wiking042 Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 Fajnie, bardzo się cieszę, że tak się to ułożyło! :lol: Dzięki Wam Wszystkim! :loveu: Wszystkiego najlepszego, Pusiu, na NOWEJ DRODZE ŻYCIA! :calus: Quote
sleepingbyday Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 uff, odetchnęłam. a więc pusia, ok :-). monday - jak masz dobrą duszę w kozienicahc, to moze sprawdzi mi ds dla pudelka!! szukam od ponad tygodnia kogos, załaożyłam wątek nawet. Quote
Agucha Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 Wyspacerowaliśmy się już wieczorkowo i teraz "śpimy" * :) * "po cichaczu zwiedzamy dom, ale jakby co to śpimy" :lol: Ps. Niunia musi być w domu bez psów, bo się ich boi... ja mam 2 nienachalne maluchy w typie shih-tzu i wieje od nich... a co dopiero coś większego i bardziej energicznego... Quote
Betta Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 Agucha, ona szczekała jak wyszłam z mieszkania... po prostu nie moze mi tu zostac sama jak mnie nie ma bo rodzice mieszkaja na dole i maja koncert.... zreszta dzisiaj spróbuje czy sie uspokoi...wczoraj z 20 minut koncertowała.... transport..... słuchajcie mój znajomy nie moze jej zabrac w tym tygodniu....ale jest duze prawdopodobienstwo ze za tydzien tak i to nawet samochodem jedzie ....a że byłby jeszcze mały shi tzu do zabrania na wawe to 2 w 1 .....tylko jak dzis nie zda testu z bycia sama to nie moze u mnie byc.... i tutaj mam jakies 2 ewent opcje przetrzymania jej przez tydzien (jeszcze nie dzwoniłam) .... jednak dzisiaj jedzie do wawy dziewczyna z miau.... tylko ze z sosnowca a ja powiem szczerze nie mam na dzis nikogo kto mógłby ze mna pojechac....a sosnowca te wszyscy nie znaja.... ale ciopog przez kato jedzie wiec moze da rade wsiasc w katowicach tylko musze z dziewczyna pogadac czy juz nie ma jakiegos towarzysza podróży....do katowic jakos dojedziem mysle Quote
Betta Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 no i zonk....capricorna nie jedzie dzis do wawy .... ale przypomniałam sobie o kims jeszcze ... Quote
Agucha Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 To może poczekać na ten samochód w przyszłym tygodniu? :) Quote
Betta Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 tak na transport czekamy do nast niedzieli....zrobie jej jutro badania (morfo +biochemia) zeby było na czysto ....wyjdzie ok 40-60 zł zalezy od ilości wysyłanych badan a teraz z nowych wiesci : - jej pani miała wczoraj wyjezdzac za granice a umowe ktora zostawiłam doniesc do sąsiadki...rozmawiałam z sasiadką ... umowy u niej nie ma... jutro do babki pójde (bo pewnie nigdzie nie pojechała) i wezme te umowy bo niestety zostawiłam tam swój podpis (głupia jestem czy naiwna?) - przy okazji rozmowy z sasiadką dowiedziałam się ze Pani Pusi jest wdową i pomieszkuje u nije jakis Pan... który od razu mi sie nie spodobał i sąsiadka rzekła że on raczej do tego psa przekonany nigdy nie był ...raz jechał z nią juz do schronu (decyzja również włascicielki) a zostawił ją w lesie...dobrzez ze pani o tym powiedział pojechała po nia....no ale rewelacja ...teraz wybrała dla niej śmierc a sama chyba sie nigdzie nie wybiera... jak jutro te babe zobacze to oby mnie piorun nie trzasnął - coś więcej o pusi.... okazuje sie że pusia nie goni kotów ! no mojego malca zareagowała ciekawościa za zasadzie stoi i patrzy sie ii tylkio kiedy mały zaczał syczec na nia to maleńka zaczeła szczekac , nie podchodziła do niego... wiec koty uwazam tymbardziej takie które ja oleja to nie ma problmeu a jesli którys bedzie do niej fikał to raczje mu nic nie zrobi... piesków rzeczywiscie troche sie boi.... z Agucha podejrzewamy ze jak na takie uzebienie ona może miec góra 8 lat.... nie wiem czy pani nie skąłmała zeby łatwiej ją było uśpic (ksiazeczki jej i tak nie ma wiec by tego nie udowodniła a sasiadce z kolei powiedziałą ze pusia ma 13 lat i to w konteksie tego ze ja chce uspic, tak wiec bujda na resorach) ... jutro jeszcz emoja wetka ja zobaczy bo póki co ogladał ja weterynarz który był w sobote tak na szybko czy guzków niema (czysto !) - Pusia to ciasteczkowy potwór : ) przyniosłam sobie cisteczko ku kawie i ona zaraz obok i co robi ? prosi !!!! niech mi ktos powie gdzie mam wgrac filmik i jak.... PADNIECIE!!! - mała własnie przestała sie ekscytowac i śpi mi przy nodze , nie na swoim kocyku tylko na paneli..rety! bardzo wpatrzony w człowieka piesek ! ten mały ból że jak wyjde z mieszkania to szczeka....czasem sie troche uspokoi ale co jakis czas ja słysze z dołu (nie wiem jak to bedzie jutro jak bede w pracy....jak bedzie szczekac to sie wyprowadzamy obie ).... oj własnie brzuszek wystawiła.... kurde - słuchajcie pojawiły sie głosy mozna by to nazwac "rozsądku" ...chodzi o ten domek z ograniczonymi funduszami....teraz wszak wiele ludzi oferuje wsparcie...ale jesli mała zacznie chorowac za 3 lata a te osoby nie beda miały pieniedzy a ja nie bede mogła zrobic bazarku (bo w koncu mała bedzie w ds) to co wtedy? ja do pani bede dzis dzwonic i jeszcze raz przedyskutuje z nia (córka) jak ona to widzi ..powiem ze moze byc róznie..a mysle sobie tez skoro tydzien czasu to oze ktoś (sleepingbyday?) poszedł by do rodziców Pani czyli docelowych włascicieli i tez porozmawial z nimi - mysle ze gdyby tu jednak doszlibysmy zarówno z osobami zainteresowanymi do wniosku ze moze lepiej w pewnym pod wzg funduszy miejscu to są jeszcze ten domek z perspektywa rotka (ps mała w lecznicy nie rzucała sie na duze psy raczej sie stresoała ich obecnoscia...no ale wiem ze rotki potraia byc niezwykle łagodne wiec moze musiałaby sie przyzwyczaic do rozmiaru no i towarzystwa) ....i domek z kotami któe po dzisiejszym doświadczeniu wydaje mi sie byc całkiem w porzadku tylko tez musze dopytac jak wygladała by tam sprawa finansowa i czy Pani mama jest ewent w stanei sama zajac sie pieskiem (dzwonie tam od wczoraj ale brak kontaktu) Quote
Agucha Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Jejciu, jejciu... tak mi szkoda tej kruszyny :( Bettka, uspokoiła się później czy przez całą drogę skakała Ci po aucie? :lol: Tak jak już Beacie mówiłam - uważam, że jeżeli ludzie nie widząc jej na żywo, nie zapoznając się z tą kuleczką chcą ją wziąć ALE też od razu mówią, że chcą pomocy finansowej w razie leczenia - znając jej wiek w przybliżeniu i licząc się z różnymi ekscesami zdrowotnymi... to dla mnie troszkę niepoważni ludzie... Załatwiane jest wszystko przez ich córkę, dlaczego więc ona nie zadeklaruje że w razie potrzeby wspomoże sunię? Dla mnie to dziwne... Nie decydowałabym się na psa w przypływie emocji, znając swoją niepewną sytuację finansową... Quote
