Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Mam złe wieści. Rozmawiałam dziś z Mariuszem z hoteliku, Margo najprawdopodobniej ma jakiś nowotwór w uszach. Na razie nie wiadomo jeszcze dokładnie jaki konkretnie. :(

Posted

eloise napisał(a):
co za cholerstwo :( czekamy zatem na więcej informacji od Murków :(


Ma przejść zabieg, nie wiemy tylko jeszcze czy w Stalowej Woli czy w Lublinie. Potem wycinek ma iść na badanie i będziemy wiedzieć czy to złośliwe cholerstwo. Mam nadzieję że nie. :(

Posted

Widzę, że wieści już dotarły na wątek... TZ pojechał dzisiaj z Margo do lecznicy do Stalowej Woli, bo odnowiło się jej zapalenie uszu, pojawiła się znów ropa. W lecznicy okazało się, że uszy trzeba koniecznie oczyścić chirurgicznie. Przy sterylizacji Beatka oglądała te uszy i wtedy ich stan był "znośny", zapalenie było zaleczone i nie wyglądało to groźnie, ale teraz jest dużo gorzej :-( Jest to najprawdopodobniej nowotwór... może to być rak płaskonabłonkowy, od tego nie ma ratunku :(
Ale bądźmy dobrej myśli, wszystko okaże się po badaniu wycinka tego świństwa.

Plan jest taki: na razie zakrapiać uszy i podleczyć zapalenie, w tym czasie zorientujemy się jakie są koszty oczyszczenia uszu i badania wycinka w Lublinie. W Stalowej Woli to będzie koszt 150 zł wyczyszczenie uszu + 50 zł histopatologia w Lublinie. Tam gdzie będzie taniej tam pojedzie Margo. Stowarzyszenie zgodziło się pokryć koszty leczenia Marguśki.

Posted

no matko moja!! tylko nie to!! dość że tyle się wyczekała na to, aby zaznać normalnego życia, to jeszcze choroba ją dopadła.
Nie wyobrażam sobie, jak to wglądałoby w schronie......
dlaczego te zwierzaki tak muszą cierpieć??!!:-(:-(:-(

Posted

TZ rozmawiał dzisiaj z prof. Szponderem z weterynarii w Lublinie i on podważył diagnozę raka, stwierdził, że to najprawdopodobniej tylko zapalenie. Bardzo by było super, ale uszu nie widział, więc cieszyć się nie ma co na razie. Mamy czyścić i zakrapiać i w poniedziałek dzwonić, aby się umówić na wizytę. Zostało mi trochę Oridermylu i Surolonu, więc leków póki co nie trzeba kupować.

A to jedno z uszek:


Tutaj w słońcu


Margo nie wygląda na psa z nowotworem, jest bardzo żywa, wesoła, kocha się bawić, brykać, ma wielki apetyt. Miejmy nadzieję, że w Lublinie postawią nie tylko inną, ale też właściwą diagnozę :roll:








Posted

biedaku - cholerka to brzydko wygląda, ale na pewno to tylko zapalenie /paskudna odmiana/ a nie raczysko. Tak trzeba myśleć i już! Ona zapewne ma problemy ze słuchem.
Margotko kochana będzie dobrze - na zdjęciach widać, że jest żywiołowa, wesolutka.

Posted

Dobrze, ze juz jutro Margo bedzie operowana. Po mieleckiej Lindzie, moge smialo powiedziec, ze bez operacyjnego czyszczenia, nie ma mowy o wyleczeniu uszu, w ktorych jest ropa. Leczenie kroplami, masciami, to jest tylko zaleczanie, a psa boli jak bolalo.
Mam nadzieje, ze to nie jest to rak, tylko lagodne narosla, takie jakie mialy buldozki uratowane przez Lavinie.

Posted

Margo nie miała dzis zabiegu, ale została obejrzana w klinice i dr Szponder stwierdził, że możliwe, że to nowotwór, ale trzeba bezwzględnie to usunąć i nie ma nawet co wysyłać na badania. Nie wiadomo tylko czy będzie mozna za jednym razem zoperować oboje uszu czy trzeba będzie rozdzielać to na dwa zabiegi.

Problem pojawia się po zabiegu, bo trzeba będzie baaaaaardzo dbać o te pocięte uszyska. Na klinice nie bardzo chcą ją zostawić, bo nie znają suni i trudno przewidzieć na ile sobie pozwoli (np. przy czyszczeniu), jak im się postawi to nic nie zdziałają. Poza tym tam musiałaby być w klatce kennelowej, z której może mogłaby się próbować wydostać. Z racji, że to jest pies w typie bull istnieje obawa umieszczenia suni wśród innych psów. Najlepiej kiedy psem po zabiegu zajmuje się opiekun, bo pies pozwala mu na najwięcej. Rekonwalescencja jest długotrwała i ze względu na bezpieczeństwo psa nie są w stanie w klinice utrzymywać go dłuższy czas na znieczuleniu, ale mogą go w razie konieczności przetrzymać 1-2 dni po operacji.

My możemy jej zapewnić w miarę higieniczne warunki (boks wewnętrzny z linoleum, bez budki, bez siana, tylko kosz plastikowy z kocykiem), ale możemy sobie nie poradzić z pielęgnacją uszu. Ew. na czyszczenie możemy wozić ją do naszego weta lub jego sprowadzać do hoteliku, ale to będą dodatkowe koszty.
Możemy jeszcze zapytać Beatki ze Stalowej Woli czy będzie w stanie przetrzymać Margo te najważniejsze dni po zabiegu.

Czekamy na decyzję Stowarzyszenia gdzie ma być wykonany zabieg.

Posted

Biedna Margolka ... z uszami to nie ma zartow. Linda, nasza onka mielecka, po operacji jezdzila codziennie do kliniki na czyszczenie i plukania uszu. To jest bardzo pracochlonne i niestety bolesne.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...