Jump to content
Dogomania

Pół roku trzymali go w piwnicy!!!A teraz śpi na kanapie:) Marlej ma dom! :):)


Recommended Posts

  • Replies 4.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

gusia0106 napisał(a):
Szczerze mówiąc - nie wiem...
Wiem, że zazwyczaj się własnie na Fundację wystawia bo większe zaufanie wzbudza to ra, a allegro opłat za aukcję nie pobiera to dwa.


Przeczytałam z opóźnieniem historię Marleja łapiąc się za głowę.........
Mam nadzieję, że po tym wszystkim, co oboje przeszliście - teraz będzie już tylko lepiej......

Gusiu - allegro koniecznie!!!
Nie musi byc przez fundację (a jeżeli już to fundacja musi mieć na allegro zgodę na aukcje charytatywne, bo inaczej też musi płacić). Opłata za wyróżnione to podobno kilkanaście złotych - na pewno zwróci sie z naddatkiem! Tylko - wiem z innych wątków - aukcja musi polegać na sprzedaży dyplomów (trzeba "zaprojektować" coś takiego), a nie na zbiórce pieniędzy, bo takie usuwają). Dyplomy wysyła się potem - zwykle mailem, chyba, że ktoś sobie zażyczy sobie pocztą to dolicza się opłatę za przesyłkę.

Mam wielką nadzieję, że to zadziała i przynajmniej problemy finansowe przestaną istnieć...
Trzymajcie się!!!

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Gusiu, puść sygnał, kiedy będe mogla podrzucic Ci rzeczy. Nie będę wchodzić, żeby nie stresować młodego niepotrzebnie. Możemy umówić się pod klatką, może jak będziesz wracała z pracy? Czy mam brać rzeczy na bazarek?


Jasne, dam Ci znać Ewunia. Weź, jakoś się ogarnę i zrobię.
Dzięki!!!:loveu:

Posted

Gusiu, możesz wkleić informacje z 38 stronie o stanie zdrowia Marleja w pierwszy post?
Bo piszemy tu sporo i zginie w natłoku informacji.

Poprosiłam Izabelę124 o allegro- robiła Asi, nie wiem czy ma czas i się zgodzi.

Posted

jola_li napisał(a):
Przeczytałam z opóźnieniem historię Marleja łapiąc się za głowę.........
Mam nadzieję, że po tym wszystkim, co oboje przeszliście - teraz będzie już tylko lepiej......

Gusiu - allegro koniecznie!!!
Nie musi byc przez fundację (a jeżeli już to fundacja musi mieć na allegro zgodę na aukcje charytatywne, bo inaczej też musi płacić). Opłata za wyróżnione to podobno kilkanaście złotych - na pewno zwróci sie z naddatkiem! Tylko - wiem z innych wątków - aukcja musi polegać na sprzedaży dyplomów (trzeba "zaprojektować" coś takiego), a nie na zbiórce pieniędzy, bo takie usuwają). Dyplomy wysyła się potem - zwykle mailem, chyba, że ktoś sobie zażyczy sobie pocztą to dolicza się opłatę za przesyłkę.

Mam wielką nadzieję, że to zadziała i przynajmniej problemy finansowe przestaną istnieć...
Trzymajcie się!!!


Dzięki za informacje :loveu:

Mój najlepszy przyjaciel jest grafikiem :evil_lol:
Już do niego piszę :evil_lol:

Posted

mysza 1 napisał(a):
Gusiu, możesz wkleić informacje z 38 stronie o stanie zdrowia Marleja w pierwszy post?
Bo piszemy tu sporo i zginie w natłoku informacji.


Wkleiłam ;)

Posted

Chciałabym, żeby było wszystko jasne.
Dochodzą mnie różne głosy z offu a ja nie lubię nieczystych sytuacji.

Jeśli uważacie, że pies nie powinien być u mnie, że gdzie indziej będzie miał lepiej, że mam za małe doświadczenia, albo nie spełniam oczekiwań - to ja to rozumiem.
Naprawdę. Nie mam żadnych pretensji, nie będę się obrażać.

Ja się nie upieram żeby Marlej był u mnie. Nie musi. Może być gdziekolwiek gdzie będzie miał zapewnioną opiekę lekarską, socjalizację, ciepło i spokój.

Chciałabym tylko wiedziec to oficjalnie.

Jeśli jest jakiś chętny dom z ogrodem żeby dać mu DT, jeśli jest mieszkanie gdzieś na obrzeżach - ja nie będę protestować.

Jedyne czego nie chcę zrobić to oddawać go do kojca. Powodów jest kilka - jest wygłodzony i wycieńczony - kojec, to nie warunki dl atakiego psa. Nie, żeby kojec generalnie był be. Tylko nie teraz dla niego. Po drugie nie ma podszerstka a cieplej to już chyba będzie na wiosnę. Po trzecie, sądzę, że szanse na socjalizację w kojcu ma niewielkie.

I tylko tyle.

