Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 341
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

tak i ani pieniądze też:)

dzwoniłam do Ewy N z TOZu łódzkiego i obiecała nam pomóc. Wstępnie na interwencje umówiłyśmy się na czw ale jeszcze godzina jest nieznana,chyba w śr ostatecznie się zdzwonimy. Umówi policję łęczycką i jakąś umowę spisze. Transport też jest na czw. tylko teraz pytanie za 100 pnk, kto mi pomoże abym sama z tym nie była??niestety bez prawka to jestem bezużyteczna:( martwię się tylko co z nim zrobić gdy się go odbierze a do transportu pozostanie jeszcze kawałek czasu:( bo partycja przyjedzie popołudniu:( gdzieś chyba ok 15-16

Posted

zabrzmię pewnie brutalnie i pewnie będziecie miały mi to za złe że w ogóle tak myślę, ale...czy nie dałoby sie załatwić sprawy kompromisowo? dogadajcie się z właścicielem psa co do warunków bytowych, postawcie warunki co do wyżywienia i opieki nad psem, gość popełnia błędy, ale jeśli jego suka rzeczywiście psa nie toleruje to nie dziwię się że facet dał psa na łańcuch-to pierwsza myśl i najprostsze rozwiązanie dla osoby która nie ma pojęcia jak dbać o przysposobionego psa. Może trzeba by pomóc, nauczyć tych czynności które będą właściwe? Nie macie nowego domu dla psa, a obecny właściciel poza tym że nie jest wyedukowany w zakresie dbania o psa, prawdopodobnie jest w stanie pójść na ugodę, może zmieni postępowanie.
Wykradanie psa nie ma sensu a tylko pogorszy sytuację. Co zrobicie jak okaże się że nie ma gdzie psa przetrzymać? już o tym mowa. Szanuje Wasze zaangażowanie w sprawę Semira, sama na początku się wściekłam, ale prawda jest taka że pies nie wygląda na zagłodzonego, a jego sytuacja wynika z nieudolnej opieki właściciela, który de facto opiekę powierzył osobom trzecim ze względu na wyjazd. Zanim psa odbierzecie zastanówcie się czy nie ma innego wyjścia.
Ja takie widzę- rozmowa z właścicielem, ale konkretną, postawcie warunki, dopilnujcie ich wykonania. jeśli się nie uda wtedy psa odbierzcie.
Spróbujcie się z gościem dogadać, skontrolujcie kilka razy, odebranie psa to ostateczność, ale uważam że nie nalezy działać pochopnie i pod wpływem emocji.
A z tego co widzę emocje tutaj maja głos decydujący.

Jakkolwiek zrobicie szanuję Waszą decyzję.

pozdrawiam

Posted

Czyli nie bierzecie pod uwagę takiego czegoś żeby pies tam został a facet zobowiązał się do polepszenia warunków? Bo skoro tak kocha psa to może by się postarał. Chyba że to taki koleś że nie warto wogóle gadać?

Posted

Gdybym zyla w panstwie o nazwie utopia, to uwierzylabym, ze facet bardzo kocha psa, a tylko przez przypadek pies jest gdzies w polu uwiazany na lancuchu i gorąco wierzylabym, ze dziewczyny poucza pana, a pan sie zastosuje. Ale ze zyje w Polsce, to nie chce mi sie wierzyc w idealistyczne marzenia. Gosc nie wywiazal sie z warunkow do jakich zobowiazal sie w umowie. Oby to bylo z milosci. No comment.

Posted

Wyrosłam już z naiwności....

Problem polega na tym, że po pierwsze NIKT nie jest w stanie kontrolować sytuacji psa na bieżąco, ponieważ jest o daleko od Łodzi (jak więc zweryfikować warunki w których przebywa pies). Po drugie , facet mimo wszystko nie jest wiejskim chłopem, amstaffy ma od wielu lat i jest przekonany że w jego postępowaniu nie ma nic złego.
Po trzecie on wcale nie przebywa na tej działce, na której jest pies, ponieważ jest to taki "domek pod miastem", którego pilnuje i w którym mieszka jakiś facet.

Dla mnie sprawa jest prosta, pies tam zostać nie może. Facet kłamie przez telefon bajki opowiada że Semir jest zapinany tylko wtedy gdy biega suka. Byłam tam dwa razy i dwa razy zastałam psa na kolczatce przypiętego do łańcucha bez ŻADNEGO kontaktu z człowiekiem. Suka nie biegała luzem, tylko była w domu. Nawet gdyby on tę kolczatkę mu zdjął i zadbał o słomę w budzie czy nawet podłużył linkę to nie jest to pies który nadaje się do takich warunków. Ja mu nie wierzę po prostu. A psa nie odda bo w niego "zainwestował", bo jak pies był chory do był z nim u weta... No bez komentarza.

Posted

z facetem były już rozmowy i prośby ale on wypiera się swoich zaniedbać i jest przekonany że robi to co powinien. Po pierwsze miał być właścicielem psa a jest tylko nim na papierku,bo nawet tam nie mieszka. Podobno Semir potrafi na niego warknąć gdy ten do niego podchodzi, bo nie zna faceta!!
Koleś kłamie jak najęty! Dwa razy była kontrola i dwa razy zastałyśmy to samo. Za pierwszym razem facet wiedział, że przyjedziemy i nawet nie starał się ukrywać tego, że pies jest na łańcuchu, a jeszcze nas okłamał, ze czeka na nas a jego nie było...był tylko "cieć". Pies mieszka w byle czym, je byle co i sprawa jest oczywista. Nie mamy domu stałego ale mamy dobre miejsce u fachowca który na niego czeka od dawna i zaopiekuje się psem.
Ten "właściciel" doskonale wie jak radzić sobie z psami ras groźnych a z psami "z odzysku" także gdyż opowiadał jak miał przygarniętego rottka, więc to nie była pierwszyzna, a poza tym jego mały wnuczek wtedy to potwierdzał.
Kontrolowanie kilka razy nie wchodzi w grę,bo to nie jest 5 km tylko 35 albo i więcej...nie znam się.

