loozerka Posted January 12, 2007 Posted January 12, 2007 Nigdy? Czy teraz, bo masz dużo na głowie? Ja też, kiedy mam za wiele róznych rzeczy do załatwienia, zbyt wiele ode mnie, w róznych, kompletnie niezaleznych od siebie sprawach zalezy, a zawalenie pociągałoby za sobą duże konsekwencje, to mimo najlepszych chęci, wyluzować nie umiem. Owszem, chwilowo sie odpręzam, mogę się posmiac, ale takie wewnętrzne stezenie cały czas jest. I wystarczy, ze gdzies, cos w ktorejś ze spraw zgrzytnie, to wrecz wybucham, denerwuje sie i złoszcze wszystkim. Tak mialam w pażdzierniku i listopadzie, myślalam, ze się wykonczę. Niestety coraz częściej u mnie takie własnie sprzężenia ważnych spraw się zdarzają, wiec albo- się wykonczę, albo nauczę odprężac...:D Quote
AnkaG Posted January 12, 2007 Posted January 12, 2007 Czarodziejko - Bunia jutro jedzie do nowego domku do Wrocławia. :lol: Quote
loozerka Posted January 12, 2007 Posted January 12, 2007 Aniu, cieszę się, ze tak szybciutko udało się transport załatwic :) A ja wystawiłam dla Saby kolejną rzecz, zaraz się zabiorę za następne aukcje. linki do aukcji http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38348 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38344 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38342 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=38340 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2757302#post2757302 Czarodziejko- czy mogłabyś ustalić wetem, jaka bedzie cena tych jego dojazdów? Chcialabym miec orinetację, ile na ten cel trzeba, bo chcialabym tez, aby coś innym psiakom z tych aukcji skapnęło. Myslalam też o rexie, ale doszłam do wniosku, ze w sumie on na tym skorzysta, bo przeciez teraz bedzie dostawał zastrzyki razem z Sabiną, pewnie wet będzie brał tyle samo za jedne przyjazd i skoro nazbieramy na Sabę, to tym samym będzie na Rexa. A własnie--jak tam po drugim zastrzyku? Bo juz chyba był wczoraj? A nie podalas od razu Rexowi? Bo w sumie, skoro Peter kupił juz bonharen i Ci go wyśle, to mogłas Rexa z dawki Saby juz wkłuć. :) Quote
Dorothy Posted January 12, 2007 Posted January 12, 2007 loozerka napisał(a):Nigdy? Czy teraz, bo masz dużo na głowie? Ja też, kiedy mam za wiele róznych rzeczy do załatwienia, zbyt wiele ode mnie, w róznych, kompletnie niezaleznych od siebie sprawach zalezy, a zawalenie pociągałoby za sobą duże konsekwencje, to mimo najlepszych chęci, wyluzować nie umiem. Owszem, chwilowo sie odpręzam, mogę się posmiac, ale takie wewnętrzne stezenie cały czas jest. I wystarczy, ze gdzies, cos w ktorejś ze spraw zgrzytnie, to wrecz wybucham, denerwuje sie i złoszcze wszystkim. Tak mialam w pażdzierniku i listopadzie, myślalam, ze się wykonczę. Niestety coraz częściej u mnie takie własnie sprzężenia ważnych spraw się zdarzają, wiec albo- się wykonczę, albo nauczę odprężac...:D Ja mam wlasnie dokladnie TO SAMO :-( Quote
fona Posted January 13, 2007 Posted January 13, 2007 Czarodziejko, naprawdę ślicznie piszesz o zwierzętach, z taka miloscia :loveu: Quote
Czarodziejka Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Dzięki Fona ;) Więc otóż: Sabi jest po drugim zastrzyku :loveu: Wet najechał mnie w niedzielę rano, a ja w piżamce, rozczochrana i podkrążonymi oczami :mad: i jeszcze musiał się dobijać, bo w sobotę do późna siedziałam. A tak pamiętałam, że on ma przyjechać :placz: Miałam się jakoś po ludzku zaprezentować, a tak....ech... Mamy na drzwiach wejściowych mosiężną kołatę, jak się nią stuknie, to serce drży. Kociczka nauczyła się w ten sposób dobijać do domu :mad: Włazi po drzwiach do góry i dolnymi łapami buja się na kołatce udrerzając z siłą młota pneumatycznego. W niedzielę, kiedy przez sen doszło do mnie to kołatanie, pomyślałam, że to kocicy się zachciewa - nie wyłażę. Ale... jakoś tak delikarnie i miarowo jak na kocie umiejętności to pukanie się odbywało, po chwili wymacałam obok siebie ciepłe kocie futerko i