Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nigdy? Czy teraz, bo masz dużo na głowie?
Ja też, kiedy mam za wiele róznych rzeczy do załatwienia, zbyt wiele ode mnie, w róznych, kompletnie niezaleznych od siebie sprawach zalezy, a zawalenie pociągałoby za sobą duże konsekwencje, to mimo najlepszych chęci, wyluzować nie umiem. Owszem, chwilowo sie odpręzam, mogę się posmiac, ale takie wewnętrzne stezenie cały czas jest. I wystarczy, ze gdzies, cos w ktorejś ze spraw zgrzytnie, to wrecz wybucham, denerwuje sie i złoszcze wszystkim. Tak mialam w pażdzierniku i listopadzie, myślalam, ze się wykonczę.
Niestety coraz częściej u mnie takie własnie sprzężenia ważnych spraw się zdarzają, wiec albo- się wykonczę, albo nauczę odprężac...:D

Posted

Aniu, cieszę się, ze tak szybciutko udało się transport załatwic :)

A ja wystawiłam dla Saby kolejną rzecz, zaraz się zabiorę za następne aukcje.
linki do aukcji
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38348
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38344
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38342
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38340

http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2757302#post2757302
Czarodziejko- czy mogłabyś ustalić wetem, jaka bedzie cena tych jego dojazdów? Chcialabym miec orinetację, ile na ten cel trzeba, bo chcialabym tez, aby coś innym psiakom z tych aukcji skapnęło. Myslalam też o rexie, ale doszłam do wniosku, ze w sumie on na tym skorzysta, bo przeciez teraz bedzie dostawał zastrzyki razem z Sabiną, pewnie wet będzie brał tyle samo za jedne przyjazd i skoro nazbieramy na Sabę, to tym samym będzie na Rexa.

A własnie--jak tam po drugim zastrzyku? Bo juz chyba był wczoraj? A nie podalas od razu Rexowi? Bo w sumie, skoro Peter kupił juz bonharen i Ci go wyśle, to mogłas Rexa z dawki Saby juz wkłuć. :)

Posted

loozerka napisał(a):
Nigdy? Czy teraz, bo masz dużo na głowie?
Ja też, kiedy mam za wiele róznych rzeczy do załatwienia, zbyt wiele ode mnie, w róznych, kompletnie niezaleznych od siebie sprawach zalezy, a zawalenie pociągałoby za sobą duże konsekwencje, to mimo najlepszych chęci, wyluzować nie umiem. Owszem, chwilowo sie odpręzam, mogę się posmiac, ale takie wewnętrzne stezenie cały czas jest. I wystarczy, ze gdzies, cos w ktorejś ze spraw zgrzytnie, to wrecz wybucham, denerwuje sie i złoszcze wszystkim. Tak mialam w pażdzierniku i listopadzie, myślalam, ze się wykonczę.
Niestety coraz częściej u mnie takie własnie sprzężenia ważnych spraw się zdarzają, wiec albo- się wykonczę, albo nauczę odprężac...:D


Ja mam wlasnie dokladnie TO SAMO :-(

Posted

Dzięki Fona ;)

Więc otóż:
Sabi jest po drugim zastrzyku :loveu: Wet najechał mnie w niedzielę rano, a ja w piżamce, rozczochrana i podkrążonymi oczami :mad: i jeszcze musiał się dobijać, bo w sobotę do późna siedziałam. A tak pamiętałam, że on ma przyjechać :placz: Miałam się jakoś po ludzku zaprezentować, a tak....ech...
Mamy na drzwiach wejściowych mosiężną kołatę, jak się nią stuknie, to serce drży. Kociczka nauczyła się w ten sposób dobijać do domu :mad: Włazi po drzwiach do góry i dolnymi łapami buja się na kołatce udrerzając z siłą młota pneumatycznego. W niedzielę, kiedy przez sen doszło do mnie to kołatanie, pomyślałam, że to kocicy się zachciewa - nie wyłażę. Ale... jakoś tak delikarnie i miarowo jak na kocie umiejętności to pukanie się odbywało, po chwili wymacałam obok siebie ciepłe kocie futerko i dotarło...
Sabi trzęsła się jak przedtem, ale leżała jak fundament pod moim domem - niewzruszenie. W żyle zrobił się skrzep, więc następnym razem będzie w drugą łapę.
Jeżeli zaś chodzi o Rexa...
Peter kupił bonharen, ale inny - nie rozumiemy oboje, dlaczego za 6 ml zapłacił tyle ile Benia-b za 12ml...Jemu wydawało się, że to cała kuracja, bo czeski wet tak powiedział. Tak więc Rex ma płowę kuracji. Peterowi należą się ogromne dzięki, bo pojechał do Czech, kupił i zapłacił z własnej kieszeni nie chcąc zwrotu pieniędzy. Czekam na paczkę, żeby porównać skład, bo może ten jest silniejszy....Sabiny jest w 2 dużych fiolkach po 6 ml, a Rexowy w 3 po 2 ml...Cena 230 zł .Nie ruszałam więc Sabinego bonharenu, żeby nie mieszać.
Jeżeli chodzi o zastrzyki dla Rexa, to zapowiada się skrajny koszmar. On się tak rozpaczliwie wydzierał i rzucał przy kłuciu za uchem że w żyłę, kiedy trzeba zastygnąć na chwilę...to po prostu przerasta nasze - moje i weta wyobrażenie. Spróbujemy, ale jeżeli nic z tego nie wyjdzie, to będę musiała go wozić do lecznicy :placz: Chyba dam w doopę i na nim usiądę, żeby leżał jak należy, a może kolektywnie usiądziemy sobie z wetem na spółkę...Musimy pocekać do pierwszego razu.
Loozy koszt ostateczny nie jest mi znany, podejrzewam, że może to być nie więcej niż 40 zł za wizytę..x 6 = 240 zł, ale to maximum, bo, jak wcześnij mówiłam może być mniej. Powiedział, że policzymy się na koniec :roll: i żebym się nie obawiała.