Nie jestem alfa i omegą, nie jestem behawiorystą. Jeśli uważacie, że pies nie powinien być u mnie, że jest mu źle, że nie podołam i macie dla niego jakieś inne miejsce - nie w kojcu - nie będę protestować gdy ktoś będzie chciał go zabrać mając na to dobre argumenty.

Posted

To jak uczciwie, to ja napiszę tylko, że bardzo się martwię, żeby on Ci nie zrobił krzywdy Gusiu, jak już poczuje się pewnie na znanym gruncie. Nie neguję Twojej wiedzy, determinacji i troski, z jaką o niego dbasz, jest w najlepszych rękach, jakie mógłby sobie wymarzyć. Zmartwił mnie bardzo atak psiaka na Ciebie i nic na to nie poradzę, że się martwię. Z drugiej strony on jest tak biedny, przerażony, że aż się serce kraje, jak człowiek na niego patrzy. Gdyby doszło do spotkania z behawiorystą, bardzo chętnie dorzucę się do wizyty, bo zależy mi na Twoim bezpieczeństwie i na jego dobrym samopoczuciu. Nie mam pojęcia, co dla niego jest najlepsze - jaki dom byłby wystarczający, żeby był szczęśliwy. Być może jak już dojdzie do sił i będzie zdrowy, powinien mieć duży ogród, w którym bez skrępowania mógłby biegać. Na pytanie co jest dla niego dobre teraz nie umiem odpowiedzieć. Mogę tylko trzymać kciuki, wspierać Cię psychicznie, zbierać rzeczy na bazarki i dorzucać się do kosztów. Trochę się czuję bezradna, bo nawet spacery i pomoc w socjalizacji z innymi psami nie wchodzą w grę:-(

Posted

Ewa Marta napisał(a):
To jak uczciwie, to ja napiszę tylko, że bardzo się martwię, żeby on Ci nie zrobił krzywdy Gusiu, jak już poczuje się pewnie na znanym gruncie. Nie neguję Twojej wiedzy, determinacji i troski, z jaką o niego dbasz, jest w najlepszych rękach, jakie mógłby sobie wymarzyć. Zmartwił mnie bardzo atak psiaka na Ciebie i nic na to nie poradzę, że się martwię. Z drugiej strony on jest tak biedny, przerażony, że aż się serce kraje, jak człowiek na niego patrzy. Gdyby doszło do spotkania z behawiorystą, bardzo chętnie dorzucę się do wizyty, bo zależy mi na Twoim bezpieczeństwie i na jego dobrym samopoczuciu. Nie mam pojęcia, co dla niego jest najlepsze - jaki dom byłby wystarczający, żeby był szczęśliwy. Być może jak już dojdzie do sił i będzie zdrowy, powinien mieć duży ogród, w którym bez skrępowania mógłby biegać. Na pytanie co jest dla niego dobre teraz nie umiem odpowiedzieć. Mogę tylko trzymać kciuki, wspierać Cię psychicznie, zbierać rzeczy na bazarki i dorzucać się do kosztów. Trochę się czuję bezradna, bo nawet spacery i pomoc w socjalizacji z innymi psami nie wchodzą w grę:-(


A propos ugryzienia- chodzi o to, co zrobił, kiedy gryzł go inny pies, tak?
No wiecie, w takiej sytuacji to i mój pies czasem mnie dziabnął, nawet nie zauważył co się dzieje.
Domz ogrodem super tylko go nie mamy a jesli by był to wg mnie spacery i tak na smyczy, jego samego na podwórku bym nie zostawiła z wielu powodów.
Jeśli chodzi o radzenie sobie- wg mnie mało kto ma tak dobre podejscie do psa jak Gusia.
Zastanawiam się tylko, w jakich jeszcze reakcjach Marlej warczy czy kłapie, bo tu mam lukę informacyjną.
Jeżeli Gusia powie- mam dosc, boję się, nie radzę, cokolwiek- natychmiast zareagujemy i zabierzemy go, coś się wymyśli.

Posted

Jeśli myślisz, że ktoś to rozczyta to ja się nie zgadzam z tym twierdzeniem:evil_lol:

Mariamc pyta o Caniserin dla szczeniaka- mają to w Wawie? Mówiła coś Twoja dr?

Tam jest podany dr Garncarz? Do czego?

Posted

mysza 1 napisał(a):
A propos ugryzienia- chodzi o to, co zrobił, kiedy gryzł go inny pies, tak?
No wiecie, w takiej sytuacji to i mój pies czasem mnie dziabnął, nawet nie zauważył co się dzieje.
Domz ogrodem super tylko go nie mamy a jesli by był to wg mnie spacery i tak na smyczy, jego samego na podwórku bym nie zostawiła z wielu powodów.
Jeśli chodzi o radzenie sobie- wg mnie mało kto ma tak dobre podejscie do psa jak Gusia.
Zastanawiam się tylko, w jakich jeszcze reakcjach Marlej warczy czy kłapie, bo tu mam lukę informacyjną.
Jeżeli Gusia powie- mam dosc, boję się, nie radzę, cokolwiek- natychmiast zareagujemy i zabierzemy go, coś się wymyśli.