W czwartek jadę tam z Ewą N z łódzkiego TOZu umówiła tam już policję, jest spisana umowa odbioru psa i wszystko przyszykowane. Patrycja przyjedzie po niego popołudniu i zawiezie do Bogatyni. A pytając gdzie go przetrzymamy, miałam na myśli tę chwilę, godzinę, dwie jeśli trzeba będzie czekać na transport, abym nie musiała stać z psem na ulicy:(

Posted

Dziewczyny jak nazywa się ta miejscowość?
Życzę powodzenia i trzymam kciuki w takim razie aby rozmowa z policją przyniosła oczekiwany przez Was efekt.

pozdrawiam i czekam na wieści

Posted

Piechcia ja mogę poczekać na ten transport z tobą w samochodzie bo jak się okazało to ja jestem ten transport do Pabianic. Tylko mam jeden mały problem czy pojedzie z nami ktoś kto się zna na amstafach?
Nigdy nie miałam z tą rasą doczynienia a z tego co wiem to ten piesek jest mało kontaktowy?

Posted

aha w takim razie miło mi ciebie poznać:) niestety nikt ze znawców nie pojedzie z nami i bardzo się tego boję, bo nie ukrywam, ze trochę się obawiam nieznajomych psów tej rasy,bo swojskie schroniskowe uwielbiam:) ale cóż wierzmy że wszystko będzie dobrze, bo pies jest (był) łagodny i przyjazny do ludzi.
W takim razie ja przyjadę do was do łodzi i pojedziemy tam razem, tylko przypomnij mi adres,może być na PW albo tutaj. Piotrkowska ile?
byłaś już kiedys na takiej interwencji?wiesz ile to może potrwać?bo chciałabym to chociaż mniej więcej zaplanować. Wyjeżdżamy ok 12 czyli będziemy na miejscu pewnie 13-14?bo tak patrze czy wracać do Pabianic i tu przyjedzie Patrycja czy w Łęczycy poczekamy,ale chyba wrócić i wy sobie pojedziecie a ja zostanę,bo po co was wstrzymywać,każdy ceni sobie swój wolny czas

Posted

Mnie jest obojętne o której wrócę i tak cały dzień zarezerwowałam, co do umawiania się to podaj mi numer na pw to może się bliżej umówimy i później razem pojedziemy na Piotrkowską.
Takie interwencje różnie trwają zależy czy Pan szybko odda psa czy będzie się stawiał ale znając profesjonalizm Ewy to powinnien szybciutko się poddać .
Wolałabym pojechać jednak z jakimś znawcą rasy a może Agnieszka?

Posted

Pies jest łagodny, nie jest agresywny. Tylko na smyczy kiedyś ciągnął. Ma świra na punkcie patyków więc jak dostanie coś do memlania do samochodu (np, jakiś gryzak) to powinien się tym zająć.
Weźcie jakąś obrożę, bo on ma tylko kolczatkę.

Posted

Żeby mieć argument to musicie udokumentować moim zdaniem fakt, że pies jest permanentnie na łańcuchu. Fotki o różnych porach dnia, z różnymi datami itp. A tak w ogóle to nie wiem czy należy dużo w otwartym wątku pisać. Przecież to każdy może przeczytać, ten "właściciel"też.

Posted

modliszka84 napisał(a):
pies zabrany
:crazyeye:super!
szczerze mówiąc to nie wierzyłam w powodzenie tej akcji! i co teraz?
a facet pewnie sobie sprawi niedługo drugiego psiaka do budy:angryy:

Posted

pan zaraz trafi na czarne kwiatki
z okolicy psa nie dostanie, a dalej to nie sądze żeby jechał...

nic więcej nie wiem bo mnie tam nie było

Semir jedzie dzisiaj do Bogatyni, więc i kasa i ogłoszenia potrzebne

Posted

Semir odebrany bez większych problemów. Był co prawda spuszczony z łańcucha i biegał sobie po ogrodzie, nad wyraz zadowolony. Zupełnie jak nie on. Ale i tak psa zwinęliśmy. Był taki szczęśliwy że gdzieś idzie, że skakał z radości. W aucie baaardzo spokojny, powiedziałaby że aż za bardzo. Skupił się na zjadaniu kosteczki i gryzaczka, które rozbroił w 10 min:) Na szczęście nigdzie nie trzeba było go przetrzymywać bo pati już czekała na nas. Poszliśmy na krótki spacer, by rozprostować kości. Do transportera wsiadł posłusznie bez protestów, tylko tyłek miał ciężki i trzeba było go wsadzić:)
No i pojechali.... Dojadą ok 23 pewnie + jakiś poślizg.

Proszę cioteczki o wpłacanie deklarowanych kwot,bo muszę wykonać już przelew:( a jeszcze ten transport...Oj semir będzie nas sporo kosztował:( 800zł to kupę kasy:(

Musimy wykombinować więcej deklaracji, róbcie bazarki cokolwiek ale róbcie błagam was o pomoc,bo długo tak nie pociągniemy. No i ogłoszenia to podstawa!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...