rita60 Posted March 26, 2011 Author Posted March 26, 2011 Jestem pewna,ze bedzie dobrze,tylko go kochaj........on na to tak zasługuje. Wymiziaj go od wirtualnej cioteczki,co mysli o nim. Quote
Igam Posted March 26, 2011 Posted March 26, 2011 Oj, kochania to będzie miał aż nad to ;) Na razie muszę odpędzać, żeby odpoczął. Ciiii.... chrapie ;) Quote
dusje Posted March 26, 2011 Posted March 26, 2011 No juz wiem - cukiereczek w dogomaniackim domku :multi: Boze, jak sie ciesze,ze tak mu sie trafilo :lol: Igam, kochajcie naszego Dodusia,on taki cudowny i takie ma dobre serduszko.Pisz do nas, fotevczkami sie dziel,dobrze? :lol:Doduniu :loveu:szczescia kochany pluszaczku. Jak to sie stalo?Piszcie szybko bo nie wytrzymam :lol: Quote
dusje Posted March 26, 2011 Posted March 26, 2011 [quote name='Igam']Oj, kochania to będzie miał aż nad to ;) Na razie muszę odpędzać, żeby odpoczął. Ciiii.... chrapie ;) Slodziaczek podsypia po podrozy :lol::loveu: Kochany niuniek :multi: Quote
rita60 Posted March 26, 2011 Author Posted March 26, 2011 [quote name='Igam']A tu jeszcze w podróży :) Mordeczka słodka....... Quote
BeaBono Posted March 26, 2011 Posted March 26, 2011 Takie dziś było u nas zamieszanie, że nie wiem, jak to opisać :roll:. Cioteczka Igam przyjechała z synem i sunią poznać Dodka. Mama zamiast zająć się gośćmi jak należy, zostawiła i gości i psy i mnie... i pojechała ratować małą Hercię. Hercia brykała w nocy z Sauronem (nasz były tymczasowicz) i złamała paskudnie łapkę. Rano łapka spuchła, pan Dawid zadzwonił... mama zawiozła Hercię i pana Dawida do naszego weta, a potem odwiozła ich do domu... W międzyczasie Igam, jej syn (przepraszam, ale nie pamiętam imienia :oops:) i Bella poznała całe nasze stadko. Przyniosłam nawet Dyzia (no i Dyzio i Dodek pokazali jak się nie lubią, nawarczeli na siebie :mad:). Rozmawialiśmy o psach. Byliśmy na krótkim spacerze z Dodkiem i Bellą... Dalej, wiecie ... Quote
dusje Posted March 26, 2011 Posted March 26, 2011 Grzeczniutki jak anioleczek :loveu: A jak Pudlisia? Nie jest zazdrosna?Kurcze, wciaz nie moge uwierzyc :lol: EDIT: Bea, ale jak to sie stalo,ze Igam dojrzala Dodusia i postanowila go poznac? Tutaj bylo tak cichutko.....:lol: Quote
dusje Posted March 26, 2011 Posted March 26, 2011 Czytalam juz wczesniej,ale nie kojarzylam z ewentualna adopcja,ot taka malo domyslna jestem :lol::oops: No niewazne,najwazniejsze ze pluszaczek ma domek :multi::multi::multi: Bea&Kate - dla Was w podziekowaniu za doskonala opieke nad Dodusiem :lol: Quote
BeaBono Posted March 26, 2011 Posted March 26, 2011 Nie napisałam nic więcej o tym, że Igam rozważa adopcję Dodusia, bo wcześniej zapeszyłam dwukrotnie. Mama rozmawiała z Igam przez tel... No i zdawała też relacje telefoniczne cioteczce Ricie Igam, czy Dodula widział już świnkę i myszki? Quote
rita60 Posted March 26, 2011 Author Posted March 26, 2011 Dla wspaniałych opiekunek Dodusia,wielkie dzieki:calus::Rose:jestescie wielkie,oby każdy psiak miał tyle szczescia co Doduś,ze trafił do Waszego domu. Quote
Monday Posted March 27, 2011 Posted March 27, 2011 Igam:) jednak:) SUPER!!!!! Doduś będzie szczęśliwyy!!!! Quote
Monday Posted March 27, 2011 Posted March 27, 2011 to zmienić tytuł!!! natychmiast!!!!!!!! I pomyśleć, że w durnym radomiu ktoś go wywalił!!!!! Najeździł się chłopak po polsce :) Quote
