Jump to content
Dogomania

nasze sposoby na odreagowanie stresu poszkoleniowego bez wpadania w nalogi


Recommended Posts

  • Replies 12.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Przytłoczona uznaniem DONa zaczełam szperac w necie, tak jakos szukałam i znalazłam swietna stronke, moze nie tyle stronke swietna co hodowle.
Klik

Jak dobrze, ze istnieja takie hodowle - poprawiaja człowiekowi humor.

Posted

Taka oto mialam ostatnio "ciekawa" dyskusje :angryy:

Poszlysmy z kumpela nad rzeke z psami. Psy plywaja, po chwili na mostku obok przystanela pewna pani. Poniewaz nie chcialam, zeby psy ja ochlapaly zabranialam im tam podbiegac. Po ok 5 minutach kolezanka zabrala swoje psy i poszla. Ja zostalam i dalej rzucam pily. Po ok kolejnych 5 minutach pani do mniiie:
p: Czy pani wie ze tu jest silny nurt?
ja: Wiem (trudno nie widziec jak pies zasuwa pod prad)
p: A czy pani wie, ze tutaj sie kilka osob potopilo?
ja: Juz wiem
Cisza. Rzucam pily dalej.
p: Pani to chyba nie lubi tych psow!!
ja: Cisza, bo co mam odpowiedziec? Rzucam pily dalej.
p: Przecierz one sa strasznie zmeczona!
ja: (lekko zirytowana, ale grzeczna jeszcze) Te psy codziennie plywaja pol godziny do godziny czasu w rzece, wiec maja dobra kondycje i dadza sobie rade. Poza tym, znam swoje psy i potrafie poznac kiedy sa zmeczone, a gdyby nie chcialy plywac to by mi nie przynosily same pilki.
p: Nic pani nie wie! Utopi je pani! Jest Pani nienormalna, ja to gdzies zglosze!!
ja: (zirytowana bardziej niz lekko, ale wciaz grzeczna - w przeciwienstwie do rozmowczyni) Prosze Pani, moje psy maja dobra kondycje i lubia plywac. Mozemy podjechac do najblizszej lecznicy, ktos je zbada i udowodnie pani ze sa w znakomitej kondycji i nie sa przemeczone.
p: Potopi pani te psy! Pani sie nad nimi zneca! Jak mozna kazac psu tyle plywac! Po co je pani tak meczy!
ja: (zirytowana na maksa i juz niekoniecznie grzecza) Pewnie! Powinnam polozyc psy na kanapie i niech ladnie wygladaja. Wtedy beda radosne i szczesliwe, beda ze mna ogladaly TV i beda w siodmym niebie!
p: To niech pani na spacer z nimi idzie!
ja: Moje psy na spacerze sie nudza i chca zeby im pilke rzucac, a jeden moj pies ma chory kregoslup i nie powinien ganiac za pila, powinien jak najwiecej plywac! Takie jest zalecenie prowadzacego go neurologa!
p: Pewnie, ze ma chory kregoslup jak sie Pani nad nim tak zneca! I jaki chudy jest! Juz sie caly trzesie z zimna! Do 10 lat nie dozyja
ja: Pewnie, bo powinien byc kwadratowy, wtedy bedzie grubym, szczesliwym psem. Trzesie sie, bo wyszedl z wody. Tez sie trzese jak wyjde z wody i sie nie ruszam. A poza tym, on ma 9,5 roku, wiec jakos moje znecanie sie nie jest zbyt skuteczne!
p: Znam ludzi, ktorzymaja 17-sto letnie psy!
ja: No tak, ale oni sie nie znecaja nad swoimi psami, wiec tyle dozywaja. Ja sie znecam i kurde zdechnac nie chca!
p: ja to do TOZu zglosze!
ja: Prosze bardzo, moge nawet Pani podac moj nr telefonu, zeby nie musieli mnie szukac, na pewno maja wazniejsze sprawy, niz sciganie mojej osoby za zmuszanie psow do plywania za pileczka!
p: Pani mi sie tutaj nie wymadrza, ja to naprawde zrobie:
ja: Alez prosze bardzo, czekam z niecierpliwoscia, tylko prosze sie spieszyc, bo ja za 5 minut ide.
p: phi, Pani mowila, ze chodzi tu codziennie, ja sie dokladnie przyjze i zadzwonie gdzie trzeba.

