Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam serdecznie wszystkich, którzy interesują się jeszcze moja Tycią.
U nas wszystko ok. Tycia zdrowa, wszystkie szczepienia zaliczone i tyciny pan doktor powiedział, żebyśmy się pokazały dopiero za rok. Wcześniej to tylko w nagłym wypadku i oby takich było jak najmniej. Tak więc Tycia rozrabia, jak to szczenior. Dzięki naszej czujności nie zjadła jeszcze żadnych butów, ale uwielbia je nosić. Skutecznie uczy nas porządku, a zwłaszcza mojego syna (bo uwielbia memłać jego i tylko jego skarpetki).
Dziś pisałam list do pani Justyny. Mam nadzieję, że się nie pogniewa, jeśli wkleję poniżej jego treść:
"Myślę, że teraz i tak ma za mało ruchu, bo nie mogę jej jeszcze spuścić ze smyczy. Niestety, za pierwszym razem skończyło się to tak, że musiałam przechodzić przez dwumetrowy płot. Wydawało mi się że Tycia nie przejdzie, ale ta cwaniara znalazła jakieś przejście. Na szczęście szybko ją złapałam i teraz już nie będę jej puszczać. Drugi raz takiego skoku ciśnienia mogę nie przeżyć.
Tycia ma koleżankę, mieszanka wyżła i labradora. Heksa ma 5 miesięcy, jest dwa razy wyższa od Tyćki. I co się okazało? Heksa nie zawsze może dogonić Tyćkę. Nasza sunia to ma taki power w tych swoich łapkach że ho ho. Gdybym nie widziała na własne oczy, to bym nie uwierzyła. Jak tylko pogoda się trochę poprawi to zrobię im zdjęcia. Dziś kupiłam nowy telefon z porządniejszym aparatem, to przynajmniej będzie coś widać."
Pozdrawiam - Małgorzata Słonawska.

Posted

Dla gadziny-uciekinierki warto kupić 15 m. linki, może być bardzo cienka, i przypiąć to to do szelek.
Dzięki temu Tycia pobiega w miarę swobodnie, a jednocześnie będzie pod kontrolą.

Dziękujemy za wieści :loveu:

  • 1 month later...
Posted

Witam wszystkich, którzy tu jeszcze zaglądają.

