bea100 Posted December 12, 2005 Author Posted December 12, 2005 Sabina1 napisał(a):To chyba znaczy, że już nigdzie nie "wyjeżdżasz" prawda? Wspaniale ! A na wszelki wypadek życzę Ci Bea dużo, dużo zdrowia, jeszcze w tym roku, a w następnym złożę życzenia osobno :lol: Jasne, wróciłam nie po to, by się gdziekolwiek ,,wybierać" :P Dzięki za życzenia (szlachetne zdrowie...), no i trzymam za słowo :D Quote
bea100 Posted December 16, 2005 Author Posted December 16, 2005 Pada deszcz ze śniegiem, taka breja...a mnie smutno, oj smutno, Hani kochany Fantek (czyli Akord Z Rogożnickich Lasów czyli po mieczu dziadek ,,B" ogórczątek) bardzo już, bardzo dzisiaj/teraz chorutki :cry: Poprosimy Wszystkich o dobre myśli, to jeden z najwspanialszych ogarów jakie znam i jakie kiedykolwiek były/są/będą! Quote
Sabina1 Posted December 17, 2005 Posted December 17, 2005 Haniu, wiem jak bardzo to smutne i wiem, ze Cię nikt nie pocieszy, nawet jeśli spróbuje. Chciałabym tylko dać sygnał, że wiem co to znaczy niemożność pomocy. odejście psa, bo też to przeżywałam i wielu z nas. Nie każdy o tym umie mówić. Bardzo Ci współczuję. Mój post jest goły, bo nie znalazłam w całym spisie ani jednego emotka odpowiadającego w przybliżeniu temu jak mi smutno. Quote
Hania Posted December 17, 2005 Posted December 17, 2005 Niestety każdy z nas to przeżywa, bo psy żyją tak krótko. Fantek był wyjątkowym psem - kupiony przez myśliwego, ukradziony, odsprzedany potem za flaszke w końcu trafił do Jurka, który zobaczył go uwiązanego na łańcuchu do budy. Było to ponad 12 lat temu. Jego matryczke odzyslkalismy gdy miał 7 lat. Nas zpomysł jeżdżenia na wystawy przyjął ze stoickim spokojem, jak zreszta większość swojego życia. Pokazał mi jak powinien wyglądac ideał ogara - zarówno pod względem charakteru jak i wyglądu. Pokazał jak ogar potrafi byc zrównoważony nie będac jednoczesnie ospały, czy pozbawiony temperamentu. Półtora roku temu, gdy okazało się, że choruje na niewydolność nerek dawano mu miesiąc życia. Jednak nie doceniali Fantka, los był łaskawszy... Mimo, ze spodziewaliśmy się, że ta zima bedzie dla niego ciężka to człowiek nigdy nie jest przygotowany na odejście przyjaciela... Jest nam bardzo smutno. Co prawda żyje w swoich dziciech, wnukach i prawnukach, ale na razie nie potrafie się z tego cieszyć. Basta jest tak bardzo do niego podobna..., Miodun i Irga też... Quote
Sabina1 Posted December 17, 2005 Posted December 17, 2005 Haniu, ja bardzo chciałam, żebyś wstawiła zdjęcie , ale nie śmiałam Cię prosić, nie wiedząc jak to przyjmiesz , ale już jest fotografia - szlachetny zasłużony, pełen godności - Akord Quote
mmbbaj Posted December 17, 2005 Posted December 17, 2005 Haniu, jest mi bardzo, bardzo przykro... dla Fantka ["] Quote
bea100 Posted December 17, 2005 Author Posted December 17, 2005 Haniu...bo taka żałość i tak trudno się z tym pogodzić gdy odejdzie prawdziwy przyjaciel. Mądry, oddany i wierny, po prostu wspaniały pod każdym względem. Fantek (dzięki Tobie i Jurkowi) miał i ciepły dom i Was i szczęśliwe życie. Pozostawił po sobie wspaniałe potomstwo w który żyje nadal i jest obok nas. Ja nigdy nie zapomnę dotyku jego aksamitnego pyska i zawsze będę pamiętała wyraz jego mądrego i spokojnego spojrzenia ( dziekuję Ci Haniu za zdjęcie). Odszedł wspaniały, cudowny Ogar, to wielka wielka strata dla nas wszystkich...["] Quote
pwlkpsnk Posted December 18, 2005 Posted December 18, 2005 Haniu, jest mi przeraźliwie smutno. Dziś się o tym dowiedziałem. To straszne, kiedy odchodzi przyjaciel. Widziałem Jurka, te półtora roku temu, kiedy Fantuś leżał pod kroplówką. Ciągle pamiętam Jego smutek i wyobrażam sobie jak Mu teraz jest źle. Nie odważyłem się jednak do Niego zadzwonić, ale jak będzie z Tobą rozmawiał, to przekaż, że choć nie może być mowy o jakiejkolwiek bliższej znajomości z Fantkiem, to jednak będzie nam Go bardzo brakować. Pamiętam jak jechaliśmy do Jacka na pobranie krwi (tam gdzie zrobiłaś to zdjęcie), siedział z przodu między moimi nogami, i chyba właśnie wtedy się zaprzyjaźniliśmy. Smutno mi. Ale pamiętam też wesołe historie. Pierwsze krycie ogarów przy którym byłem:oops: i jak Tercet za wszelką cenę starał się zniknąć:-D . Fantek miał najpięknięjszą ogarzą maść jaką widziałem. Mam nadzieję, że Rożek choć w małej części odziedziczył coś (cokolwiek) po swoim dziadku, bo był rzeczywiście niepowtarzalny, tak jak i jego historia. Trzymajcie się jakoś, ściskamy Was mocno. P&P&R Quote
