Bjuta Posted September 18, 2010 Posted September 18, 2010 Grupa studentów jechała na warsztaty w dwóch autach. Relacja z pierwszego: Jedziemy autostradą - na prawo zjeżdża facet i wyprowadza dwa psy. Wielki biały olbrzym i nieco mniejszy biszkopt. Myślę - co za ciężki kretyn! To już lepiej żeby pies się wyrzygał i załatwił w aucie - da się posprzątać - po cholerę tak ryzykować? Relacja z drugiego auta - jechało 20 minut później. Jedziemy autostradą - z prawej na poboczu biały pies, nad nim biszkoptowy. Stajemy, chociaż strach jak diabli - jak tu stawać na autostradzie? Biały pies nie żyje - nie da się mu pomóc. Biszkoptowy go nie opuszcza. Próbujemy go złapać, zaczyna uciekać na jezdnię. Odjeżdżamy. Zgadali się z tymi z pierwszego auta - no oczywiście, że gość nie wychodził na spacerek, tylko się pozbyć... W tym drugim aucie jechała moja znajoma. Zadzwoniła z pytaniem co robić? Może jakieś służby, żeby tego psiaka złapać - trzeba zatrzymać ruch na autostradzie. Wiadomo, że nigdzie ten pies nie ucieknie. Siatki nie przeskoczy. Koleżanka wróciła z przyjaciółmi na miejsce o 4 rano, sprawdzić czy pies jest złapany. No nie jest - stoi nad zwłokami tego białego. Był mały ruch. zaryzykowali, złapali go. Nazwali Leon. No i kłopoty oczywiście się nie skończyły. To siedmioro studentów, którzy żyją w jednym maleńkim mieszkaniu z suczką. Na dodatek mają zajęcia - warsztaty 12 godzin/ dzień. Musieli ustawiać dyżury. Po kilku dniach ubłagali mamę kolegi, żeby wzięła Leona do siebie. Wzięła. Dobrze się zapowiadało, aż Leon nie został sam. Rozniósł mieszkanie. Ma taki lęk separacyjny, że szkoda gadać. Leon jakieś 2 tygodnie temu wylądował w katowickim schronisku. No i co dalej? Jeden lekarz wycenił go na 5 lat. Drugi na 8. Lęk separacyjne, jakieś geny bullowate - chyba? Szanse na dobrą adopcję - minimalne. Koleżanka odwiedziła go na kwarantannie i trochę się podłamała. Zobaczyła go w leżącego w odchodach ze wzrokiem wbitym w jeden punkt, wychudzony i przerażony na maksa. Ma karteczkę, że agresywny do psów. Koleżanka mówi, że u nich w pokoju ustępował suczce, która go odganiała od michy i tam gdzie mieszkał przez 3 tygodnie - też nie miał żadnych zatargów ze zwierzętami (ze dwa razy warknął na wnuczkę, ale ewidentnie z zazdrości - no i niszczył jak zostawał sam, ale ze zwierzętami się b. dobrze dogadywał). Dzielę się tym kłopotem... I jakby ktoś miał pomysł - to podaję nr telefonu mojej koleżanki, która go łapała o tej 4 rano. tel. 600-799-577 Wg niej Leon jest łagodny i wesoły. Tylko nie lubi zostawać sam. Zbieramy na hotel! Leon nie ma szans w schronisku. Bardzo prosimy o pomoc! DEKLARACJE STAŁE (potrzeba ok 350) 20 - Bjuta 5 - Sąsiad Bjuty 20 - figa33 10 - mikoada 5 - ihabe 10 - Lepnarda coś - herak czyli 70 brakuje 280 DEKLARACJE JEDNORAZOWE 100 - Bjuta (wpłacona) 100 - Ihabe 100 - Lu_Gosiak coś - Ossa98 coś - paulinken 50 - Andzia69 - 140 Bjuta na behawiorystę (12.X) Quote
Aleksandra Bytom Posted September 18, 2010 Posted September 18, 2010 a temu białemu co się stało? auto? Quote
Bjuta Posted September 18, 2010 Author Posted September 18, 2010 Tak. Musiało go trzepnąć bokiem, bo krwi nie było. Quote
Aleksandra Bytom Posted September 18, 2010 Posted September 18, 2010 cholera,kawał dupka wypuścił je na autostradzie :( Quote
maciaszek Posted September 18, 2010 Posted September 18, 2010 Melduję się na wątku. Jak koleżanka będzie dzwoniła do schroniska i okaże się, że pies tam jeszcze jest to niech zapyta, proszę, o jego numer. Wrzucę go na stronki schronu. Quote
Bjuta Posted September 18, 2010 Author Posted September 18, 2010 Dzięki wielkie! W poniedziałek ma go odwiedzić. Quote
__Lara Posted September 19, 2010 Posted September 19, 2010 Zapisuję. Co za bydlak, wywalić psy na autostradę :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: Quote
nemesea Posted September 20, 2010 Posted September 20, 2010 studentom nalezą się podziękowanie ze nie zostawili psiaka samego... wiele razy widzi sie jak psy biegaja obok drug szybkiego ruchu nie ktore juz nie zyja ale nie ktore zostaja uratowane. przez wrazliwych ludzi... kiedys musialam jechac okolo 150km od mojego samieszkanie kiedy bylam na miejscu zobaczylam duzego kundla widac bylo ze bezdomny .. a ktory sluzyl jak worek do bicia dwom pieknym wypasionym huskym ktore wlasciciel prowadzil na siusiu kiedy zobaczył bezdomnego spuścił psy ze smyczy a te wiadomo zaatakowały tego biednego kundla.. kiedy zobaczyłam z samochodu co sie dzieje zawiadomiłam schronisko ludzie tam pracujący od razu przyjechali i zabrali biednego wystraszonego psa który bal się tyłek z chodnika podnieść tak był zastraszony...... Quote
