Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 473
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

cytuję: ,,Na dzień dobry daje kojec i moj czas, jak pojedzie Agis to przeniose go na działkę "-- to wspaniała wiadomość, ważne ze bedzie bezpieczny:multi: a z resztą damy radę- na leki , jedzonko nazbieramy wspólnymi siłami;)

Posted

ciotki, bedziemy go zabierac w przyszłym tyg. bo teraz nie ma kto jechać ( SGGW w sobotę) a samochód schroniskowy popsuty.
Od poniedziałku mam nadzieje ze się uda !
musi się udac.

Ale proszę Was wszystkich o wsparcie.....
kasy naprawdę brak- to nie zadna sciema ani granie na uczuciach. zaczynamy miec długi :(

Posted

Wszystko pięknie, ale jak pies będzie wymagał operacji, gdzie trafi po niej? Przecież nie do budy. Moim zdaniem potrzeba ok. 10 razy tyle, ile zadeklarowano na tym wątku - tak na początek.

No i jeszcze jedna kwestia organizacyjna: Czy ktoś może (tak konkretnie i z całą odpowiedzialnością) zadeklarować, że zajmie się nim: wożeniem do weta, zbieraniem kasy, rozliczaniem tej kasy, szukaniem domu itd? Na wszystkie 25 psów ściągniętych z Ostrowi zostałam praktycznie sama jedna z samochodem. A wkrótce będę bez samochodu być może. Pracuję i nie jestem w stanie zająć się - organizacyjnie - kolejnym psem.
Idusiek, mimo ogromnej energii i mnóstwa dobrych chęci, samochodu nie ma i nie zawiezie go nigdzie. A coś czuję, że sporo będzie z nim jeżdżenia.

Generalnie fajnie jest „wyciągać” na hurra kolejną biedę. Tylko niestety, zawsze jest ktoś na końcu tego łańcuszka ludzi dobrej woli, kto musi rzucić wszystko, bo np. nie ma komu zawieźć psa na operację.

Dlatego bardzo proszę o pomoc - zaangażowanie się kogoś z Warszawy lub okolic - kogoś zmotoryzowanego. I jest to bardzo poważna prośba. Bo inaczej temu psu nie pomożemy.

(Tak się skłąda niestety, że w Ostrowi jest jeszcze co najmniej kilkana psów, które wymagają pilnej pomocy)

Posted

[quote name='Fela']Wszystko pięknie, ale jak pies będzie wymagał operacji, gdzie trafi po niej? Przecież nie do budy. Moim zdaniem potrzeba ok. 10 razy tyle, ile zadeklarowano na tym wątku - tak na początek.

No i jeszcze jedna kwestia organizacyjna: Czy ktoś może (tak konkretnie i z całą odpowiedzialnością) zadeklarować, że zajmie się nim: wożeniem do weta, zbieraniem kasy, rozliczaniem tej kasy, szukaniem domu itd? Na wszystkie 25 psów ściągniętych z Ostrowi zostałam praktycznie sama jedna z samochodem. A wkrótce będę bez samochodu być może. Pracuję i nie jestem w stanie zająć się - organizacyjnie - kolejnym psem.
Idusiek, mimo ogromnej energii i mnóstwa dobrych chęci, samochodu nie ma i nie zawiezie go nigdzie. A coś czuję, że sporo będzie z nim jeżdżenia.

Generalnie fajnie jest „wyciągać” na hurra kolejną biedę. Tylko niestety, zawsze jest ktoś na końcu tego łańcuszka ludzi dobrej woli, kto musi rzucić wszystko, bo np. nie ma komu zawieźć psa na operację.

Dlatego bardzo proszę o pomoc - zaangażowanie się kogoś z Warszawy lub okolic - kogoś zmotoryzowanego. I jest to bardzo poważna prośba. Bo inaczej temu psu nie pomożemy.

(Tak się skłąda niestety, że w Ostrowi jest jeszcze co najmniej kilkana psów, które wymagają pilnej pomocy)...