dotarło... Sabi trzęsła się jak przedtem, ale leżała jak fundament pod moim domem - niewzruszenie. W żyle zrobił się skrzep, więc następnym razem będzie w drugą łapę. Jeżeli zaś chodzi o Rexa... Peter kupił bonharen, ale inny - nie rozumiemy oboje, dlaczego za 6 ml zapłacił tyle ile Benia-b za 12ml...Jemu wydawało się, że to cała kuracja, bo czeski wet tak powiedział. Tak więc Rex ma płowę kuracji. Peterowi należą się ogromne dzięki, bo pojechał do Czech, kupił i zapłacił z własnej kieszeni nie chcąc zwrotu pieniędzy. Czekam na paczkę, żeby porównać skład, bo może ten jest silniejszy....Sabiny jest w 2 dużych fiolkach po 6 ml, a Rexowy w 3 po 2 ml...Cena 230 zł .Nie ruszałam więc Sabinego bonharenu, żeby nie mieszać. Jeżeli chodzi o zastrzyki dla Rexa, to zapowiada się skrajny koszmar. On się tak rozpaczliwie wydzierał i rzucał przy kłuciu za uchem że w żyłę, kiedy trzeba zastygnąć na chwilę...to po prostu przerasta nasze - moje i weta wyobrażenie. Spróbujemy, ale jeżeli nic z tego nie wyjdzie, to będę musiała go wozić do lecznicy :placz: Chyba dam w doopę i na nim usiądę, żeby leżał jak należy, a może kolektywnie usiądziemy sobie z wetem na spółkę...Musimy pocekać do pierwszego razu. Loozy koszt ostateczny nie jest mi znany, podejrzewam, że może to być nie więcej niż 40 zł za wizytę..x 6 = 240 zł, ale to maximum, bo, jak wcześnij mówiłam może być mniej. Powiedział, że policzymy się na koniec :roll: i żebym się nie obawiała. Quote
Dorothy Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 no wlasnie ja tez nie rozumiem z tym bonahrenem, Peter poslal mi ulotke taka sama jak to co Ty od niego dostalas, do leku 3x2ml. Moze trzeba skontaktowac sie z Benia...? Quote
Benia-b Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Isnieje możliwość, ze to bonharen dostawowy, czesi maja dwa rodzaje bonharenu. Nigdy takiego nie widziałam, więc nie wiem jak wygląda ampułka, ale to by się zgadzało, pakowany po 2ml, 3 podania do jednego stawu, to cała kuracja.. My-znaczy wszyscy, którzy maja nieoperowane psiury i podają bonharen, korzystamy zawsze z dożylnego, bo do podania dostawowego trzeba szczególnego weta.(jest ich niewielu) i trudno trafić w odpowiednie miejsce. Dożylny tez jest pakowany po 3 ampułki, ale każda po 6ml. INTRAVENOUS 1%-TO OZNACZA żE DOZYLNY 1% A może coś się zmieniło i inaczej teraz bonharen pakują w ampułki po 2ml?? ...ale dlaczego w takim razie jest tak drogi?? Cena za która ja kupuję jest już i tak większa, bo "pośrednik" coś dodaje.. Nie słyszałam nigdy o jakims skoncentrowanym mocniejszym bonharenie, ale może medycyna psia poszła do przodu.. Austriacki bonharen jest nawet słabszy niż czeski, a polski, chyba taki sam.. Czarodziejko masz ulotkę od dożylnego? Trzeba będzie porównac skład. Quote
Benia-b Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Myślę dalej i wymyśliłam tyle, że lepiej by było, aby wet okantował kupującego i sprzedał po tak wysokiej cenie, niz gdyby to był bonharen dostawowy. W Polsce jest jeden rodzaj-tylko dostawowy-Hyalgan, ale jest podawany równiez dożylnie. Jeżeli czesi podzielili bonharen ta taki i taki znaczy różnią się i nie słyszałam aby ktoś bonharen czeski dostawowy próbował dożylnie podawać. Koszt takiego dostawowego podawania to około 80zł za samo podanie, no i trzeba odpowiedniego weta znaleźć, (ja znam tylko jednego w Warszawie..) więc trzeba jeszcze dojechać..:shake: Na co choruje Rex? Quote
Dorothy Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Benia wydaje mi sie ze masz racje, bo Peter poslal mi ulotke z tego bonahrenu po niemiecku i tam jest o podawaniu do stawów!! Ten wlasnie lek podaje sie koniom wprost do stawu, psom pewnie w konkretnych przypadkach tez. Ale nie w tym! Rex chyba tez ma poczatki spondylozy... Quote
loozerka Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 A Czarodziejka to chyba zajeta ostatnimi czasy, rzadziej ja widac na dogo :) Quote