U Tycieńki wszystko w porządku. Rozrabia wciąż tak samo. W dalszym ciągu kocha wszystkie psy i koty. Niestety te ostatnie w ogóle nie chcą się z nią bawić, czym jest za każdym razem ogromnie zaskoczona. Ludzi, a zwłaszcza mężczyzn, w dalszym ciągu panicznie się boi. Na ulicy omija ich szerokim łukiem. A jak ma troszkę luzu, to ucieka. Musze być czujna na ulicy, bo potrafi nagle uskoczyć w bok. Wiedząc o tym, wybieram odpowiednio szerokie chodniki. Tak ma i chyba tak szybko jej to nie przejdzie. Natomiast jak poczuje piaseczek pod pazurami to dostaje głupawki. Biega i namiętnie kopie dołki. Widać, że sprawia jej to ogromną radość. Jutro chyba pojedziemy do Mielna na plażę. To dopiero będzie szaleństwo. Mam 10-cio metrową linkę, więc malutka sobie troszkę poszaleje. Niestety jeszcze nie zdążyłam nauczyć się wklejania zdjęć. Jak znajdę wolną chwilkę, to poćwiczę i spróbuję wstawić kilka zdjęć Tycielli. Zapomniałam dodać, że na spacerach uwielbia nosić w pyszczku patole. Im większe tym lepsze. Czasami naprawdę cu8dacznie to wygląda. Ale ona tak dumnie paraduje, że nie mam serca odbierać jej tych patyków. No i jest plus takiej sytuacji, wtedy nie zjada żadnych świństw bo mordka zajęta i nie ma jak. W domu rozrabia, w dalszym ciągu wszystko gryzie. Muszę przyznać że nauczyła nas troszkę porządku. Kupiłam jej budę, taką z gąbki i materiału, bo ze swojego legowiska prawie wcale nie korzystała. No i to był strzał w dziesiątkę. Teraz ma swój azyl. Jak coś zginie, to wiadomo gdzie szukać. Teraz zrobiło się cieplej i Tycia dużo czasu spędza na balkonie. Często zdarza jej się szczekać, ale sąsiedzi wcale nie narzekają. Przeciwnie wszyscy ją bardzo lubią (choć Tycia za bardzo do nich nie lgnie z wiadomych względów). W domu też jej się zdarza poszczekać, zwłaszcza wieczorem, jak coś usłyszy z korytarza. Mamy szczęście, bo jak na razie, na to nocne szczekanie też nikt z sąsiadów nie narzekał.
Od czasu do czasu spotykamy się z Heksą i jej Panią na spacerze i wtedy jest szaleństwo. Tycia na lince biega wkoło za Heksą i podgryza jej tylne łapy a potem są zapasy w różnych konfiguracjach. Ostatnio, od tego kręcenia się w kółko, zakręciło mi się w głowie. Tycia ma niespożytą energię. Rano spędza ze mną na spacerze około godzinę. Około trzeciej wychodzi z nią mój tata i spacer trwa też około godziny. Popołudniu, jak wrócę z pracy, wychodzę z nią tak mniej więcej na godzinkę, półtorej i wieczorem około jedenastej na ostatnie siusiu na pół godzinki. Tycia na razie nie chodzi ze mną do pracy, ponieważ moja mam czeka na operację przeszczepu stawu kolanowego i praktycznie bardzo rzadko wychodzi z domu. Mama ma z kim pogadać, a Tyćka ma się komu podlizywać o przysmaki.
W przyszłym tygodniu jedziemy do weterynarza. Od ostatniego odrobaczenia minęły już trzy miesiące no i trzeba trochę przyciąć pazurki, a ja nie za bardzo umiem to zrobić. Postanowiłam więc poprosić pana doktora.
Wiem, że się strasznie rozpisałam. Ale tak sobie obiecywałam od dłuższego czasu, że opiszę stan faktyczny, tak żeby nikt nie martwił się o psinkę. Myślę, że jest u nas szczęśliwa. Wydaje mi się, że do pełni szczęścia brakuje Tyci tylko drugiego pieska. Ale o tym będę myśleć, jak już się wyprowadzę od rodziców.

Pozdrawiam wszystkich - Małgorzata Słonawska.

Posted

Dziękuję za obszerną relację :) Bardzo miło się czyta! :loveu:

Naprawdę lepiej nie mogła trafić! Bardzo, bardzo dziękuję Pani za jej przygarnięcie.

Szkoda, że nie lubi kotów... bo mam aż 5 maluszków do adopcji: http://www.dogomania.pl/threads/184605-Kocia-Rodzinka-%285-maluszk%C3%B3w%29...-potrzebuje-wsparcia!-Prosz%C4%99-o-pomoc!
... ale moje koty ganiała, jak zwariowana, więc raczej nie ma szans na kociego towarzysza.


(zdjęcia można wrzucić na stronę: http://imageshack.us/ , potem trzeba skopiować "link bezpośredni" i wkleić między: " class="ipsImage" alt="">)

Posted

Trzeba skopiować kod: "Zdjęcie 500px na forum" i wkleić :) tam od razu jest z



















Wkleiłam kilka na próbę ;)

Pięknie wygląda rozrabiaka mała :loveu: i brzuszek ładnie zarósł, nie ma śladu po przepuklinie i sterylce.

Posted

Pierwsze dwa zdjęcia zrobiłam dziś w biurze. Tycia razem ze mną udzielała korepetycji z chemii. Najpierw się posiusiała ze strachu jak zobaczyła Sebastiana. Po godzinie dała mu się pogłaskać. Tycia to taki jeszcze trochę dzikusek. Powolutku się wszystkiego uczy.

Posted

Faktycznie, po szwach nie ma sladu. Tylko włoski na brzuszku tak dziwnie zwichrowane są. Ale to ma swój urok. Ona uwielbia jak się ją głaszcze po brzuszku albo drapie po pleckach. Taki pieszczoch z niej jest.

Posted

gonia141 napisał(a):
Pierwsze dwa zdjęcia zrobiłam dziś w biurze. Tycia razem ze mną udzielała korepetycji z chemii. Najpierw się posiusiała ze strachu jak zobaczyła Sebastiana. Po godzinie dała mu się pogłaskać. Tycia to taki jeszcze trochę dzikusek. Powolutku się wszystkiego uczy.

