Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 774
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[FONT=Verdana]Dzięki ogromnej pomocy Majqy udało mi się sklecić dla Was informację. [/FONT]

[FONT=Verdana] Jestem bardzo przygnębiona, ale wierzę że Max się znajdzie!
Przyszedł czas na zawiezienie Maxia do hoteliku. Wstępnie Max miał jechać do Czarodziejki, z tego też powodu znalazł się na kilka dni u mnie, gdyż tak jak wspominałam Czarodziejka mogła przyjąć Maxia dopiero po 10 lipca. Czarodziejka nadal wyrażała chęć przyjęcia Maxia, jednak obawiała się że może chcieć uciekać, skoro tyle czasu żył na wolności. Istniała obawa, że Max może chcieć wykorzystać np. wolnostojącą budę, by przeskoczyć przez ogrodzenie (ponoć Czarodziejka miała już taką sytuację psa - zbiega). Z tego powodu był pomysł umieszczenia go w kojcu z innym psem. Rozmawiałyśmy z Czarodziejką o usposobieniu Maxia i zastanawiałyśmy się co będzie dla niego najlepsze. W tym czasie pojawiła się propozycja innego hoteliku, świeżo otwartego. Po konsultacji z Czarodziejką, postanowiłam, że spróbuję zawieść Maxia najpierw do nowo otwartego hoteliku koło Łowicza, gdzie teren wydawało się stwarzał dla Maxa większe trudności do ewentualnej ucieczki. Czarodziejka powiedziała, że gdyby coś się nie udało, to że możemy nadal liczyć na miejsce u niej. Zdecydowałam się spróbować również dlatego, że MAx boi się innych psów, a u Sylwi w tej chwili są same udomowione, bardzo łagodne suki i to wydawało mi się dla niego korzystniejszym rozwiązaniem. Decyzja zapadł, mój tata zgodził się zawieźć mnie, Majqe i Maxa do Szvczudłowa koło Łowicza dziś popołudniu. Sylwiaso prowadząca hotelik czekała na niego z otwartym sercem. Dziś przed samym wyjazdem do hoteliku pojechałyśmy z Majqą do lecznicy zaszczepić i zachipowac Maxia. Pani Wet powiedziała że Maxiu wcale nie jest taki stary jak nam się wydawało, oceniła go na max. 4-latka. Jego zęby były połamane i w części wybite stąd nasza błędna ocena jego wieku na aż 8 lat. Nie znając się kompletnie uznaliśmy że taki stan zębów wynikał z zaawansowanego wieku… Pani doktor osłuchała Maxa i jeszcze raz zbadała dokładnie. Ponieważ miał ślady uczulenia popchelnego kupiłyśmy specjalny leczniczy szampon, by Sylwia w hoteliku mogła doprowadzić jego sierść i skóre przede wszystkim do normalnego stanu. Droga minęła nam spokojnie. Na miejscu czekała Sylwia z córeczkami. Hotelik przeszedł nasze oczekiwania. Teren ogromny, wszędzie zieleń ogromny wybieg, cały teren porządnie ogrodzony po części eleganckim płotem reszta siatką z podmurówką, na terenie boksiki z budkami. Byłyśmy zachwycone z Majqą. Max na początku nie chciał za bardzo wejść do środka, w końcu się przełamał, zaczął wędrować i oglądać wszystkie kąty. Nie doceniłyśmy jego sprawności i
sprytu…!!! Z początku prowadzałyśmy Maxa na smyczy, jednak po krótkim czasie, gdy wydawał się już spokojny spuściłyśmy go ze smyczy, by swobodnie pozwiedzał ten przepiękny teren. Cały czas obserwowałyśmy jego przechadzkę, chodził i skubał trawkę, gdy w pewnej chwili rzucił się na siatkę i nawet nie zdążyłam do niego dobiec, jak zniknął za ogrodzeniem, wbiegając prosto do rozpościerającego się na kilometr lasu. Popędziliśmy za nim, wszyscy byliśmy w szoku. Wołałam ja wołali też inni. Przeszliśmy las wzdłuż, wsiedliśmy w auto i objechaliśmy wieś oraz okoliczne pola i drogi. Nic, ani śladu. Gdyby nawet nie był spuszczony, a trzymany na uwięzi, przy najmniejszej próbie spuszczenia lub, zgodnie z planem, umieszczenia go w boksie, zrobiłby to samo, nawiałby w ciągu chwili. Nie wiem, po prostu nie wiem, jak długo trzeba by było go przywiązywać do siebie, by pokusić się o spuszczenie ze smyczy. Ku mojej rozpaczy, on... nawet na mnie nie zareagował, na moje wołanie, zero, jakby mnie nie było, jakbym nie istniała. :shake::-(

