holly101 Posted August 17, 2010 Posted August 17, 2010 Karpacz jest dla wielu idealnym miejscem wypoczynku. Niestety, niektórym w tym wymarzonym wypoczynku przeszkadza ich własny pies... Tym razem taki okrutny los spotkał kilkunastoletnią jamniczkę miniaturową, która przyszła w pewien ciepły, sierpniowy wieczór do restauracji moich Przyjaciół. Pola - bo takie imię ostatecznie nosi dziewczynka weszła do lokalu, dała się nakarmić, wypiła wodę i... po prostu nie wiedziała gdzie pójść dalej. Na początku znajomi myśleli, że może się zgubiła, że może jako starsza sunia ma po prostu zaniki pamięci i nie wie gdzie jest jej dom, jednak my, tzn ja i Maksymilian101, mając już dwa psy z podobnym losem widzieliśmy w jej oczkach ten rodzaj zagubienia i szczególnego smutku jaki towarzyszy porzuconym czworonogom. Pewności nabraliśmy po dokładniejszym zapoznaniu się z Sunią... Na brzuszku miała olbrzymich rozmiarów guza - zdjęcia nie w pełni oddają to co zobaczyliśmy ale uwierzcie mi - wyglądał strasznie. Tylne łapki ma prawie, że zniekształcone przez olbrzymie, bolące modzele, którymi ewidentnie nikt się nie zajmował. Duży guz nie był niestety jedynym posiadanym przez Polę - parę mniejszych ma na grzbiecie, jeden został w okolicach pachwiny... Ząbki pokryte grubą warstwą kamienia, zapalenie skóry, które sprawiało, że Sunia drapała się nieustannie po - i tak bolących - miejscach, zadając sobie jeszcze większy ból... Nie mogliśmy jej tak zostawić, do domu, po naszych przejściach z teściami i aktualnie przechodzoną cieczką naszej Holly też nie mogliśmy wziąć dlatego Maleństwo zostało na dwie noce u naszych Przyjaciół. Wcześniej oczywiście odwiedziliśmy klinikę weterynaryjną - pani doktor na nocnym dyżurze obejrzała Sunię i - nie licząc oczywiście widocznych zdrowotnych ubytków - była zadowolona z jej stanu ogólnego. Jamniczka jest bardzo żywotna, pozytywnie nastawiona do ludzi - między innymi to, a także zupełnie nie starte pazurki - potwierdziły fakt, że ewidentnie wcześniej była wśród ludzi, w "domu"... Ten "dom" jednak, nie dość że nie był jej prawdziwym schronieniem, pozbył się jej jak tylko przestała być reprezentacyjnym pieskiem, bo w to, że kiedykolwiek była pełnoprawnym członkiem rodziny - sądząc po jej stanie - śmiem wątpić... Za wszelką cenę nie chcieliśmy żeby trafiła do schroniska - w jej sytuacji byłaby to zapewne ostatnia doba życia. Na szczęście udało mi się skontaktować z Kikou, która zgodziła się żebyśmy przywieźli Sunię do niej. Dlatego też następnego dnia, z samego rana, po szybkim sikanku ;) - zwróćcie uwagę na jej pomarszczone tylne łapki... Zapakowaliśmy Jamniorkę do autka (co oczywiście świetnie zniosła - nic dziwnego, samochód wywołał w niej znajome emocje, w końcu tym środkiem lokomocji dotarła do Karpacza) i pojechaliśmy do Kikou. Tam Sunia zapoznała się z kilkonastoma innymi współlokatorami i kamień spadł nam z serca... Podeszła do tego bardzo spokojnie i pozytywnie, zresztą podopieczni Kasi również stanęli na wysokości zadania ;) Z bólem serca (bo Sunia naprawdę jest idealną towarzyszką) ale też z wielką ulgą (bo wiedzieliśmy, że może liczyć na dobrą opiekę) zostawiliśmy Maleństwo w hoteliku u Kasi. Teraz była w naprawdę dobrych rękach :) Kikou świetnie zajęła się Malutką - tam też od razu została ochrzczona Polą. Dwa dni później Dziewczyny wybrały się do weta - zresztą do tej samej kliniki, w której Pola już była i zrobiły badania pozwalające orzec czy Pola przetrwa zabieg usunięcia guza. Ten na szczęście okazał się być dość mocno oddzielony od ciałka i co najważniejsze nie spowodował przerzutów na płuca. Termin operacji został ustalony na następny dzień i Poleczka bardzo dzielnie ją zniosła - w trakcie zabiegu oczyszczone zostały też ząbki - co niestety skutkowało wypadnięciem dużej części ale przynajmniej z reszty pozbyła się tego okropnego kamienia. Teraz Pola dochodzi do siebie - niestety nie mam jej aktualnych fotek, ale Kikou nazwała ją "lewkiem w jamniczej skórze" co jest dość obrazowym określeniem jej wielkiego serduszka i charakteru równie pokaźnych rozmiarów. Na teraz sytuacja finansowa Poli nie wygląda najgorzej - opłacone są jeszcze niecałe dwa miesiące pobytu - zakładając oczywiście, że nie wyjdą jakieś dodatkowe zdrowotne "kwiatki" - oby nie... Gdyby ktoś jednak chciał pomóc i wesprzeć maleńką jamniczkę, a jeszcze lepiej zaproponować jej na stare latka cudowny dom - proponuję skontaktować się ze mną tu na wątku lub przez PM. Mam też nadzieję, że Kikou, oczywiście w miarę posiadania wolnego czasu, co w jej przypadku jest pojęciem czysto iluzorycznym będzie zaglądać na ten wątek i informować nas o jamniczych sprawkach :) Z góry za to dziękuję. Liczę też na to, że niedługo odwiedzimy Maleństwo i zrobimy kilka świeżych zdjęć. Quote