tula Posted March 27, 2011 Posted March 27, 2011 ale się cieszę i płaczę ze szczęścia:):) cudowny Doduś w swoim domku:) codziennie śledziłam wątek, choć nie pisałam. Miał cudowny DT:loveu: a teraz ma równie wspaniały DS:multi: Quote
KateBono Posted March 27, 2011 Posted March 27, 2011 Jak minęła nocka? Wczoraj jeszcze wieczorkiem dzwoniłam - Dodusia ładnie zjadł, zwiedził mieszkanko i położył na posłanku:lol:. Jest zestresowany, nie chce chodzić po schodach ( u nas też na początku tak było ) Quote
rita60 Posted March 27, 2011 Author Posted March 27, 2011 Tytuł zmieniony. Cioteczko napisz co u małego...... Quote
Kava Posted March 27, 2011 Posted March 27, 2011 kochane cioteczki, ta historia to jak promyk slonca na dogomanskim niebie.... i mnie poruszyla do glebi..... tyle dobroci u Kate i Bono, tyle troski i milosci od wirtualnych cioteczek, a teraz cudowny domek dogomaniacki DODULA ksiaze nasz miej sie dobrze i odpoczywaj po podrozy ... i pisz, pisz....pisz... Quote
dusje Posted March 27, 2011 Posted March 27, 2011 Jak uplywa Dodusiowi niedziela w jego nowym domku? Jak relacje z Bella? :lol: Quote
rita60 Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Ciekawe jak mineła nocka.....czy u Dodusia wszystko w porzadku ? Quote
Onaa Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Słodziak w swoim domku , wspaniałe wieści :lol: :lol: :lol:. Quote
Igam Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Najmocniej przepraszam, że się nie odzywałam, ale nie miałam wczoraj czasu na komputer zupełnie ;) Mam za to dużo do opowiadania i do pokazania (zdjęcia i filmiki będą później, jak wrócę do domku). A więc od początku :) Pierwszy raz zobaczyłam Dodzia na wątku kudłaczy. Zobaczyłam i zamarłam. Nie potrafię określić uczucia, ale łzy miałam w oczach. Po nitce do kłębka, czyli od linku do wątku i tak trafiłam na jego stronkę. Przeczytałam pare stron i już nie pamiętam czy tego dnia jeszcze zadzwoniłam do Katebono, czy też następnego. Rozmawiałyśmy długo. Chciałam się jak najwięcej o nim dowiedzieć. Udało mi się dostać też tel. do P.Magdy, behawioryski, która miała przyjemność poznać Dodiego w schronisku. Tu także wywiązała się długa rozmowa. Później przeczytałam cały wątek i znów z pytaniami zadzwoniłam do Katebono ;) Mówiłam, że o nim myślę, ale jednak nie mieszkam w Poznaniu i w najbliższym tygodniu nie mam szans na odwiedzenie Dodiego. W między czasie zainteresowały się nim domki, więc pomyślałam, że może i lepiej jeśli zamieszka gdzieś niedaleko. Było mi smutno, ale przecież tu się liczy tylko i wyłącznie dobro psa. Kiedy przeczytałam, że domki zrezygnowały aż serce mi mocniej zabiło ;) Pomyślałam, jade. Miałam tylko jeden problem, przekonać część rodziny (część zgodziła się od razu), że to Nasz Pies :) Umówiłam się więc, że pojadę, porozmawiam na miejscu, powiem co ja mogę zaoferować i zobaczymy co dalej z tego wyniknie. No i koniec końców, bo tą część opowieści już znacie ;) Dodi pojechał do Warszawy. Był przestraszony. Po przyjeździe do nowego domku nie chciał ani jeść ani pić. Dopiero wieczorkiem napił się wody. Zasnął na dywanie, nie chciałam już go przetarabaniać na posłanie. Przykryłam go kocykiem i tak przykrytego zastałam go rano. Na dwór wyszedł chętnie, ale przez cały czas szedł bardzo ostrożnie. Oczywiście w domu mizianek i przytulanek nie było końca. Na spacerkach także go chwaliłam i gadałam do niego ;) Powolutku, pomalutku, zaczął coraz bardziej się