Proponuję to co mogę, ale jeśli według Ciebie to nie jest dobry pomysł, trudno.
Nawet gdyby miałbyc u mnie w kojcu, sam, ze 2-3 spacerami dziennie i bez diagnozy i operacji, ma większe szanse niż tam.

Posted

Zgadzam się z Beką.

U Beki przynajmniej będzie bezpieczny, bo w schronisku z tego co piszecie nie jest, no i jak nie patrzeć będzie miał lepsze warunki.

Posted

mogę rozliczać wpływy oczywiście. I tak to robię, więc nie problem. Rzeczywiście największym problemem jest transport. Ja mogę tylko z doskoku niestety

Posted

Ja będę zbierała kasę jak mogę, bo jak napisała Fela - samochodu nie mam.
Dlatego juz piszę i proszę - samochód będzie tu bardzo potrzebny.
o kasie nie wspominając...:(

Posted

Ale wiecie jak jest, nikt Wam nie zadeklaruje, że będzie go woził, że zawsze na niego można liczyć. Każdy ma obowiązki, pracę itd.

Jak tylko będzie można pomóc to każdy zmotoryzowany na pewno to zrobi, ja bywam w Konstancinie teraz i też czasem mogę pomóc ale nie mogę obiecać że zawsze i wszędzie, bo pracuję w centrum do późna, mieszkam w Wawrze a psy mam porozrzucane dookoła Warszawy. I prawda taka, ze jak trzeba je wozić to sama jeżdżę.
Lepiej żeby siedział u Beki niż w schronisku to chyba jest oczywiste. Tam na pewno mu nie pomogą, tutaj, jeśli się zmobilizujemy to i owszem.

Posted

Przeciez nie bedzie wymagał wizyt codziennie u lekarza ( mam nadzieje tfu tfu..).
Chodzi o powazne sprawy - na rtg, czy na jakis zabieg...

no i o kasę jak będzie wiadomo co i jak mu naprawdę jest.

Ja nie mam kogo prosic, nie mam znajomych samochodowych i sama auta tez sie nie dorobiłam :(

Posted

idusiek napisał(a):
ciotki, bedziemy go zabierac w przyszłym tyg. bo teraz nie ma kto jechać ( SGGW w sobotę) a samochód schroniskowy popsuty.
Od poniedziałku mam nadzieje ze się uda !
musi się udac.

Ale proszę Was wszystkich o wsparcie.....
kasy naprawdę brak- to nie zadna sciema ani granie na uczuciach. zaczynamy miec długi :(



kojec u Beki to naprawdę dobre rozwiązanie...finansowo w tej chwili leżę...ale worek karmy mogę wysłać. To, ze ma tył bardzo nisko to nie jest objaw dysplazji...niestety te "tyły" to durne modyfikacje ludzi - jedne mają go bardziej ukątowanego...inne mniej lub wcale. Dysplazję stwierdzicie tylko po rtg - nie ma innego sposobu. Koszt samego rtg nie jest jakiś straszny, a potem jak wyjdzie albo nie to wtedy będziemy się martwić co dalej. Mój onek ma bardzo ukątowany tył (przynajmniej ja tak uważam), dysplazji brak...ale jego tylne nogi też pozostają wiele do życzenia - ma x i tańczący chód - o ile wiecie o czy mówię...Ale jak na razie nie ma większego problemu w kwestii stawów.U mojego psa jest to pozostałość po jego niedożywieniu w młodym wieku - jak go znalazłam miał pół roku i prawie nie chodził na tyle łapy, a z przodu miał tzw niedźwiedzią łapę (do dzisiaj tych łap nie ma normalnych). Nie martwcie się więc na zapas - trochę optymizmu, bo bez tego nic tylko się pochlastać:(

Posted

pochlastam to się ja jak psa sciągne i bez samochodu i pieniędzy z nim sama zostanę :(

Oczywiscie karma się przyda jak najbardziej, podać Ci adres do beki?:)

Dziękujemy !

poprosiam w schronie zeby jutro przyjechał wet i okiem ocenił co to moze byc, w Ostrowi RTG nie ma.