holly101 Posted August 17, 2010 Author Posted August 17, 2010 Jeszcze nie, nie mam doświadczenia w tych kwestiach - dzięki za radę, zaraz to zrobię :) Quote
magenka1 Posted August 17, 2010 Posted August 17, 2010 Wątek zbiorowy jamników: http://www.dogomania.pl/threads/173573-Jamniki-i-jamnikowate-do-adopcji-z-ca%C5%82ej-Polski-!!!!!!!!! Quote
kikou Posted August 17, 2010 Posted August 17, 2010 bardzo wyczerpujący opis "Poli niedoli", niemal nie mam co dodać... to powiem tylko, że maleńka ładnie dochodzi do zdrowia, po usunięciu 2 najwiekszych guzów ma bardzo rozległy szef prawie od szyjki aż końca brzusia...ale blizna goi sie bez paprania, Pola jest niezwykle bystra, towarzyska i rezolutna...aż za bardzo przy jedzeniu potrafi nawarczeć na 20kilowego oraz 35kilowego pieska i wpychać mordke do jego miski....(a one stoją jak wryte, zaskoczone, że "coś" tak małego, "czego" niemal nie widać od ziemi tak mocno je oszczekało i owarczało i wsadziło mordke do ich miski:crazyeye::evil_lol:) 25go sierpnia zdięcie szwów oraz dopiero wtedy rozpocznie sie tak naprawde leczenie skóry, przed zabiegiem było to niekorzystne z racji leków, ktore mogłyby wchodzić w interakcje z tymi podanymi po zabiegu. Quote
Mika31 Posted August 17, 2010 Posted August 17, 2010 wrzucie ją na jamniki można zgłosić do jamniczej skarpety o wsparcie na leczenie Quote
holly101 Posted August 17, 2010 Author Posted August 17, 2010 Kochane zrobię to ale dopiero jutro z rana, bo net mi odmawia współpracy. No Kikou, w końcu to mała lwica jest - musi rządzić miskami :) a jak miłość pomiędzy nią a Chojrakiem, kwitnie? Quote
kikou Posted August 17, 2010 Posted August 17, 2010 holly101 napisał(a):....a jak miłość pomiędzy nią a Chojrakiem, kwitnie? ...nie bardzo, to właśnie Chojraka chciała obeżreć...a on stał z otwartą mordką jak krowa przed malowanymi wrotami ;) Quote
Poker Posted August 18, 2010 Posted August 18, 2010 biedna babcia, dobrze że trafiła na kochanych Ludzi. Quote
holly101 Posted August 19, 2010 Author Posted August 19, 2010 Już jest :) Przepraszam za zwłokę ale zaliczyłam nieplanowaną wizytę w szpitalu - na szczęście już z powrotem :) A jak tam nasza księżniczka? Czy może raczej Królowa Matka ;) ? Quote
holly101 Posted August 19, 2010 Author Posted August 19, 2010 Bardzo się cieszymy i zapraszamy ponownie :) Quote
Isadora7 Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 O matusiu ale krucha jak porcelanka babulinka. Zaraz ją wrzucam na fora jamnicze Quote
holly101 Posted August 20, 2010 Author Posted August 20, 2010 Bardzo dziękujemy i podnosimy Poleczkę :) Quote
Isadora7 Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 Jamnisie umieściłam na forum jamniczym http://jamniki.feen.pl/viewtopic.php?p=17075#17075 Dzisiaj mam wolne jak obrobię się z zaległościami pomyśle o aukcji dla niej. Quote
Wisełka Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 A jak finanse biduli na dzień dzisiejszy się przedstawiają?? Quote
danka1234 Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 Mika31 napisał(a):wrzucie ją na jamniki można zgłosić do jamniczej skarpety o wsparcie na leczenie Polcia umiwszczona na jamnikach,potrzebuje wsparcia na leczenie? Quote
matrioszka2 Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 Polciu, szukaj domku ... Kto przygarnie niunię ? Quote
holly101 Posted August 20, 2010 Author Posted August 20, 2010 danka1234 napisał(a):Polcia umiwszczona na jamnikach,potrzebuje wsparcia na leczenie? Dziękujemy :) Każde wsparcie się przyda - w tej chwili Pola ma opłacony jeszcze wrzesień u Kikou, w przyszłym tygodniu zrobię dla niej bazarek to też coś wpadnie. Ne wiadomo jak drogie będzie to leczenie skóry - dowiemy się po 25 sierpnia. Bardzo, bardzo doceniam każdą chęć pomocy... :happy1::happy1::happy1: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.