zmierzchnica Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 W jakim wy kraju mieszkacie? ;) U mnie sucho, pięknie, burza się zdarza raz na czas, ale ogólnie spokojnie i milutko ;) Moje miasto chroni góra św Anny, wygasły wulkan, ktory jakoś rozgania chmury. Wokół zawsze są powodzie, trąby powietrzne, a Strzelce stoi jak stało! :D Pogody życzę :) Choć ma być gorzej, a nie lepiej..
panbazyl Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 W jakim kraju???? a w takim co dziś prądu nie było z powodu burzy pewnie.... ale powiem Wam lepsza historię - wczoraj pod wieczor wybraliśmy sie z ludzkim stadem na małą rowerową przejażdżkę, wróciliśmy tak kolo 19 a tu nad naszym podwórkiem i domem lata śmigłowiec, lata potem leci dalej, ale nadal nisko, jakby zwiedzał wszelkie kominy w każdym domu. Polecial nawet do lasu i chyba wylądował w wąwozie, nie wiem, bo to w dolince i nie było widać, cały czas nisko latał. No i sąsiedzi od jakiegoś czasu palili w polach jakieś śmieci, dym czarny, paskuda taka. I chyba myśleli ze ten śmigłowiec to na nich ktoś wezwał. W życiu nie widzialam ze ktoś tak szybko gasi ognisko pełne syfu i że tak szybko potrafi spierniczać w pola i chowa się w zbożach. Dziś w pobliskim miasteczku na cotygodniowym jarmarku ta opowieśc byla przekazywana z ust do ust o tym jak ekolodzy patrolują śmiglowcem okolicę a miejscowi ekspresem zasypują syfiaste ogniska.
anorektyczna.nerka Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Pewnie wzbudzacie niezłe widowisko :-D E tam, Tylko o 22 wszystkie baby sie budzą i przyklejają się do szyb :D Byłaś dzisiaj z Zuzolindą niedaleko Astori? Spacerowała tam jakaś dziewczyna z psem takim jak Twój ;p
evel Posted July 23, 2011 Author Posted July 23, 2011 Nie, stacjonujemy raczej na Czechowie ;) W Lublę jest dużo psów zuzopodobnych, w końcu to taki typowy wiejsko-miejski burek ;) Wczoraj Zuz miał pierwszą poważną potyczkę na serio w swoim życiu, w którą nie ingerowałam... Poprztykały się durne suki o żarcie, które mi wypadło (:oops:), na szczęście młodsza po dłuższej chwili obopólnego plucia, wrzasku, pokazywania uzębienia i okładania się łapami odpuściła... Lalala, teraz się zastanawiam jaką płeć mam wybrać psu, który ma być towarzyszem Zuza, żeby było jak najmniej zadymiaście :diabloti: Słyszałam już sto teorii - dwie suki weź, dogadają się, psa jej dobierz, nie będzie dymu, pies przy suce wyrośnie rozwydrzony jak dziadowski bicz, suka z suką się w życiu nie dogada jak młodsza dojrzeje - aaaaa! :???:
sacred PIRANHA Posted July 23, 2011 Posted July 23, 2011 hihii nie sluchaj teori, znasz swojego psa najlepiej i sama zdecyduj ja miałam psa agresora(timek), dostałam suke szczeniaczke (abi) i nie miała forów ze wzgledu na to ze jest suką...pierwsze dni to był mord w oczach i cala moja rodzina wychodziła z domu jak puszczałam jej razem luzem, bo juz mieli wizje ze ją rozszarpie;-) psiaki sie dogadaly wyrosły dodałam do tego towarzystwa suke charakterną (File, która chciała zamordować kazdego psa który osmielił sie na nią spojrzec)...no i co, gdyby nie to ze Timek sie mnie słuchał Fila by zgineła szybciutko (mimo ze niby samiec a to suka) a Abi która była mega łagodna nie raz się na File gotowała, bo młoda zwyczajnie przesadzała...nie ma reguły na to... jak kontrolujesz Zuze, to z czasem przyzwyczaisz ją do kazdego psa niezaleznie od tego czy to pies czy suka, to będzie szczyl, bedzie czas zeby je przyzwyczajac, kontrolowacm wprowadzac swoje zasady ich wzajemnych relacji...grunt, to że masz dobry kontakt z Zuzą, znasz ją i kontrolujesz...wiec dasz rade nawet z obojniakiem;-)
panbazyl Posted July 23, 2011 Posted July 23, 2011 a ja znam teorię, ze suki się słuchają i pilnują domu - o dupę to potłuc.