Biedna :(

Jeśli dobrze kojarzę jej poprzednich "właścicieli" (jest bardzo podobna do Tyci suczka, która może być jej matką), to najprawdopodobniej wychowała się w jakiejś oborze. Pewnie jej rodzeństwo jakoś się oddało, a ona została, bo suczkę trudniej oddać i dlatego ją wyrzucili. W każdym razie jej socjalizacja nie przebiegała tak, jak powinna, a późniejsza tułaczka i przeganianie (bicie, rzucanie kamieniami) przez okolicznych mieszkańców pogorszyły sprawę.

Najważniejsze, że Wam ufa i z Wami czuje się dobrze. Może pomału przekona się i do obcych ludzi.

Posted

Mam wrażenie, że Tycia nigdy nie znała rodzeństwa. Nie umie się bawić. Jej zachęcanie do zabawy na początku polegało na gryzieniu wszystkiego, zwłaszcza moich rąk i nóg. Ubrania też nie pominęła. Właściwie gryzła co popadło. Dziś już wie, że tak nie wolno, choć czasami, w ferworze walki, się zapomina. Jeśli chodzi o koty, to ona za nimi gania, bo chce się z nimi bawić. Jak kot się zatrzyma, to Tycia skacze wkoło niego i zachęca do zabawy. Niestety koty traktują to inaczej. Albo uciekają, albo startują z pazurami. Raz już jeden Tycie zaatakowal i teraz juz jej nie pozwalam zbyt blisko podchodzic.

Posted

Ludzie często topią lub w inny sposób "likwidują" szczeniaki, a z całego miotu zostawiają tylko jednego. W tym przypadku mogło byc podobnie, choc tego się już nie dowiemy.

Z małym kociakiem powinna się dogadać, jeśli nie jest do nich agresywna ;) (ale nie namawiam, bo nie każdy lubi koty..)

Posted

Wczoraj postanowiłam Sprawić Tyci niespodziankę. Skoro tak lubi kopać dołki w piasku, to pojechałyśmy na plażę do Mielna, a właściwie do Unieścia. To nie był najlepszy pomysł. Po pierwsze, Tycia ma chorobę lokomocyjną. W samochodzie straszni się śliniła a po około 20 minutach zwymiotowała. Gdy dojechałyśmy nad morze, okazało się że tam jest pełno ludzi. Tycia zestersowana szła prawie dotykając brzuszkim chodnika. Uspokoiła się dopiero jak znalazłam kawałek plaży gdzie nie było ludzi. Posiedziałyśmy pół godziny i wróciłyśmy do domu. Ale nie ma tego złego. Po powrocie do domu wykąpałam ją, bo była cała zaśliniona i upaćkana w tym, co zwymiotowała. Potem poszłam sprzątnąć samochód. Okazało się, że Tycia zwymiotowała kawałek materiału wielkości chusteczki do nosa. Gdyby to dalej zawędrowałao to nie wiem co by było. Nie mam pojęcia skąd ona to wzięła. Musiała znaleźć gdzieś w domu i spałaszować, jak nikt nie widział. Bo na pewno nie na spacerze. To co zalazłam, przypominało kawałek materiału, jaki wkłada się do etui na okulary, do czyszczenia szkieł. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Na forum goldenowym czytałam o podobnym przypadku. Tam to się zakończyło operacją. Sunia zjadła rękawiczkę. Teraz muszę ją jeszcze bardziej pilnować.

Posted

Ale słodko śpi :loveu: Budka też śliczna i ma gdzie chować zabawki ;)


Szczęście, że zwymiotowała ten materiał... Miejmy nadzieję, że już więcej nie będzie robiła takich numerów, bo faktycznie może jej to bardzo zaszkodzić.

Posted

Najczęściej jeden jest w budce a drugi w drugim pokoju u dziadka. Ale czasami i oba. Chyba na nich śpi, bo to takie futrzaki, tata przywiózł mi z Zakopanego. Nie wiem co będzie dalej, bo muszę zmienić kapcie. Te są już za ciepłe.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...