Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ze zdrowiem u mnie beznajdziejnie jakby ale pani Teresa sama dzwonila prosila o moja wizyte,
wiec uznalam ze pojade mimo to, niech ona tez ma osobiscie jakies wsparcie :-)
ja to martwi, niestety, a weterynarz jej nie oszczedzal z tego co slyszalam.
Z doswiadczenia wiem ze czasem wiele zalezy od tego w jakiej formie weterynarz poda informacje.
Na mojego sie juz uodpornilam, ale on na przyklad zaczyna rozmowe od katastrofy i trzesienia ziemi a potem napiecie rosnie... by na koniec podac trzy zastrzyki. :-D

  • Replies 351
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Oj, dbaj o siebie Dorothy!! ale rozumiem to - potrzeba wzywa, więc działasz jak pogotowie -tym większe dzięki!

Ja na szczęście odwiedzam weta, który ma dar pokrzepiania nawet w sytuacjach beznadziejnych, co więcej on potrafi takie sytuacje zmienić na nadziejne :)
Ale z doświadczenia wiem, że może być tak jak piszesz .. :D

Dużo zdrowia Tobie, Nitce i Pani Teresie, a jakże ..

Posted

Oczywiście miałem wszystko napisać wczoraj, ale nie dałem rady. Dzięki Ilo. Dorothy czekamy na wiadomości i zdjęcia. Dzięki za Twoją pomoc mimo choroby i świąt.

Posted

Byłam u Nitki.
Przecudnowna, kontaktowa zywa sunia, szczuplutka faktycznie jak Nitka, z przelamanym kregoslupem, jakby miala przetracony, ale biega zwawo, wskakuje sama na kanape i biega po schodach bez problemu, mila jest i bardzo malo szczekliwa, szybko wyladowala przy mnie na kanapie, chociaz jak jadlam ciastko to na mnie naszczekała ze sie nie dziele z nia :-D
zero agresji zero konfliktu z kimkolwiek. Tylko chudosc potworna i... no wlasnie teraz o tym " i "

Jednak pani Teresa miala racje meldujac ze psica wymaga pomocy weterynaryjnej.
Miedzy udami ma na sutku guza wielkosci duuuzego orzecha wloskiego. Guz po prostu wisi jak jajko. Ma srednice ze 4 cm. Na pozostalych sutkach nie znalazlam nic wiecej. Jak dla mnie guz do natychmiastowego usuniecia bo moze dawac, jak juz nie ma, przerzuty. Guz widac na zdjeciach, nawet jak pies lezyna brzuchu tow pachwinie widac wylazaca gule. Dziwie sie ze tego nie znalezliscie, to jest wielkie, ze nie wspomne dziwie sie ze wet w schronie nie zobaczyl. Zdumiewajace....

Druga sprawa- zeby faktycznie fatalne, sam zapach mowi wiele, fuj
silny kamien nazebny dziasla uniesione zebina na wierzchu zapalenie dziasel kwitnace zapach swiadczy ze chyba juz ropne. Jak nie chcemy problemow z sercem stawami plucami itd to trzeba zeby wyczyscic a polamane resztki tych co zepsute trzeba usunac.

Uwazam ze jesli pies nadaje sie do operacji to trzeba ja zrobic.
Jestem umowiona z pania Teresa do mojego weta, to znaczy negocjuje termin na wizyte w srode.

Proponuje badanie krwi, osluchanie, obejrzenie guza i zebow, i na drugi dzien bedziemy wiedziec czy operowac mozna.Jak mozna, to nalezu ustalic termin.,
Chcialabym tez wiedziec czy ona ma ksiazeczke, byla szcepiona i odrobaczana? Zapomnialam zapytac p.Teresy.