To tak w skrocie. Pani byla niesamowicie zbulwersowana faktem, ze przez pol godziny "zmuszalam" moje psy do plywania. Nastepnym razem podjade tam autem, jak zobaczy kennele w samochodzie to bedzie miala kolejny argument dla inspektorow TOZu, ze psyw klatkach worze

Posted

Hej hej!
Odzywam się po dłuższej przerwie.U mnie nastapiło pewne przetasowanie...Odeszła od nas Babcia Scratka...,a przyszła Wina...
Taki oto australijski kundel :evil_lol:



I teraz szkolić toto trza :loveu::roll:

Posted

saJo napisał(a):
Taka oto mialam ostatnio "ciekawa" dyskusje :angryy:


Sajo :razz:nie podejzewalam cie o anielska wrecz cierpliwosc ,:evil_lol::evil_lol:,ja bym babe utopila juz po czwartym zdaniu :eviltong::eviltong:

Posted

hmmm... jakiś tydzien temu nad stawem kobieta mnie zaczepiła że mój pies jest wychudzony (frodo jak wychodzi z wody to trochę jak szczurek wygląda). mówi, że pewnie chory bo taki chudziutki - ja mówię że nie, nie chory, zdrowy, a szczupły ma być. ale on jest wychudzony, żebra mu widać, pewnie jeść biedactwo nie dostaje. - dostaje, ale dużo się rusza, a nie jest podkarmiany, przekarmiany, ani nadkarmiany. ale tak nie można, i jeszcze tak długo pływa - to zdrowe i on lubi. ale on jest taki chudy!!!

łapki mi opadły. już nie powiedziałam że pływanie to relaks bo przedtem 2 godziny za rowerem biegał, a wieczorem jeszcze ze mną 40min pobiega :evil_lol::evil_lol::evil_lol: .

klub saduystek chyba możemy otworzyć :)

Posted

muminka napisał(a):
hmmm... jakiś tydzien temu nad stawem kobieta mnie zaczepiła że mój pies jest wychudzony (frodo jak wychodzi z wody to trochę jak szczurek wygląda). mówi, że pewnie chory bo taki chudziutki - ja mówię że nie, nie chory, zdrowy, a szczupły ma być. ale on jest wychudzony, żebra mu widać, pewnie jeść biedactwo nie dostaje. - dostaje, ale dużo się rusza, a nie jest podkarmiany, przekarmiany, ani nadkarmiany. ale tak nie można, i jeszcze tak długo pływa - to zdrowe i on lubi. ale on jest taki chudy!!!

łapki mi opadły. już nie powiedziałam że pływanie to relaks bo przedtem 2 godziny za rowerem biegał, a wieczorem jeszcze ze mną 40min pobiega :evil_lol::evil_lol::evil_lol: .

klub saduystek chyba możemy otworzyć :)

raczej klub super wlascicieli ON-ka zapewniajacych mu ruch :p:p

Posted

Kilka miesiecy temu nie bylabym taka mila, ale!! Mialam taka akcje jesienia. Bardzo poklocilam sie z moim "kolega". Jazda byla ostra, jeden raz w zyciu kazalam wy..... komus z mojego mieszkania. Nigdy nikt mnie tak nie wyprowadzil z rownowagi jak tamta osoba. I zalowalam tylko jednej rzeczy: dzialo sie to przy moich psach. Caly dzien nie mogly dojsc do siebie, nie rozumialy sytuacji bo nigdy nie widzialy mnie tak wzburzonej. Obiecalam sobie, ze zawsze bede przy nich trzymac nerwy na wodzy, bo one zbyt reaguja na moj nastroj. Zbyt przezywaly tamta sytuacje i obiecalam sobie, ze juz nigdy nie beda musialy przechodzic czegos takiego!

mimoza
Rozmowa byla "ciutke" dluzsza, Pani meczyla mnie z 10 miunt. Ale sens pozostaje ten sam ;)