Żaneta Posted December 21, 2005 Posted December 21, 2005 Mnie także jest bardzo smutno,nie ma nic gorszego niż odejście najlepszego przyjaciela.Cóż ja wróciłam na święta właśnie dzisiaj i też nie wesołe wiadomości oczywiście wiedziałam wcześniej ale nie tak szczegółowo moj Burzan przeszedł operacje łapy(postrzelenie w śródręcze na wylot-to był wypadek wiem że dziwny ale i takie się zdażają) cóż psina 4dni na obserwacji była kroplówka antybiotyki,teraz codzienna zmiana opatrunków,druga rzecz o której dziś się dowiedziałam mam nowego kanarka szczerze odrazu poznałam że to jakiś inny,poprzedni tydziń temu jak stwierdzono zmarł na zawał nie wiadomo czemu, naszczęście sunia cała i zdrowa.Czasem wydaje mi się że nieszczęścia zdarzają się zbyt często. Ale cóż z łapą coraz lepiej choć oczywiście narazie na niej nie staje.Weterynarz twierdzi że będzie normalnie stawał gdy się wszystko dokładnie zagoi,ale może czasem kuleć.Wiem że przykre rzeczy piszę ale tak wogóle to witam wszystkich-trochę mnie nie było. Quote
bea100 Posted December 23, 2005 Author Posted December 23, 2005 Cisza nastała, bo wszyscy :x-mas: i gotują i sprzątają i wogóle mają ,,urwanie głowy"...no tak! Życzenia składamy w tym roku na oddzielnym temacie...ale wiecie co? Ja tutaj zarządzam przerwę w zawierusze światecznej i proszę o chwilkę odsapki :sg168: ...i niniejszym wznoszę ulubiony toast Rotti: DARZ BÓR kochani (kto się dołącza?) :popcorn: Żaneta, napisz jak łapa Burzana? Zdrowieje? Quote
Żaneta Posted December 26, 2005 Posted December 26, 2005 A więc łapa Burzana coraz lepiej,jutro czeka nas kontrola u weterynarza. A z moich informacji to mogę powiedzieć że psiak pomału stara się stawiać łapę,ale żywioł taki jak zawsze choć na 3 to i tak gania jak trzeba i trochę z umiarem ale szaleje:x-mas: nadal uwielbia jeździć na polowania co prawda tylko w samochodzie ale jemu to wystarczy i nieodpuści no i cóż strzału się nie boi. Wracając do łapy została już tylko niewielka blizna po operacji:santagri: .Myślę że wszystko idzie w dobrym kierunku. Quote
bea100 Posted December 26, 2005 Author Posted December 26, 2005 Żaneta napisał(a):A więc łapa Burzana coraz lepiej,jutro czeka nas kontrola u weterynarza...Myślę że wszystko idzie w dobrym kierunku. To póki co dobre wieści :-D Napisz nam już po tej kontroli i daj info co powie wet. Ogary mają wielką wolę walki z chorobą i potrafią nas zadziwić, mam nadzieję, że tak będzie i w tym przypadku i że Burzan nie będzie kulał i wróci szybko do idealnej formy :-D Mońka tak szalała z Hultajem, że...rozbiła sobie łuk brwiowy heh :sg168: Quote
Żaneta Posted December 27, 2005 Posted December 27, 2005 Meldujemy się po wizycie u weta. Powiedział on że 3tygodniowe leczenie zakończone, pies pomału już stawia łape ale jak stoi,niestety uraz będzie widoczny przy chodzeniu i bieganiu-szkoda bo myślałam o wystawie w wakacje dzięki której psiak mógłby zosatać reproduktorem,a teraz jego szanse są już pogrzebane a to taki dobry pies myśliwski-dzięki niemu kilku myśliwych myślało o szczeniqaku ogara,ale niestety marzyli żeby to był szczeniak po Burzanie,trochę to boli no ale cóż takie życie:-( A teraz przygoda która zdarzyła się u weta-wchodzimy do gabinetu,a klijent który się znajdował z zachwytem mówi: - O...,ogar normalnie mnie zatkało bo mało kto rozpoznaje tą rase:great: niestety nie zdąrzyłam porozmawiać z tym panem. Quote
