Jump to content
Dogomania

Dodek-terier walijski czeka na ten jedyny domek na zawsze. Za TM!


Recommended Posts

Posted

dusje napisał(a):
Dodulek pewnie slodko spi wiec tak po cichutku zapytam, jak sie miewacie i czy wszystko w porzadku? :lol:


E tam, zaraz śpi ;) Właśnie wróciliśmy ze spacerku. A wcześniej były zabiegi pielęgnacyjne (kupiłam taką fajną gumową szczotkę-zgrzebło dla terierów i Doduś został wydrapany, aż mruczał ;) ) oraz zabawy.
Już coraz śmielej porusza się po domu. Na dźwięk otwieranej lodówki już 2 psy siedzą w kuchni :)
Na dworku się ładnie słucha. Boi się dużych psów, ale do mniejszych idzie z podniesionym ogonem.
Coraz lepiej orientuje się w terenie.
Generalnie, cudo nie pies ;)
Jutro go czeka tylko ciut nieprzyjemna rzecz - będzie miał pobieraną krew. Ale postaramy się, aby szybko o tym zapomniał (królicze uszy już czekają :) )

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Świńskie wędzone uszy są najlepsze - tylko,że trzeba separować psy, bo te uszy wzbudzają w nich agresję - nie wiem czemu:roll:
pewnie dlatego, że takie są pyszne ;)

Jeszcze lepsze są żwacze wołowe, nawet Rudolf
[*]-kot uwielbial sie w nich tarzac... ale śmierdzą tak, że nie da się ich w domu trzymać...
Na pocieszenie po pobraniu krwi - idealne :evil_lol:

Posted

Rita, an lodowke reaguja nawet swinki morskie..... co tu duzo gadac, dla jednego kojarzy sie ten dziwiek z salata, dla innych z mlekiem (koty) a dla naszych psiuli z kielbacha....
ja kocham lodowke w ktorej dolowane sa lody.... tez staje na bacznosc jak slysze otwierane dzwiczki....

Posted

[quote name='Kava']Rita, an lodowke reaguja nawet swinki morskie...
Dokładnie :) Moja piszczy jak słyszy otwierane drzwi.

Doduś, a właściwie już raczej Max (dziś zrobiłam eksperyment - zawołałam Dodi - i nic. Jak zawołałam Max - głowę podniósł do góry). W każdym razie na Maxa reaguje dużo bardziej niż na Dodiego. Przychodzi nawet z daleka.
Także chyba zostanie już Maxem :)
Ale nie o tym ;)
W sobotę podczas pobierania krwi był bardzo grzeczniutki, przy płukaniu uszu także.
Jako nagrodę dostał michę, bo był na czczo, więc wciągnął ją w mgnieniu oka :) (ucho królicze dostał dziś).
Około południa pojechaliśmy do lasku, gdzie oddał się swemu ulubionemu zajęciu, czyli podążanie przed siebie, wąchaniu i, jak się już zmęczył, leżeniu na słoneczku.

podążanie:


wąchanie:


odpoczywanie:


Natomiast dziś pojechaliśmy z nim podciąć ciut sierść na łapkach.
Pani fryzjerka próbowała go troszkę trymować, ale powiedziała, że ponieważ jego skóra nie jest przyzwyczajona do takich zabiegów to może nabawić się zapalenia mieszków włosowych i zanim zdążyliśmy coś powiedzieć wzięła maszynkę i zaczęła go golić :cool3:
No i wygląda teraz tak:




Ślicznie, nieprawdaż :)

A tak w ogóle to już chyba czuje się bardzo u siebie. Jak przyszedł sąsiad to go obszczekał (normalnie to on nie szczeka jak ktoś wchodzi), położył się w pokoju i go obserwował, a jak wstawał (sąsiad) to znów zaczął szczekać (pies) ;) :-o

Posted

wedlug moich obserwacji obszczekiwani sa zazwyczaj ludzie, ktorzy niezbyt przychylni sa do zwierzat,
inna kategoria to ludzie o niezbyt pieknym charakterze, pieski wyczuwaja to i sygnalizuja.....
ale tak jak mowie, to moje obserwacje i nie musza sie koniecznie do wszystkich odnosic....

Max wie co robi.... tego jestem pewna....

P.S. galantny z niego chlopak

Posted

Wygladasz pieknie malenki......
Igam dobrze zrobiła fryzjerka,jak pies i przede wszystkim skora nie przyzwyczajona do trymowania,to o stan zapalny nie trudno.

Posted

Włosów mniej to i waga od razu spadła ;) ważyliśmy wczoraj - ok 17 kg (to waga łazienkowa, więc niezbyt dokładna, ale chyba ciut schudł :) )

Natomiast dziś w nocy mieliśmy troszkę problemów.
Może to stres pofryzjerowy, może ucho królicze (które dostał wieczorem), może tabletki na robaki (bo niestety trzeba było znów dać, ale poprzednio takich sensacji nie było) ???
W każdym razie wymiotował (skóra królicza się nie przyjęła), oraz zrobił 2 śluzowate koopy :shake:
Wobec czego dziś rano, mimo błagalnego wzroku, nie dostał nic do jedzenia.
Ale humorek za to mu dopisywał i nawet przeskoczył :crazyeye: (nie widziałam tego) dziś przez buta.
Zrzucił chłopak co mu leżało "na wątrobie" i od razu poczuł się lepiej, choć wczoraj też był dziarski.
Zobaczymy co zastanę po powrocie z pracy.

Mam już wyniki badań - wszystko w porządku :) - może później uda mi się wkleić

Posted

Cichutko, bo i Doduś grzeczniutki, więc nie mam co ciekawego pisać ;)
Pięknie się słucha na spacerkach, jak uda mu się podraść chleb ptakom (kto o tej porze roku dokarmia jeszcze ptaki?) i mówię mu, żeby zostawił to wypluwa :)
Jak wołam w domku na czyszczenie uszu (codzienny zabieg) to grzecznie przychodzi.
Rozkręca się chłopak coraz bardziej, w domu gonitwy za piłeczką urządza.
Niestety, lub stety ;) przez problemy żołądkowe schudł nieco, dzięki czemu jest mu łatwiej się poruszać i częściej też podnosi nogę na spacerkach i się nie chwieje.
Po schodzach lepiej mu się chodzi, choć wchodząc dyszy okrótnie.
Leczymy się, więc mam nadzieję, że uda nam się w końcu wyjść na prostą.

Posted

brak wiesci zazwyczaj oznacza dobre wiesci... ale my tu ciekawskie strasznie co tam Max vel Dodi porabia....

a z kazdej nowej opowiesci czerpiemy otuche i nadzieje....
no i cieszymy sie niezmiernie, i wiemy dlaczego robimy to co robimy....

Posted

To jest Nero, urodzony w czerwcu 2000r., wychowywany z psem o imieniu Max...
Jest niewyrośniętym erdelem (pet).
Uciekł z domu w 2006r za suczkami...





ps. znak szczególny - mała gulka na uszku

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...