Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wołowinka w porządku, tylko bałam się bo surowa, a on nie przyzwyczajony. Ale zwierz się w nim obudził, żądał i basta. Biedna Tosia :( Ech... wiesz, te skrajne przypadki całe szczęście, że się udaje jakoś czasem wyłapać, czasem pomóc. Tak jak piszesz, obu tym pieskom udało się dzięki Tobie dać nowe godne życie.
Jak dostałam Stasię to ważyła też dwadzieścia kilka kilogramów (we wrześniu). Ludzie mnie zaczepiali i pytali co jej się stało i czy jej tak zostanie.
Na wiosnę już ważyła 36 :) Ale potem zeszła do 34. Generalnie przytyła po świętach u mojej mamy :) Bała się wychodzić z powodu fajerwerków na dwór, więc kusiliśmy ją różnymi mięskami no i wiadomo - święta, dodatkowe smaczki. A dla mojej mamy nie ważne człowiek, czy pies - zdrowy znaczy najedzony i to porządnym, domowym, nie jakimś tam sztucznym suchym ;)

Według mojej mamy Michaś nieustannie żebrze, a ja jej tłumaczę, że gdyby Ci skakał po głowie to by żebrał - tego go oduczyliśmy :) A tak to sobie spokojnie leży i wie, że gdy swoje wyczeka grzecznie to zawsze coś dostanie. No, moja mama oczywiście zamiast się zająć sobą to patrzy i nie może znieść tych czarnych łypiących oczek. Dobrze, że byliśmy w L-cy tylko dwa dni. A to i tak wystarczyło, żeby Michaś zaczął gardzić kromką chleba :)

Dostaje chleb ode mnie żeby się pobawił, żeby nie futrować go czymś tuczącym, dostaje niezależnie od innych rzeczy gdy np. nie mam pod ręką innych zalotek w postaci białych świńskich nosków, uszek itp.
Nie jestem wyrodna, ale pamiętam co mi mówiła Ludwa przy adopcji Stasi - nie ma kochania przez karmienie :)

  • Replies 608
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ekiana, to by było kamikadze moje dwa szleńce i szalone dziecko na rękach;) Kiedys mieszkalismy w bloku, więc psiury chadzały na smyczy, teraz tylko weekendowo do lasu ale z racji tego, że to kochają, to ciągną tam jak parowozy a po drodze jeszcze kilka psów do obszczekania;) Fafinio nie popuści;) Ma jednego wroga w ostatnim domu przed lasem, gadzina taka zawzięta, że jak go spuszczę zanim się głęboko w las zapuścimy, to zawraca i muszę go potem upolować i to w sensie dosłownym, bo jak ma wroga, to żadne argumenty nie są słyszalne. A że pobiegać sobie lubi, to musiałabym długo czekać aż się zmęczy. Imka taka zawzięta nie jest ale za to dziskuska z niej. Kiedyś uciekła mojemu tz przez furtkę. Sama. Wcześniej zdarzyło się im wybiec, poszczekać na przeciwko ale zawsze z Fafiniem. Jak uciekła sama, to tz już nie dał rady jej złapać. Dziki pies. Zwiała do lasu i musiałam za nią biec, jak stałam, nawet o smyczy zapomniałam. Na szczęście znalazłam ją ale długo ją przekonywałam żeby podeszła...To pies, któremu właściwie adresatka i czip nie są potrzebne, bo dobrowolnie i tak do nikogo nie podejdzie. Prawdę pisząc, jestem tym przerażona...

Posted

To trzeba mieć, że tak powiem końskie zdrowie do tych piesków ;) A właściwie bardziej do Fafino :) Widzę, że też z niego jegomość z charakterkiem. Spacery z nimi to prawdziwy surwiwal. Szkoda, że Imka taka lękliwa. Ciekawe co ona sobie myśli kiedy jest taka pełna obaw. To są pieski też po przejściach?


Pochwalę się (a właściwie Miśka) - dziś Michaś wrócił ze spaceru i jak zwykle rozpędził się do mnie do łóżka przywitać. Słodki jest bo zawsze się bardzo cieszy i wita jak się przyjdzie do pokoju, albo on się obudzi, albo się wróci z toalety lub łazienki :) Ale chodzi o to, że wpadł na kanapę i nie ruszył ani pilota, ani komórki z kablem pod ładowanie, ani książki, długopisu, karteczki. Szok! Od razu zabrał się za własną kość cielęcą, która też leżała obok. Jeszcze dwa tygodnie temu wszystko było by sprawdzone zębami.

