Jump to content
Dogomania

Pół roku trzymali go w piwnicy!!!A teraz śpi na kanapie:) Marlej ma dom! :):)


Recommended Posts

Posted

Chyba nie.

Dzisiaj to mojego wyjazdu robię podejście drugie więc Marlej zostaje sam na sam z opiekunem;)
Ale jakoś się nie martwię nawet tym razem specjalnie. Dobrze będzie ;)

  • Replies 4.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mysza 1 napisał(a):
A co tu tak pusto, w końcu ktokolwiek ogłaszał gościa? Ja nie zdążyłam, przyznaję się.


Ja też nie zaczęłam jeszcze ogłaszać Marleja bo szczerze się przyznaję że zabrakło mi czasu:oops:...ale w weekend ruszę na bank. Myślę, że jak ruszą ogłoszenia to po prostu trzeba wpisywac na wątku kto gdzie zamieścił żeby się nie dublować...

Posted

Tora&Faro napisał(a):
Ja też nie zaczęłam jeszcze ogłaszać Marleja bo szczerze się przyznaję że zabrakło mi czasu:oops:...ale w weekend ruszę na bank. Myślę, że jak ruszą ogłoszenia to po prostu trzeba wpisywac na wątku kto gdzie zamieścił żeby się nie dublować...


ja obiecałam allegro
ale tez dopiro po weekendzie
nie ogarniam się czasowo

Posted

gusia0106 napisał(a):
Chyba nie.

Dzisiaj to mojego wyjazdu robię podejście drugie więc Marlej zostaje sam na sam z opiekunem;)
Ale jakoś się nie martwię nawet tym razem specjalnie. Dobrze będzie ;)

Trzymam za nich kciuki.

Posted

Nie wiem czy mam rację, ale pomyślałam sobie, że jeśli zostałby wykorzystany (choćby w części) tekst ogłoszenia, które napisałam, to może lepiej pasowałby tytuł: "Jeśli nie wierzysz w cuda - nie czytaj/zaglądaj!". Ten z kanapą jest żartobliwy, nie bardzo pasuje do dramatu Marleja i - zapewne - przyciągnąłby osoby szukające wesołego bezproblemowego pieska. Można by go wykorzystać przy innej okazji.

Posted

jola_li napisał(a):
Nie wiem czy mam rację, ale pomyślałam sobie, że jeśli zostałby wykorzystany (choćby w części) tekst ogłoszenia, które napisałam, to może lepiej pasowałby tytuł: "Jeśli nie wierzysz w cuda - nie czytaj/zaglądaj!". Ten z kanapą jest żartobliwy, nie bardzo pasuje do dramatu Marleja i - zapewne - przyciągnąłby osoby szukające wesołego bezproblemowego pieska. Można by go wykorzystać przy innej okazji.

Dokładnie, zgadzam się.

Posted

Zabrałam się w końcu za ogłaszanie Marlejka, choć muszę przyznać że mi to bardzo opornie szło...ciekawe dlaczego:eviltong:

alegratka.pl
eoferty.com.pl
kupsprzedaj.pl
olx.pl
gumtree.pl
ogloszenia.adverts.pl
ojej.pl
ofertka.pl
pajeczyna.pl
adin.pl
kupiepsa.pl
owi.pl
petworld.pl
rozglos.net
pineska.pl
mojpupil.pl
najpewniej.pl
adpedia.pl
neeon.pl

cdn jutro....

Posted

No nie najlepiej niestety :shake:

Znaczy, pierwsze trzy dni było w porządku.
Ładnie dawał sobie przypinać smycz (mówiłam, że przesiedliśmy się na Flexa?), pięknie spacerował, dużo jadł i wszystko było w porządku.

Aż do wczoraj. Wczoraj rano nagle, bez powodu, w takim sensie, że nic się nie zmieniło Marlej oszalał. Nie dał sobie przypiąć linki i wyjść na spacer. Warczał - tak nie na żarty - i pokazywał zęby. Rzucał się na Rafała, raz udało mu się i ugryzł go w rękę......

I tak cały dzień. I wieczór.I noc.

Było na tyle ostro, że zdanie wydałam polecenie zapodania Sedalinu bo sytuacja nieco zaczynała się wymykać spod kontroli. Uznałam, że lepszy Marlej zamulony i nieagresywny, niż zbyt pobudzony i agresywny.

Nie przewidziałam, że moja opcja się nie sprawdzi. Po podaniu Sedalinu owszem, był zamulony, ale agresywny również. Nie dawał do siebie podejść. Już nawet nie istotne było czy ze smyczą czy bez. Jakaś klapka mu przeskoczyła w głowie i koniec. Nie było metody, żeby go odblokować.

Zdalnie więc wydałam kolejne polecenie zostawienia go w spokoju i nawet nie podchodzenia w celu głaskania. O spacerze nawet nie wspominam.
Olać, nie widzieć, nie prowokować, nie zwracać uwagi.

Wróciłam opóźniona o 6 godzin ( i bez bagażu :shake: ) o 5 nad ranem.
Jak weszliśmy do domu przywitał mnie umiarkowanie radosny (zsedalinowany jeszcze jak na moje oko) Marlej, który od razu dał się złapać za szelki, przypiąć smycz i wyprowadzić na spacer....

Nie wychodził 31 godzin. Nie załatwił się w domu. Za to na spacerze ze mną a i owszem.

Uważam, że niestety ta sytuacja słabo rokuje w kwestii jego adopcji.
Nieważne czy teraz czy za kolejne pół roku.

W zasadzie nic się nie zmieniło - ani miejsce, ani jedzenie, ani godziny spacerów, ani nie była to dla niego nowa osoba - a mimo wszystko zmienił się w bardzo agresywnego i atakującego psa. Cholera wie dlaczego.

Posted

Aż chciałoby się siarczyście zakląć. Szkoda, że nie można. Gusia, przykro mi bardzo z powodu tej sytuacji. Wyobrażam sobie jak musiał czuć się Rafał no i Ty przy okazji. Tyle czasu Marlej już u Ciebie jest, i co postępy zrobi to nagle szajba mu jakaś odbija.

Posted

Rafał uczulony na wszelkie czynniki zagrażające.

Burzy nie było, nie strzelali, sąsiedzi nie pukali, nie krzyczał, nie bił - NIC.
Dzień wcześniej latałay samoloty i rano na spacer poszedł niechętnie i szybko wrócili, ale później cały dzień było już normalnie.

Piotra zapytam na pewno, co nie zmienia faktu, że sytuacja jest mało ciekawa.
Zobaczymy jak się będzie zachowywał dzisiaj jak wrócę z pracy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...