zmierzchnica Posted July 23, 2011 Posted July 23, 2011 evel napisał(a):Nie, stacjonujemy raczej na Czechowie ;) W Lublę jest dużo psów zuzopodobnych, w końcu to taki typowy wiejsko-miejski burek ;) Wczoraj Zuz miał pierwszą poważną potyczkę na serio w swoim życiu, w którą nie ingerowałam... Poprztykały się durne suki o żarcie, które mi wypadło (:oops:), na szczęście młodsza po dłuższej chwili obopólnego plucia, wrzasku, pokazywania uzębienia i okładania się łapami odpuściła... Lalala, teraz się zastanawiam jaką płeć mam wybrać psu, który ma być towarzyszem Zuza, żeby było jak najmniej zadymiaście :diabloti: Słyszałam już sto teorii - dwie suki weź, dogadają się, psa jej dobierz, nie będzie dymu, pies przy suce wyrośnie rozwydrzony jak dziadowski bicz, suka z suką się w życiu nie dogada jak młodsza dojrzeje - aaaaa! :???: Miałam kupę tymczasów i wprowadzałam sporo psów do stada, więc trochę doświadczenia mam ;-) Więc tak - płeć nie jest aż tak istotna, raczej charakter kundli. Jeżeli jednak oba psy od początku musztrujesz i męczysz fizycznie i psychicznie, tak że po powrocie padają na pyski, bardzo szybko się przyzwyczajają do siebie. W domu nie mają siły robić burd, a nie minie tydzień - dwa i już uznają się za stado. Gorzej, kiedy musisz psy na początku zostawiać same razem, bo mogą wpadać na durne pomysły. Ogólnie, co na pewno wiesz, najważniejsze jest wspólne polowanie = spacer i wysilanie móżdżków = szkolenie. W tym płeć nie gra aż takiej roli. Problemy się pojawiają, gdy do domu bierzesz szczyla. Okres dojrzewania... Ciężka rzecz, kiedy psy są tej samej płci, chociaż nawet gdy są przeciwnej, różnie bywa. Moje suki (Luka i Chibi) zaczęły się tłuc i przestały się bawić, kiedy młodsza dojrzała. Potem to wróciło do normy, ale wtedy ważna jest kontrola nad kundlami, nadal męczenie je psychicznie i fizycznie, długie i wykańczające spacery - trzeba psy spoić ze sobą ile się da. Choć relacje się trochę pozmieniały i na zawsze zostały nieco.. uhierarchizowane. Teraz zabawa jest nie tylko zabawą, ale też pewną demonstracją. Na szczęście Chibi ma charakter pt. każdego psa, którego poznałam jako szczeniak, traktuję nadal jak dorosłego i wyższego ode mnie. Śmiesznie to wygląda, gdy młoda płaszczy się i sika pod siebie do psa, którego już przerosła trzykrotnie - ale tak go zapamiętała i nadal wg siebie jest wobec niego szczeniaczkiem. Hera też miała trochę spięć jak zaczęła dojrzewać. Najpierw o mnie - rzuciła się na Lukę. A że mnie baaaardzo wkurzyło, że uznała mnie za "zasób", którego należy bronić.. Cóż, dość dosadnie wybiłam jej ten pomysł z uroczej główki. Potem rzuciła się o jakąś pierdołę, też na Lukę, chyba o prasowaną kość. Reprymenda dla obu, kość zabrana. Więcej chyba akcji nie było. Z Chibi mają inne relacje, bo Chii traktuje Herę trochę jak idolkę, a Hera zlewa na humory Chibi. No ale Frotek jest przeciwnej płci i dopóki Hera do nas nie trafiła, często się z Chibi o coś tłukli. On do nas trafił jako dorosły pies, Chibi go przyjęła ciepło... dopóki nie przekroczył progu domu. W domu go ustawiała, rzucała się z rykiem na niego, czasem on nie wytrzymywał