Betta Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 [quote name='Agucha'] Załatwiane jest wszystko przez ich córkę, dlaczego więc ona nie zadeklaruje że w razie potrzeby wspomoże sunię? Dla mnie to dziwne... Nie decydowałabym się na psa w przypływie emocji, znając swoją niepewną sytuację finansową...[/QUOTE] tak jak już mówiłam Agusi... zdarza się często tak że trzeba na własne zdrowie wyłożyc i to że córka ma dosc dobrze płatna pracę (czego nie wiem a jedynie podejrzewac moge) to nie wnikam w to czy ona ma jakies zobowiazania i czy ma osobiste problemy.... z tego co z nia rozmawiałam to mam poczuice ze napewno ona bedzie wspierac jak tylko da rade.... powiedziała jak sprawa wygląda ... i powiedziała tez że jakby cokolwiek sie działo to wiadomo ze jej nie wyrzucą ale że "liczy" na to że ludzie dobrej woli pomogliby.... wiec mysle że tak - to na zasadzie odruchu serca, bo oni na mus nie chcieli psa, tak - jest znak zapytania co jak mała zachoruje a oni nie wydolą finansowo.... ale co do kwestii ze to dobrzy i odpowiedzialni ludzie to ja mam poczucie pewnosci... ale jasne fajnie zeby ktoś poszedł i pogadał face to face mała była spokojniutka - super grzeczna w samochodzie ! biegała sobie bez smyczy po podwórku i na zawołanie reaguje natychmiastowo ... cudna jest Quote
Betta Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 wyjasniła sie sprawa z tymi pańmi od kotów...kobita mówi że teraz mama jest w szpitalu i ona tez nie szukała pieska na już - to jest osoba która miała niejednego tymczasa kociego czy psiego - mówi jednak ze gdyby tamten domek nie zdecydował sie to ona Pusie wexmie na dt z świadomoscia ze jak jej nie znajdzie ds to zostanie u niej.... ale tez mi podpowiada zeby sokojnie zrobic badania i zobaczymy co Panstwo powiedza... ona jakby co tez bedzie finansowo wspierac... finansowych deklaracji wsparcie są cztery z czego 2 mocne które oferowały nawet comiesieczne wpłaty przez jakis czas .... ja osobiscie uwazam ze faktycznie jak panstwo ja biora na ds to nie bedziemy bawic sie w stałe deklaracje troche to bez sensu .. choc jakies becikowe wyjsciowe jak najbardziej (bo onanawet szczepien wirusowych nie ma no i sterylizacja) , a jak by sie cos działo to nie wiem .... ja mysle tak jesli decydujemy sie że ktoś tam podejdzie juz z wynikami to po prostu przegada delikatnie z państwem sprawe a i oceni jakim sa domkiem.....ale bardzo prosze kogoś doświadconego.... córka Państwa powiedziała że nie wie jak mama zareaguje na te wizyte gdyz tak jak wspominałam wziecie małej to odruch serca a nie wynik zwykłej checi posiadania psa.. Pani Joanna jednak po rozmowie z mamą zadzwniła i powiedziałą ze niema sprawy ze mama rozumie... i prosiła zeby takowa wizyta odbyła sie w srode w okolicach godz 18ej ... państwo mieszkaja na oś Karchomin.... chodziło by o to żeby panstwu pokazac jak wyglada umowa adopcyjna i czy zgadzaja sie na warunki..... tylko powiedzcie mi sugerujecie inne wyjscie?inny dom?... bo dla mnie ta wizyta - jesli ma sens wysyłac sunke do domku który ewent bedzie potrzebowął pomocy - jest tylko formalnościa... potwierdzeniem mojej intuicji że z tych zaledwie 3 możliwosci (a wł. dwóch) ta jest najlepsza....no chyba zeby przerzucac małą z dt do dt i czekac czy sie ktoś znajdzie finansowo wydolny na psa w tym wieku.... co sie moze i zdarzyc bo mała jest urocza tylko widze ze sie przywiazuje bardzo... i w te drzwi patrzy...eh do wtorku czekam na wasze opinie aa i jeszcze raz.....dziękuje wszystkim którzy rozsyłali ogłoszenia.... bardzo dziekuję! a Pusia dziekuje jeszcze bardziej ! Quote
