Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bardzo sie boję o Jokusia, zawsze sie boję narkozy, to zło konieczne... czy ten zabieg był konieczny ? przecież wystarczy pILNOWAĆ piesia...Wikuś ma swoje klejnoty a ani razu tatą nie został przez prawie 14 lat ... a teraz już mu chyba panny nie w głowie, woli jedzonko jak amory :) Jokus kochany, trzymaj się ! Wikuś też się szybko wybudził jak miał składaną łapkę, ale nie miał wtedy nawet roczku ...

  • Replies 471
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='as_ko'] ...i oby joki nie był z tych co sobie lubią grzebać tam gdzie nie trzeba.[/QUOTE]

No, niestety Joki jest z tych. Jeszcze nie dał rady wstać, a już się dobierał do szwów. Dlatego już teraz założyłam mu kołnierz, chociaż zamierzałam to zrobić dopiero rano.

Posted

Freja-sterylizacja/kastracja psów przed wydaniem do domów adopcyjnych jest normą.Zawsze istnieje przecież ryzyko,że
właściciel psa nie upilnuje bądź -jeśli pies jest w typie rasy- zechce go rozmnażać "bo taki śliczny".Nie generalizuję,ale lepiej zapobiegać niż żałować.
Poza tym pamiętaj,że kastracja/sterylizacja chroni psy przed poważnymi chorobami w przyszłości.

Posted

Cavani-na pocieszenie-kopiuję z wątku Bugiego ,"wiecznego tymczasa" :) u E-S ,który też właśnie przeszedł kastrację.Przeczytaj,co czubek wyprawia:

"Szybko, bo wyjeżdżam - Bugi jest po kastracji tzw. "hakowej" - w trakcie zmiany warty przy łóżku na którym leżał w ciągu kilku sekund spuszczenia go z oka usiłował odgryźć sobie siurka i wygryzł tak 1/3, odgryzł znaczy się - worka mosznowego ... chodzi w kloszu i pampersie, zastrzyki, okłady, smarowania, 2 operacje, furmanka leków i zabiegów kilka razy dziennie, żeby nie poszła martwica. Nie wspomnę o kosztach, ale dziennie wydaje się na niego od piątku więcej niż miesiąc utrzymania psa w hotelu ... rozpacz mnie ogarnia. Dostał karmę uspokajającą calm z RC. Nie podaję mu, nie zgodziłam się (jeszcze) psychotropów, jesli nadal będzie usiłował zmienić płeć własnymi zębami będzie to jednak konieczne, omal się nie wykrwawił !"

Posted

Jak do tej pory nic złego się nie stało. Wszystko się ładnie trzyma, nigdzie nie widać krwi. Idę się przespać, bo rano trzeba jechać do pracy. Jeszcze kilka razy wstanę, ale jestem dobrej myśli.
A tak swoją drogą, to strasznie niewygodny ten klosz dla psa - biedak o wszystko się zaczepia. Wyniosłam go raz na dwór, to ciągle musiałam go ratować, bo albo wchodził w krzaki, albo zahaczał dołem w śnieg i tak stał sierotka biedna i nie wiedział jak się uwolnić od blokady. Nie ma mowy o wąchaniu, nurkowaniu po krzaczkach. Głowę trzeba trzymać cały czas wysoko. Nie umie się też napić - podstawiam mu miskę pod nos na wysokość mordeczki, ale jest jeszcze za bardzo otumaniony i nieprzyzwyczajony do balastu na szyi.
Mój piesek po kastracji nosił bawełniany kombinezonik - super sprawa - mięciutkie, wygodne, nigdzie nic nie uwiera, nie przeszkadza w poruszaniu się. Minusem jest to, że trzeba go zdejmować psu na siusianko, a po spacerku znowu zakładać. Trochę się boję, że obolały Joki mógłby mi nie pozwalać na początku go wkładać, a nie chcę toczyć z nim bojów w tej stresowej dla niego sytuacji.

Posted

Picie wlewaj mu dużą strzykawką prosto do pycholka ! I meduj jak sie biedulek czuje...rozumiem,że w wielu przypadkach kastracja konieczna :( Joki z pewnościa nie bedzie czuł sie mniej męski :)

Posted

Minęła doba od zabiegu i na szczęście nic złego się nie wydarzyło. Ciągle jeszcze jest otumaniony. Nic nie je, tylko pije. Prawie cały czas śpi. Jak wstanie, to zaraz przychodzi się poprzytulać. A za chwilę znowu się kładzie. Na dwór wynoszę go na rękach i wnoszę z powrotem, a on się temu poddaje jak małe dziecko, mimo, że nie lubi podnoszenia. Dzisiaj jest mu szczególnie źle z tym kloszem, bo u nas wieje silny wiatr i miota tą biedną główką. Joki wieczorem nie chciał wyjść z przedsionka. Jak wyszedł to tylko na chwilę. Zrobił siusiu i powędrował na schody, żeby go wpuścić do domu.
Zapomniałam wczoraj napisać, że Joki przez ten miesiąc u mnie przytył 3 kg. Waży już 11 kg. Sama byłam zdziwiona, bo tego wcale po nim nie widać - kości dalej sterczą.