jej odwalania i się szarpali. Zawsze byłam wtedy, żeby ich rozdzielić, nie wiem jak by taka akcja się skończyła, jakby nie było "mediatora"... ...Cały ten przydługi wywód ma Ci uświadomić, że nie ma reguł ;) I tak naprawdę głównie praca nad psami i wspólne zajęcia, a także zmęczenie, pozwolą Ci wprowadzić drugiego psa, niezależnie od wieku i płci. Początek jest trudny, trzeba uważać, żeby się wtedy w relacjach coś nie poknociło. Jak psy są z jednego stada, to nawet jak się poszarpią, to po nich spływa. Ale jeżeli dopiero łączysz stado, to każda awantura może skończyć się fatalnie - zwalonymi relacjami nie do naprawienia. Ale skoro chcesz szczeniaka, to akurat nie powinno być problemem ;)
Amber Posted July 24, 2011 Posted July 24, 2011 Ja mając dwie jamnicze zołzy w domu, zdecydowanie wzięłam samca - wiedziałam, że przy takiej różnicy gabarytów, któregoś dnia dobermaniej suce może skończyć się cierpliwość i kolejny wyskok jamnic może być ich ostatnim. A tak to mam spokój - jamnice zołzują dalej, a Jari musi to jakoś znosić, o ile sam ich nie zaczepia (bo one na niego w ogóle nie zwracają uwagi - jakby on tu był tylko przypadkiem :lol:) w domu panuje całkowita zgoda.
bonsai_88 Posted July 24, 2011 Posted July 24, 2011 Dla odmiany u mojej suki nie ma różnicy czy w domu pojawia się pies czy suczka ;). Każde na początku traktowane jest jak zło konieczne, niezagryzane tylko ze względu na dość stanowcze poglądy ukochnej pańci na ten temat ;). Swoją drogą każdy pies musi być poznany na dworze, inaczej Birma chodzi wokół psa jak na szpilkach i szuka pretekstu do zaczepki...
evel Posted July 25, 2011 Author Posted July 25, 2011 Chyba mi się udało przesiąść na lapcia chwilowo. Zaraz się skupię na naszej dyskusji, ale chwilowo przerwa na zuzowego zaciesza: *** Myślę sobie, myślę, i wychodzi mi, że jeśli nie użytkowego bordera, to chciałabym spróbować mieć samca OH. Nie wiem, czy to dobry wybór, przez te kilka lat się jeszcze może wszystko zmienić, ale nie ukrywam, że czuję jakiś pociąg do tego typu psów. Jeżeli nie będzie holendrów w PL to może zrobimy sobie małą wycieczkę do naszych południowych sąsiadów ;) Pies ma być chudy, wysoki, długonożny, smukły, energiczny, ma mieć właściwe popędy. Reszta to pewnie moja praca. Prawdopodobnie dorosły OH nie będzie się kumać z innymi dorosłymi samcami, cóż... Może być chwilami ciężko. Pewnie będzie. Nie miałam nigdy psa samca, zawsze suki. Porównuję OH trochę do belgów, bo w naszym ojczystym języku jest o hienach tyle informacji, co kot napłakał. Samce belgi uczą się wolniej niż suki, ale przejawiają mniejszą chęć do kombinatorstwa. Może to i lepiej... Zawsze myślałam, że będę wolała mieć suki, jako te bardziej przywiązane do właściciela itd. (hahaha, Zu chyba nie wie, że jest suką :diabloti:), a niektórzy twierdzą, że takiej więzi jak z psem-samcem nie da się mieć z suką - nie wiem, nie mam porównania, jeszcze :) Ale ze mnie snob, kurde, nie dość, że mi się marzy rasowy, rzadko spotykany pies, to jeszcze być może z zagranicy se go ściągnę :evil_lol:
evel Posted July 25, 2011 Author Posted July 25, 2011 Najboższa zabawka tego stulecia, czyli Pani Świnia. Pani Świnia jest obiektem niesamowicie pożądanym przez czarną zarazę aka Zu. Szanowne Zuo podczas maltretowania Pani Świni wydaje nieprzyzwoite dźwięki w postaci mruczenia, gruchania, powarkiwania i miauczenia. Chciałam to uwiecznić na filmie, ale niestety się nie udało - słychać tylko pipczenie Pani Świni :-( Tu biedny pies się powstrzymuej ostatkiem sił... Bierz świnię! :evil_lol: A zimne wieczory zmoknięty pies spędza tak:
Amber Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Piszczące zabawki są fajne... Tylko ich żywot niestety w moich progach jest żałośnie krótki ;)
evel Posted July 25, 2011 Author Posted July 25, 2011 Pies i świnia nie zostają same w obejściu (:evil_lol:), a pies dostaje świnię najdłużej parę minut, bo świnia pewnie skończyłaby dość żałośnie :lol: Zamówiliśmy nowe szelki od dogstyle i dwie piłki :siara:
gops Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 evel napisał(a):Pies i świnia nie zostają same w obejściu (:evil_lol:), a pies dostaje świnię najdłużej parę minut, bo świnia pewnie skończyłaby dość żałośnie :lol: Zamówiliśmy nowe szelki od dogstyle i dwie piłki :siara: też wzięłam od nich jedną piłkę przy okazji ale pewnie moja wzgardzi :roll: śliczna Zu! tak niewinnie wygląda :eviltong: jakie szelki wzięłaś ?
evel Posted July 25, 2011 Author Posted July 25, 2011 Norweskie z niespodzianką ;) Właśnie się zorientowałam, że muszę znowu wystrzyc zuzową szyję, bo wygląda jak paker :roflt:
zmierzchnica Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Zaa... czepista zabawka! ;) U mnie piszczące też żyją najdłużej pięć minut, przy czym jest o nie wielka walka. Hera chodzi i taką zabawką popiskuje, Frotek jej zabiera i "zagryza" zabawkę, która piszczy żałośnie, jakby jej ktoś żywcem flaki wypruwał... Dlatego JA osobiście piszczących zabawek nie lubię, w przeciwieństwie do kundli.. E, ja bym się tak nie przywiązywała do znaczenia płci. Gdybym nie wiedziała, że Hera to suka, to powiedziałabym, że jest samcem - ze względu na brak delikatności, totalną olewkę ludzi i zapatrzenie tylko w jednego człowieka. Wcale nie jest delikatną i wierniutką suką, a pod wieloma względami przypomina mi Frotka - na oboje muszę czasem poważnie huknąć, żeby do łba coś dotarło. Tylko że to samiec jest tu bardziej wrażliwy, bo się zamyka wtedy w sobie, a suka na to zlewa ;) Mam trzy suki naraz i każda jest tak zupełnie inna, że naprawdę nie wierzę w coś takiego jak "ogólne cechy suk" ;)
Amber Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 To jeszcze chyba zależy od konkretnego typu psa. Np. jamnice są obie sukami i dogadują się doskonale, ale już widzę oczami wyobraźni, że Jari nie zniósł by żadnego samca na swoim terytorium, natomiast suki toleruje jak najbardziej. Co do sporu pies czy suka... Szczerze to nie wiem, ja lubię psa jako gatunek, a płeć nie gra już takiej roli ;). Chyba jednak wole suki, gdybym nie miała już dwóch jamnic, Jari były na pewno suką. Też czytałam o tej więzi z psem i w sumie, fakt jest ona fajna, ale z suką też jak najbardziej można taką mieć i nie wiem czy nie odpowiada mi ona bardziej.
