Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A czy ten kolak w schronie jeszcze jest, bo to przeciez nieaktualne zdjęcia? Gdyby był, to może przy okazji i jemu udało by sie pomóc.

Naamahschild, a skąd są ci państwo ewentualnie zainteresowani kolaczką?

  • Replies 206
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Z tego, co zrozumiałam, to z Wrocławia:)
Także wizytę przedadopcyjną i kontrole mogę wziąć na siebie:)
To znajoma bardziej nataleczki niż moja (działają w jednej fundacji) - także napewno też chętnie pomoże. Są zainteresowani Miszką, ale do tego podchodzę bardzo ostrożnie - z uwagi na zachowanie Miszki. To starsi ludzie, więc wydaje mi się, że lepiej pasowałby do nich bardziej otwarty pies - a tamta panienka widzę, że do ludzi podchodzi - bardziej ekstrawertyczna niż Miszunia.

Posted

[quote name='erka']A czy ten kolak w schronie jeszcze jest, bo to przeciez nieaktualne zdjęcia? Gdyby był, to może przy okazji i jemu udało by sie pomóc.

Naamahschild, a skąd są ci państwo ewentualnie zainteresowani kolaczką?[/QUOTE]

Ewa...nie mam pojecia...podobno był jakiś fotoreportaż ostatnio gdzie "szanowna" kierowniczka coś bredziła i mignął w tym reportażu właśnie kolak...

Posted

[quote name='Ewanka']Rzeczywiście bardzo podobne, a czy psy w schronie w Kielcach są rutynowo czipowane (???), wtedy by łatwo można sprawdzić.[/QUOTE]


no coś ty - w kieleckim schronie oprócz tego, ze grozi im zaciazenie, nosówka, zagryzienie, zła opieka, brak szczepień - to wszystko jest cacy:) chipy - oni chyba nawet nie wiedzą jak to coś wygląda;)

Posted

[quote name='NaamahsChild']Z tego, co zrozumiałam, to z Wrocławia:)
Także wizytę przedadopcyjną i kontrole mogę wziąć na siebie:)
To znajoma bardziej nataleczki niż moja (działają w jednej fundacji) - także napewno też chętnie pomoże. Dobrze byloby, ze ta kolaczka pojechala prosto do domu, bez zadnych przepychanek po drodze, kolaki zle znosza zmiany. Jesli tylko ten dom bedzie dobry i sprawdzony, to mozna by sterylke zrobic juz w domu. Cioteczki z Wroclawia mialyby piecze nad sunia.

Posted

[quote name='Ulka18']Dobrze byloby, ze ta kolaczka pojechala prosto do domu, bez zadnych przepychanek po drodze, kolaki zle znosza zmiany. Jesli tylko ten dom bedzie dobry i sprawdzony, to mozna by sterylke zrobic juz w domu. Cioteczki z Wroclawia mialyby piecze nad sunia.[/QUOTE]
Tak patrząc na zachowanie Miszki to wyobrażam sobie, jakim szokiem będzie dla niej zmiana mieszkania..
Porozmawiam z państwem, co powiedzieliby na przyjazd ciężarnej i sterylkę na miejscu, wiem, że zwolennikami sterylizacji są, nie wiem jak z ich poglądami na aborcję..

Posted

Moze nie trzeba im mowic, ze to aborcja, tylko, ze nie wiadomo jakie te 'dzieciaki' by sie urodzily, czy np. nie chore. Lepiej zrobic sterylke wlasnie ze wzgledu na to, to dla laikow do zrozumienia.

Czekamy na wiadomosc czy sunia jest w tym miejscu, gdzie byla. Potem trzeba wymyslic co dalej.
Dziewczyny z Kielc zdecyduja, to ich podopieczna sunia i rejon.

Posted

...Sterylke trzeba zrobić za chwilę - czasu coraz mniej... Miszka zaznajomiła się z DT, ufa opiekunce. Teraz wyobraźcie sobie, że zabierają ją ludzie do siebie, zanim przywyknie do nich, do nowego miejsca, do zwyczajów rodziny - minie trochę czasu... a Wy chcecie dołożyć do tego jeszcze stres jakim jest zabieg, utrata maluchów i rekonwalescencja?