Posted

Będzie z niego porządny chłopak:) Tylko czasu potrzebuje i serca. A serca to Ci akurat nie brakuje:)
Co do dzikości Imki, to jest chyba genetyczne. Oba psiaki zostały zabrane ze schronu jako szczeniaki i trochę tylko były w DT ale takim sprawdzonym, więc nikt im tam krzywdy nie zrobił na pewno. A iIma jest jaka jest. Dobrze, ze jest Fafinio, bo obawiam się, że bez towarzystwa psiego byłoby z nią gorzej. Chocoaż w domu i na podwórku zachowuje się w sumie norlmalnie. Oczywiście sylwester, burza to dramat. większe, przejeżdżające niedalego samochody też powodują ucieczkę. Ale jak ktoś idzie koło ogrodzenia a już w szczególności pies, to awanturnica już jest przy bramie;) No i to ona jest w tym duecie dominantka i maltretuje Fafinia:)

Posted

Ja także uważam, że jak są dwa pieski czy ewentualnie kotek do towarzystwa to od razu raźniej i maleństwa na wzajem się od siebie uczą. Oczywiście nie tylko tych dobrych rzeczy - niestety ;)
Nadrabialiśmy w weekend domowe zaległości i postanowione był, że w tym tygodniu pojedziemy Miśka zaszczepić bo zdrowy w końcu od dłuższego czasu.
Tym czasem wczoraj skończyła nam się karma, a nowa jeszcze nie doszła. Nagotowałam więc ryżyku z warzywami i wołowinką. Pełna akceptacja - smakowało. Ale już dziś o 3 w nocy Misio storpedował nam pokój fontannową sraczką :)
Dziś weterynarz, a w między czasie ciągłe sprzątanie fontann co jakiś czas puszczanych o totaliarnym zapachu. Bąki Stasi to nic przy tym co było dziś :)
Oczywiście Misio jak się źle czuje jest okropny. No, ale dostał leki i zrobił się miły :)
Jutro dieta, ale też przyjdzie karma. Brita będziemy mieszać z Orjen. Ale pierw wizyta po południu u weterynarza o zobaczymy co zaleci.
Wychodzi na to, że Misio ma bardzo delikatny żołądek. Reakcja na tą wołowinkę (mieszaną z bardzo nie wielką ilością kurzych serduszek) identyczna jak na cielęcinę.
Weterynarz podejrzewa, że może mieć coś z trzustką, ale to mały piesek, wiec u niego wszystko się rozwija, wiec nie musi to jeszcze być symptomem choroby.
Generalnie pozostaje nam tylko sucha karma. Pytanie tylko jaka...
Acana odpada. Po składzie podoba i się Orijen, ale to lepsza wersja Acany i może nie być też dobra. Ale mam zamówioną niewielką ilość. Będziemy próbować. Jak nie to chyba wezmę Royala dla szczeniąt owczarków niemeckich. Sprawdzałam też Hilsa. Skład podobny do Royala, cena zbliżona, a Royal profilowany pod rasę i wiek.
Tak naprawdę najlepszy skład ma Orijen, Acana i Britt. Tylko, że Britt mogłaby mieć więcej witaminek i mikroelementów. Tzn. tak czytałam bo sama to się nie znam.
Ja generalnie wiem tylko tyle, że psy nie trawią zbóż, że to zapychacz, a na początku spisu składu producent ma obowiązek podać to czego jest najwięcej w karmie. No i po tym analizowałam.

Posted

Współczuję Misiakowi, że go boli brzuszek, a wiadomo - chore dziecko to nieznośne dziecko (i nawet nie można się na nie gniewać...). I Tobie Ekiano współczuję sprzątania - przerabiałam to w ubiegłym tygodniu jak na skutek krwotocznego zapalenia żołądka nasza Tosia spacerowała po domu (pod naszą nieobecność) i się męczyła z krwawą biegunką. Sprzątałam 2 godziny - dywany, chodniki, meble, ściany... Sprzątałam, płakałam nad Sunią i wszystko było do bani. Jeszcze nie wyszłyśmy na prostą, ale jest już lepiej, czego i Michasiowi życzymy!

Posted

Dziękuję.
Biedna Tosia. Taka krwawa biegunka to naprawdę poważna sprawa. Przykre to, że cierpiała podczas Waszej nieobecności. Niestety - czasem tak bywa. Wiem coś o tym :(
Cieszę się, że jest już troszkę lepiej.

