pucka69 Posted August 13, 2006 Posted August 13, 2006 ... boże jak ona cudna, taki chydy pysio, czy wiemy ile ma lat? Tak mniej wiecej? 5? 10? Quote
GreenEvil Posted August 13, 2006 Posted August 13, 2006 pucka69 napisał(a):... boże jak ona cudna, taki chydy pysio, czy wiemy ile ma lat? Tak mniej wiecej? 5? 10? mniej wiecej 15. A sunia jest sliczna. ino troche zestresowana. Ale wystarczylo powiedziec kilka czulych slowek do szpiczastego uszka i sie uspokoila :lol: Pzdr GreenEvil Quote
GreenEvil Posted August 13, 2006 Posted August 13, 2006 Aha chcialam dodac, ze Czarus i Puszek sa poprostu nie do wyjecia :evil_lol: tak energicznych psiurow dawno nie widzialam :) pzdr GreenEvil Quote
Ela_and_Krzys Posted August 13, 2006 Posted August 13, 2006 Ritunia odmłodnieje przy takich młodych wulkanach energii :))) Dobranoc całej trójce. Mam nadzieję, że Ritce słodko minie pierwsza noc poza schronem. Quote
pucka69 Posted August 13, 2006 Posted August 13, 2006 ... słuchajcie - bo mam pomysł taki, ale nie wiem czy mozna. drutach Uwielbiam robić, ale - ile mozna mieć np. takich szalików? No więc - mogłabym wystawić jakiś swój super szalik na allegro na swoim koncie, na licytację , z dopiskiem ze to aukcja charytatywna dla Czarusia, Puszka i Rity i kto tam jeszcze trafi do Psiego Losu. I jakby aukcja się skończyła - to zrobiłabym szalik w wybranym przez zwyciezcę kolorze i wysłała mu a pieniadze wpłaciła gdzie trzeba. A potem wystawiłabym kolejny raz... itd A jakby mi się znudziło robienie szalików, mogłabym robić np. czapki albo cokolwiek innego...Tylko - no - ja miałabym pieniadze za szalik i mogłabym z nimi uciec czy co? Można też inny nr konta podać, nie mój - tylko np. Agi czy kogoś innego, zaufanego. Powiedzcie co o tym sądzicie? Quote
AgaG Posted August 13, 2006 Posted August 13, 2006 super pomysł!!:lol: :loveu:może szaliki z motywami piesków? Quote
black sheep Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 Cioteczki, cudne wieści!!! Wstawie te fotki na wątku Rity:) Quote
Ela_and_Krzys Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 Moja przyjaciółka przelała właśnie jakieś pieniążki na Ritke. Ja postaram się dziś wieczorem. Quote
Tweety Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 no witam wszystkich. Ja teraz tylko na minutkę, bo musiałam przyjść dziś do pracy a wróciłysmy do Krakowa o 3 nad ranem z drobnym minutami. Że psińka dotarła w całości na miejsce i zostawiłysmy ją śpiącą sobie na miękkim materacyku to już wiecie. Że jest cudowną staruszką, nad którą ryczałam w schronie a później zostawiając ją na leczeniu u Pana Janusza to też pewnie wiecie. No, może nie do końca, bo jak się z nią żegnałam to byłyśmy same i widziała tylko ona, Czaruś i Puszek:-). Cały czas była obojętna na to, ze jest obok niej jakiś ludź, który ją zabiera, gdzieś z nią jedzie, podskrobuje. Ale jak wychodziłam od niej ucałowawszy biały łepek, to tak mi popatrzyła w oczy ...... Sorry, ja juz nie widzę klawaitury od łez, potem dokończę Quote
AgaG Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 Oj Tweety, Tweety... rozumiem to i dziekuję, że tyle dla niej zrobiłaś... teraz będzie już tylko lepiej... trzymaj się! jest w dobych rekach!! a my wszyscy zaczynamy domku szukać Quote
Aga_Mazury Posted August 14, 2006 Author Posted August 14, 2006 Tweety napisał(a):no witam wszystkich. Ja teraz tylko na minutkę, bo musiałam przyjść dziś do pracy a wróciłysmy do Krakowa o 3 nad ranem z drobnym minutami. Że psińka dotarła w całości na miejsce i zostawiłysmy ją śpiącą sobie na miękkim materacyku to już wiecie. Że jest cudowną staruszką, nad którą ryczałam w schronie a później zostawiając ją na leczeniu u Pana Janusza to też pewnie wiecie. No, może nie do końca, bo jak się z nią żegnałam to byłyśmy same i widziała tylko ona, Czaruś i Puszek:-). Cały czas była obojętna na to, ze jest obok niej jakiś ludź, który ją zabiera, gdzieś z nią jedzie, podskrobuje. Ale jak wychodziłam od niej ucałowawszy biały łepek, to tak mi popatrzyła w oczy ...... Sorry, ja juz nie widzę klawaitury od łez, potem dokończę No i pięknie...........i ja ryczę przez Ciebie .... Quote