No i sluchajcie, najwazniejsze.
Koszty przewiduje dosc spore, obawiam sie ze 400 zl moze wyjsc, same zeby 150 a krew a guz?
Jesli to bedzie robil moj wet to mam 20% znizki na zabiegi w lecznicy, moge potargowac zeby na Nitke tez byla. Mam tez termin platnosci do 2 tyg.
Ale ja widze ze p.Teresa zbladla jak uslyszala te kwote. Dla niej to duzo... dlakazdego z nas to duzo.
Mysle ze dogomania, znalazlszy Noitce ostatnia przystan nie powinna tej kobiecie podrzucac kukulczego jaja w postaci takich kosztow ... ona sama jest, sama zarabia, utrzymuje dom i psy, uwazam ze potrzebuje wsparcia. Koszty weta moga byc na fakture jak macie jakas fundacje tam, moge te fakture oficjanie tu wkleic, moze tez byc platnosc bezposrednio do weta jesli macie ograniczone zaufanie do nieznanej osoby,moge posredniczyc ja jesli macie wieksze do mnie, mnie obojetne ja zalatwie wszystko.
Procz... fjnansow. Mam konie psy koty sama wiecznie organizuje kase na cos.
Wobec tego poprosze o informacje czy ktos bylby sklonny dolozyc sie do tych wydatkow??
zebym wiedziala z czym ide do weta w srode, na przyklad z informacja "mam na to 100zl...wiec moze nic nie robmy..." albo z informacja "robcie wszystkie zabiegi wymienione na wstepie dawajcie znizke zaplacimy"

poprosze o deklaracje jamnicza skarpete czy wspomoga.

Ja prowadze fundacje ktora zajmuje sie glownie konmi, ale psami tez statutowo i troche psow juz tu bylo w moich rekach, moge udostepnic konto jakby kto bardzo chcial.

Poprosze o dyskusje :-)

Budujaca. :-D

szczegolnie CAJUS JB i ilon_n.

obrabiam zdjecia za chwile beda.

Posted

Przepraszam za to stwierdzenie ale Twoje zdziwienie, że schronisko tego nie zauważyło w niczym nie pomoże. Sorki ale ja tam pracuje i do jasnej ciasnej żeby nie przekinać naprawe się staramy. Pamietaj, że to schronisko,że możliwości są ograiczone. To nie dom, nie fundacja to schron a my jesteśmu tylko ludzmi. Może uznacie że się unosze ale to serio ciężka praca a takie zdania jej nie ułatwiają.

Posted

na nikogo nie najezdzam. Ale jesli przez tydzien wiadomo ze pies jedzie do nowego domu, wypadaloby zakladajac watek a potem szykujac psa do wyjazdu tego psa choc pomacac i obejrzec osobiscie, (jesli nie przez weta), aby moc cokolwiek powiedziec nowemu wlascicielowi. (choc standardowo schronisko nie powinno odmawiac opinii weterynaryjnej?) .
Zwlaszcza ze mowicie ze Nitka byla leczona, dostawala tabletki na przeziebienie, czy wtedy wet nie nadmienil ze ma jajko na brzuchu? Bo to naprawde trudno przeoczyc.
Ja nie mam pretensji i nie nalatuj na mnie. Po prostu uwazam ze kwestia podstawowej odpowiedzialnosci za wlasna decyzje wydania psa do DS jest przynajmniej obejrzenie go. Jak ja wziac na rece to czuc jak diabli ta bule. Nikt z was nie bral jej na rece??
Tylko dlatego sie dziwie, zbiorowa niemoc wzrokowa?
Doskonale rozumiem nawal roboty w schronie, bywam w roznych. I ciesze sie ze Nitka w DS.
i w ogole.
I nie pisalam tego po to zeby osobiscie urazic pracownikow schronu tylko zeby zaproponowac zorganizowanie NA DOGOMANII nie ze schroniska pomocy finansowej w kwestii zabiegow medycznych.dla pani Teresy.
Zdziwienie moje wyrazilam tylko dlatego ze wziawszy Nitke na rece 2 minuty po przyjsciu poczulam guza, ot, po prostu.... i smrodek z paszczy.