Sabina1 Posted December 27, 2005 Posted December 27, 2005 Ja się absolutnie nie zgadzam. Dlaczego on nie ma być reproduktorem, przecież to jest uraz nabyty, nie dziedziczy sie go . Nie znam się , ale na zdrowy rozum, to żadna przeszkoda:evilbat: Quote
Żaneta Posted December 28, 2005 Posted December 28, 2005 Sabina1 napisał(a):Ja się absolutnie nie zgadzam. Dlaczego on nie ma być reproduktorem, przecież to jest uraz nabyty, nie dziedziczy sie go . Nie znam się , ale na zdrowy rozum, to żadna przeszkoda:evilbat: niby nie ale jaki sędzia da takiemu psu ocenę doskonałą? Quote
Sabina1 Posted December 28, 2005 Posted December 28, 2005 Żanetko, zapytaj się Hani, ona wie wszystko. Poza tym, do wiosny daleko i skąd wiesz, może ta łapka wydobrzeje tak, że nic nie będzie widać przy chodzeniu. Pół roku to dużo, a powiedzenie "goi się jak na psoe też skądś się wzięło. Ja bym na Twoim miejscu nie przekreślała kariery Burzana. Może jakiś inny wet jeszcze sie wypowie. Quote
Żaneta Posted December 28, 2005 Posted December 28, 2005 Może i masz racje,tak właściwie to wet powiedział że jest możliwe normalne funkcjonowanie łapy,ale to było śródręcze prawie przy samym nadgarstku i ja wiem ile tam było tego do składania,a kości były pocharatane.Ale może ktoś inny się wypowie. Quote
Sabina1 Posted December 28, 2005 Posted December 28, 2005 Tak sobie myślę: gdyby na miejscu Burzana był człowiek, to w tym momencie zostałby skierowany na długą rehabilitację. Z pewnością się wymądrzam, ale nie popuszczaj Żanetko !!!! Quote
bea100 Posted December 28, 2005 Author Posted December 28, 2005 Haniu napisz jak to jest w takim przypadku w praktyce wystawowej? Ja wiem, że np przy braku zęba ( wybitego na ten przykład, ale który BYŁ) wystarczy zaświadczenie od dentysty i taka wada ( nabyty uraz itd) nie jest wtedy dyskwalifikująca na wystawach i sędziowie przy ocenie biorą to pod uwagę. Burzan jest po wypadku na polowaniu, po postrzale. Uważam, że zaświadczenie od weta ( gdyby nawet kulał) powinno wystarczyć sędziemu (oczywiście uważam tak ,,na swój zdrowy rozum" :p ). Żaneta spokojnie, pół roku to dużo, ja wierzę w ogary i ich hart ducha, wierzę, że Burzan będzie i pięknie biegał i szczęśliwy i spełniony wspaniale polował :p Quote
Hania Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 To jest tak - dla niektórych sędziów wystarcza dla innych nie wystarcza. Znam takie przypadki, że mimo zaświadczenia od weta pies był dyskwalifikowany. Jest to związane z tym, że takie zaświadczenie nie jest trudno załatwić. Ale z zębami to trochę inna sprawa. Jeżeli Burzan bedzie kulał mocno to sędzia może po prostu stwierdzić, że nie jest w stanie ocenić psa w ruchu i wpisac mu np "nie do oceny". To zalezy na jakiego sedziego się trafi. Przy przegladzie hodowlanym nie powinno to mieć takiego znaczenia. Czy Burzan ma już jakieś wystawy? Przeglądu nie ma? Mam nadzieję, ze łapka mu się wykuruje na tyle, że nawet jeżeli zostanie kulawizna to na tyle niewielka, że nie będzie przeszkadzać. Quote
Sabina1 Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Dziękujemy Haniu :loveu: Widzisz Żaneta, nie ma sensu martwić się " na zaś" ;) Quote
Żaneta Posted December 29, 2005 Posted December 29, 2005 Haniu dziękuje za odpowiedź.a więc BURZAN ma wystawy,ale tylko dwie i to krajowe:shake: bo z klubówki dostał bardoz dobrą to było w Krośnie,a z Międzynarodowej w Krakowie w 2002 został zdyskfalfikowany za zachowanie(poniosło go nie wytrzymał gdy został zaczepiony przez innego psa przed samym wejściem na ring, na ringu zachowywał się okropnie)a właśnie dzięki tej wystawie JAGA jest sunią hodowlaną.Wracając do tych wszystkich teorii JAGA od urodzenia nie ma jednego zęba chyba przedtrzonowego na dole,ale się sędzią podobała,trzeba mieć nadzieje. Quote
bea100 Posted December 31, 2005 Author Posted December 31, 2005 Kochani, SZCZĘSLIWEGO, ZDROWEGO, DOSIEGO ROKU 2006 :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.