka napisał(a):
Oki, dzięki.
teraz tak patrzę i faktycznie spore to jest :(
Kurcze, mam Panu przesłać te fotki i ma się zastanowić co robić - bo trochę się zmartwił, jak z nim przez tel. rozmawiałam.
Powiedziałam, ze może byłby jutro transport dla małego do Poznania - ale to jeszcze nic pewnego. I powiedziałam, by się zastanowił i dał mi znać jak to widzi. On mówił, ze tez mial kiedyś psa z takim guzkiem, który był niby twardy, a za jakies 2-3 mce to sie zaczeło powiekszać i konieczny był zabieg.
Podejrzewam, ze w przypadku Asterka zabieg bedzie równiez konieczny, choćby ze wzgledu na rozmiary - ten guzek moze w przysżłości tez urosnąć chyba...
Kurcze, szkoda mi by psina straciła domek przez to... Może byśmy mogli zebrać fundusze na tę operację małego? Tylko czy LILU miałaby czas się tym zająć...
Jeżeli nie, to może coś bym wykombinowała - może p. Magda by go wzięła, może już dzieci zdrowsze ma... W ostateczności już bym go wzieła do siebie, ryzykując mój małzeński spokój ;)
I jest jeszcze moja mama - może by wzieła malucha na DT po operacji. Operował by mój wet - super człowiek...
Ale to moje takie luźne rozważania...
Nie wiem, co robić...


Kochana, to bardzo mądre rozwiązanie, by trafił do DS po zabiegu. Pan poczeka?

Posted

Oki, dzięki.
teraz tak patrzę i faktycznie spore to jest :(
Kurcze, mam Panu przesłać te fotki i ma się zastanowić co robić - bo trochę się zmartwił, jak z nim przez tel. rozmawiałam.
Powiedziałam, ze może byłby jutro transport dla małego do Poznania - ale to jeszcze nic pewnego. I powiedziałam, by się zastanowił i dał mi znać jak to widzi. On mówił, ze tez mial kiedyś psa z takim guzkiem, który był niby twardy, a za jakies 2-3 mce to sie zaczeło powiekszać i konieczny był zabieg.
Podejrzewam, ze w przypadku Asterka zabieg bedzie równiez konieczny, choćby ze wzgledu na rozmiary - ten guzek moze w przysżłości tez urosnąć chyba...
Kurcze, szkoda mi by psina straciła domek przez to... Może byśmy mogli zebrać fundusze na tę operację małego? Tylko czy LILU miałaby czas się tym zająć...
Jeżeli nie, to może coś bym wykombinowała - może p. Magda by go wzięła, może już dzieci zdrowsze ma... W ostateczności już bym go wzieła do siebie, ryzykując mój małzeński spokój ;)
I jest jeszcze moja mama - może by wzieła malucha na DT po operacji. Operował by mój wet - super człowiek...
Ale to moje takie luźne rozważania...
Nie wiem, co robić...

Posted

olivetshka napisał(a):
Oki, dzięki.
teraz tak patrzę i faktycznie spore to jest :(
Kurcze, mam Panu przesłać te fotki i ma się zastanowić co robić - bo trochę się zmartwił, jak z nim przez tel. rozmawiałam.
Powiedziałam, ze może byłby jutro transport dla małego do Poznania - ale to jeszcze nic pewnego. I powiedziałam, by się zastanowił i dał mi znać jak to widzi. On mówił, ze tez mial kiedyś psa z takim guzkiem, który był niby twardy, a za jakies 2-3 mce to sie zaczeło powiekszać i konieczny był zabieg.
Podejrzewam, ze w przypadku Asterka zabieg bedzie równiez konieczny, choćby ze wzgledu na rozmiary - ten guzek moze w przysżłości tez urosnąć chyba...
Kurcze, szkoda mi by psina straciła domek przez to... Może byśmy mogli zebrać fundusze na tę operację małego? Tylko czy LILU miałaby czas się tym zająć...
Jeżeli nie, to może coś bym wykombinowała - może p. Magda by go wzięła, może już dzieci zdrowsze ma... W ostateczności już bym go wzieła do siebie, ryzykując mój małzeński spokój ;)
I jest jeszcze moja mama - może by wzieła malucha na DT po operacji. Operował by mój wet - super człowiek...
Ale to moje takie luźne rozważania...
Nie wiem, co robić...


Kochana, to bardzo mądre rozwiązanie, by trafił do DS po zabiegu. Pan poczeka?

Posted

Kochane moje - Pan chce Asterka bez względu na jego przepuklinę! :) Dzwonił po południu - mówił, że skontaktował się ze swoim wetem, a ten mu powiedział, że przepuklina pępkowa to nic poważnego, godzej by było, gdyby to była pachwinowa. Pan powiedział, że go biorą i nawet jutro, jeżeli LILU by dogadała transport do Poznania z tymi ludźmi, którzy do niej po psa przyjeżdżają. Czyli Asterek byłby już jutro w swoim nowym domku :)
Dzwoniłam do LILU, da mi znać czy ci Panstwo zechcą wziąć naszego malutka.
I potrzeba teraz kogos, kto z Panem Grzegorzem podpisze umowę jutro ewentualnie (jesli transport wypali). Myślałam o Weroni, która sprawdzała wczoraj domek - napiszę zaraz do niej, chyba że Edi zaproponuje i zna kogoś innego, na miejscu, już w Poznaniu?
Cieszycie się? Bo ja strasznie! :D

Posted

olivetshka napisał(a):
Kochane moje - Pan chce Asterka bez względu na jego przepuklinę! :) Dzwonił po południu - mówił, że skontaktował się ze swoim wetem, a ten mu powiedział, że przepuklina pępkowa to nic poważnego, godzej by było, gdyby to była pachwinowa. Pan powiedział, że go biorą i nawet jutro, jeżeli LILU by dogadała transport do Poznania z tymi ludźmi, którzy do niej po psa przyjeżdżają. Czyli Asterek byłby już jutro w swoim nowym domku :)
Dzwoniłam do LILU, da mi znać czy ci Panstwo zechcą wziąć naszego malutka.
I potrzeba teraz kogos, kto z Panem Grzegorzem podpisze umowę jutro ewentualnie (jesli transport wypali). Myślałam o Weroni, która sprawdzała wczoraj domek - napiszę zaraz do niej, chyba że Edi zaproponuje i zna kogoś innego, na miejscu, już w Poznaniu?
Cieszycie się? Bo ja strasznie! :D


No pewnie że się cieszymy:)
Dobra robota kochana:) Czy można Weronie by poprosić, zeby za jakiś czas tam zajrzała?:)
Czekam na xmartix i z Kropką jedziemy polować na małą sunieczkę. Trzymajcie kciuki!

Posted

Faktycznie pępkowa to pryszcz, on może spokojnie z tym chodzić do zabiegu kastracji i wtedy w jednej narkozie można zrobić. Nie jest znowu taka duża, widziałam już kilka takich u psów i kotów. To nic groźnego.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...