chi23 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 evel napisał(a): Właśnie się zorientowałam, że muszę znowu wystrzyc zuzową szyję, bo wygląda jak paker :roflt: Zu - paker:razz: Co do pani świni.. Moja Go szaleje obecnie za takim drewnianym klockiem co ty go tak lubisz tarmosić, evel:evil_lol:
evel Posted July 25, 2011 Author Posted July 25, 2011 zmierzchnica napisał(a):Zaa... czepista zabawka! ;-) U mnie piszczące też żyją najdłużej pięć minut, przy czym jest o nie wielka walka. Hera chodzi i taką zabawką popiskuje, Frotek jej zabiera i "zagryza" zabawkę, która piszczy żałośnie, jakby jej ktoś żywcem flaki wypruwał... Dlatego JA osobiście piszczących zabawek nie lubię, w przeciwieństwie do kundli.. E, ja bym się tak nie przywiązywała do znaczenia płci. Gdybym nie wiedziała, że Hera to suka, to powiedziałabym, że jest samcem - ze względu na brak delikatności, totalną olewkę ludzi i zapatrzenie tylko w jednego człowieka. Wcale nie jest delikatną i wierniutką suką, a pod wieloma względami przypomina mi Frotka - na oboje muszę czasem poważnie huknąć, żeby do łba coś dotarło. Tylko że to samiec jest tu bardziej wrażliwy, bo się zamyka wtedy w sobie, a suka na to zlewa ;-) Mam trzy suki naraz i każda jest tak zupełnie inna, że naprawdę nie wierzę w coś takiego jak "ogólne cechy suk" ;-) Ja jestem w stanie przeżyć, piszczącymi piłkami pies bawi się na dworze, w domu dostaje świnię od czasu do czasu na kilka minut i koniec ;) Twoje psiaki to kundelki (oczywiście nic nie mam do kundelków, co pewnie zdążyłaś zauważyć :)) a wydaje mi się osobiście, że jeśli chodzi o psy konkretnej rasy to można zarysować jakieś tam jednak różnice między płciami. Przykładowo - samce wilczaków raczej wolą urządzić teatr z mruczeniem, jeżeniem, obchodzeniem w kółko, pokazywaniem zębów, puszeniem się niż stoczyć walkę między sobą, suki na wejściu spuszczają sobie nawzajem wpier... i takie tam :diabloti: Amber napisał(a):To jeszcze chyba zależy od konkretnego typu psa. Np. jamnice są obie sukami i dogadują się doskonale, ale już widzę oczami wyobraźni, że Jari nie zniósł by żadnego samca na swoim terytorium, natomiast suki toleruje jak najbardziej. Co do sporu pies czy suka... Szczerze to nie wiem, ja lubię psa jako gatunek, a płeć nie gra już takiej roli ;). Chyba jednak wole suki, gdybym nie miała już dwóch jamnic, Jari były na pewno suką. Też czytałam o tej więzi z psem i w sumie, fakt jest ona fajna, ale z suką też jak najbardziej można taką mieć i nie wiem czy nie odpowiada mi ona bardziej. Ja nie wiem co wolę, dlatego zobaczymy jak już będę miała porównanie ;) Mam dzisiaj straszny dzień. Naprawdę Bardzo Zły Dzień. Na dodatek oczywiście zaraz po wyjściu musiała się napatoczyć jakaś idiotka z psem na caaaałej długości flexi, z pytaniem, czy suczka? Jej piesek zaczął się stawiać, Zuz się nastroszył, więc grzecznie odpowiedziałam, że nie ma znaczenia, bo gryzie... Pani chyba chciała zgłębić temat, ale wtedy przestałam być grzeczna i miła :roll: Później czekałam na mokrym trawniku, aż kobieta wychodząca na spacer z komórką, holowana przez goldena na (aha!) flexi postanowi sobie pójść a nie będzie sterczeć obok nas w nieskończoność z pipczącym psem... Na szczęście zakumała chyba mój przekaz wzrokowy... A na końcu szlag mnie trafił jak jakaś baba ze spuszczoną suką husky zaczęła ją skubać i czesać na środku chodnika, sypiąc kudły dookoła. Ja kocham psy, dużo jestem w stanie znieść ale rzygać mi się chce na takie kępy kłaków porozrzucane wszędzie. Więc pytam pani, przepraszam, zamierza to pani TAK zostawić? A