Dla mnie to bez sensu :( Sterylka niech zostanie zrobiona w DT, niech Miszka dojdzie do siebie a po tym, jak już dojdzie do siebie - niech jedzie do nowych pańciów i niech zaczyna życie od nowa -
szczęśliwa! :)

Posted

[quote name='Agucha']Ooops!! O czym ja piszę - pomyliłam wątki. Myślałam, ze pisałyście o Miszce! Przepraszam :)

sie zdarza - piszemy o ewentualnym ds dla suni z tego wątku;)

Posted

Galimatias! :(
Jeżeli to miałoby tak wyglądać, to najlepiej "rzucić sunię na głęboką wodę" - niech maleńka się socjalizuje od początku w DS, a ewentualnych adoptujących uświadomić z czym to się wiąże. Nie ma sensu, żeby latała po DT i się dziewczyna pogubiła, jak jest wizja i szansa na dobry DS.

Wydaje mi się, że jeżeli ludzie nie są przeciwni sterylizacji i sa odpowiedzialni, to nie będa robic problemów przy ciachu aborcyjnym... w sumie, możnaby dodać taki aneks do Umowy Adopcyjnej.

Posted

[quote name='Ulka18']Dobrze byloby, ze ta kolaczka pojechala prosto do domu, bez zadnych przepychanek po drodze, kolaki zle znosza zmiany. Jesli tylko ten dom bedzie dobry i sprawdzony, to mozna by sterylke zrobic juz w domu. Cioteczki z Wroclawia mialyby piecze nad sunia.[/QUOTE]

Też tak sądzę, jeśli jest szansa na DS, to nie wolno jej przepuścić ... a takie jeżdżenie nie wyjdzie suni na dobre i tak jest biedna w stresie, błąkając się po ulicach w taki mróz.

Posted

No to juz pisze. Sunia byla w klatce jednego z blokow. Jak weszlam to mnie obszczekala troche, ale zaraz sie zakolegowala;) Jedna z miezkanek mi pozyczyla smycz i obroze - bo na zywiol poszlam i sunia bez problemu sie dala wyprowadzic na zewnatrz. Gorzej z wsiadaniem do samochodu ale podsadzilam ja i juz byla w wozie. W samochodzie super. Jak wypuscilam ja na podworko bylo oczywiscie rozeznanie terenu. Wypuscilam moje charty i bylo zapoznanie. Nawet nie najgorzej choc moj Akaj jak zwykle oburczal nowego psa i raczej nie zostana w przyjazni. Zuzka 2x mniejsza tez chciala od razu ustalic kto ru rzadzi, ale ze sunka niekonflikotowa olaja jednym slowem agresora. Obwachaly sie i w porzadku. Zaczelam sunie czesac i niestety wyczailam na jej karku okropona smierdzaca rane....Zaropiala i smierdzaca. Tak jakby ktos jej cos wbil pod skore i wyrwlak kawalek. Moze sie gdzies z czegos wyplatywala i urwala skore. A ze jest to na karku to nie miala jak sobie tego wylizywac. Wiec mysle ze najwyzszy czas to byl na zabranie jej i odkazenie bo nie ciekawie to pachnie...Narazie jej odkazylam i przemylam. Bede obserwowac, ale nie wiem czy da rede bez atybiotyku. Ciazy jakies zaawansowanej nie widac, wiec w sumie nie wiadomo czy rzeczywiscie zaciazona. Siersc w niezbyt dobrym stanie - wymaga kapieli, ale narazie powiem szcezrze sie nie podejmuje tego. Powiem tez ze nigdy nie mialam do czynienia z colakami, raczej typowe kundelki, wiec wybaczcie ewentualne potkniecia.
Narazie umowilam sie z dziewczynami ze psina zostanie u mnie max tydzien. W tym czasie moze sie cos wyklaruje...
Co do samej psiny to spokojna, nieco bojazliwa, ale nie przerazona. Je z reki chetnie. Nie jest jakos zaglodzona bardzo, wymaga jednak pielegnacji. Wiadomo zreszta.
Teraz sunia chodzi sobie po podworku i zwiedza. Narazie ja zostawiam luzem - nie chce jej jakos stresowac. Ma dostep do cieplego schronienia, wiec nic jej nie bedzie;)