Posted

e tam . ja się kocham znęcać nad psami :eviltong:

kocham ten moment jak wracam do domu, ściągam brudne, przepocone rzeczy, mokre buty, doczłapuję się do kanapy a tam pies z piłką w zębach już czatuje :mad:. choć czasem, po rowerze, pływaniu, bieganiu, szkoleniu itp, czasem, frodo pada i tylko chrapie. nie wiem czemu ale tak wtedy jestem szczęśliwa jak wtedy kiedy w lotto 4 trafiłam ;)

Posted

No własnie wróciłam po 2godzinnym sadystycznym męczeniu psa :diabloti:
Pies jęzor ciągnął po ziemi, łapami ledwo powłóczył, ale szczęśliwy strrrasznie jest :loveu: (ubłocony, mokry, szczątki roślin na ryju). Właśnie dostał żarełko i padł...

Posted

Wojenka!jaka fajna ta austalijska kundelka.:)
TZ okupuje TV,bo Euro es wiec Wam troszku pomędze,bo mnie dawno nie było.

Aicha nie zapeszając jest bardzo w porzo.W lesie od dłuższego czasu nawet nie wgłowie jest długa w puszcze.Może dlatego,że okres kocenia saren minął i ciekawych zapachów brak.
po drugie sucz sie ładnie odwołuje nawet z czykolwiek w ryju.
po trzecie nauczyłam ją bliskiego siadania przy "do mnie"(na szyszke,listek,kiełbase,i takie tam).
po czwarte-wczoraj spotkałyśmy bezczelnego mica,a sucz zmiast sie wyrwać(na smyczy) usiadła przy nodze najeżona i burczała.
po piąte-kończe,bo mnie zamęcza na zmiane swoim gumowym jeżem i szyszką przyniesioną ze spaceru:)

Posted

mch napisał(a):
noo ruda ,gdzies ty byla jak cie nie bylo ? eeeee ???

W tyg robota.U ns od 3 tyg takie upały,że po powrocie nic sie nie chce.Odpalenie kompa to duży wysiłek:)Po 21 pies jest dopiero do życia,eic spacerki.A weekendy działeczka i spacerki.Dziś dopiero mieliśmy "zimno".całe 23 stopnie.Od miesiąca kropli deszczu.ZWszystko wysuszone na wiór.Już mam dosyć.

A Aicha to jest taka laska co lubi solar i grzeje tyłek na balkonie w zimnym ręcziku na głowie:)

Posted

właśnie wyczesałam kundla i zamierzam go spakować na 1200 km podróż. jedziemy na ślub, na szczęście bez fanfar, za to 3 dni bliskiej styczności z 3 (!!!) dwulatkami i jednym 1-miesięcznym bobo. będzie ciekawie, szczególnie że w mieszkaniu gdzie nocujemy (bez kindergarten) jest jeden on. ciekawe jak frodo przetrzyma 1200 km (do tej pory robiliśmy max 500 km), oczywiście są zaplanowane postoje. większość bagażnika zajęły- posłanie froda, karma froda, miski froda, plecak froda, zabawki froda, szczotki froda. jest też frodo :razz:.

dzięki bogu można składać tylne siedzenia :p, a my mało rzeczy bierzemy (oczywiście dres i adidasy na spacery froda :razz:)

Posted

muminka napisał(a):
do koblenz :) w prawie rodzinne strony tz.

No to szerokiej drogi. I żeby jednak się trochę schłodziło to podróż nie będzie taka uciążliwa - dla Froda oczywiście:eviltong:

Posted

Myślę, że spokojnie da radę 1200 km przejechać. Sucz w zeszłym roku jechała 1600 w te i nazad do Pragi po zastrzyki i powrót do domku, czyli w zasadzie jednym ciągiem. Nie licząc oczywiście postojów, bo kierowca padał za kierownicą. A najlepsze było to, że cała drogę była spokojna. Pól godziny przed dotarciem do domu obowiązkowy postój i z autkiem wszystko ok. Po dotarciu do domu okazało się, że te ostatnie pół godziny strasznie ją znudziły i postanowiła uszczknąć sobie troszke tapicerki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...