Posted

zdjecia

na rekach pańci





na kanapie koło mnie



zdjecie guza, sami zobaczcie, ze jest duzy, naprawde, wielki orzech wloski albo male jajko. Jest miedzy tylnymi nozkami, po prawej stronie na sutku.



tu staralam sie go objac palcami, jesy nieco wiekszy moje palce leza jeszcze na jego brzegach



zaraz ciag dalszy

Posted

tutaj zęby, generalnie mało starte, ona nie ma stu lat, ale kamien ma taki ze... za kłami zaczyna sie miazga, połamane zęby zarośnięte kamieniem tkwiące w czerwonych ropiejących zębodołach.
Liczne braki,nawet z przodu, bedzie widac na nastepnym zdjeciu. Ale braki to tam nic, tylko zeby te wyrwac resztki i stan zapalny zlikwidowac..

zabki prawie jak u kilkuletniego psa , niestety nie dala zrobic zdjecia co jest dalej



braki na przodzie :-) na tyle wieksze ale nie widac



taka jestem przecudna...



zalamany w polowie grzbiet i jeden wystajacy kręg, chyba po jakims urazie?
ale nie robi problemow poki co. Na kanape weszla sama:-)



miewa smutna minke jak tu... ale w ogole to jednak jest usmiechnieta, biega sobie, merda ogonkiem zawziecie :-)

Posted

:crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Booooze, zeby wszystko tak dzialalo na tym swiecie jak jamnicza skarpeta :-o

bylby to swiat idealny....:loveu:

jesli skarpeta chce konto fundacyjne to podam we wtorek.
jesli prywatne to moge juz. Ale moze lepiej fundacyjne?

pelna kwote podam w srode wieczorem po wizycie u weta.

Posted

Starałam się pomóc, zrobiłam ile mogłam - w tej chwili więcej pomóc nie moge niestety.
Z tego co wiem A dokładiej z tego co mówiła mi Pani Teresa ma jescze 2 psy z guzami, żadnych operacji nie robiła. Powiedziała że niedługo będzie musiała je uśpić.Po słowach tej Pani wnioskuje,że ma kiepskiego weta i może zaproponować innego (oczywiście mogę się mylić).

A co do Twoich wątpiości o nasz wzrok to nie zauważyliśmy, jasne lepiej jakby było wcześniej wykryte ale nie myli się tylko ten który nic nie robi.Ja jednak staram się działać jak my wszyscy i wiem, że takie rzeczy niestety się zdarzają i to rozumiem.

Posted

Danusiu dziękuję, ze tak błyskawicznie weszłaś po naszej rozmowie. Czapki z głów że pomimo bólu jaki przeżywasz działasz. Pomimo że w obliczu własnego problemu gdy zostałaś sama że tak powiem z ręka w nocniku jak ja ponad rok temu z pięcioma dzikimi jamniczkami. Skończyły sie ochy i achy pozostał problem ... Twój problem i Buliego.

Bezprzecznie Pani która adoptowała jamniczkę nie moze zostać "wsadzona na konia" i pomoc jest potrzebna. Dorothy ponieważ wskutek róznych zawieruch nie doszła do skutku nasza transakcja ja tą kwotę deklaruję dodatkowo (poza jamnicza skarpetą) na jamnisię i tez poproszę numer konta. Może być Twoje (mam zaufanie) na priva i zrobie to od razu bo potem w nawale privów znowu ucieknie

[quote name='Dorothy']:crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Booooze, zeby wszystko tak dzialalo na tym swiecie jak jamnicza skarpeta :-o

bylby to swiat idealny....:loveu:

[...].

Bardzo dziękujemy, szkoda że nie wszyscy to doceniają, jakoś nawet zapominają że warto czasem wrzucić 5 zł i jedziemy teraz na tym co zostało zebrane kiedyś.

Posted

[quote name='Dorothy']

jesli skarpeta chce konto fundacyjne to podam we wtorek.
jesli prywatne to moge juz. Ale moze lepiej fundacyjne?[/QUOTE]

Konto moze być prywatne,prosze o nie na pw.