Kar0la Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 No to nie ma ja stado ryczących bab...ja także ryczę.:placz: Quote
Aga_Mazury Posted August 14, 2006 Author Posted August 14, 2006 Rita, Czaruś i Puszek...............CZEKAJĄ NA DOMKI W PSIM LOSIE :loveu: Quote
black sheep Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 Tweety, ale nas rozczuliłaś, trudno łezke powstrzymać, ale łezke szczęsia:) Rita w szpitalu w schronisku " class="ipsImage" alt=""> Quote
black sheep Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 Nasza Ritka ma 12 lat:) Jeszcze nie tak dużo... Quote
shantara Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 A to śliczność się znowu do Psiego Losu sprowadziła :loveu: A co do Czarusia i adopcji to z kim ma być umowa adopcyjna podpisywana( schroniskiem w Węgrowie )? Ja też mam pewne wątpliwości co do tej adopcji ale może to przewrażliwienie... Quote
Tweety Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 black_sheep napisał(a):Nasza Ritka ma 12 lat:) Jeszcze nie tak dużo... lekarz u Pana Janusza ocenił ją na ok. 15. Ale po kolei. W sobotę koło południa wiedziałam, że ją "adoptuję", wieczorem - ża jadę razem z wellington, która zaoferowała transport i prowadziła, biedna, całą drogę, bo ja oczywiście nowe prawo jazdy mam jeszcze w wydziale komunikacji. Wobec tego całą noc sniła mi się Ritulka i wstałam z kamieniem zamiast żołądka. Pamietałam, że w niedzielę muszę iść na wcześniejszą mszę ale żeby przebrać kapcie na buty schodząc już do wellington to oczywiście nie (4 piętro bez windy w starym budownictwie, zorientowałam się oczywiście na podwórku :evil_lol: ). Wejście do schronu to dla mnie jeden wielki stres. Uprzedzono mnie, że Ritulka chora, że dożywotnio może być leczona w schronisku (bardzo miły Pan doktor tam przyjmował, który starał się nie dostrzegać, że gadam z nim zaryczana i zasmarkana). Po formalnościach (pies oczywiście przez ten czas żadnej reakcji optymistycznej, też jeden wielki stres). Wyprowadziłam ją przed schron, ledwo stawiała chudziutkie nóżki, załatwiła się ładnie ale cały czas ja zarzucało a jak się przewróciła to nie mogła wstać na łapki :shake: . Dałam znać AgaG i Panu Januszowi, ze sunia wzięta, że jedziemy. Jako, że musiał z nami na przedzie jechać łobuz Puchatek, który jest u wellington na tymczasie a ona ma samochód dwuosobowy więc Ritulka jechała za kratką na tzw pace. Jechałysmy dość wolno, żeby, mimo przymocowania nie latała nam z tyłu ale do póki się nie ułożyła i nie usnęła to ją nieco zarzucało. Pięknie nam przy tym śpiewała, zaczynało się to jak "śpiew" wieloryba a kończyło takim śmiesznym auu auu auu pięknie modelowanym. Do stolycy dotarłyśmy ok 18-tej. Ritula została od razu zbadana tak ogólnie, szczegółowe badania miały się zacząć juz dzisiaj rano. Dowiedziałyśmy się tylko, że Rita raczej ma więcej lat niż napisano i że z tą wątrobą to tak najgorzej (patrząc na poprzednie wyniki krwi) nie powinno być. Pan Janusz pokazał nam swoją lecznicę, okazało się, że nawet w karetka jest tak przystosowana, że można w niej robić operację. Lecznica wyposażona tak, że stado much nie siada, m.in. USG, EkG, RTG, laboratorium do analizy chyba wszystkiego albo prawie wszystkiego co można analizować. Ceny ponoc standardowe jak w in. lecznicach w stolicy lekarze z wielkim serduchem i równie wielkimi umiejętnościami więc, mieszkańcy stolicy, jak macie zwierzaki to ustawiajcie się w kolejce pod Psim Losem choćby tylko po poradę lub szczepienie o leczeniu pupili nie wspominając, bo im więcej będzie tam pacjentów komercyjnych tym więcej uratowanych naszych bezdomnych nieszczęść. Rachunek dla wszystkich jest prosty. Ritulka, dostała swoje miejsce, na "parterze", pod Czarusiem, za ścianką ma Puszka. Dostała swoje kolorowe miseczki, wygodny materacyk i poszła spać po trudach podróży. My w tym czasie, z ciocią GreenEvil, którą ściagnęłysmy tam, poszłysmy na spacer z szalonym rajdowcem Czarusiem, poszedł też Puszek. Czaruś, to jakby z wózkiem urodzony. Ja, pomna