swan Posted April 23, 2007 Posted April 23, 2007 a ja pisałam posta już parę godzin temu i mi się internet "zbiesił":diabloti: więc dopiero teraz piszę : Paulina, :calus: :calus: :calus: :calus: :calus: A Miki dożył pięknego wieku, musiało być Mu u Was bardzo dobrze :Rose: no i pamiętaj, że oprócz świadomości , że był u Was szczęśliwy, to pozostaje jeszcze świadomość, że nie cierpiał, albo trwało to bardzo krótko Quote
PaulinaT Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Dziękuję dziewczyny, jesteście kochane. Taka już naturalna kolej rzeczy prawda? Co nie zmienia faktu, ze smutno... Ja bym chciała, żeby pozostałe nasze psy dożywały 17-stu lat... Quote
basiaap Posted April 24, 2007 Author Posted April 24, 2007 Bardzo mi przykro z powodu Mikusia ściskam Ciebie i Mamę tak jak sama mówisz - oby wszystkie psy dozywały tak pięknego wieku w zdrowiu i kochających domach Quote
PaulinaT Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 Mikuś będzie zawsze żywy w mojej pamięci. Żeby natomaist choć troszkę smutek rozpędzić - wkleje kilka fotek z zeszłego weekendu. Szarik niestety nie bardzo chciał współpracować przy pozowaniu... Portrety samczyków :cool3: Bardzo mnie ucieszył fakt, że Szarik szybko i ładnie dogadał sie z berneńczykiem Rollo. Między panami nie doszło do żadnego nawet malutkiego zgrzytu. Quote
PaulinaT Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 I kilka z poniedziałku nad Rusałką. Tym razem z koleżanką Corin - filigranowa cc :evil_lol: zabawa molosek i moja zabawa zdjęciami poklatkowymi :razz: ucieknę ci pod słońce żebyś mnie nie widziała ty ślepy szarpeju :evil_lol: Szarik też tam był - żeby nie było watpliwości Quote
swan Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 PaulinaT napisał(a): Bardzo mnie ucieszył fakt, że Szarik szybko i ładnie dogadał sie z berneńczykiem Rollo. Między panami nie doszło do żadnego nawet malutkiego zgrzytu. chłopak ma po prostu zdrowy instynkt samozachowawczy, ot co :cool3: Quote
PaulinaT Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 Oj nie byl;abym taka pewna... ty nie widziałaś w jakich psach on sie zaczepiał... :shake: ja myślę, ze tu ważna była kwestia przyjaźni między dziewczynami i Rollem i tym, że Rollo jest wykastrowany... :roll: Quote
PaulinaT Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 Krótka opowieść obrazkowa pt. "jak szarpej patyk wymuszała" Quote
PaulinaT Posted April 25, 2007 Posted April 25, 2007 To jeszcze 1 wersję Szarutka wrzucę :loveu: Quote
kendzia Posted April 27, 2007 Posted April 27, 2007 Szarik i Abi są suuuuuper :eviltong: resztę psiego towarzystwa przemilczę :diabloti: Quote
PaulinaT Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 Szarik ma się dobrze. Nad wyraz dobrze :diabloti: Bo od tego dobrego mania się to az maupiego rozumu dostał :diabloti: Szarikowi przypomniało się ostatnio że jest prawieONkiem, a ONkom zdaza sie niszczyć i pożerać niejadalne rzeczy i tak 1/ obżarł mi sznurowadła - od 2 butów z 1 pary, obżarł te sznurowadła przy samych dziurkach :roll: 2/ odgryzł kawałek sznurka z kociego drapaka 3/ zjadł pusty czarny worek na śmieci - o tym przekonała się, jak juz miał pewien problem z pozbyciem sie balastu spod ogona :roll: 4/ zjadł karton, taki sobie zwykły karton w którym przesyłke mi przysłali. I nie wiem czy to mu tak zostanie już? Czy tylko odreagowuje, bo przez tydzien urlopowal u mojej mamy podczas gdy damska część stada (czyli ja i suczki) urlopowałyśmy w molosowym towarzystwie nad morzem? Quote