joshua_ada Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 Uf, wreszcie. Zarejstrowałam się. Inaczej nie dało rady. Betta, przepiszę od siebie z miau: Nie wiem co doradzić, bo masz kontakt telefoniczny i bardziej wyczuwasz emocje i deklaracje ludzi. Co do kaski, to jak mówiłam przez tel. comiesięczne zlecenie na 10 (15?) zł dam radę. Ale jeśli trafi się im np. za 3 lata (odpukać !!!) jakaś choroba Pusi, to 10 zł nie pomoże, muszą się liczyć z tym, że sami będą musieli coś zaradzić. Perspektywa najbliższych miesięcy Pusi może być jakoś opanowana finansowo deklaracjami, bazarkami, darowiznami itp. Ale kto z nas może powiedzieć co będzie z nami za 2-3 lata. Kto z nas będzie na forach, kto będzie miał pracę itp. Myślę, że ten aspekt zdroworozsądkowo jest wart przedyskutowania z tymi ludźmi. Myślę, że pomoc doraźna jest w zasięgu możliwości (bazarki, wpłaty), perspektywy wieloletniej Ci ludzie chyba nie moga wziąć pod uwagę. To jest nieprzewidywalne nawet mimo dobrych chęci różnych ludzi. (pisząc bazarki, miałam na myśli bazarki na miau, znajdę jakieś fanty) Quote
Betta Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 tak apropo jej stosunku do psów to mysle ze ona jest ich bardzo ciekawa i jesli nie szczekaja tu szuka z nimi kontaktu ale nie lubi energicnych bestii to prawda aa....uwielbia skrobanko po brzuszku... i właśnie weszła mi na łóżko <yhym> Quote
sleepingbyday Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 środa, 18, tarchomin - matko, nie wiem, czy się wyrobię, to starsznie daleko. spróbuję namówi,c kogos z samochodem, inaczej to na 19-20 dałabym radę dotrzec. sdprawa jest dla mnie jasna - pomagamy -ale nie możemy zagwarantować w jakim procencie - tylko, jesli leczenie okazuje sie być mega drogie. jesli 200 zł to dramat dla nich, to nie ma co. jesli chodzi o wydatki rzędu 1000zł to rozumiemy ból i zbieramy kaskę, ale nie wiemy, ile sie uda zebrać, więc musza mieć świadomośc, że odpowiedzialnoś cjednakoż spoczywa na nich. choc oczywiście nie zostawiamy ich z problemem. ja to tak rozumiem, a wy? Quote
Betta Posted October 10, 2010 Author Posted October 10, 2010 no własnie z tego co zrozumiałam to te 200 zł moze byc problemem.. bo powiedziała córka ze na kosztowne leczenie przewlekłe też ich za bardzo nie stac... Agucha z tego co mi mówiła tez nie bardzo jest za tym żeby w tak niepewne finansowo miejsce pieska posyłac... ja po prostu chciałam zeby sie nie szlajała po dt i hotelikach ale moze faktycznie posłac ja do dt (kotowate ale doswiadczone w prowadzenie psów) i przy pobycie tam szukac jej ds....no i jesli tam zacznei sie cos dziac to zawsze jasna sytuacja z pomocą.... tzn ja myśle że warto pójsc i pogadac wyjaśnic .... że właśnie jesli chodzi o leczenie chorób przewlekłych (jeszcze pal licho diagnoza jakies badania drogie to tak) to rzeczywiscie bez sensu.... tak czy inaczej wizyta byłaby w środe (fajnie jakbys dała rade, mysle ze 19ta to nie problem dla nich) a wyniki beda wczesnije wiec narazie stawiamy hipotezy.. a co reszta powie? Quote
