Jagna78 Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 mshume napisał(a):Ale się cieszę, teraz już będzie dobrze. Jagna, ten domek będzie dla niego super, bardzo tam dbają i kochają zwierzaki, pomagają też aktywnie bezdomnym psiakom. wiem, że będzie mu tam dobrze...ale mimo wszystko smutno mi....przez te prawie 2 miesiące bardzo wszyscy w domku się do niego przyzwyczailiśmy... mój TZ powiedział, że nic mam już nie brać na DT bo mu ciężko też było się z Joguniem rozstawać.... Quote
Jagna78 Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 nie wiem co wy na to ale podałam Abrakadabrze swoje dane do podpisania umowy....ze względu na to, że nikt po kilku prośbach nie zdecydował kto jest osobą decyzyjną w sprawie Jogusia....więc zgłosiłam się sama:) Quote
Rumi. Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 sorki ale nie rozumiałam jak to kto ma być osobą decyzyjną skoro to Ty go miałaś w domu, Ty brałaś za niego odpowiedzialność, Ty z nim chodziłaś do lekarza itd. Więc czemu kto inny miał by być osobą decyzyjną? Quote
mshume Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 Tak, to Ty podpisujesz umowę, gdyby coś poszło nie tak Jogi wraca do DT, tak to jest na dogo. Chyba,że wolisz zeby wracał do kogoś innego, to umowa może być spisana na mnie. Quote
Jagna78 Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 oki nie ma problemu...poprostu Abra chciała dane do umowy ;) Quote
sacred PIRANHA Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 greatmadwomen napisał(a):sorki ale nie rozumiałam jak to kto ma być osobą decyzyjną skoro to Ty go miałaś w domu, Ty brałaś za niego odpowiedzialność, Ty z nim chodziłaś do lekarza itd. Więc czemu kto inny miał by być osobą decyzyjną? a no temu, ze np gdyby Jagna zdecydowała że nie ma sensu męczyć pieska operacjami tylko trzeba go wg niej uspic ktos by sie sprzeciwił nieprawdaz? decyzyjna w sprawie Jogusia zatem nie jest skoro sama nie może podjąć decyji o uspieniu, o wydaniu do takiego czy innego domu Ja będąc dt nie wszystkie umowy wypisywałam na siebie, bo część psów miała swoje osoby, które za nie odpowiadały (wyciągały ze schroniska, umieszczały własnie u mnie a nie u kogos innego na dt, dawały kase na karme i weta, ostatecznie decydowały w sprawie tego a nie innego ds) choć gdyby chciały wypisałabym je oczywiscie na siebie;-) Jagna podejrzewam chciała ustalic po prostu na kogo ma być umowa wypisana bo moze np dziewczyny ktore zabrały psiaka z tej hodowli chciałyby miec umowe na siebie, nikt zresztą nie miałby pewnie nic przeciwko;-) Quote
Abrakadabra Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 [quote name='Jagna78']zdjęcia małego rekonwalescenta QUOTE=Jagna78;16382003]zdjęcia małego rekonwalescenta Przepraszam, robiłam telefonem i kiepskie dość wyszły. Jagna, dzięki, że wstawiłaś. Joguś bardzo nie lubi samotności i za wszelką cenę domaga się towarzystwa. Dzisiejszą nockę spędzi z osobą, która będzie czuwała nad innym yoreczkiem po podobnym, ale bardziej skopllikowanym zabiegu. Przywiozłam mu 3 słoiczki "gerberków", dokładnie takich, jak zalecił dr. Galanty (owocowe: banany, brzoskwinia, marchewka), które,. oprócz kroplówki powinny wpłynąć na podwyższenie glukozy we krwi. Zaczęłam karmić go strzykawką, którą za moment pochlonął bez reszty. No i w zaistniałej sytuacji - nakarmiłysmy go z Panią Doktor z prawdziwej psiej miski, którą w ciągu kilkunastu sekund wylizał do czysta :) Całej obsłudze daje się ostro "we znaki', dość głośno artykułując chęć bycia w centrum zainteresowania :) Połowa personelu tuliła go dzisiaj i lulała na rączkach. : Za pieniądze , które dostałam z od AGI 35,reprezentującej Fundację Zwierzaki w Potrzebie w dniu dzisiejszym zakupiłam, najmniejszy z możliwych klubraczków, które uniemożliwią maluchowi "rozpracowanie szwów chirurgicznych.