Nie wiem czy lepiej Michasiowi, wczoraj też miał energię do zabawy z innymi pieskami mimo zdecydowanych dolegliwości. Dziś przede wszystkim jest głodny, chociaż ja mu daję papkę marchwiankę z piersią z kurczaka po łyżce co godzinę/połtorej. Lekarz kazał co dwie, ale Michaś jest naprawdę głodny i zły! :)
My na szczęście mamy tylko parkiet i łatwiej jest posprzątać, ale wiadomo :) ten zapach... :) i ta ilość... i ta częstotliwość... :)
No, a dziś na kupkę nie mogę się doczekać. A mam pojemniczek żeby wziąć próbkę do badania. Może upoluję na kolejnym spacerze :)

Posted

Tak, piękne i co raz bardziej ucywilizowane. Naprawdę umie być milutki jak jest w dobrym humorku albo coś chce. Gorzej jak przychodzi jakaś frustracja (choroba albo głodny), ech to koniecznie walczy aby postawić na swoim. Odgryza się, fuka. Ale jak się go przytrzyma (np. u weterynarza) to na szczęście daje za wygraną. Wczorajsza wizyta nie porównywalnie lepsza od przedwczorajszej. Grzeczniejszy był, nawet bez specjalnych sprzeciwów dał sobie zmierzyć temperaturę. Na koniec tylko panią ugryzł, ale to chyba tak żeby podtrzymać opinię na swój temat :) żeby za dobrze nie było :)

Poza tym przyszła Orijen w malutkiej paczuszce. Mam przykazane trzymać Miśka na ścisłej diecie (rozgotowany ryż z marchewką i pierś z kurczaka) i delikatnie po bardzo malutkich ilościach wprowadzać nową karmę. Dodatkowo jeszcze dwie łyżki na dzień wszytskomającego proszku na stawy.
Muszę stwierdzić, że nawet droga karma, byle dobra wychodzi o wiele taniej niż przygotowywanie zbilansowanych posiłków domowych - przy czym moje wcale nie są takie zbilansowane bo dietetyczne.

Może się uda z tą Orijen bo po składzie wydaje się być najlepszą z karm. Ale cienko to widzę bo pastylki niemal identyczne jak w Acanie. Mam wrażenie, że skład tych karm jest poza tym, że mięcha w Orijen więcej identyczny. Zobaczymy.

Posted

Moja mam dziś dzwoniła i na koniec cyt.:"...i uważaj na sukę" :):)

No, Michaśka - będę uważać na Ciebie :)
A co do niej, to jest niemal taką twardzielką jak Stasia jeśli chodzi o zastrzyki. Wczoraj nawet nie zauważyła, że dostała - oczywiście kluczem jest ... jedzenie!!!
Za jedzenie dałaby się pokroić :)

P.S.
No, ale w przeciwieństwie do Stasi kiedy się źle czuje robi się złośliwy. Np. wczoraj chodził i podgryzał wszystkich na bezczelnego w miejsca, których zwyczajowo nie rusza - ni z tego ni z owego podbiega żeby uszczypnąć w udo. :angryy: :diabloti: :evil_lol:
A to wszystko dlatego, że dla odmiany nie mógł zrobić kupy :cool3::cool3:

Posted

Tjaaa odreagowywać to on naprawdę potrafi. Czasem naprawdę się zastanawiałam czy my naprawdę jesteśmy aż tacy źli, że kiedy chce go pogłaskać to on mnie gryzie... No nie zawsze. I ostatnio jest

bardzo duża poprawa w tym względzie.

No a teraz do konkretów.... :)



Zaczynam nadrabiać zaległości zdjeciowe :)
Zaległości się zbierają bo maluch daje wiele okazji do fotografowania, a każda fatka musi być odrębnie zmieniona wielkością do wymogów tutejszego forum, czasem tez wypada ją rozjaśnić czy

przyciemnić - niestety ten pakiet to zdjęcia robione komorka, więc jakość taka sobie.
Zaczynam od troszkę starszych..

Michaś rozrabia w piaskownicy. A dziś jestem zła - też go tam zaprowadziłam bo to bezpieczne (jak mi sie zdawało) miejsce aby sobie pokopał bez czynienia zniszczeń - a tam kości jakieś takie

bydlęco-wieprzowe cholera wie jakie, duże po prostu. Ktoś ewidentnie je podrzuca. I potem podczas spaceru w chodniku w wyrwie między płytami też wyciągnął taką dużą jakby łopatkę wołową!
Trafił mnie szlag!
Od czasu ostatnich problemów zdrowotnych wyprowadzany jest tylko na smyczy, a wolno mu pobiegać tylko ze znajomymi bezpiecznymi pieskami (Dżamusiem i Smykiem) w biezpiecznych miejscach.
Wkurzają mnie ci ludzie co wywalają te kości. Ciężko znaleźć bezpieczne miejsce aby Miśka puścić na wybieg, a teraz nawet piaskownica stała się zagrożeniem... Ale te kości to nie były zakopane np.