Mysza, Marlej ugryzł Gusię...a w każdym razie próbował...

Posted

mysza 1 napisał(a):
A propos ugryzienia- chodzi o to, co zrobił, kiedy gryzł go inny pies, tak?
No wiecie, w takiej sytuacji to i mój pies czasem mnie dziabnął, nawet nie zauważył co się dzieje.
Domz ogrodem super tylko go nie mamy a jesli by był to wg mnie spacery i tak na smyczy, jego samego na podwórku bym nie zostawiła z wielu powodów.
Jeśli chodzi o radzenie sobie- wg mnie mało kto ma tak dobre podejscie do psa jak Gusia.
Zastanawiam się tylko, w jakich jeszcze reakcjach Marlej warczy czy kłapie, bo tu mam lukę informacyjną.
Jeżeli Gusia powie- mam dosc, boję się, nie radzę, cokolwiek- natychmiast zareagujemy i zabierzemy go, coś się wymyśli.


Nie, ja nie mam dość. Jak będę miała to powiem.
Mam siłę, chęci i jestem uparta.
Ale decyduje większość. Moje chcenie nie ma nic do rzeczy.

O to, że on mnie zajechał zębem gdy rzucił się na niego pies nie mam pretensji i mnie to nie dziwi. Nie wiem czy jest jakiś, który by tego nie zrobił. Jak się zorientował, że to ja a nie pies, zaraz odpuścił.

Raz, jeden jedyny wyskoczył do mnie z zębami przy próbie przywiązania linki do szelek. Więcej się to nie powtórzyło.

Posted

mysza 1 napisał(a):
Jeśli myślisz, że ktoś to rozczyta to ja się nie zgadzam z tym twierdzeniem:evil_lol:

Mariamc pyta o Caniserin dla szczeniaka- mają to w Wawie? Mówiła coś Twoja dr?

Tam jest podany dr Garncarz? Do czego?


Ona Garncarz, nie on Garncarz ;) Do echa serca.

Myślę, że nawet jak nie mają to można na szybko zamówić. Ta, co ją dzisiaj odbieram wieczorem też była zamawiana.

Jakby trzeba było - dajcie znać, zamówię, potem mogę podjechac odebrać i wysłac do mariamc.

Posted

mysza 1 napisał(a):
A propos ugryzienia- chodzi o to, co zrobił, kiedy gryzł go inny pies, tak?


Chodzi mi o ugryzienie i pokazywanie zębów w domu, podczas nakładania linki. To było chyba wczoraj albo przedwczoraj... Nie jestem jednak specjalistą, sama boję się niektórych psów i nie umiem być obiektywna, bo za bardzo lubię Gusię.
Dlatego nie chciałabym uczestniczyć w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Podporządkuję się temu, co zadecyduje Gusia i będę ją wspierać w każdej decyzji.

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Chodzi mi o ugryzienie i pokazywanie zębów w domu, podczas nakładania linki. To było chyba wczoraj albo przedwczoraj... Nie jestem jednak specjalistą, sama boję się niektórych psów i nie umiem być obiektywna, bo za bardzo lubię Gusię.
Dlatego nie chciałabym uczestniczyć w podejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Podporządkuję się temu, co zadecyduje Gusia i będę ją wspierać w każdej decyzji.



Dzięki Ewa :kiss_2:

Posted

gusia0106 napisał(a):
Ona Garncarz, nie on Garncarz ;) Do echa serca.

Aaaa, Magda. Zapomniałam.
Gusiu, a jak zachowywał się u weta? Pobranie krwi, zabiegi itd?
Pisałaś też, ze teraz behawiorysta odpada. Dlaczego, bo nie załapałam?

Posted

mysza 1 napisał(a):
Aaaa, Magda. Zapomniałam.
Gusiu, a jak zachowywał się u weta? Pobranie krwi, zabiegi itd?
Pisałaś też, ze teraz behawiorysta odpada. Dlaczego, bo nie załapałam?


Był bardzo grzeczny. Naprawdę. Dał się osłuchać, zrobić ekg, obmacać cały brzuch, pobrać krew, wyczyścić gruczoły, pooglądać zęby, pozaglądać w oczy, wyczyścić i zakroplić uszy...

Strasznie był przestraszony, ale pozwolił się dokładnie przebadać. Bez warczenia, pokazywania zębów, uciekania.

Behawiorysta odpada teraz bo jego stan fizyczny wpływa na psychiczny. Każda zamian, każda osoba (ze mną włącznie niestety póki co) powoduje przyspiesznie akcji serca, a ze względu na jego stan musimy tego unikać. Później jest jaknajbardziej wskazany a nawet porządany.

Nie możemy też wprowadzić żadnych poważniejszych leków uspokajających, antydepresyjnych, psychotropowych bo mają wpływ na pracę serca. A najpierw ją musimy ustabilizować.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...