Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Talcott była dobrą duszą dla mnie i Misi, o to mi chodziło,
jak tylko założyłam wątek małej i potrzebne były pieniądze, nie wiedziałam jak zorganizować sterylkę...
Wystawiłam swój złoty łańcuszek na bazarku, Talcott się dowiedziała, zapytała mnie na PW czy sprawa jest pilna, a zaraz potem wpłaciła na konto Fundacji pieniądze...dużo więcej niż trzeba było....
Ponaglała mnie z numerem konta, napisała, że potem "jej nie bedzie"...teraz dopiero wiem o co jej chodziło....:-(
Strasznie, strasznie mi jest żal, że jej nie poznałam...
Strasznie mi żal że już jej nie ma...
Dzięki niej między innymi Misia jest z nami...
Pamiętam jej wpisy na bazarku, o chorobie, pisane żartobliwym tonem...przekomarzałyśmy się, myślałam , i ona tak dawała to odczuć, że kuruje się na L-4...
Nie wiedziałam....
Kupiła jeszcze mój ulubiony album z Galerii Trzeciakowskiej i tym samym pomogła Kajeczce...podarowała Fundacji transporter....
Boże, takie to jest wszystko dziwne..nigdy jeszcze tak nie płakałam za kimś kogo tak naprawdę nie zanałam..
Talcott - DZIĘKUJĘ!!!!

Posted

Czekamy wreszcie na pogodę...lepszą jakąś...
Śnieg jest ok. ale mi się już marzy wiosna...
Żeby można było w lesie usiąść pod drzewem i odpocząć, żeby rece nie drętwiały kiedy dwa złodziejskie psy ukradną rękawiczki i uciekają z nimi przez pół pola...:mad:
Może mojego męża namówię wtedy na spacer.:roll:

Na razie Misia traktuje go z dystansem. Podchodzi na głaski, ale jak rozrabiają za bardzo z Reksiem i mąż krzyknie, albo chociaż trochę głos podniesie, to Miśka ucieka do mnie i patrzy na niego zdziwiona..

Z Reksiem tworzą zgrany duecik...chociaż mój "osiołek" nie może zazwyczaj za nią nadążyć na swoich krótkich łapeczkach, podbiega wtedy do mnie, opiera się o moje nogi i piszczy żałośnie, jakby chciał powiedzieć: No, ty, zrób coś, ona znowu mi uciekła! Zawolaj ją!

Natomiast jak nam się Reksio zawieruszy w krzakach, Misia staje koło mnie, spogląda raz w stronę, z której powinien przybiec, raz na mnie..a kiedy mały przylatuje, skacze na niego z warkotem i biedak dostaje reprymendę..:diabloti:

Generalnie spacer z dwoma futrzakami jest o niebo przyjemniejszy od spaceru z jednym egzemplarzem..no, może trochę głowa boli z ciągłego odwracania się na wszystkie fronty...:evil_lol:

Miśka jest wariatka i śmiguska...
Ja jestem szczęśliwa kiedy jest ze mną..
Myślę, że ona też.

Posted

Jasza napisał(a):


Generalnie spacer z dwoma futrzakami jest o niebo przyjemniejszy od spaceru z jednym egzemplarzem..no, może trochę glowa boli z ciąglego odwracania się na wszystkie fronty...


Fajnie co??? :))) Bardzo sie ciesze z Waszego szczęścia...

Posted

Jaszo gratuluje, gratuluje męża, to przede wszystkim, Myślę że ten wątek mógłby świecić przykładem, że dzikie psy, też mogą kochać i należy im pomóc, a nie przeganiać, a Misia, nie mogła trafić na lepsze osoby niż te które spotkała :)

Posted

Jasza napisał(a):

Generalnie spacer z dwoma futrzakami jest o niebo przyjemniejszy od spaceru z jednym egzemplarzem..no, może trochę głowa boli z ciągłego odwracania się na wszystkie fronty...:evil_lol:

Z trzema to dopiero jest bal :P

Posted

A jeszcze Wam powiem, że byłam na wizycie przedadopcyjnej z Misią ( Reksio czekał z mężem...) i jak tylko weszłyśmy, patrzę - kot siedzi przy lodówce.
Misia podeszła, obwąchały się z odległości metra, obie spokojne, jak to damy..
Miśka poszła się położyć do pokoju, kotka została w kuchni.
Więc nie wiem, na dworze Misia goni koty, w domu widać jej nie przeszkadzają - o ile to jest ich, a nie jej teren.;)