ona, że nie, nie, już miała sprzątać do śmietnika (tak tak, na pewno :razz:). Zebrała parę kłaków i się zmyła jak niepyszna. Dresikowi, który przechodził obok, prawie wypadły gałki oczne, więc widocznie byłam przekonywująca w swoim przekazie :evil_lol: Chadzam z Zuzem ostatnio dużo luzem (a co! :diabloti:), Zuz zapuszkowany, żeby śmieci nie żarł, przywołuję ją co chwila do mnie i puszczam, jak widzę innego psa to od razu ją łapię, jak widzę przechodnia na wąskiej alejce, to pies przechodzi kawałek przy mnie, a później znowu ją puszczam wolno, korona mi z głowy nie spadła do tej pory (albo nie zauważyłam brzdęku :lol:) a w zamian dostajemy życzliwe spojrzenia i uśmiechy. Nie rozumiem, jak to jest, że jedni ludzie mogą psa od razu odwołać, zapiąć jak jest taka potrzeba a inni się debilnie patrzą na rozwój sytuacji, trzymając smyczkę w dłoni, albo w ogóle nie mając smyczy. Albo podchodząc do obcego psa ze swoim na całkowicie wyciągniętej smyczy. Albo pozwalając swojemu psu wsadzać nos w dupę mojego psa, z którym schodzę specjalnie na bok, żeby takiej sytuacji uniknąć. Bawiłam się ostatnio w sklepie flexi, jej obsługa nie wydaje się jakoś diabelnie skomplikowana :evil_lol: chi23 napisał(a):Zu - paker:razz: Co do pani świni.. Moja Go szaleje obecnie za takim drewnianym klockiem co ty go tak lubisz tarmosić, evel:evil_lol: Zu ostatnio wygląda raczej jak kurczak, bo nie mamy jak rozwijać tężyzny fizycznej, bo albo leje, albo jest tak duszno, że pies nie przejawia większej aktywności niż sik z podniesioną nogą i do domu :roll: A to spodobał jej się koziołek? :razz: Nie będziesz jej układać pod obedience? Żebyś sobie czegoś nie popsuła ;) Znajoma nas namawia na zrobienie PT w październiku... Nie wiem czy to dobry plan :niewiem:
chi23 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 evel napisał(a): Zu ostatnio wygląda raczej jak kurczak, bo nie mamy jak rozwijać tężyzny fizycznej, bo albo leje, albo jest tak duszno, że pies nie przejawia większej aktywności niż sik z podniesioną nogą i do domu :roll: A to spodobał jej się koziołek? :razz: Nie będziesz jej układać pod obedience? Żebyś sobie czegoś nie popsuła ;) Znajoma nas namawia na zrobienie PT w październiku... Nie wiem czy to dobry plan :niewiem: My rozwijamy tężyznę fizyczną podczas deszczu:lol: Nie myślałam o obedience szczerze mówiąc;) Koziołek jest absolutnym hitem, cały obśliniony:cool3: Ja na waszym miejscu poszabym na PT;)
Kashdog Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Co do płci psa....na początku wszyscy w mojej rodzinie byli przeciwko suce, bo cieczka, szczeniaki, zgraja psów pod blokiem, bla bla bla, ale wypadło na to, że w naszym domu pojawiła się suka i muszę powiedzieć, pomijam fakt, że Fifka miała być pięknym czarno białym samcem bc, ale to już mniejsza z tym, dobrze, że stało się jak się stało :diabloti: Gdybym miała teraz wybierać płeć psa na pewno wybrałabym samicę. Na pewno nie uganiałabym się z cieczkami i od razu ją ciachnęła. Jakoś tak bardziej do mnie przemawiają, z samcami największym problemem jest wiek napaleńca(jak dla mnie), oczywiście można to jakoś ogarnąć pod dobrym prowadzeniem, ale nie wiem czy ja bym temu podołała. Za jakieś 3-4 lata planuję sama zakupić szczyla i na dzień dzisiejszy mam dylemat bc czy malina. Jeśli teraz bym musiała wybrać to myślę, że byłby to bc ze względu na to, że jest trochę łatwiejszy w prowadzeniu, malina jednak ma inną psychikę i mogłabym go łatwo zepsuć. No, ale jeszcze mam czas do zastanowienia, może uda mi się spotkać z jakimś hodowcą i zagłębić się w te psy.