Posted

Aniu,dostałam wiadomość,że pewna "Pani" ( w lubelskiem) ma 8-miesięcznego spaniela,którego chce się pozbyć,bo "trzeba go wyprowadzać"(dziwne,nie...?:angryy:) ,a "ona ani dzieci nie mają na to czasu":mad: Pies ma szansę:angryy: trafić do schronu albo na ulicę...
Jutro/pojutrze będę miała więcej wiadomości-moja siostra (haniabor z DGM) ma się dowiedzieć o psiuku więcej...
Myślę,że może któryś domek zainteresowany Jokim zechce tego malucha...

I jeszcze jedno nieszczęście...
Choć zajrzyjcie i zobaczcie do czego zdolny jest "człowiek":(
http://www.dogomania.pl/threads/201632-KOSTEK-quot-Tej-nocy-do-dobrych-ludzi-doczo%C5%82ga%C5%82-si%C4%99-pies?p=16254713#post16254713

Posted

Dzwoni do mnie sporo rodzin, które mają małe dzieci - od 4 do 11 lat. Zachęciło je to, że Joki ma świetne relacje z dzieciaczkami. Są gotowi adoptować spaniela zaproponowanego przeze mnie ale podstawowy warunek to dobre relacje z dziećmi.
Ktoś musiałby to sprawdzić, bo pani która chce się pozbyć psa nawet oddając go do schroniska nie jest wiarygodna. Może powiedzieć wszystko, żeby tylko mieć zwierzaka jak najszybciej z głowy.

Posted

8- miesięczny spaniel okazał się rudą, 7- miesięczną sunią pekińczyka. Łagodne, radosne stworzonko. Nie znam się na pekińczykach. Jak będę miała zdjęcie to podeślę.

Posted

Nie może to być bardzo małe dziecko, w dodatku takie, które jest agresywne i głośne, i zaczepne tzn ciągnie psa za uszy, uderzy itp. bo cocker jest wrażliwy ,nie zrobi krzywdy, ale ON będzie cierpiał, tym bardziej taki, który tyle przeszedł i już tylko chce być kochany...Ale dobre dzieci, cocker będzie kochał całym psim serduszkiem. Ta baba od wyganiania pieska "bo trzeba wychodzić " to powinna sobie pluszową maskotkę kupić ! Wrrr ....8 miesięczy cockerek to słodziak - szczeniak i pieszczoch . Myślę,że nadawalby się do domu z dziećmi, o ile te jego nie daly mu się we znaki i ma złe skojarzenia, ale to można sprawdzic na "neutralnym" dziecku, jak to bylo w przypadku Jokiego. TRZYMAM KCIUKI za najlepsze domki dla obu piesków :) Wracając do ludzi, jak niektórzy z naszego gatunku potrafią byc podli !!!

Posted

W międzyczasie okazało się, ze to pekińczyk, a pekińczyki są wrażliwe na natarczywość i nieporadne ruchy małych dzieci, ale dla większego może być cudownym towarzyszem. A może baba sama nie wie, co ma - moją Majunię (cavalierkę) też niektórzy mylą z pekińczykiem.

Posted

Pomylić cockera z pekinczykiem :crazyeye:

[quote name='wiosenka']Moim zdaniem, nie dzieci są problemem- ich wiek , tylko stosunek rodziców do zwierząt, to czy traktują psa jak maskotkę czy członka rodziny.

Zgadzam się z tym całkowicie. Kiedy są mądrzy, wrażliwi rodzice to będą uczyć dziecko od początku, jak należy traktować żywe stworzenia. Te dzieci ze zdjęć z Jokim - nie wiem czy zwróciliście uwagę, z jaką miłością i czułością się do niego odnoszą. Nawet w szalonej zabawie. To zasługa ich rodziców.

A wracając do Jokiego. Piesek w końcu dzisiaj zjadł śniadanie. Przynosił mi też aport i prosił, żeby mu rzucić, co świadczy o tym, że wraca mu radość życia. Już lepiej radzi sobie z poruszaniem się z "koszykiem" na głowie, nie zaczepia tak bardzo o wszystko. Niestety dzisiaj wiatr jest jeszcze silniejszy niż wczoraj i bardzo ciężko jest mu się przemieszczać we wszystkie kierunki, bo siła podmuchu znosi go.
Zrobiłam kilka zdjęć rekonwalescentowi







Miałam też rano gości - pan myśliwy z żoną. Pan koniecznie chciał poznać Jokiego, chociaż mówiłam, że już są poważni kandydaci na przyszłych opiekunów. Bardzo mu piesek przypadł do serca. Siedzia na dywanie, pieścił go i powtarzał: "Kto ci to zrobił piesku?" Będzie dzwonił i dowiadywał się o moje dalsze decyzje.

Posted

Jaka miła wiadomość, że już jest lepiej i fajnie, że tyle domków czeka na niego. Będzie w czym wybrać a co najważniejsze może nie tylko dla Jokiego zaświeci słońce...

Posted

No mysliwi kochają cockery :) w końcu to rasa myśliwska ! Zgadzam się w kwesti dzieci, te ze zdjaęcia z Jokusiem widać jakie delikatne i kochajace zwierzaczki, ale różne są, i to racja,że wszystko zależy od wychowania, dlatego pisałam o dzieciach "agresywnych'... :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...