Posted

Postaramy się zorganizować zbiórkę na Nitkę. To oczywiste, że trzeba pomóc Pani Teresie doprowadzić Nitkę do stanu względnego zdrowia.
Wizytując Nitkę w schronisku opierałam się na opinii kierowniczki schroniska i pośrednio weterynarza, którzy twierdzili, że sunia jest w dobrej kondycji, tylko stara i tyle. Osobiście prosiłam kierowniczkę o oględziny przed wyjazdem Nitki, m.in. prosiłam o przycięcie pazurków, bo to było ewidentne zaniedbanie u jamniczki.
Na spacery ze mną nie wychodziła, bo była leczona antybiotykami z kaszlu. Dlatego też mój kontakt z sunią był bardzo ograniczony, nie brałam Jej na ręce, jedynie początkowo wygłaskałam po cienkim ciałku i przykrywałam kocykiem, bo trzęsła się z zimna. Zapach z pyszczka rzucił mi się w istocie, ale w tym wieku u psów to bywa naturalne, tym bardziej przy problemach w uzębieniu.
Przed wyjazdem chciałam Ją zabrać ze schroniska na dwa dni do siebie, ale w tym samym czasie musiałam zabrać na DT Dusię-Maluszka, po wyadoptowaniu Jej siostry, więc Nitka została do końca w schronie i prosto z niego wyjechała do B-B. Żałuję, że nie mogłam Jej zabrać do domu, pewnie wtedy dostrzegłabym problem guza i zębów.

Nadmienię tylko, że również biorąc Dusię na DT teoretycznie zabierałam do domu zdrową sunię, ale od pierwszego dnia okazało się, że ma temperaturę, kaszel i zapalenie tchawicy oraz z kałem wydala człony tasiemca!! teraz leczymy Ją z prywatnych pieniędzy (druga seria antybiotyków), bo w schronisku nikt nie dopatrzył się tego problemu u psiaka i nie było żadnych działań w tej kwestii. To daje do myślenia, ale przede wszystkim uczy na przyszłość przezorności i - bez urazy - ograniczonego zaufania do przedstawicieli schroniska.

W czwartek Cajus rozmawiał z Panią Teresą i wobec takich wieści proponował Pani Teresie pomoc w tej sprawie. Wczoraj byliśmy u toruńskiego weterynarza zasięgnąć rady w kwestii zabiegów u Nitki.
Czyszczenie zębów jednak należałoby wykonać pod narkozą i to tą samą co zabieg chirurgiczny na guzie.
Ultradźwięki, którymi są czyszczone zęby bardzo mocno dokuczają psom, więc narkoza jest konieczna, gdyż innej metody nie ma.

Oczywiście ogromnie dziękujemy Jamniczej Skarpecie za wkład w leczenie Nitki.
Będziemy starali się dofinansować konieczne zabiegi, należy tylko ustalić czy Nitka jest w stanie je przejść.
Zaczynamy organizować pieniądze.

Dorothy, czy mogłabyś udostępnić nam konto na ten cel??

My działamy zupełnie prywatnie, nie mamy żadnych fundacji za sobą.

Posted

Przepraszam za nieobecność.
Dzięki Dorothy za szczegółowe informacje i zdjęcia.
Jestem po rozmowach z Dorothy i Panią Teresą. We wtorek będzie konto, a w środę wieczorem wizyta u weta. Ja na Nitkę wyślę 150 zł, które zostały mi po Mai. Myślę, że warto się zabezpieczyć na przszłość dlatego zmienię tytuł.
Dziękuję Jamniczej Skarpecie raz jeszcze i Isadora.
Adopcja Nitki jest na pewno lekcją na przyszłość.