Posted

beataczl napisał(a):
ja też nie zmotoryzowana jestem od lat, zresztą i tak za daleko....
a w Konstancinie nie ma Weta na miejscu?

Pewnie, że jest i to nie jeden, można spokojnie RTG zrobić.

Posted

ok to ile pobyt u Beki by kosztowal?
trzeba zrobic kalkulacje i wtedy bedziemy wiedziec na czym stoimy:) i o co dokladnie bedziemy walczyc

Posted

Dostalam zawiadomienie od Beaty, jestem.
Moim zdaniem nalezy wyciagac ze schronu na lepsze (tym bardziej, ze znalazlo sie miejsce u Beki), nawet jezeli nie bedzie mozliwosci wyleczenia - spokoj, dobra opieka, przyjazne stado, spacery to raj po schronie. Warto zawalczyc o polepszenie Portosowi standardu zyciowego, nawet bez funduszy na operacje (jezeli istotnie jest konieczna).

Jezeli postanowicie, ze wyciagacie Portosa, to zawiadomcie mnie, doloze sie do oplat za pobyt u Beki, moge dac miesiecznie 25 zl (mam kilka innych deklaracji stalych i dopoki tamte psy nie znajda ds,nie dam rady wiecej).
Reasumujac - wyciagac i polepszac na ile sie da (i dotyczy to kazdego psa wiezionego w schronie).

Posted

viola005 napisał(a):
Dostalam zawiadomienie od Beaty, jestem.
Moim zdaniem nalezy wyciagac ze schronu na lepsze (tym bardziej, ze znalazlo sie miejsce u Beki), nawet jezeli nie bedzie mozliwosci wyleczenia - spokoj, dobra opieka, przyjazne stado, spacery to raj po schronie. Warto zawalczyc o polepszenie Portosowi standardu zyciowego, nawet bez funduszy na operacje (jezeli istotnie jest konieczna).

Jezeli postanowicie, ze wyciagacie Portosa, to zawiadomcie mnie, doloze sie do oplat za pobyt u Beki, moge dac miesiecznie 25 zl (mam kilka innych deklaracji stalych i dopoki tamte psy nie znajda ds,nie dam rady wiecej).
Reasumujac - wyciagac i polepszac na ile sie da (i dotyczy to kazdego psa wiezionego w schronie).


ja także popieram opcję tymczasu u Beki. Pobyt poza schroniskiem, w którym i tak nie ma zapewnionej właściwej opieki i leczenia, jest dla Niego i tak już wielką zmianą na lepsze.

Posted

Ciotki, każdy popiera i każdy chce, tylko wyciągnąć psa w lepsze warunki i mieć świadomość, że jest blisko ale cierpi i nie na kto pojechać z nim do weta to też nie jest wyjście. Czy jest ktoś z wawy, kto podejmie się pomocy transportowej dla idusiek przy psiaku. To nie jest przypadek (raczej), że już, natychmiast pogotowie, tylko terminy raczej do ustalenia i dopasowania. Wierzcie mi, Fela ma już naprawdę max jazd z psami i zero swojego życia a do tego samochód, ktory lada moment stanie i tak będzie stał. Wtedy juz nic nie zrobimy. Moja pomoc transportowa jest obecnie bardzo ograniczona niestety. Nie dziwię się, ze idsiek się boi zostać sama z tym problemem. Chęci są, tylko przeba je jeszcze przełożyć na możliwości.

Posted

ludwa napisał(a):
Czy jest ktoś z wawy, kto podejmie się pomocy transportowej dla idusiek przy psiaku. To nie jest przypadek (raczej), że już, natychmiast pogotowie, tylko terminy raczej do ustalenia i dopasowania.

słuchajcie dziewczynki,ja mam wprawdzie samochód i mogłabym się podjąć pomocy w transportowaniu piesa na w/w zasadach.nie jestem dyspozycyjna non stop,ale zawsze możemy się jakoś dopasować.gorzej,jeśli trzeba byłoby codziennie zawozić Portosa np na zastrzyki.mieszkam z drugiej strony wawy i to byłoby dla mnie raczej niewykonalne,choćby finansowo :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...