I zdjecia

Posted

I dalej zdjecia:)


I ta smierdzaca rana :-o





Sunia spokojna i ogolnie ufna - samo to ze od razu za mna zaczela chodzic. Choc nie zawsze przychodzi na zawolanie...Ale nie oczekujmy cudow od razu.

Posted

Bardzo się cieszę, że sunia dotarła bezpiecznie :) ... rana rzeczywiście paskudna, chyba bez antybiotyku się nie obejdzie, ewentualnie wyciąć martwe tkanki i zeszyć - bez weta ani rusz.

Trzymam kciuki za dobry ds !

Posted

jak potrzebna jakaś pomoc to dajcie znać, bo ja tu na dogo nie ogarniam już wątków suń w ciąży.

Off (przepraszam) Martuś, ja mam to Twoje gg jakieś do bani, napisze do Ciebie wieczorem z domu ;)

Posted

[quote name='Spinca']jak potrzebna jakaś pomoc to dajcie znać, bo ja tu na dogo nie ogarniam już wątków suń w ciąży.

Off (przepraszam) Martuś, ja mam to Twoje gg jakieś do bani, napisze do Ciebie wieczorem z domu ;)[/QUOTE]
Która Martuś, ja czy inna?;)

A powiedz mi divio, na ile ją oceniasz wiekowo? Młoda babeczka?

Posted

Wiecie co jednak ten brzuch troszke wiekszy, ale nie wydaje mi sie taki do porodu. Chyba ze taki tlusciejszy, bo na wysokosci najnizszych sutkow ma teki jakby faldki tluszczu. Nigdy nie mialam suczki w ciazy wiec nie wiem jak odczytywac.
Co do wieku to na moje oko rok poltora, gora dwa. Ma lekki kamien juz na zebiskach, ale nie za duzo.

A sunia nadaje sie juz do adopcji wedlug mnie. Jest nieco bojazliwa jak za szybko sie reka ruszy, ale po dwoch godzinach bycia u mnie juz chodzi za mna i sie przytula;)
Jak wracalam z karmienia moich dwoch dzialkowych podopiecznych to nawet merdala ogonkiem!!!!
Daje sie wyczesywac, nalogowo podaje lape i ogolnie widac ze straszny pieszchoch. Moja Zuzka ja niestety troche przyatakowala - -ten typ tak ma - ale sunia nie oddala, jest wiec lagodnym kochanym psiakiem. W siersci ma twz dziada - czyli od lata nie byla wyczesywana na pewno porzadnie;(
Co do rany to przemywam i posmaruje jej na noc neomycyna. Chyba ze nie mozna to krzyczcie. Narazie ma odkazone. Jak cos to pojade z nia w pon do weta. Bo moze rzeczywiscie trzeba bedzie wyciac i zaszyc. Troche ja to chyba swedzi bo sie w sniegu tarza...Poza tym zjadla miske jedzonka, nawet nie cala, wiec zaglodzona nie byla.

A w ogole moja babcia zdecydowala ze sunia ma miec na imie MAJKA. Nie wiem czy to wplyw serialu ale jak starszyzna mowi to tak ma byc;) Poza tym pasuje to do niej pasuje. I ma taki miekki ryjek. I podkreslam niegdy nie mialam rasowego psiaka, zawsze kundelki, wiec nie znam sie zupelnie na rasach;) Wiec prosze o wybaczenie.

Tp narazie tyle.
Aha dzis nie bede zbyt duzo na dogo - moze zeby poczytac watek, ale raczej nie pisac. Jutro jak cos to na pewno napisze.

I mam pytanie - czy jakby sie zdarzylo ze trzeba ja dac do weta z ta rana to czy mode liczyc na wasza pomoc finansowa? Pytam w razie czego.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...