Teraz Majqa i malibo57 przygotowały ogłoszenie mające pomóc w odnalezieniu Maxia!
Będziemy wdzięczne za pomoc wszystkich dogomniaków z okolic Łowicza, Głowna, Strykowa również, bo tam też przydałoby się rozwiesić ogłoszenia. Może Max będzie próbował wrócić do Aleksandrowa. Może pojawi się w drodze na Łódź właśnie w tych miejscowościach.

Maxiu bądź ostrożny!!! Tak bardzo się o niego martwimy!!!!:-( Modle się by tylko nic złego mu się nie stało!
[/FONT]

Posted

Pojechałam, by obejrzeć hotelik, poznać właścicielkę, dopytać o masę rzeczy, zobaczyć same boksy, jak będzie wyglądać opieka, uzgodnić karmę etc... Miejsce cudne, które dopiero się rozkręca, teren dopracowany, zadbany, właścicielka to przeciepła, serdeczna osoba (tu coś niebywałego, gdybyśmy mieli zostawić Maxa wiadomo, należałoby zapłacić, a tu gigant niespodzianka, bo właścicielka miała od siebie dla Maxa przygotowane 70zł). Jak napisała Amica, chodził sobie, zwiedzał, obok sunia labka, podjadał trawkę i nagle odwinął się i... fru, to był słownie moment, krzyk Amici i po ptokach. Żeby choć nerwowo się jakoś zachowywał ale nie, jakby chciał nas zmylić. Daj Boże, by się znalazł, bo to w tym układzie pies wyłącznie na DT/ DS w warunki mieszkaniowe i smycz, smycz, smycz... Max spierniczy zewsząd przy lada okazji. Po tym, co zobaczyłam, gdybym miała go pod opieką, długo wody musiałoby upłynąć, bym odważyła się go spuścić, nawet na znanym mu, ogrodzonym terenie. Mamy zrobiony plakat ogłoszeniowy, właścicielka hoteliku porozwiesza go w okolicy, będzie na noc zostawiała wodę i karmę w miejscu, gdzie Max przesadził siatkę, została tam też jego poducha z zapachem. Osobno plakaty zawisną w Aleksandrowie i trzeba będzie powiadomić schrony.

Posted

Jak zobaczyłam z panią wet jego ząbki, czyli zobaczyłam je po raz pierwszy to... na bank ktoś mu... :-( Ułamane/ pęknięte jak tafle i to nie pojedynczo, ewidentnie uderzenie. Nie ma się co dziwić, że on we wszystkim wietrzy podstęp i każdego się boi. :-(

Posted

Jeśli nie sknociłby dziś, to dnia następnego, albo kolejnego, z chwilą, gdy pani z hoteliku uznałaby, że fajnie, bo Max reaguje, bo... bo... i spuściłaby go, efekt byłby ten sam, podobnie przy zamknięciu w kojcu.

Posted

majqa napisał(a):
Jeśli nie sknociłby dziś, to dnia następnego, albo kolejnego, z chwilą, gdy pani z hoteliku uznałaby, że fajnie, bo Max reaguje, bo... bo... i spuściłaby go, efekt byłby ten sam, podobnie przy zamknięciu w kojcu.


Dokładnie!
Teraz trzeba szukać, nie wolno się poddawać.

Posted

Plakaty, jest info o nagrodzie (podana kwota), rozlepienie na jakimś miejscowym ośrodku zdrowia (najbliższym), sklepach, w pobliskich lecznicach, na drzewach przy głównej drodze, powiadomienie najbliższych schronów, danie ogłoszeń w lokalnej prasie. Co pominęłam?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...