maciaszek Posted September 20, 2010 Posted September 20, 2010 I jak? Była wizyta? Psiak jest w schronie? Czego dowiedziała się pani? Quote
Bjuta Posted September 20, 2010 Author Posted September 20, 2010 Jest w schronie, zapomniała zapytać o numer. Jutro idzie go odwiedzić - obiecała, że zapyta. Dzięki Maciaszku za pamięć!!! Quote
Bjuta Posted September 21, 2010 Author Posted September 21, 2010 Leon ma numer 907. Moja Koleżanka się trochę podłamała. Udało jej się przekonać żeby ją wpuścili do izolatki (dziś miał iść na boksy ogólne) i zobaczyła go w leżącego w odchodach ze wzrokiem wbitym w jeden punkt, wychudzony i przerażony na maksa. Ma karteczkę, że agresywny do psów. Koleżanka mówi, że u nich w pokoju ustępował suczce, która go odganiała od michy i tam gdzie mieszkał przez 3 tygodnie - też nie miał żadnych zatargów ze zwierzętami (ze dwa razy warknął na wnuczkę, ale ewidentnie z zazdrości - no i niszczył jak zostawał sam, ale ze zwierzętami się b. dobrze dogadywał). Boję się, że będzie go bardzo trudno wyadoptować... Chce mi się w równym stopniu kląć i płakać... Quote
Bjuta Posted September 21, 2010 Author Posted September 21, 2010 Zrobiłam mu allegro http://allegro.pl/leon-z-autostrady-pies-psy-i1241845205.html Quote
Istar19 Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 podniosę psiaka..tylko tyle mogę....i życzyć z całego serca by znalazł dom..a jego pseudo właściciel to niech......nie będę przeklinać :( Quote
maciaszek Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 Zaraz dodam go na stronę schroniska. Myślę, że to schron i izolatka tak na na niego działają. Część psów reaguje właśnie agresją. Miejmy nadzieję, że z tego wyjdzie i po kwarantannie, gdy przeniosą go do boksu zewnętrznego, będzie się dogadywał z psami. Bjuto usuń proszę z allegro informację, w którym schronisku i z jakim numerem jest psiak. To wystarczające info, żeby każdy mógł po niego pójść. A chyba dobrze by było sprawdzić wcześniej dom, żeby nie trafił w niepowołane ręce... Quote
Lu_Gosiak Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 zapisuje....moj typ:placz::placz: moze hotelik??? moze uda sie nazbierac i po kwarantannie Go wyciagnac i w hoteliku sprawdzic rzeczywiste zachowanie psiaka, bo w schronie to w ogóle nie miarodajne Quote
nescca Posted September 21, 2010 Posted September 21, 2010 Trzeba Go jak najpredzej zabrać. On moze nie przezyc konfrontacji z innymi psami jesli trafi do agresorow. Jego psycha jest totalnie zrąbana. Boże..... biedaku. Wytrzymaj trochę. Myślimy co z Tobą..... Quote
obraczus87 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Zapisuję.... nie dość, że został porzucony, to jeszcze na Jego oczach auto zabiło jego kolege.. ja pitole... Quote
Lu_Gosiak Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 musimy na Niego nazbierac nie ma innej opcji:) zaraz poszukam Kogos Kto umie robic banerek wydaje mi sie, ze On nie musi byc w domowym DT, tylko takim gdzie bedzie mial duuzo czlowika Quote
Istar19 Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 mogę zrobić banerek dla Leonka..jak się wam cioteczką spodoba to będzie, a jak nie poszukacie kogoś innego ;) Quote
Lu_Gosiak Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 Istar19 napisał(a):mogę zrobić banerek dla Leonka..jak się wam cioteczką spodoba to będzie, a jak nie poszukacie kogoś innego ;) rob rob:):) dzieki...tylko taki z walacym po oczach napisem Quote
Lu_Gosiak Posted September 22, 2010 Posted September 22, 2010 super:):) wielkie dzieki!!! zacytuje wczorajsza wypowiedz Bjutki, dla wszystkich zagladajacych na ostatnia strone:( Moja Koleżanka się trochę podłamała. Udało jej się przekonać żeby ją wpuścili do izolatki (dziś miał iść na boksy ogólne) i zobaczyła go w leżącego w odchodach ze wzrokiem wbitym w jeden punkt, wychudzony i przerażony na maksa. Ma karteczkę, że agresywny do psów. Koleżanka mówi, że u nich w pokoju ustępował suczce, która go odganiała od michy i tam gdzie mieszkał przez 3 tygodnie - też nie miał żadnych zatargów ze zwierzętami (ze dwa razy warknął na wnuczkę, ale ewidentnie z zazdrości - no i niszczył jak zostawał sam, ale ze zwierzętami się b. dobrze dogadywał). musimy Go wyciagnac: zostal wywalony z auta, stracil w jednej chwili dom, Pana, swojego towarzysza ktorego auto zabilo a teraz siedzi w schronisku w swoich odchodach!!!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.