(18zł), Jutro - o ile prognozy pozwolą na wypuszczenie go z lecznicy ureguluję całkowity rachunek (koszt operacji dr Galantego, materiały chirurgiczne, koszt pracy anastezjologa, oraz pobytu w szpitaliku (dla zainteresowanych - ok.190zł/dziennie), i przewiozę go z SGGW na Wolę do Nowego Domku Stałego:) W tzw. "międzyczasie" pożyczyłam klatkę kenelową, na tyle obszerną, żeby zmieściło się tam posłanko, miseczka z piciem, jedzeniem i podkład do siuisinia. Pożyczyłam to za duże słowo... Zamówiłam..., alwe i tak pewnie bedę musiała jechać po nią do Ursusa. Jeśli dr. Galantgy zgodzi się na odbiórmalucha jutro - Yogi jedzie do najlepszego z możliwych domków , gdzie jak mam nadzieję bedzie kochany z całego serca, Jeśli dr Galanty zaleci dalsze szpitalikowanie - Yoguś pozostanie pod opieką vetów z SGGGW Wszystkie uwagi "w stylu odbiegające od wątku" są niemile widziane. Dobranoc :) Odstępstwo od w/w normy stanowiąQUOTE=Jagna78;16382003]zdjęcia małego rekonwalescenta Przepraszam, robiłam telefonem i kiepskie dość wyszły. Jagna, dzięki, że wstawiłaś. Joguś bardzo nie lubi samotności i za wszelką cenę domaga się towarzystwa. Dzisiejszą nockę spędzi z osobą, która będzie czuwała nad innym yoreczkiem po podobnym, ale bardziej skopllikowanym zabiegu. Przywiozłam mu 3 słoiczki "gerberków", dokładnie takich, jak zalecił dr. Galanty (owocowe: banany, brzoskwinia, marchewka), które,. oprócz kroplówki powinny wpłynąć na podwyższenie glukozy we krwi. Zaczęłam karmić go strzykawką, którą za moment pochlonął bez reszty. No i w zaistniałej sytuacji - nakarmiłysmy go z Panią Doktor z prawdziwej psiej miski, którą w ciągu kilkunastu sekund wylizał do czysta :) Całej obsłudze daje się ostro "we znaki', dość głośno artykułując chęć bycia w centrum zainteresowania :) Połowa personelu tuliła go dzisiaj i lulała na rączkach. : Za pieniądze , które dostałam z od AGI 35,reprezentującej Fundację Zwierzaki w Potrzebie w dniu dzisiejszym zakupiłam, najmniejszy z możliwych klubraczków, które uniemożliwią maluchowi "rozpracowanie szwów chirurgicznych.(18zł), Jutro - o ile prognozy pozwolą na wypuszczenie go z lecznicy ureguluję całkowity rachunek (koszt operacji dr Galantego, materiały chirurgiczne, koszt pracy anastezjologa, oraz pobytu w szpitaliku (dla zainteresowanych - ok.190zł/dziennie), i przewiozę go z SGGW na Wolę do Nowego Domku Stałego:) W tzw. "międzyczasie" pożyczyłam klatkę kenelową, na tyle obszerną, żeby zmieściło się tam posłanko, miseczka z piciem, jedzeniem i podkład do siuisinia. Pożyczyłam to za duże słowo... Zamówiłam..., alwe i tak pewnie bedę musiała jechać po nią do Ursusa. Jeśli dr. Galantgy zgodzi się na odbiór malucha jutro - Yogi jedzie do najlepszego z możliwych domków , gdzie jak mam nadzieję bedzie kochany z całego serca, Jeśli dr Galanty zaleci dalsze szpitalikowaniew - Yoguś pozostanie pod opieką vetów z SGGGWPS. Odstępstwo od ustaleń cennikowych to spore wydatki Quote
Abrakadabra Posted February 24, 2011 Posted February 24, 2011 sacred PIRANHA napisał(a):a no temu, ze np gdyby Jagna zdecydowała że nie ma sensu męczyć pieska operacjami tylko trzeba go wg niej uspic ktos by sie sprzeciwił nieprawdaz? decyzyjna w sprawie Jogusia zatem nie jest skoro sama nie może podjąć decyji o uspieniu, o wydaniu do takiego czy innego domu Ja będąc dt nie wszystkie umowy wypisywałam na siebie, bo część psów miała swoje osoby, które za nie odpowiadały (wyciągały ze schroniska, umieszczały własnie u mnie a nie u kogos innego na dt, dawały kase na karme i weta, ostatecznie decydowały w sprawie tego a nie innego ds) choć gdyby chciały wypisałabym je oczywiscie na siebie;-) Jagna podejrzewam chciała ustalic po prostu na kogo ma być umowa wypisana bo moze np dziewczyny ktore zabrały psiaka z tej hodowli chciałyby miec umowe na siebie, nikt zresztą nie miałby pewnie nic przeciwko;-) Jagna , czekam na Twoje wytyczne. Quote
