paros Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Kociaki, a nie lepiej do ciotki na chatę :evil_lol: bezpieczniej i wygodniej :lol: Quote
red Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Lepiej, lepiej, ale to niesamowite cwaniaczki, trzeba nam trochę czasu. Narazie leje to nie wychodzą często i są bezpieczniejsze. Musi nam się udać. Quote
agula Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 red napisał(a):Lepiej, lepiej, ale to niesamowite cwaniaczki, trzeba nam trochę czasu. Narazie leje to nie wychodzą często i są bezpieczniejsze. Musi nam się udać. oby sie udało;) Quote
red Posted September 5, 2006 Posted September 5, 2006 Biorę ze sobą moją kocicę na smyczy oczywiście. Ona leży w trawie i im matkuje, łypie tylko oczkami za nimi. A one czują się przy niej bezpiecznie i śmiało wtedy biegają, szaleją po trawie, ciągle jednak boją się ręki, ale jak odchodzę, biegną za mną kawałek. Jeden daje się pogłaskać. Jest nadzieja.... oby do niedzieli. Muszę je mieć, bo to dla nich szansa na przeżycie. Nie widzę gnoja z pitbulami. Wiem, że był u niego dzielnicowy. Może na jakiś czas będzie spokój. Fajne te kociaki, skaczą jak kangurki, ale jak odejdę chowają się, boją się. Długo to trwa, niestety, ale ja nie potrafię brutalnie ich złapać. Jest coraz lepiej. Myślę, że pomysł z moją kotką jest dobry. Quote
Tweety Posted September 5, 2006 Posted September 5, 2006 red napisał(a):Biorę ze sobą moją kocicę na smyczy oczywiście. Ona leży w trawie i im matkuje, łypie tylko oczkami za nimi. A one czują się przy niej bezpiecznie i śmiało wtedy biegają, szaleją po trawie, ciągle jednak boją się ręki, ale jak odchodzę, biegną za mną kawałek. Jeden daje się pogłaskać. Jest nadzieja.... oby do niedzieli. Muszę je mieć, bo to dla nich szansa na przeżycie. Nie widzę gnoja z pitbulami. Wiem, że był u niego dzielnicowy. Może na jakiś czas będzie spokój. Fajne te kociaki, skaczą jak kangurki, ale jak odejdę chowają się, boją się. Długo to trwa, niestety, ale ja nie potrafię brutalnie ich złapać. Jest coraz lepiej. Myślę, że pomysł z moją kotką jest dobry. na pewno barkuje im mamy więc uważam pomysł z kociczką za świetny. Wiedzą, że nie jesteś wróg a może kocia ciocia ich ośmieli Quote
agula Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 jak dobrze,że kociaczki maja opiekę;) Pomysł z kocia ciotką jest super. Quote
red Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 Moja niunia siada w trawie jak kwoka i matkuje im. Mam nadzieję, że jej się nie znudzi. Quote
Tweety Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 red napisał(a):Moja niunia siada w trawie jak kwoka i matkuje im. Mam nadzieję, że jej się nie znudzi. dzielna kociulka :multi: Quote
BasiaD Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 Do góry Kocinki, domki pilnie potrzebne! Quote
red Posted September 7, 2006 Posted September 7, 2006 Narazie żadnych rewelacji, jutro albo w sobotę spróbujemy je łapać. Szkoda że pracuję i mam mało czasu, powinnam być z nimi dłużej, może już by były większe efekty.Ale czas ucieka, a jak urosną trudno będzie o domki. Zobaczymy co da się zrobić, drapią małpki pazury jak żylety. Quote
red Posted September 7, 2006 Posted September 7, 2006 Ja ten horror odchorowałam, z róznymi horrorami mamy do czynienia na codzień, ale ta historia ścięła mnie z nóg, do dziś jestem w depresji. Quote
BasiaD Posted September 7, 2006 Posted September 7, 2006 Red nie załamuj się, takie śliczne kociaki muszą znależć domki! One są słodkie! Myślę, że o tych zwyrodnialcach jeszcze wiele można by powiedzeć a na pewno nasze prawo jest bardzo dziurawe. Poza tym psycholi też jest nadmiar.Dobrze że są dogomaniacy i inni normalni. I oczywiście trzeba zrobić wszystko,że by tych "nienormalnych" chociażby przestraszyć. U nas ciagle zwierzę jest "rzeczą" która można wyrzucić , zostawić, pozbyć się i mieć "święty spokój". Ale my jesteśmy i musimy działąć na rzecz "mniejszych braci". Trzymam kciuki za kocinki. Quote