Benia-b Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Czarodziejka na pewno odsypia wizytę wetowską:evil_lol:-kto to widział, zeby ludzi z rańca nachodzić:cool1: i to w dodatku w niedzielę:roll: Jak Rex nie ma chorego tylko jednego stawu, to nawet dostawowo nie podamy,:shake:, miejmy nadzieję, że to tylko domysły i że się okaże że dożylny.. Rozpuściłam wici wśród podających-moze ktoś cos więcej bedzie wiedział.. Ze zdobytych obecnie informacji-nikt nie podawał bonharenu dostawowego dożylnie.. Dorothy-masz tę ulotke? Potrafisz ja wstawić? Quote
Benia-b Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 Hm...jak nie masz w innym , to niech będzie-najważniejszy skład-tu chyba język mniej wazny:evil_lol: Quote
Czarodziejka Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 Dziewczynki....dziś dostałam bonharen, niestety nie jest dożylny, jest intra-articular...czyli chyba dostawowo :placz: Czyli zbieramy na ten dożylny bonharen, a ten chyba oddam potrzebującym. Rex ma początki dysplazji, nie wiem, czy to konieczne, aby dostawał taki silny zastrzyk...Chyba jeszcze się skonsultuję z wetem. Quote
Benia-b Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 Czarodziejko-dostawowy nie znaczy, że silniejszy, po prostu podany bezpośrednio w jedno z czterech miejsc w stawie trafia tam gdzie powinien w całości..Dozylny-po "troszku"-dlatego seriami.. Jeśli u Rexa widać na RTG dokładnie staw i to co sie w nim dzieje i znajdziesz weta który dokładnie zdiagnozuje i podejmie się tego zadania-reakcja organizmu może być już po 1-szym podaniu-znaczy będzie lepiej, jak nie idealnie, ale tylko w obrębie tego jednego stawu, gdzie był podany-na resztę "schorzeń" raczej chyba nie podziała... Quote
Czarodziejka Posted January 16, 2007 Posted January 16, 2007 Zdjęć w tym kierunku Rex nie miał robionych. Wet go obejrzał i zwrócił uwagę na tylne stawy, że to początek dysplazji, jednak pies był wtedy zabiedzony i w trakcie leczenia nużycy i świerzbu, więc na tym konkretnie się skupiliśmy. Quote
loozerka Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 A jak Sabina po kolejnej dawce kuracji? Wiem, ze masz ciezki okres, wiec spokojnie, nienerwowo bedziemy czekac na kolejne wiesci. I trzymaj sie tam :) Quote
Dorothy Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 no to nie wiem czy mam wklejac moja ulotke, ale skonsultowalam ja z lekarzem wczoraj i ona jest z tego samego, dostawowego Bonahrenu. D Quote
Benia-b Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Dorothy-myśle że już nie potrzebna:shake:. Czarodziejka potwierdziła , że to dostawowy... Quote
Czarodziejka Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Na fiolce bonharenu Saby napisane jest intravenous Na bonharenie od Petera intra - articular Jest różnica w podaniu leku i nie da się tego ominąć. Quote
Czarodziejka Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Saba jest ogólnie zwinnejsza - widzę, że zaczyna częściej odwracać głowę do tyłu, np. patrząc bacznie, czy za nią idę ;) Wcześniej było to niemożliwe ze względu na sztywność karku i niewątpliwie przez ból, jaki musiała odczuwać. Biega, podskakuje - dyskretnie narazie i ma się dobrze. Wcięcie w pasie coraz bardziej się odznacza. Wygląda zgrabnie. Teraz leży tu przy mnie i ma wszystko pod ogonem. Właśnie przegryzłam śniadanie i rzuciłam jej kawałek serka, ale leżał o 5 cm za daleko od czubka nosa, więc nie opłacało jej się wstawać. Leży i przysypia patrząć na ten kawałeczek. W przypadku Gajki nie zdążyłby nawet dolecieć na miejsce. Misiątko znów poszarpane :placz: Quote
loozerka Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 O kurcze...:((((( to jakiś stały problem się robi....on zaczepił? Czy rex? Quote
Benia-b Posted January 17, 2007 Posted January 17, 2007 Czarodziejka-sprawdź termin przydatności do spozycia i schowaj w chłodne miejsce-rozejrze się, może ktoś będzie chciał odkupic.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.