jakie problemy ma człowiek prowadzący wózek z dzieckiem na krawęznikach, nie wiedziałam jak go mądrze poprowadzić. I nie musiałam, on wiedział najlepiej, zero problemów. A jak podskakuje na przednich łapkach, jak wojuje, łomatko, wulkan energii :loveu: . W końcu nadszedł czas wyjazdu. No i tu zmiękły mi nogi, no bo jak ja mogę zostawic Ritę? W końcu napisane mam, że ją adoptowałam. Poszłam się z nią pożegnać, na szczęście samotnie to mogłysmy sobie "pogadać". I tu powtórzę się, pies, któremu wyglądało, że jest wszystko obojętne czy ją drapię po plecach (uszka chore) czy do niej gadam czy bądź co, jak ucałowałam tą jej białą łepetynkę i zebrałam się do odejścia no to popatrzyła tak, ze nie umiem tego opisać (zresztą znowu ryczę więc i tak nie mam jak).... Cos niesamowitego było w tym jednym spojrzeniu. Każdemu życzę, żeby jakis zwierzak TAK na niego popatrzył. Rita, jak się troszkę odstresuje to będzie na recepcji, wśród pracowników i pań od 'miziania". Potem poszłysmy pogadać z warszawską ciotką. Potem troszkę pojeździłyśmy, nie do końca z własnych chęci, po Warszawie zaczepiając kierowców na skrzyzowaniach i dyskutując z nimi przez dwie zmiany świateł lub krzycząc do policjanta na rondzie :evil_lol: . Potem okazało się, że jedziemy juz prawie na oparach paliwa, oczywiście było około pierwszej w nocy i byłysmy w lesie a prze 60 km nie było żadnej stacji. Xenia bawiła mnie informacjami, że to juz końcówka, bo nawet nie może już przyspieszyć :evil_lol: Cudnie było. Ale pojawiła się upragniona stacja a za nami holowany przez policję Włoch, któremu ... brakło paliwa:evil_lol: . Najlepiej w tym wszystkim miał Puchatek, którego w sumie przez 10 godzin piastowałam na kolanach a on w różnych momentach fundował mi buzi. Zachowywał się jak anioł i nie wiem dlaczego Xenia wymyślała mu od łobuzów, podstępnych zmij i rogatych bestii :evil_lol: . I to by było na tyle. Teraz czekamy na wieści o zdrowiu Ritulki, oby były jak najlepsze I pamiętajcie o wizytach w Psim Losie, nie tylko aby odwiedzać naszych podopiecznych, zabierac ich na spacer i w ogóle ale aby wzbogacić bazę klientów Pana Janusza, bo skorzystają na tym nasi milusińscy. Acha i prosimy o wpłaty na Ritulkę na AFN, nie możemy tak perfidnie żerować na czyjejś dobroci Quote
Aga_Mazury Posted August 14, 2006 Author Posted August 14, 2006 Komunikat! Poniedziałek 14.08.2006 r. – godz. 14.15 W dniu dzisiejszym zostały wykonane badania kliniczne Rity i badanie krwi (morfologia, biochemia). W badaniu klinicznym stwierdzono liczne drobne guzki na listwach mlecznych, ponadto krwiak na lewej małżowinie usznej (skutek pogryzienia), suczka była zapchlona, wychudzona, wykazuje niezborność ruchową (jest to skutek przebywania w zamkniętym boksie). Rita ma zapalenie obu przewodów słuchowych zewnętrznych, które wymaga długiego leczenia. Wykonane wcześniej w schronisku badania krwi wskazywały na niewydolność wątroby (podwyższone próby wątrobowe). Na dzień dzisiejszy próby te są prawidłowe, będziemy kontynuowali leczenie rozpoczęte w schronisku. Postaramy się poprawić stan ogólny Rity. Pierwsze kroki będą szły w kierunku socjalizacji suczki. Na dzień dzisiejszy Rita jest wystraszona, smutna i wylękniona. Quote
AgaG Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 tweety uratowałaś ją... no i coż ona jest "Twoja" do czasu kiedy nie znajdziemy nowego wlaściciela:eviltong: :lol: Quote
black sheep Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 Tweety jesteś wielka!!!!!!!!! Wielkie dzięki!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Aga_Mazury Posted August 14, 2006 Author Posted August 14, 2006 czekamy na wieści......ambulans wyjechał do psa z wypadku....Straż miejska odmówiłą pomocy podając numer lecznicy PSI LOS !!!!!!!!!!!!!!! Czekamy co z psiakiem.........trzymajcie kciuki......!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Beata_Dorobczyńska Posted August 14, 2006 Posted August 14, 2006 Standard , nic sie nie zmienilo. Idiotów nie da się wyszkolic . Strata czasu , Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.