Jagna78 Posted February 25, 2011 Posted February 25, 2011 Jogi dziś podobno znowu daje się we znaki wszystkim w klinice:)... studenci noszą go na rączka boz chiny ludowe nie chce siedzieć sam w klatce :D Quote
sacred PIRANHA Posted February 25, 2011 Posted February 25, 2011 Abrakadabra napisał(a):Jagna , czekam na Twoje wytyczne. nie no ja tylko wyjaśniałam greatwomen o co chodzi z ta odpowiedzioalnością i decyzyjnością, ale chyba Jagna sie juz okreslila wiec nie ma problemu chyba nie? skoro Jagna chce aby na umowie byly jej dane a nikt nie ma nic przeciwno to w czym jest problem? Quote
mshume Posted February 26, 2011 Posted February 26, 2011 A co ma być? Niunio od wczoraj w DS :) Dochodzi do siebie po operacji, dzisiaj bierze antybiotyk w lecznicy. Więcej napisze Abrakadabra, której serdecznie dziękuję za poświecenia całego dnia na odbiór małego, zawiezienie go do DS, wizytę w szpitaliku aby nakarmić małego :) Jagna, Tobie też serdecznie dziękuję za opiekę nad małym :) Quote
sacred PIRANHA Posted February 26, 2011 Posted February 26, 2011 to mieniamy tytuł watku czy czekamy pare dni zeby nei zapeszyc?:-) Quote
Jagna78 Posted February 26, 2011 Posted February 26, 2011 sądze że można zmieniać tytuł...Jogusia nie oddadzą:) Abra wielkie naprawde wielkie dzięki za poświęcanie tyle swojego czasu maluchowi....wiem, że skradł nie tylko moje ale i twoje serducho też....:D a w domu bez niego tak jakoś smutno i cicho.... Quote
dorcia44 Posted February 26, 2011 Posted February 26, 2011 kochani wszystkim wam bardzo serdecznie dziękuje za pomoc ,za opiekę ,za decyzje że zabieramy leczymy ,nie wiem czy sama podjęła bym decyzje o przywiezieniu Jogusia z hodowli .Pewnie nie ,bała bym się ..... wszyscy razem jesteśmy silni i możemy wiele zdziałać w pojedynkę to nie działa . Specjalne podziękowanie dla abrakadabry ,słonko odwaliłaś kawał dobrej roboty . niecierpliwie oczekuje na wieści z nowego domku niech nie zniszczą tego nad którym tak ciężko inni pracowali. Quote
Abrakadabra Posted February 26, 2011 Posted February 26, 2011 Dorcia, Jagna, shume, sacred -Piranha, greatmadwomen, karolina, selenga, mru - wszystkie przyczyniłyscie się do szczęśliwego zakończenia operacji i adopcji Yogiego :) Oczywiascie nie można pominąć dr Galantego i PaNI DR Moniki, dzięki którym operacja zwieńczona została sukcesem. Ukłony dla studentów, którzy wytrzymali buziaki Yogiego przez ładnych parę godzin na warsztatach "). W/g wstępnych prognoz całą akcja przeiegła bardzo sprawnie i Yogusia śmiało okrełiś można mianem "urodzonego pod sczęsliwą gwiaDĄ" Trafił do wspaniałego domku, w którym juz wczoraj wieczoremwykorzystał swoje nabyte*/wrodzone* (niepotrzebne skreślić) umiejętności neocjacji. :) Jego pani , okazała się bardzo czuła na cichutkie zawodzenia, wypływające z kennel klatki (która do czasu zdjęcia szwów miałą być ostoją i azylem)i przygarnęła maluch do łóżka. Efekt jest bardzo niesprawiedliwy: wyspany, szczęśliwy Yogus, vs. p.Violetta, cała noc czuwająca, aby maluch nie popełnił zbyt gwałtownego ruchu... :) Rano był u veta, dostał przygotowany na SGGW antybiotyk i kolejne lekarstwo. Pani zakupiła wskazane "gerberki"i Hepatica w wersji moktej i suchej. Podaję wyliczenia kosztów . związane z operacją na SGGW: Środki, którymi dysponowałam to: 485 zł (Fundacja Zwierzaki w Potrzebie) 150 zł (Fundacja VIVA !) ______ 635 zł RAZEM Wydatki 404,41 - koszt operacji, ogranioczony przez dr Gal ntego i p.Monikę anastezjolog, oraz badania krwi i tchawicy 18,00 - koszt kubraczka po operacji (niezbędny w tej sytuacji) 122,00 - koszt szpitalika (opieka + antybiotyki, które Yoguś dostał do domu)( 544,41 -Wydatki Razem (wydatki, związane bezpośrenio z zabiegiem i pobytem w szpitaliku) Wzwiązku z powyższym: Otrzymane z Fundacji Zwierzaki w potrzebie 485,00pomniejszam o nast. kwoty< co daje: 402,41 (wrtość zabiegu) 18,00( kubraczek pooperacyjny) 65,59 ( do zwrotu - przelwwam na konto Fundacji Zwierzaki w potrzebie_ Za zebrane z Fundacji VIVa! pieniądze (150zŁ) opłaciłam zpitalik (122zł) - 38zł zostaje na koncie Vivy!) Dziękujemy prof.Galantemu a wspaniałe podejście doYogusia:) Jeśli ktoś ma jakieś zastgrzeżeina - prosze o wiadomość. Quote