Posted

kochani
mysle ze najwazniejsze ze Nitka przestala byc psem schroniskowym,
co do jej stanu wyrazilam zdziwienie nie potepienie, oraz postanowilam pomoc na miare mozliwosci a nie sianie niepokojów na watku wiec mysle ze na tym sie skupmy :-)
jak pisze CAJUS JB konto we wtorek bedzie, to wysle do wszystkich pw oraz podam je na watku bo to konto fundacyjne moje, wiec moze byc.
Sroda wizyta i szczegoly. oczywiscie zameldujemy z detalami co i jak.

co dp Pani i jej pozostalych psow - obejrzalam je, jedna sunia ma postepujacy niedowlad lapy zanik miesni powypadkowy plus postepujacy brak koordynacji, jakby problem neurologiczny, operowac nie ma co
druga ma guza na wezle chlonnym, miala pod prawa pacha zostal zoperowany, odrosl nastepny pod lewa pacha, jak wielka bula, operacja nic nie da juz procz bolu.

Co do zmiany weta- ta juz jest postanowiona, lecznica gdzie ja lecze psy ma najnowszy sprzet (rtg usg ekg sala operacyjna hotelik stala umowa z laboratorium itd) swietnych lekarzy, ja mam tam mozliwosc rozkladania na raty zaleglosci lub platnosci 14 dni po zabiegu. Od paru lat lecze tam wszystkie dogomaniowe psy,zreszta nie tylko ja,wiec mysle ze bedzie ok, mam pelne zaufanie.

a teraz wszyscy uszy do gory usmiechy na twarze

WESOLYCH RADOSNYCH SWIAT!!!

Posted

Witam.

Chciałbym ostrzec wszystkich przed tego typu podejściem do schroniska. To może się skończyć podaniem do sądu, jak to często bywa na tym i innych portalach i skończeniem współpracy a zaczęciem sporów. Jeśli zależy nam na psach, to działajmy. Ten załatwi transport, tamten dom tymczasowy, a jeszcze inna osoba fundusze, schronisko przetrzyma. Taki jest łańcuszek. Ja też się ciesze, że Niteczka przestała być psem schroniskowym. Przy takim stanie jaki jest w schronie {wiek psa) prawdopodobnie została by poddana eutanazji i nie boje się o tym pisać ani mówić. Nikt nie ma czasu przesiadywać w kojcach z psami, bo tyle jest psów i pracy aby nakarmić, posprzątać, zaszczepić, odrobaczyć, wysterylizować, wykastrować.W domu tymczasowym przy mniejszej ilości zwierząt na osobę i dłuższym przebywaniu z nimi i obserwacji łatwiej i szybciej coś zauważyć. Często czyszczenie uszu, zębów, usuwanie guzów robi się przy okazji sterylizacji. A tego nie robiliśmy. Żyje, jest w domu, SUPER pomóżcie jej jak tylko można.
Psy trafiają z różnych miejsc w różnym stanie emocjonalnym i fizycznym. Stan kliniczny zwierzęcia, to już inna bajka. Nie mamy środków nieograniczonych.

Cytat:
Nadmienię tylko, że również biorąc Dusię na DT teoretycznie zabierałam do domu zdrową sunię, ale od pierwszego dnia okazało się, że ma temperaturę, kaszel i zapalenie tchawicy oraz z kałem wydala człony tasiemca!! teraz leczymy Ją z prywatnych pieniędzy (druga seria antybiotyków), bo w schronisku nikt nie dopatrzył się tego problemu u psiaka i nie było żadnych działań w tej kwestii. To daje do myślenia, ale przede wszystkim uczy na przyszłość przezorności i - bez urazy - ograniczonego zaufania do przedstawicieli schroniska.

Takie wypowiedzi są bardzo nie stosowne. Dla mnie są oznaką braku wiedzy na temat specyfiki pracy w schronisku. Ograniczonych środków, a przez to możliwości, a czasami innych problemów. My tez mamy ten sam dylemat, czy osoby chcące pomagać przy adopcjach zaufać. Jak widać osoby wchodzą do psów, rozmawiamy nie ma zakazów. A są schroniska, gdzie jest wiele do ukrycia i brak pomocy z zewnątrz. Każdy pies wychodzący z miejsca takiego jak schronisko, hodowla psów powinno być ponownie odrobaczony, przebadana. Poznać trzeba, co powoduje stres, pasożyty.