Ludek Posted September 8, 2006 Posted September 8, 2006 A może istenieje szansa postawienia transporteka i tam wstawić jedzonko. Jak tylko, któryś maluch wejdzie, to zamknąć drzwiczki, albo postawić w ogóle wiekszą klatkę, taką dla psów i tam żarełko. Do drzwiczek od takiej klatki można sznurek przywiązać i oddalić się od niej. Jak któryś wejdzie to wtedy pociągnąć za sznurek i drzwiczki się zamkną. A może w takiej klatce posiedziałby Twoja kocica i wtedy maluchy weszłyby do niej. Quote
red Posted September 9, 2006 Posted September 9, 2006 Trzy kotki już w domku. Nawet nie było tak źle. Miały otwarty koszyczek od góry i wchodziły ciekawe co tam jest, kolejno w odstępach czasu - wtedy klap i zamknęło się. Na pewno serduszka im biły bardzo mocno. Kolejno przeniosłyśmy do domku. Został jeszcze jeden czarnuszek, musi spędzić noc sam, mimo ogromnego wysiłku nie dało rady, a było już ciemno. Chyba zorientował się, że został sam i coś nie tak. Szkoda, bo nie ma się do kogo przytulić. Ale jutro raniutko jak będzie głodny na pewno się uda. Potem pojada do Warszawy do bardzo dobrej pani, która je lepiej oswoi i znajdzie domki, oczywiście pomożemy jej w tym. Oby się udało czranuszek jest najmniejszy i najbystrzejszy. Quote
Tweety Posted September 10, 2006 Posted September 10, 2006 red napisał(a):Trzy kotki już w domku. Nawet nie było tak źle. Miały otwarty koszyczek od góry i wchodziły ciekawe co tam jest, kolejno w odstępach czasu - wtedy klap i zamknęło się. Na pewno serduszka im biły bardzo mocno. Kolejno przeniosłyśmy do domku. Został jeszcze jeden czarnuszek, musi spędzić noc sam, mimo ogromnego wysiłku nie dało rady, a było już ciemno. Chyba zorientował się, że został sam i coś nie tak. Szkoda, bo nie ma się do kogo przytulić. Ale jutro raniutko jak będzie głodny na pewno się uda. Potem pojada do Warszawy do bardzo dobrej pani, która je lepiej oswoi i znajdzie domki, oczywiście pomożemy jej w tym. Oby się udało czranuszek jest najmniejszy i najbystrzejszy. świtnie!!! aczkolwiek tez martwię się o ostatniego maluszka. Czekamy na wieści co z nim i oby były równie szczęśliwe Quote
paros Posted September 10, 2006 Posted September 10, 2006 I co z czarnym maleństwem? :roll: Nie wiem czy nie potrzeba na wabia wystawić jednego z rodzeństwa? Quote
BasiaD Posted September 10, 2006 Posted September 10, 2006 Podnoszę Kocinki na 1 stronkę do góry! Quote
red Posted September 10, 2006 Posted September 10, 2006 Trzy koteczki są już w Warszawie, właśnie niedawno wróciłam. Niełatwo było je włożyć do kontenera, też się chowały. ale potem już były bardzo grzeczne, całą drogę spały. Dostały troche hydroxyzyny do jedzonka. W domku u tej pani wyszły, obwąchiwały wszystko, są w oddzielnym pokoju, mają cieplutko i przytulnie, wiem, że jeden podobny do mamy to chłopczyk. Resztę dowiem się jutro jak dadzą się obejrzeć. Są bezpieczne i mają super opiekę, teraz szukamy przez miau domków docelowych. Ale niestety jeden został, co najbardziej mnie boli, dowiozę go jak tylko go schwytamy. Ten jest czarny i najmniejszy, płakał dzisiaj za rodzeństwem. Użyłyśmy wszystkich możliwych sposobów, ale w każdym był szybszy. Doliczył się, że nie ma rodzeństwa i stał się bardziej czujny. Musimy go złapać i zrobimy to. Obiecałam ich mamie, że wszystkie znajdą kochające domki. Trudno, tak się zdarza, że jeden zostaje na później.....W sumie to nie on był najbardziej płochliwy, a tak z nim ciężko. Musi się udać i to szybko bo noce zimne a on już nie ma się do kogo przytulić, głuptas, żeby wiedział że to dla jego dobra. Quote
red Posted September 10, 2006 Posted September 10, 2006 Paros, próbowałam zwabić go na rodzeństwo już w kontenerku, ale one wtedy bardzo szalały jak znalazły się na swoim terenie, chciały się koniecznie wydostać z kontenera i szybko je zabrałam. Quote
Tigraa Posted September 10, 2006 Author Posted September 10, 2006 red jak dobrze ze udalo sie zlapac chociaz te trzy.Moze maly odpusci jak zobaczy ze zostal sam,biedaczek. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.