przez jakiegoś innego bezdomnego psa. Leżały na takiej drewnianej obwódce piaskownicy, na której można usiąść. Tak jak by położone jako wabik...
Poza tym na moim osiedlu to nie ma wałęsająych się psów bezdomnych, które by mogłby wygrzebać ze śmietnika. Mało tego - śmietniki są w blokach, nie na zewnątrz. Od znajomych psiarzy wiem, że

znajdowali już powylewane z okien zupy, albo wywalony worek ze śmieciami z zawartością. Niektórzy ludzie to naprawdę są nienormalni.

No,ale dobra, wracajac do rzeczy - Michaś lubi kopać :)






Stare czasy kiedy mógł leżakować pod balkonem :)



Albo kaloryferem....:)

Posted

Oczywiście to zdjecia jeszcze sprzed kłopotów z niestrawnością - pogoda lepsza i wolność w biegach z najlepszym psim przyjacielem - Dżamusiem. Michaś po prostu traci rozum jak go widzi.










Po udanej zabawie trzeba się przespać :)






Posted

A oto kolejny spacer. Tym razem troszkę w innych okolicach, w innym parku i z innym pieskiem. O miesiąc starsza suczka trafiła się do szalonej zabawy. Ileż kółek zrobiła, ileż pętli... a zmęczony

Michaś starał się ją doganiać po skosach skracając sobie drogę no i rzadko kiedy mu się udawało.
Niestety nie udalo się sfotografować tego jak na chwilę spauzowali i razem w tym samym momencie obok siebie robili siusiu. Wyglądało to naprawdę rozkosznie! :)





























Po takiej zabawie trzeba się po prostu walnąć w kimę...

Posted

Ostatnio też zaczęlam do Miśka pieczotliwie mówić "królu", bo ma takie królewskie odruchy, np. nie chce mu się wstać - żeby

sobie coś wziąć schodzi tylko przednimi łapami, a tylnie ciągnie za sobą. Po królewsku wykłada się na mojej kanapie i śmiesznie

wygląda - duża futrzana głowa jak by z koroną, a odwłok chudy :) Trochę jak Król Lew, ale w mini wersji :)


Myślę też, że będzie to naprawdę spokojny pies bo już teraz widać tego symptomy. Np. zadziwiona jestem, że zostawiony sam w domu na 4 godziny nie robi żadnych zniszczeń ani nigdy nie nabrudził. Tego się nie spodziewałam, byłam przygotowana, że będa problemy, że będzie piszczał, płakał. A tu spokój... Super. No i ostatnio też znów zaczął do nas przychodzic się witać z rana i nie gryzie już tak okropnie jak wcześniej. Owszem zdarza się, ale to nie jest na takim poziomie aby robić "głupie suki".

Muszę przyznać, że jest znacząca poprawa w tym względzie. Chociaż rękę prawą - którą go głaszczę nadal mam pooraną bo nie raz sprawdza jeszcze co wolno :) Parskamy mu wtedy w twarz, albo lekki dmuch powietrza, raz go też ugryzłam lekko w jego pycholka, a potem widziałam że się opanowuje jak tylko wystawiam zęby :) (to oczywiscie zaczerpnęłam z blogu Pani Zofii, ale wcześniej nie miałam odwagi wypróbować, ale jakoś spontanicznie raz to zorbiłam dla testu i poszło pozytywnie - zaskoczyło mnie to).

No to teraz jedna z fotek królewskich - więcej będzie z aparatu tradycyjnego, ale to jutro postaram się powstawiać.




No i szaleństwa z Dżamusiem ciąg dalszy :):)



























Posted

Zaraz wstawię jeszcze bardziej ekstremalne co po niektóre. Koła do gory tez mnie rozbrajają :) Będzie takie jedno zdjęcie gdzie śpi z girami pod niebo :) Będzie ok. 100 zdjęć w sumie kolejnych :) Zapnijcie pasy bezpieczeństwa. Pól nocy wczoraj nie spałam żeby je pozmniejszać :)

Posted

No to jeszcze pakiecik tych póz :)















A kot lubi się pakować w różne ciekawe miejsca :)







Oczywiście Miśka zazdrość ściska...





On też! On też musi sprawdzić jak to jest.
KONIECZNIE!!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...