swan Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 on próbuje schować część gospodarstwa domowego w swoim wnętrzu, żeby na "emigracji" czuć się jak u siebie :lol: ;) Quote
PaulinaT Posted May 16, 2007 Posted May 16, 2007 Hm... bardzo baaaaaaaardzo ciekawa hipoteza... :hmmmm: ... i ogromnie mi sie podoba :evil_lol: Quote
PaulinaT Posted May 21, 2007 Posted May 21, 2007 Szarik jest zdecydowanie amatorem jedzenia - pożeraczem, żarłaczem, głodomorem. Dostaje swoją karmę - dietetyczna bo mu szybko wszystko (poza sznurowadłami :diabloti: ) w boczki idzie. Zjada w 2 sekundy i przenosi się na stanowisko wartownicze. I czatuje. I pilnuje... ...jak jedzą dziewczyny :diabloti: A dziewczyny należą do gatunku, który musi się zastanowić co zjeść i czy w ogóle... do tego często im cos z buzi jadalnego wypada... dziurawe brody maja czy jak :niewiem: No więc Szarik czatuje. I jak cos z dziurawej brody wyleci na podłogę to szybko to sprząta - porządny gość. A jak dziewczyna któras od miski odejdzie - to on i owszem chętnie pozmywa... No pora posiłków to czas mojej wytężonej uwagi. I o ile z pilnowaniem kolacji nie mam problemów to rano... rano jestem rozkojarzona... no a dziewczyny rano tez maja gorszy apetyt. I tak się zdaża potem, ze szarik je 3 śniadania :mad: z czego 1. śniadanie jest takie duże jak jego a 2. śniadanie jest 2x większe :razz: więc wychodzi na to, ze wcina wtedy porcję poczwórną :angryy: A potem słyszę, ze sie bysior z niego zrobił :placz: Quote
kinga Posted May 21, 2007 Posted May 21, 2007 PaulinaT napisał(a):I tak się zdaża potem, ze szarik je 3 śniadania :mad: z czego 1. śniadanie jest takie duże jak jego a 2. śniadanie jest 2x większe :razz: więc wychodzi na to, ze wcina wtedy porcję poczwórną :angryy: A potem słyszę, ze sie bysior z niego zrobił :placz: he he - możesz sobie uścisnać dłoń z Kasie :p otóż parę dni temu Kasie zadzwoniła do mnie z informacją, ze Lincoln zezarł na raz trzy całodzienne porcje dla trzech wielkich kaukazów :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: , bo dopadł gara, który się studził... po czym lezał w jednym miejscu i jęczał :evil_lol: ...i jak spuentowała Kasie: przezornie nie ruszamy go :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
PaulinaT Posted May 22, 2007 Posted May 22, 2007 hy hy hy Lincoln widze ma podobne zapędy. To bardzo przezorne - nie ruszac go skoro jęczał :cool3: Szarik po tych konsumpcyjnych wybrykach czuł się nadal w świetnej formie - ba! najchętniej jeszcze cos by przekąsił :diabloti: Ale i tak bije go na głowe Lalka - 20 kilogramowe maleństwo, która na wyjeździe (ona jest niejadkiem w domu - na wyjazdach nie tyle je co żre co skrzętnie wykorzystuję dając jej 2x takie porcje jak normalnie) pochłonęła śniadanie swoje i Abiśki, 2 wielkie pełniutkie michy bo oba śniadanka były ze spora górką. Po tej konsumpcji bardzo dziwnie sie rozdęła w części zażebrowej - musiałam puszorki poluzować bo się już w nie nie mieściła... A najlepsze były reakcje ludzi na kupę która potem zrobiła :diabloti: Quote