evel Posted July 25, 2011 Author Posted July 25, 2011 chi, Zu nie uznaje spacerów w deszczu :evil_lol: Kash, a może holendra? Razem sobie sprowadzimy jakby co :evil_lol:
Amber Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Chadzam z Zuzem ostatnio dużo luzem (a co! :diabloti:), Zuz zapuszkowany, żeby śmieci nie żarł, przywołuję ją co chwila do mnie i puszczam, jak widzę innego psa to od razu ją łapię, jak widzę przechodnia na wąskiej alejce, to pies przechodzi kawałek przy mnie, a później znowu ją puszczam wolno, korona mi z głowy nie spadła do tej pory (albo nie zauważyłam brzdęku :lol:) a w zamian dostajemy życzliwe spojrzenia i uśmiechy. Nie rozumiem, jak to jest, że jedni ludzie mogą psa od razu odwołać, zapiąć jak jest taka potrzeba a inni się debilnie patrzą na rozwój sytuacji, trzymając smyczkę w dłoni, albo w ogóle nie mając smyczy. Albo podchodząc do obcego psa ze swoim na całkowicie wyciągniętej smyczy. Albo pozwalając swojemu psu wsadzać nos w dupę mojego psa, z którym schodzę specjalnie na bok, żeby takiej sytuacji uniknąć. Bawiłam się ostatnio w sklepie flexi, jej obsługa nie wydaje się jakoś diabelnie skomplikowana :evil_lol:Ja robię dokładnie tak samo, Jari luzem w kagańcu - jak widzę, że ktoś idzie, przywołuje, łapie, mijam i puszczam znowu. Akurat nie mam najczęściej tej części, że ktoś stoi i się gapi ze względów rasowych :evil_lol:, chociaż raz jak szłam to mijała mnie babka z rozszczekanym yorkiem bez smyczy... Okej, to bym przeżyła, ale to, że gadała jeszcze przez komórkę i miała kompletnie w tyłku co się dzieje, to jej akurat ryknęłam w tę komórkę, że zamiast gadać to by psa zapięła, bo któregoś dnia skończy jako przekąska :diabloti: Obsługa flexi jest bardzo prosta i wygodna, jak chodzę z jamnicami to zawsze na flexi i bardzo dobrze się chodzi - lata praktyki, nic się nie plącze ;). Tajemnica tkwi w jednoczesnym przyciąganiu do siebie psa, i operowaniu guzikiem blokującym linkę/taśmę - możliwe, że ta ekstremalnie trudna czynność jest dla co poniektórych zbyt skomplikowana :evil_lol:
Ewa&Duffel Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Jaka skupienie :evil_lol: Nie ruszę, nie ruszę, jeszcze wytrzymam...:lol: http://img842.imageshack.us/img842/2231/sdc10184.jpg Dla niektórych obsługa flexi jest niestety zdecydowanie zbyt skomplikowana...Może nie zauważyli tam tego magicznego guziczka :hmmmm: Bo jakoś nie potrafię znaleźć innego wytłumaczenia tego, że ktoś pozwala psu cały czas biegać na maksymalnej długości smyczy, nie zwracając kompletnie uwagi na przechodzących obok ludzi czy inne psy. Widziałam nawet kilka razy psy, które wylazły na jezdnię będąc na flexi :roll: W zasadzie codziennie mamy jakąś sytuację z psem na automacie. Wczoraj wieczorem wracam ze spaceru, pies na smyczy, przy nodze. Na trawie z boku stoi babka z psem na flexi, pies coś tam wącha. Akurat jak ich mijaliśmy, pani postanowiła wrócić na chodnik, ale żeby skrócić smycz to już jej do głowy nie wpadło. Szła za nami kilkanaście metrów holowana przez kilkunastokilogramowego kundelka, który usilnie usiłował wcisnąc nos w tyłek mojego psa. W końcu mu się to udało, a pańcia w tym momencie zapytała : "To suka ?". Odpowiadam, że nie, to pies, a ona taka zdziwiona : "Pies ?" :roll: Nie no, nie wiem jakiej płci zwierzę mam w domu :mdleje:
Recommended Posts