Agucha Posted October 10, 2010 Posted October 10, 2010 [quote name='Betta']tak apropo jej stosunku do psów to mysle ze ona jest ich bardzo ciekawa i jesli nie szczekaja tu szuka z nimi kontaktu ale nie lubi energicnych bestii to prawda aa....uwielbia skrobanko po brzuszku... i właśnie weszła mi na łóżko <yhym>[/QUOTE] Moje ani nie szczekały ani nie ganiały koło niej, chciały ją tylko powąchać a ona wiała :) [quote name='sleepingbyday'] sdprawa jest dla mnie jasna - pomagamy -ale nie możemy zagwarantować w jakim procencie - tylko, jesli leczenie okazuje sie być mega drogie. jesli 200 zł to dramat dla nich, to nie ma co. jesli chodzi o wydatki rzędu 1000zł to rozumiemy ból i zbieramy kaskę, ale nie wiemy, ile sie uda zebrać, więc musza mieć świadomośc, że odpowiedzialnoś cjednakoż spoczywa na nich. choc oczywiście nie zostawiamy ich z problemem. ja to tak rozumiem, a wy?[/QUOTE] Niestety popieram... pies w takim wieku to jest zagadka i trzeba się nastawiać na wszystko... Jeżeli już się zdecydujecie na ten dom - zróbcie adnotację w Umowie Adopcyjnej, że jakakolwiek zbiórka/pomoc finansowa itp będzie przeprowadzana TYLKO w razie wyraźnego zagrożenia życia suni oraz ogromnych kosztów leczenia suni potwierdzonych przez weterynarza... Inaczej ja tego nie widzę... Ps. Co z cieczką Pusi? Widać coś? Szykuje mi się ten shitek na parę dni i nie wiem czy mogę go wziąć skoro dziewczyna nam się rozciekła. Quote
sleepingbyday Posted October 11, 2010 Posted October 11, 2010 a ja nie wiem, czy jest w takim razie sens jechac do tych ludzi?? ech, cholera. Ada, czyli, że admin nie odpowiedział? mi tez nie... Quote
wiking042 Posted October 11, 2010 Posted October 11, 2010 [quote name='sleepingbyday']a ja nie wiem, czy jest w takim razie sens jechac do tych ludzi?? ech, cholera. (...) [/QUOTE] Dziewczyny, zrobicie, jak będziecie uważały, ale uważam, że nie powinno się brać pod uwagę żadnych "domków", które próbują się "układać". Albo jest to dom, który z chwilą przejęcia psa bierze za niego pełną odpowiedzialność do końca życia, ...albo nie ma domu. Z takiego "układania" się co do ewentualnej partycypacji w przyszłych kosztach leczenia, czy utrzymania wynikną tylko kłopoty. A ucierpi na tym najbardziej pies. Chyba, że z góry założycie, że jest to DT, ale dla psa w tym wieku najlepszy byłby od razu DS. Wiem, co mówię, odwoziłem psy w gorszym stanie na DS, psy kalekie i nikomu nie przyszło nigdy do głowy, żeby zobowiązywać osoby trzecie do udziału w kosztach leczenia. Wiem, że Wam nie pomogłem, ale musiałem wyrazić swoje zdanie... :shake: Quote
sleepingbyday Posted October 11, 2010 Posted October 11, 2010 jesli, jka dziewczyny pisza, problemem jest nawet 200zł, to moim zdnaiem tylko awaryjnie mozna traktowac ten dom i to jako dt. ale - ja nie uważam, ze z definicji pytanie o ew. pomoc przy chrobach przewlekłych i wielce drogich jest podejrzane. moze byc tez przejawem rozsądku i chęci podjęcia własciwej decyzji. oczywiście zalezy od sytuacji. 200zł jako problem - to wiecie, byle rozcięcie poduszki palców może tyle w efekcie kosztowac. Quote
wiking042 Posted October 11, 2010 Posted October 11, 2010 [quote name='sleepingbyday']jesli, jka dziewczyny pisza, problemem jest nawet 200zł, to moim zdnaiem tylko awaryjnie mozna traktowac ten dom i to jako dt. ale - ja nie uważam, ze z definicji pytanie o ew. pomoc przy chrobach przewlekłych i wielce drogich jest podejrzane. moze byc tez przejawem rozsądku i chęci podjęcia własciwej decyzji. oczywiście zalezy od sytuacji. 200zł jako problem - to wiecie, byle rozcięcie poduszki palców może tyle w efekcie kosztowac.[/QUOTE] Oczywiście, że tak! Quote