PaulinaT Posted May 25, 2007 Posted May 25, 2007 Tym razem nie o Szariku będzie. Szarik niestety na te spacery nie może chodzić - nie byłabym w stanie wszystkich upilnować. A mianowicie chodzi o spacery do parku koło poznańskiej areny - zwane spacerami "na arene". Arena to jest dośc duży park, spory trawnik, w najbliżeszj okolicy nie ma ruchliwych ulic (pozornie) i jest miejsce spotkań okolicznych psiarzy. Od godz.18.30-19 zaczynają się schodzić zaprzyjaźnieni właściciele czworonogów, kulminacja jest 20-21, kiedy to na głównym trawniku potrafi brykac kilkanaście psów nawet! Są to w większości psy które przychodza tam od szczeniaka, przyzwyczajone do siebie i zsocjalizowane, ale i tak czasem jakies awantury i animozje się zdarzają - cóż w zasadzie normalne. Ale ja nie o tym. Obserwuję bardzo ciekawe zjawisko: co roku gdy zaczyna się robic ładnie, ciepło pojawiaja sie tabuny nowych psów: szczeniaków, młodzików. Pojawiają się psy, których np. od jesieni nie widziałam (gdzie chodziły przez ten czas na spacery?? :niewiem:). Jako że ja nie jestem regularnym (czytaj: codzinnym) gościem w parku, gdyz po zimie czuję przesyt areny i często-gęsto podjeżdzam na spacery w inne miejsca - zdaża się, ze jestem przez takich nowych odbierana jako nowa. I wtedy zdażają się problemy. Bo przychodzi taka (ja) z takimi dwoma psami i do tego ten jeden (Layla) jest agresywny! A Laluś nie jest agresywna - jest zdecydowana, dominująca i bezczelna do tego jak to szarpej ma w zwyczaju charczy, chrząka no i ma ryjek pomarszczony :roll: przez co psy, co jej nie znają a są strachliwe się jej przestraszają. A jak ktoś sie jej przestraszy - to kanał, bo ona lubi jak sie jej inne psy boją. I dopóki pies sie nie odwrażliwi na Lalusię ona będzie regularnie wracać i go przestraszac od nowa. A tymczasem wystarczy dać psom chwile spokoju, nie ingerować - pies bez pocieszycielkiej dłoni właściciela skazany sam na siebie przeciw szarpejowi szybko przekonuje się, że to tylko gra z jej strony i że nic mu nie grozi. I przestaje się bać - a wtedy Lalunia przestaje być nim zainteresowana. W zeszłym tygodniu w ten sposób zapoznałyśmy prześliczna suczkę whipetkę 5-cio miesięczna Irię (chyba? - imiona mi sie czasem kiełbaszą). Pierwsze spotkanie - strach. Iria sie bała i pańcia Irii sie bała. Ale dały radę - i teraz nawet się chwile Iria z Lalunią pogoniły - och co za świetna sprawa gdy szarpej goni charta :diabloti: Arena jest bardzo ciekawym miejscem do obserwacji psów. Aż czasami trudno uwierzyć, że to wszystko psy są! Kiedy na jednym trawniku kotłuja się ze soba przedstawiciele następujących ras: husky i malamut (w przeważającej wiekszości sa te 2 rasy), ON, buldożek (a nawet 2 buldożki), buldog angielski, cocer spaniel, bokser, york (!!!), whipet, posokowiec (sztuk 3), berneńczyk, shar pei i cane corso ( a nawet 2 lub 3 cane corso)... oj sie dzieje, do tego czasem pojawia sie mastino. Nie licze też kundalków - chociaż te sa w mniejszości tak naprawdę, więcej kundelków chodzi z właścicielami po obrzeżach trawnika i nie integruje się z nami. Quote
PaulinaT Posted May 29, 2007 Posted May 29, 2007 Dzisiaj będzie o szariku. Bo ja go ostatnio rozszyfrowałam :p Już wiem dlaczego szarik zjadł te czarne worki foliowe na śmieci. Szarik po prostu doskonale wie, że ja kupy po psach sprzątam, do foliowych woreczków, co by nie szpeciły bardziej już i tak szpetnych trawników na osiedlu. No iwec szaik pożarł foliowe worki, żeby wyprodukować wersje końcową: kupę w worku :p Tylko mu ździebko nie wyszło... :roll: Ale on to wszystko z dobrego serca i z miłości :loveu: Quote