Posted

Maciaszku, ja też śledzę "od zawsze" wątek Twojego Bazyla.:cool3:
Czasami Ci zazdroszczę tego jego lenistwa i tego, jak leżycie spokojnie i "sjestujecie"..
Reksio już też powoli zaczynał być na tym etapie, że mogliśmy się wylegiwać razem po długim spacerze..
ale Misia jak na razie albo szaleje, albo chodzi za mną krok w krok...
Już jest lepiej...w weekendy mamy więcej czasu i jest wylegiwanie się , przynajmniej troszeczkę.
W ciągu tygodnia za to szaleństwo..:diabloti:
Jedno jest pewne..z Misią się nie można nudzić, oj nie!
A juz Misia i Reksio w duecie - sajgon.:eviltong:

Posted

Dzisiaj idziemy na szczepienie.
Reksio też ma "termin" więc obydwa pójdą na stół...:diabloti:

Pogoda mnie doprowadza do szału..
Na osiedlu już prawie sucho, za to na Hugobergu albo śniegowa chlapa, albo błoto..
Moje buty ledwie zipią, chociaż trzy lata trzymały się dzielnie.
Reksio i Miśka przychodzą do domu koszmarnie uświntuszone, wycieranie ich zamienia się szybko w świetną zabawę ( przynajmniej tak to wygląda z ich strony jak mniemam..)..
Po zabiegach oczyszczających one są trochę bardziej czyste, a ja trochę bardziej brudna..:roll:

Posted

[quote name='Jasza']Talcott była dobrą duszą dla mnie i Misi, o to mi chodziło,
jak tylko założyłam wątek małej i potrzebne były pieniądze, nie wiedziałam jak zorganizować sterylkę...
Wystawiłam swój złoty łańcuszek na bazarku, Talcott się dowiedziała, zapytała mnie na PW czy sprawa jest pilna, a zaraz potem wpłaciła na konto Fundacji pieniądze...dużo więcej niż trzeba było....
Ponaglała mnie z numerem konta, napisała, że potem "jej nie bedzie"...teraz dopiero wiem o co jej chodziło....:-(
Strasznie, strasznie mi jest żal, że jej nie poznałam...
Strasznie mi żal że już jej nie ma...
Dzięki niej między innymi Misia jest z nami...
Pamiętam jej wpisy na bazarku, o chorobie, pisane żartobliwym tonem...przekomarzałyśmy się, myślałam , i ona tak dawała to odczuć, że kuruje się na L-4...
Nie wiedziałam....
Kupiła jeszcze mój ulubiony album z Galerii Trzeciakowskiej i tym samym pomogła Kajeczce...podarowała Fundacji transporter....
Boże, takie to jest wszystko dziwne..nigdy jeszcze tak nie płakałam za kimś kogo tak naprawdę nie zanałam..
Talcott - DZIĘKUJĘ!!!!

Talcott była wspaniała.....

Jaszo, świetne masz te futrzaki :D

Posted

Domowa, domowa!
Ale dzikuska i wariatka przy okazji!:loveu:
Rano, punkt czwarta, jak tylko oczy otworzę i usiądę na łóżku, wskakuje na mnie i witamy się jakbyśmy się tydzien nie widziały..:eviltong:
Reksio się budzi pomaleńku, przeciąga, ziewa, a Misia jak tajfun wkracza w każdy nowy dzień..:Dog_run:
Całuski rozdaje już bardzo chętnie, a wczoraj wieczorem jak już zasypialiśmy, położyła się bliziutko, z główką pod moim ramieniem, łapkami i całą sobą wtulona we mnie..i tak sobie leżałyśmy..
oczywiście aż Miśce się ciepło nie zrobiło, dała mi buzi i poszła się polożyć na skraju łóżka, westchnęła i ....więcej nie pamiętam...........:sleep2:

Posted

Byliśmy wczoraj na szczepieniu, przeciwko wściekliźnie.
I Reksio i Miśka były bardzo dzielne oczywiście....tylko wychodziły z poczekalni w bardzo przyspieszonym tempie...:diabloti:
Misia ma już swoją książeczkę.
Za dwa tygodnie wirusówki.

I jeszcze kąpiel była, a przynajmniej coś, co kąpiel miało przypominać...:eviltong:
Mała jest czysta do połowy, tyle się udało, nie chciałam jej aż tak stresować.
Zresztą ablucje trwały 15 minut, a sprzątanie tego chlewika w łazience i przedpokoju - z godzinę...:razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...