joshua_ada Posted October 11, 2010 Posted October 11, 2010 Nie wiem jak to zrobić, bo to dość delikatna sprawa... Trzeba jakoś deilkatnie wysondować, co ludzie mieli na myśli mówiąc o pomocy finansowej. Wg mnie wieloletnia "gwarancja" pomocy ze strony innych nie może wejść w grę z tego względu, że nikt nie będzie wiedział, na jaką pomoc będzie go stać kiedyś tam. Ja to zrozumiałam tak, że ci ludzie ostatnio sporo się wykosztowali na leczenie poprzedniej psinki i nie mają teraz dużo (może mają też jakieś zobowiązania, kredyty itp.) Wiadomo jak to bywa przy chorobach przewlekłych, ciężkich. Więc jeśli oni nie mają np. teraz, ale staną na nogi to może jest to jakoś do przełknięcia i zorganizowania. Gdyby się okazało, że Pusi teraz trzeba w czymś pomóc. Poza tym więcej też będzie wiadomo po badaniach Pusi. (co do jakiś większych zobowiązań pomocowych jestem o tyle scpetyczna, że czy to będzie Pusia, czy jakikolwiek inny pies, kot etc. biorąc zwierzak po prostu trzeba się liczyć z wydatkami. Trzeba...) Quote
Betta Posted October 11, 2010 Author Posted October 11, 2010 [quote name='sleepingbyday']jesli, jka dziewczyny pisza, problemem jest nawet 200zł, to moim zdnaiem tylko awaryjnie mozna traktowac ten dom i to jako dt. ale - ja nie uważam, ze z definicji pytanie o ew. pomoc przy chrobach przewlekłych i wielce drogich jest podejrzane. moze byc tez przejawem rozsądku i chęci podjęcia własciwej decyzji. oczywiście zalezy od sytuacji. 200zł jako problem - to wiecie, byle rozcięcie poduszki palców może tyle w efekcie kosztowac.[/QUOTE] też tak uważam...tylko 200 zł jednorazowo a miesiecznie to jest różnica...... i z tego co zrozumiałam to sprawy typu badanie czy podanie leków przy jakis jednorazowych akcjach jest w ich zasiegu tylko te choroby przewlekłe...wiedza juz po swoim psie ze to moze sporo kosztowac... ja miałam psa który miał chore serducho i poczatkowo tez średnie wyniki wątrobowe... stac było mnie tylko na początkowe podreperowanie wątroby i podawanie przez ok 6 lat leków na sercowych... na karme raczej nie było mnie stac....ile mogłam kupowałam hepatica a potem juz tylko diete odowiednia wprowadziłam.... na tego typu "leczeniu" mój pies pociagnął 6 lat (umarł z niewydolnosci serca w wieku lat 14) .... także tego typu choróbska nie musza ZAWSZE wymagac specjalistycznej karmy...zaleeży od nasilenia objawów a co sie z tym wiaze wczesnego rozpoznania.... wracajac do meritum... moze ja jeszcze raz porozmawiam z "córka" ...zreszta poczekam do jutra na wyniki... i zobaczymy...sleepingbyday - prosze zarezerwuj sobie póki co czas w te srode wieczorem Pusia dzis u weta: - do przychodni wchodzi rześkim krokiem... wącha zaciekawiona a gdy podnosze ją na stolik szybko przypomina sobie sobotnie ukłucie igłą i stresi sie okropnie ... nie dało rady ją osłuchac... ma pobranakrewke na badania, ale wioerzgała niesamowicie ...biedna kruszynka, nie dała mi nawet łapki umyc w domu....śpi teraz - Agucha, wetka powiedziałą że cieczki nie ma.... powiedziałam jej o kropach a ona na to że mogła miec końcówke..... to ja na to .... czy jesli sąsiadka chodziła z nia bez smyczy mała nie bedzie miec niespodzianki ??? kurcze...ona strasznie przypomina mi mojego niezyjacego Pusiaka.... nawet imie to samo : ( Quote