Camara Posted May 29, 2007 Posted May 29, 2007 PaulinaT napisał(a):... No iwec szaik pożarł foliowe worki, żeby wyprodukować wersje końcową: kupę w worku :p Tylko mu ździebko nie wyszło... :roll: :roflt: :roflt: :roflt: nadprzeciętny pies :loveu: Quote
PaulinaT Posted May 29, 2007 Posted May 29, 2007 Camara napisał(a):nadprzeciętny pies :loveu: no ba :cool3: do tego dba o porządek w chacie - jako jedyny - wyprząta wszystko co jadalne - i to też z miłości do Pańci prawda? :loveu: Quote
PaulinaT Posted June 1, 2007 Posted June 1, 2007 Szarik i dziewczyny jadą wakacjować. Na ogródku u mojej mamy. Mama specjalnie urlop też wzięła... no bo 5 psów to już nie lada obowiązek - dzielna ta moja mama. A ja już sie stresuję, czy wszystko będzie dobrze, czy żaden szarpej nie ucieknie przez płot, czy żadna korso się nie pochoruje, czy żaden poniemiecki nie pomyśli że rządzić tam może? Ech... no już normalnie lepiej nigdzie nie wyjeżdżać... :shake: Quote
PaulinaT Posted June 20, 2007 Posted June 20, 2007 No wróciłam - no już ponad tydzien temu :roll: Wakacje udały sie nie powiem - ale powrót był kiepściutki, gdyż moje obawy przed wyjazdem i zostawieniem siedniopaku okazały się uzasadnione. Psy mają się dobrze - ale za to koty gorzej. Kot Teodorek miał wypadek. Zaklinował się w uchylnym balkonie i doznał urazu kręgosłupa. Na szczeście został od razu uwolniony, nie ma żadnych złamań - ale ucisk spowodował upośledzienie przewodzenia i tylne nóżki Teodora nie działają tak jak powinny. Kocio spedzil więc 2 tygodnie w transporterku u mojej mamy bo tam miał większy spokój, wypuszczany tylko na karmienie i lekarstwa. Teraz wrócil już do mnie i powoli pozwalam mu coraz więcej chodzić. Porusza się całkiem szybko, mimo ze jedna z nóżek w zasadzie nie funkcjonuje, próbuje skakać i jest wesoły. Nie widac żeby cierpiał. Wetka moja jest dobrej myśli - no zobaczymy. Do tego Czesio - moje najstarsze kocie - mocno schódł w ostatnim czasie, jestem więc w trakcie badania go w te i nazad i na razie najbardziej prawdopodobne wydaje sie podejrzenie cukrzycy. Musze "tylko" złapac jego sioo a to okazuje sie byc super-hiper trudne. Abi ma cieczkę do tego - wiec głównemu bohaterowi wątku wydłużaja sie wakacje u mojej mamy. Czuje sie chłopak tam dobrze, cały dzien śpi na tarasie lub ogródku. Czegóż więcej chcieć? Dobrze tam ma. Quote
PaulinaT Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 Z ciekawostek. Chodze teraz na spacery po okolicy ze stadem uszczuplonym o Szarika. Jest więc Abi co to ostatnio "zmężniała" i waży ponad 58 kg ( :-o ) i szarpej waryjot. I ide sobie uliczką z tyłu za moim osiedlem. W pewnym momencie podchodzi do mnie człowiek, co to go pierwszy raz na ocza widzę, pan stateczny w wieku moich rodziców pewnie i odzywa się do mnie tymi słowy: << przepraszam a gdzie są te pani dwa duże psy?? >> no powiem krótko - zgłupiałam wybałuszyłam ślepia na niego o tak :crazyeye: pokazałam na Abisię i powiedziałam, że ten tutaj to mój największy jest pan nie ustępował: << no ale te dwa większe od tego - pani ma przeciez cztery psy>> :mdleje: w końcu pan przyjął do wiadomości że są normalnie trzy a nie cztery i że ten trzeci co go nie ma nie jest większy od tego dużego co jest wniosek z tego prosty: czy masz trzy czy cztery psy nie stanowi to już dla innych różnicy :evil_lol: bo i tak jesteś :stupid: :lol: Quote
PaulinaT Posted June 21, 2007 Posted June 21, 2007 Jagoda napisał(a)::lol: :lol: :lol: oj kobiecino:loveu: Ciiiiiiii bo się wyda.... :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.