Posted

Isnieje możliwość, ze to bonharen dostawowy, czesi maja dwa rodzaje bonharenu. Nigdy takiego nie widziałam, więc nie wiem jak wygląda ampułka, ale to by się zgadzało, pakowany po 2ml, 3 podania do jednego stawu, to cała kuracja..
My-znaczy wszyscy, którzy maja nieoperowane psiury i podają bonharen, korzystamy zawsze z dożylnego, bo do podania dostawowego trzeba szczególnego weta.(jest ich niewielu) i trudno trafić w odpowiednie miejsce.
Dożylny tez jest pakowany po 3 ampułki, ale każda po 6ml.
INTRAVENOUS 1%-TO OZNACZA żE DOZYLNY 1%

A może coś się zmieniło i inaczej teraz bonharen pakują w ampułki po 2ml?? ...ale dlaczego w takim razie jest tak drogi??

Cena za która ja kupuję jest już i tak większa, bo "pośrednik" coś
dodaje..
Nie słyszałam nigdy o jakims skoncentrowanym mocniejszym bonharenie, ale może medycyna psia poszła do przodu.. Austriacki bonharen jest nawet słabszy niż czeski, a polski, chyba taki sam..

Czarodziejko masz ulotkę od dożylnego? Trzeba będzie porównac skład.

Posted

Myślę dalej i wymyśliłam tyle, że lepiej by było, aby wet okantował kupującego i sprzedał po tak wysokiej cenie, niz gdyby to był bonharen dostawowy.
W Polsce jest jeden rodzaj-tylko dostawowy-Hyalgan, ale jest podawany równiez dożylnie. Jeżeli czesi podzielili bonharen ta taki i taki znaczy różnią się i nie słyszałam aby ktoś bonharen czeski dostawowy próbował dożylnie podawać.
Koszt takiego dostawowego podawania to około 80zł za samo podanie, no i trzeba odpowiedniego weta znaleźć, (ja znam tylko jednego w Warszawie..)
więc trzeba jeszcze dojechać..:shake:
Na co choruje Rex?

Posted

Benia wydaje mi sie ze masz racje, bo Peter poslal mi ulotke z tego bonahrenu po niemiecku i tam jest o podawaniu do stawów!!
Ten wlasnie lek podaje sie koniom wprost do stawu, psom pewnie w konkretnych przypadkach tez. Ale nie w tym!
Rex chyba tez ma poczatki spondylozy...

Posted

Czarodziejka na pewno odsypia wizytę wetowską:evil_lol:-kto to widział, zeby ludzi z rańca nachodzić:cool1: i to w dodatku w niedzielę:roll:
Jak Rex nie ma chorego tylko jednego stawu, to nawet dostawowo nie podamy,:shake:, miejmy nadzieję, że to tylko domysły i że się okaże że dożylny..
Rozpuściłam wici wśród podających-moze ktoś cos więcej bedzie wiedział..
Ze zdobytych obecnie informacji-nikt nie podawał bonharenu dostawowego dożylnie..
Dorothy-masz tę ulotke? Potrafisz ja wstawić?

Posted

Dziewczynki....dziś dostałam bonharen, niestety nie jest dożylny, jest intra-articular...czyli chyba dostawowo :placz:
Czyli zbieramy na ten dożylny bonharen, a ten chyba oddam potrzebującym. Rex ma początki dysplazji, nie wiem, czy to konieczne, aby dostawał taki silny zastrzyk...Chyba jeszcze się skonsultuję z wetem.

Posted

Czarodziejko-dostawowy nie znaczy, że silniejszy, po prostu podany bezpośrednio w jedno z czterech miejsc w stawie trafia tam gdzie powinien w całości..Dozylny-po "troszku"-dlatego seriami..
Jeśli u Rexa widać na RTG dokładnie staw i to co sie w nim dzieje i znajdziesz weta który dokładnie zdiagnozuje i podejmie się tego zadania-reakcja organizmu może być już po 1-szym podaniu-znaczy będzie lepiej, jak nie idealnie, ale tylko w obrębie tego jednego stawu, gdzie był podany-na resztę "schorzeń" raczej chyba nie podziała...

Posted

Zdjęć w tym kierunku Rex nie miał robionych. Wet go obejrzał i zwrócił uwagę na tylne stawy, że to początek dysplazji, jednak pies był wtedy zabiedzony i w trakcie leczenia nużycy i świerzbu, więc na tym konkretnie się skupiliśmy.

Posted

Saba jest ogólnie zwinnejsza - widzę, że zaczyna częściej odwracać głowę do tyłu, np. patrząc bacznie, czy za nią idę ;) Wcześniej było to niemożliwe ze względu na sztywność karku i niewątpliwie przez ból, jaki musiała odczuwać. Biega, podskakuje - dyskretnie narazie i ma się dobrze. Wcięcie w pasie coraz bardziej się odznacza. Wygląda zgrabnie. Teraz leży tu przy mnie i ma wszystko pod ogonem. Właśnie przegryzłam śniadanie i rzuciłam jej kawałek serka, ale leżał o 5 cm za daleko od czubka nosa, więc nie opłacało jej się wstawać. Leży i przysypia patrząć na ten kawałeczek. W przypadku Gajki nie zdążyłby nawet dolecieć na miejsce.
Misiątko znów poszarpane :placz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...