Jump to content
Dogomania

Boksery z piekła rodem czyli Imbir&Moira. Wiosenne przebudzenie:)


Recommended Posts

Posted

Hehehehe dobrze że Moira to od początku Moira a nie chłopiec Moirek, wtedy bym oszalała.
Natomiast Imbir miał być Bimber:evil_lol: , a moje dwie ulubione przyprawy to imbir i cynamon ale jakoś Cynamon mu nie pasowało:cool3: Wiec został Imbir:loveu:

  • Replies 842
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Borys odszedł od nas za wczesnie abyśmy mogli nacieszyć się sobą, napisałam kiedyś historię "jego psimi oczami"...

Był rok 2004, początek stycznia. Znaleziono mnie śpiącego (w mroźny dzień) na ziemi, ktoś się zlitował i zadzwonił do schroniska. Przyjechali po mnie. . Gdybym mógł im powiedzieć ile miałem lat.......niestety wszyscy snuli domysły i obstawili 11? Ale kto to dzisiaj wie........nikogo nigdy nie obchodziły moje urodzniki chyba.
Siadziałem sobie w schronisku 3 miesiące, nikt mnie nie chciał, byłem brzydki, pogryziony, z wieloma bliznami, daleki od ideału pieknego dostojnego boksera. Mimo jedzenia traciłem na wadze, coraz gorzej się czułem....a weterynarze rozkładali ręce.
Nagle 1 kwietnia pojawiła się w schronisku moja "przyszła pani".......Nasze pierwsze spotkanie-- ona podeszła, widziałem że gada cos do mnie usmiecha się a ja ją obszczekałem i wypiąłem się. Nie ufałem ludziom, dużo krzywdy mi wyrządzili.
Nagle zabrano mnie z kojca. Poszlismy się przywitać z panią--- w schronisku wszyscy mówili do mnie Max (każdy bokser schroniskowy NN zostaje maxem), pani spojrzała na mnie i powiedziałą że będę Borys.
Zabrali mnie do domku, tam juz czekała na mnie mała larwa pręgowana, któa czasem traktowala mnie jak swój worek treningowy (oczywiście na tyle na ile pozwoliłem)
Miałem duże kłopoty ze zdrowiem (byłem wnętrem, miałem ogromną brodawkę na karku, ważyłem 17 kg, wychodziła ze mnie woda z krwią zamiast kupki, mimo że zdrowo jadłem w domku)
Leczyli mnie długo i cierpliwie.
Na początku nie okazywałem im uczuć, nie ufałem ludziom......chyba do konca swoich dni nikomu nie zaufałem tak jak pani. Tylko ona rozumiała moje psie życie, trudna naturę, i cierpliwie czekała aż ja zaakceptuję.
Kiedy pani wychodziła do pracy tęskniło mi się za nią, kiedy wracała pan nas zabierał zebyśmy się przywitali. Puszczał mnie ze smyczy a ja do niej gnałem, aż się sąsiedzi dziwli że taki staruszek ma tyle sił.
Pani mi pokazała góry, wsadziła nas w auto i pojechała w Karkonosze z nami.
Nad wode mnie zabierała, pływac nie lubiłem ale popluskac się owszem.
I tak naprawdę, kiedy pokochaliśmy się, kiedy poznalismy się......i było już tak pieknie...................pojawiły się ciemne chmury nad naszymi głowami. Po roku i 3 miesiącach wspólnego życia z panią musiałem ją zostawić.
Chudłem w oczach, przestałem reagowac na bodźce, spałem całymi dniami, nie umiałem juz nawet sam wstać.
Któregoś ranka upadłem na balkonie, podniosłem się jeszcze.....wszedłem do pokoju, pani siedziała...podszedłem -- polizałem ja po nosie i upadłem.
Pan mnie podniósł, przykrył ukochanym niebieskim kocykiem i pojechał do weterynarza........
Pani została sama.............
reszte widziałem już z mojego psiego raju, kiedy ulzono mojemu cierpieniu i mogłem pognac do wszystkich szczęsliwych boksiów za tęczowym mostem. Moje ciałko owiniete kocem przywieziono do domu, połozono na balkonie.......ta chwile dobiła panią. Nigdy nie sądziłem że ktoś może wylac tyle łez za brzydkim, porzuconym, niekochanym psem. Kiedy wieczorem mnie pan z sąsiadem wynosili, Pani mnie jeszcze pogłaskała po głowce i pobiegła płakać w samotności.
I powtarzała sobie, że nigdy już nie weźmie psa ze schroniska, bo daje im miłośc a te staruszki ją szybko opuszczają. No ale teraz mam następcę i mam nadzieję, że on tak szybko mojej Pani nie opuści......
Wiem, że pani tęskni bo często mówi do nowego Borys......i robi smutną mine odrazu.
Szkoda, że nie trafiłem na nia kiedy byłem szczeniaczkiem, może moje życie byłoby lepsze, tak przynajmniej koniec mojego zycia spędziłem dobrze i czułem sie kochany.....
Nadale tak sie czuję....mimo że mnie tu nie ma.




Posted

Izuś zapraszam na powtórkę całowania - Imbir ma braki:cool3:

A to sesja z dzisiejszego spaceru w las (gdzie wczesniej zapewnie Cimi, Godi i ma-ja buszowały)

Ale mamy patyczkaaaa


Resztkami sił biegnę do pani...


Poskromiony Imbir:loveu:

I pokazal mi język bo mu się ta zabawa nie podobała


(Musiał odpocząć bo zadyszkę(starość nie radośc) miał ale jak widział że Moira szaleje dołączał do niej, niestety został ZMUSZONY do odpoczynku przy drzewie:diabloti: )

Wpatrzona w pana..


Chwila ochłody


Hopsasa


Hopsasa cd


Pod 25 min hopsasa- pies nie do zdarcia


Po 30 min dalej hopsasa


Ostatni skok dzisiejszego dnia



Po godzinie w domu, Moira przyniosła piłeczkę do zabawy.....:grab: :flaming:

Posted

malawaszka no co ty ale takie mopy lepiej się wykręca jak będa mokre, to ja was zapraszam nad wodę, chciałabym zobaczyc twoje cuda taplające się w wodzie:evil_lol:

Posted

Ewkaa napisał(a):
malawaszka no co ty ale takie mopy lepiej się wykręca jak będa mokre, to ja was zapraszam nad wodę, chciałabym zobaczyc twoje cuda taplające się w wodzie:evil_lol:


one się owszem wytaplają, ale w życiu nie położą na mokrym a woda za takową uchodzi :evil_lol:

Posted

W krystalicznej wodzie się chłodzimy :evil_lol:


Już leceeeeeeeeee


A to wypłoszylismy z lasu- zagadka dla spostrzegawczych :razz:


Mniejszego patyczka nie było??:cool1:


Bo do tanga trzeba dwojga:loveu:


Troszkę się pobrudziłem


Padł na pysk ze znudzenia....

Posted

Malawaszka a czy twoje psy wlazły by do takiego syfu?:evil_lol: Moje psy nawet w błocie się położą bo to chłodzi :angryy:

Posted

Brawo:klacz: :sweetCyb: Bo ja mam taki dobry wzrok że jak je zobaczyłam z daleka to powiedziałam do mojego TZ że coś duże te szaraki:oops:

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...