Betta Posted October 11, 2010 Author Posted October 11, 2010 [quote name='joshua_ada']Nie wiem jak to zrobić, bo to dość delikatna sprawa... Trzeba jakoś deilkatnie wysondować, co ludzie mieli na myśli mówiąc o pomocy finansowej. Wg mnie wieloletnia "gwarancja" pomocy ze strony innych nie może wejść w grę z tego względu, że nikt nie będzie wiedział, na jaką pomoc będzie go stać kiedyś tam. Ja to zrozumiałam tak, że ci ludzie ostatnio sporo się wykosztowali na leczenie poprzedniej psinki i nie mają teraz dużo (może mają też jakieś zobowiązania, kredyty itp.) Wiadomo jak to bywa przy chorobach przewlekłych, ciężkich. Więc jeśli oni nie mają np. teraz, ale staną na nogi to może jest to jakoś do przełknięcia i zorganizowania. Gdyby się okazało, że Pusi teraz trzeba w czymś pomóc. Poza tym więcej też będzie wiadomo po badaniach Pusi. (co do jakiś większych zobowiązań pomocowych jestem o tyle scpetyczna, że czy to będzie Pusia, czy jakikolwiek inny pies, kot etc. biorąc zwierzak po prostu trzeba się liczyć z wydatkami. Trzeba...) własnie...dokładnie tak... kazdemu moze zwierzak zachorowac bardzo powaznie to wtedy jak mam trodna sytuacje ...sprzedaje co sie da albo biore kredyt (jestem przeciwniczka)...przeciez nie mam możliwosci wsparcia od innych osób które maja swoje zwierzaki również i faktycznie .,..gdyby teraz cos wyszło jest jasna sytuacja (pies im zmarł w kwietniu chyba wiec faktycznie sa na świeżo).... ale jak cos wyjdzie za jakis czas to wchodzi w gre pomoc przy naprawde awaryjnych przypadkach (guzy i tego typu sprawy) , ale nie powinno sie liczyc że forumowicze beda mogli i chcieli pomóc właściceilom psa który zaczał chorowac przewlekle na choroby demencyjne Quote
sleepingbyday Posted October 11, 2010 Posted October 11, 2010 na wszelki wypadek rezerwuję sobie środę. ale fakytrcznie - jak będa wyniki tzreba doupewnic sie telefonicznie z córką tej pani, co i jak. bo moż efaktycznie chodzi o aktualna sytuację i finansowe zmęczenie chorba poprzedniego psiaka... Quote
Nutusia Posted October 11, 2010 Posted October 11, 2010 Jeśli ci Państwo przez kilka miesięcy leczyli ciężko chorego psa, mogą mieć "traumę" związaną z tego rodzaju kosztami. Tosca z mojego podpisu jest u nas od 2 lat. Przyjechała do nas na DT (w odpowiedzi na apel, żeby nie musiała kończyć życia samotna i anonimowa w schronisku, albo gorzej - nie zginęła od zębów współtowarzyszek niedoli). Dość szybko się okazało, że nie jest psem jedynie "do odkarmienia", a my, w naszej sytuacji finansowej i przy czwórce własnych zwierząt, nie mogliśmy absolutnie wziąć na siebie leczenia Suni (które przez 2 lata pochłonęło blisko 7 tysięcy i wciąż pojawiają się nowe koszty). Przy braku innych propozycji, zostaliśmy dla Tosi dożywotnim DT. Na jej utrzymanie (głównie leczenie) składają się Ludzie Dobrej Woli - my dokładamy ile możemy. Myślę, że Państwo uczciwie postawili sprawę. Lepiej tak, niżby potem mieli kombinować (jak dotychczasowa właścicielka Pusi). Zdarzało się kilkakrotnie na dogo, że ludzie prosili o pomoc nawet dla własnego psa, który ciężko zachorował, a oni nie mieli na leczenie. Dlatego pozwalam sobie wyrazić opinię, że nie można przekreślać oferty tych Państwa. Uważam, że troska o finanse jest w tym przypadku wyrazem odpowiedzialności. A czy pieniądze są przeznaczane na psa, dość łatwo będzie sprawdzić. Quote
Betta Posted October 11, 2010 Author Posted October 11, 2010 Nesca, dzieki za wypowiedx..... to ma sens co mówisz ...tylko chodzi wiesz o sam fakt na jakich zasadach bierzesz psa... bo tzw "dożywotni DT" to jest niepisana opcja....a raczej taka która wychodzi w praniu... ale masz racje nie powinnismy w ich postawie wyszukiwac tego co złe... zaraz wstawie nowe zdj niuni Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.