otwierać. Zjadł troszkę, troszkę pochodził po mieszkaniu, pokazałam mu świnkę - był zainteresowany, wąchał ją, ale zjeść na szczęście nie chciał ;) Myszki stoją wyżej, więc nie wzbudziły jego zainetersowania. Ponieważ wczoraj pogoda dopisła Dodi był często na dworku. Chodzenie po schodkach idzie mu już lepiej, choć przy wchodzeniu zatrzymuje się na każym półpiętrze. I tak upłynął nam pierwszy dzień. Zasnął znów na dywanie przed telewizorem ;) ale w nocy przeniósł się na posłanie. A dziś rano jak do niego podeszłam i powiedziałam "dzień dobry kochanie, jak się spało" ogonek poszedł w ruch :) Ponieważ i tak już dużo napisałam, a mogłabym jeszcze ;) resztę, dość ciekawą, napiszę później Quote
rita60 Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Tak sie ciesze,ze Dodus otwiera sie na Was:lol:jestem pewna,ze bedzie szcześliwy,otoczony opieka i miłościa.......serdecznie Was pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy relacji:razz: Quote
Igam Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Obiecane fotki :) w sobotę wieczorkiem leniwe, niedzielne przedpołudnie i popołudnie dziś rano Generalnie Doduś przez cały czas śpi. Wstaje tylko na spacerki - wychodzi chętnie. Ma problemy z chodzeniem po schodach, męczy się. Na pewno wpływ ma jego waga - 19 kg. Musi powoli ją zrzucić, przynajmniej 5 kg. Dziś był lekarz (domowa wizyta :) ), obciął mu pazurki, wyczyścił i wyskubał ciut uszy, które są w nie najlepszym stanie. Nieleczone stany zapalne zrobiły swoje. Będziemy mu zakraplać 2 x dziennie surolan i raz na tydzień chodzić na porządne czyszczenie. Zostały mu też wycięta zbita i twarda jak kamień sierść na spodach łap (pomiędzy opuszkami). Powinno mu się teraz lepiej chodzić. W sobotę pobierzemy krew, potem umówimy się do kardiologa, żeby dokładnie zbadać serduszko. Pytanie od weta - czy on miał robione EKG? Kto mu przepisał ten lek na serce? Dziś popołudniu udało się Dodzia trochę rozruszać. Bawił się bardzo ładnie, szczekał na swoją zabawkę ;) Aaa jak wróciłam z pracy to bardzo się cieszył. Tak, jakby mieszkał tu od zawsze :) Chcę Wam jeszcze coś powiedzieć :cool1: W niedziele patrząc na Dodusia, myśląc jakie było jego wcześniejsze życie, zastanawialiśmy się jak mógł mieć kiedyś na imię. Zaczęliśmy wymieniać najróżniejsze psie imiona. Kiedy padło imię Max, Dodi podniósł głowę i nadstawił uszy. Jak powtrzyliśmy to śmiesznie przekręcił głowę. Wyszliśmy z nim na dwór. Na ogrodzonym terenie spuściliśmy go ze smyczy. Kiedy się oddalił zawołałam "Max". Dodi się odwrócił i przydreptał :crazyeye: W dniu dzisiejszym powtórzyliśmy scenkę. Tym razem odszedł dalej. Zawołałam "Dodi" i nic. Jak zawołałam "Max, Maksiu" przyszedł. :roll: Ot , taka ciekawostka :p Ale na tego Maksa jakoś ciężko nam się przestawić. W głowie mam przez cały czas "Dodusia" :) cdn. Quote
anita_happy Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 pięknie!!! przeczytałam jednym TCHEM!!! ja to go nie zapomne zza krat..dzizas - to była moja i pudziana druga wizyta FOTO w schronie!!! mignął nam na boxach bytowych...i następnym razem jak robiliśmy zdjecia !!! poszukaliśmy teriera!! RITA - dzieki przeogromne za przejecie PSA!! dziewczyny i kobitki z watku - DZIEKUJEMY ogromnie DOMKOWI życzymy SAMYCH dobrych chwil...bo DUDEK ma serce na "lapie" TYLKO KOCHAĆ :) ile on sie musiał wycierpieć w bidulu! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.