Wszystkie organizacje czy osoby prywatne pomagające schroniskom przy adopcjach Atakują schroniska jeśli coś stanie się nie tak. Dusia i wiele psów, które trafiały z trudnych warunków często potrzebują czasu i nakładów finansowych, aby mogły dojść do siebie. Wielu psom się nie udaje.

DZIAŁAJMY RAZEM, LECZ NIE STAWAJMY PRZECIWKO SOBIE.

Pozdrawiam

Posted

nie rozumiem.
Przed JAKIM podejsciem do schroniska??
czy ja napisalam cokolwiek o schronisku zlego??ja sie tylko zdziwilam ze osoby ktore oglosily Nitke na dogomanii nie zauwazyly u niej guza, bo jest ogromny i trudno go przeoczyc.
Nie mam pojecia kto to byl, wolontariusz, osoba chetna do pomocy, pracownik - obojetne. kazdemu moglo sie zdarzyc jesli ma do czynienia z wieloma psami i stara sie o dom dla wielu.
W moich slowach zdziwienia nie bylo ani sladu potepienia ani proby wszczynania jakichkolwiek dyskusji.
Przede wszystkim pisalam to wszystko o Nitce bo chcialam poruszyc troche osoby odwiedzajace wątek i zmobilizowac do pomocy dla pani Teresy w kwestii sfinansowania zabiegów. Ot co.
A tu juz druga albo trzecia osoba rzuca sie z halasem do obrony schroniska. Co Wy natręctwo jakies macie, wszedzie widzicie atak na schronisko??. Litosci!!!
Dajmy spokoj, to WY podsnosicie ten temat na okraglo, bo JA juz dawno przestalam a wlasciwie nigdy nie zaczelam i zalezy mi tylko na Nitce.
Schronow wizytowalam sporo, wiem jak tam jest, ciesze sie ze w niektorych mozna pomagac jak wolontariusz, bo no w moim miescie w Bielsku nie mozna, nie wpuszczaja....
Dlatego prosze, skonczmy, Zielony, nie wiem o co Ci chodzi, ale zostaw ten temat i nie drąż go. W ramach obrony schronu przyciagasz do tego tematu niepotrzebne emocje. Po co?

NIKT TU NIE MA DO SCHRONU ZADNYCH PRETENSJI
wrecz przeciwnie, ciesze sie ze Nitka byla w kociarni i dbano o nia, jest delikatna jak kwiatuszek i naogolnych nie przetrwalaby. A tak - ma dom!

W srode wiesci dalsze beda.

Posted

przepraszam, mialam na mysli pomieszczenie gdzie przebywaja szczenieta, pokrecilam.

jakie to ma znaczenie??
czy to kolejna rzecz do ktorej mozna sie doczepic i zrobic troche szumu??
daj spokoj moze juz...

Posted

Nie mamy oddzienego pomieszczenia dla szczeniaków. W woli sprostowania, Nitka była tam gdzie inne dorosłe psy, miała taką samą opiekę jak inne psiaki, nie wyróźnialiśmy jej.

I to nie sprawa czepiania się tylko wyjaśieia i mówienia prawdy aby później nie było niedomówień.

Posted

To co jest teraz ważne to Nitka. Reszta jest już zamkniętą przeszłością. Nie wracam do tego i proszę o zakończenie dyskusji na ten temat. Nikt nikogo nie obwinia i nie będzie. Jeśli można mieć pretensje to do mnie bo to ja powinienem wszystko sprawdzić.
W nocy zmienię wreszcie tytuł, zrobię nowe banerki i poproszę o zmianę działu.
Cel to zebranie funduszy na leczenie Nitki.

Posted

Obawiam się że nikt nie będzie chciał współpracować z osobami które nie potrafią zrozumieć realiów schroniska i przez to stosuja "ograiczone zaufanie" do nas. Ja pamiętacie ucieszyłam się, że pomagacie Nitce i sama starałam się pomóc ja mogłam a teraz słysze od Was zarzuty.Ja jeszcze pozostane przy wątu Ślepaczka poieważ mając do Was zaufanie poprosiłam o pomoc w szukaniu mu domu ale później dziękuje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...