violetta87 Posted February 26, 2011 Posted February 26, 2011 Witam:) Jogi ma sie bardzo dobrze poki co :) musze przyznac,ze niezly z niego 'mistrz manipulacji' :) pierwsza noc troszke poskomlal i wymusil abym wziela go z tej klatki ;p ...troszke uleglam,ale mialam nieprzespana noc,bo balam sie ,ze mi z łózka spadnie ;p Natomiast,gdy musialam 'wyskoczyc' na chwile do biura to terroryzowal Kasie ;))) a ze jest ulegla to go nosila i nosila,az Zeusek sie obrazil i od malego glowe odwracal ;) ale juz jest ok, nawet pil z jego wielkiej miski wode ;D hihi ,postaram sie wstawic fotki - niezbyt superaśne,bo robione na szybkiego - a pozowac to hrabia nie chce za bardzo... Quote
violetta87 Posted February 26, 2011 Posted February 26, 2011 ...niestety nie wiem jak tu sie wkleja zdjecia.... ;/ Quote
Selenga Posted February 26, 2011 Posted February 26, 2011 wyślij do mnie na maila [email protected] :) Quote
dorcia44 Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 violetta87 napisał(a):Witam:) Jogi ma sie bardzo dobrze poki co :) musze przyznac,ze niezly z niego 'mistrz manipulacji' :) pierwsza noc troszke poskomlal i wymusil abym wziela go z tej klatki ;p ...troszke uleglam,ale mialam nieprzespana noc,bo balam sie ,ze mi z łózka spadnie ;p Natomiast,gdy musialam 'wyskoczyc' na chwile do biura to terroryzowal Kasie ;))) a ze jest ulegla to go nosila i nosila,az Zeusek sie obrazil i od malego glowe odwracal ;) ale juz jest ok, nawet pil z jego wielkiej miski wode ;D hihi ,postaram sie wstawic fotki - niezbyt superaśne,bo robione na szybkiego - a pozowac to hrabia nie chce za bardzo... przerabiałam to z Maltusią ,po operacji (przed też) była w moim łózku ,przykryta górą od transporterka co by żaden kot na nią nie wskoczył i krzywdy nie zrobił ,w środku transporterka Malta i moja ręka :) karmienie co 2 godz....chodziłam po ścianach . pozdrawiam serdecznie . Quote
Jagna78 Posted February 27, 2011 Posted February 27, 2011 [quote name='violetta87']Witam:) Jogi ma sie bardzo dobrze poki co :) musze przyznac,ze niezly z niego 'mistrz manipulacji' :) pierwsza noc troszke poskomlal i wymusil abym wziela go z tej klatki ;p ...troszke uleglam,ale mialam nieprzespana noc,bo balam sie ,ze mi z łózka spadnie ;p Natomiast,gdy musialam 'wyskoczyc' na chwile do biura to terroryzowal Kasie ;))) a ze jest ulegla to go nosila i nosila,az Zeusek sie obrazil i od malego glowe odwracal ;) ale juz jest ok, nawet pil z jego wielkiej miski wode ;D hihi ,postaram sie wstawic fotki - niezbyt superaśne,bo robione na szybkiego - a pozowac to hrabia nie chce za bardzo... Joguś specjalne szkolenie z manipulacji przechodził u mnie przez prawie dwa miesiące:evil_lol: i naprawdę jest mistrzem:cool3:.... a co do spania w łóżeczku to u mnie spał wieczorem aż mi się same oczy zamykały...wtedy do swojego łóżeczka księciunio był kładzony.... i przychodził wczęśnie rano zanim wstałam, też trochę musiał pospać na podusi. co do zdjęć to faktycznie za bardzo pozować nie chciał:mad:ale smaczki i inne pychotki powinny pomóc a przede wszystkim cierpliwość:lol: u mnie też konsumował z misek moich psiurów .... czasem i coś podkradał i chował do swojego łóżeczka - czasem trzeba tam zajrzeć bo różne rzeczy chowa pod podusie Rada na później jak będzie mógł więcej latać....Joguś uwielbia zabawę kulką zrobioną z gazety.... co prawda sporo potem sprzątania ale dla niego to super zabawa... Jak macie jakieś pytania wsprawie malucha to dzwońcie lub mailujcie do mnie bez obaw :) 502-155-159, [email protected] Uściski dla już nie mojego Księciunia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.