jolka11 Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 ReiMar napisał(a):Tyle, ze hodowca rozmnazajac psy, ktorych nie trenuje, nie wie, czy rodzice posiadali na tyle silna wole pracy, aby przekazac ja potomstwu. Asiu ja lubię spagetti mój syn nie ,ja lubię aktywnie wypoczywać mój syn nie .
---------- Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 HUSKYTEAM napisał(a):Dokładnie tak. Skoro na 5 szczeniąt z miotu 4 nie biega i jest zwykłymi, spokojnymi haszczakami spędzającymi radosny czas w ogrodzie, a 1 od młodego "chodził" z grupą wytrenowanych wariatów i teraz ma "narąbane pod deklem", to właśnie dlatego. A ja pozwole sobie nie zgodzic sie z ta opinia. Reine na sile trenowalam od poczatku, bo po to chcialam miec husky, zeby z nim trenowac. W tej chwili, pomimo tego, ze biega w kazdym sezonie, moze spokojnie grzac kanape przez reszta zycia nie stwarzajac najmniejszych problemow. Instynkt pracy do tej pory =0. Laredo od samego poczatku byl nieposkromionym zywiolem. Nie wyobrazam sobie zycia z tym psem, gdyby nie trenowal. Rozniosl by nas wszystkich. I tak bylo na dlugo zanim po raz pierwszy podpielam go do roweru i poznal te rozrywke. A juz przy pierwszym treningu biegl z wielkim zacieciem i poswieceniem, wciagajac mnie pod gore. Nie musialam go uczyc co ma robic, nie bal sie "ciagnacego sie za nim ladunku". Nie da sie zaprzeczyc, ze ma silny instynkt. Przypadek?
basia Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 Dokładnie tak. Skoro na 5 szczeniąt z miotu 4 nie biega i jest zwykłymi, spokojnymi haszczakami spędzającymi radosny czas w ogrodzie, a 1 od młodego "chodził" z grupą wytrenowanych wariatów i teraz ma "narąbane pod deklem", to właśnie dlatego Uważam, że jesteś w błędzie. Powiedz mi w związku z tym dlaczego tak wiele psów nie biegających, trafia do adopcji z powodu kłopotów wychowawczych jakie sprawiają? Nie wmówisz mi, że pies od szczeniaka chowany na kanapie stanie sie kanapowcem. On zje tą kanapę prędzej niz uzna jej wyższość nad porządnym treningiem ;)
---------- Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 jolka11 napisał(a):Asiu ja lubię spagetti mój syn nie ,ja lubię aktywnie wypoczywać mój syn nie . Ale dziedziczenie jest troche bardziej skomplikowane. Oprocz rodzicow mamy dziadkow, pradziadkow itd. i ich bagaz genetyczny rowniez otrzymujemy. Poza tym upodobania kulinarne troche slabo maja sie do pierwotnych instynktow ;)
jolka11 Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 ReiMar napisał(a):Ale dziedziczenie jest troche bardziej skomplikowane. Oprocz rodzicow mamy dziadkow, pradziadkow itd. i ich bagaz genetyczny rowniez otrzymujemy. Poza tym upodobania kulinarne troche slabo maja sie do pierwotnych instynktow ;) No też właśnie . oto chodzi ,ze to nie takie proste jak dodawanie. Czy Laredo odziedziczył wolę biegania i ciągnięcia ,bo jego rodzice czynnie biegaja w zaprzegu ? (oczywiście bez urazy )
---------- Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 jolka11 napisał(a):No też właśnie . oto chodzi ,ze to nie takie proste jak dodawanie. Czy Laredo odziedziczył wolę biegania i ciągnięcia ,bo jego rodzice czynnie biegaja w zaprzegu ? (oczywiście bez urazy ) Alez ja doskonale o tym wiem! Dlatego szukalam psa ze starych amerykanskich linii z jak najwieksza przewaga Karnovandy.
jolka11 Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 Więc sama widzisz ,ze instynkt pozostaje instynktem i nie tak łatwo go zatracić. Tak jak instynktu łowieckiego u husky czyż nie?
basia Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 instynkt pozostaje instynktem i nie tak łatwo go zatracić Nie bez powodu rasy myśliwskie maja próby pracy. Instynkt można osłabić i dlatego się go sprawdza. Jak inaczej sprawdzić instynkt woli pracy u psa zaprzęgowego, jak nie zapinając go właśnie do zaprzęgu??
---------- Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 jolka11 napisał(a):Więc sama widzisz ,ze instynkt pozostaje instynktem i nie tak łatwo go zatracić. Tak jak instynktu łowieckiego u husky czyż nie? Nie rozumiem... przeciez pisze, ze Laredo przodkowie biegali... jego matka czynnie biegala w zaprzegu przez wiele lat... i pewnie stad u niego jest dosc silna wola pracy. Skoro nie tak latwo ja zatracic, to dlaczego Reina juz nie wykazuje tego?
agacia Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 Basia,no jak to jak. Trzeba go do ogrodka wypuscic ;)
HUSKYTEAM Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 ReiMar napisał(a):Reine na sile trenowalam od poczatku........ Laredo od samego poczatku byl nieposkromionym zywiolem Cięgle mylisz pojęcia. Bieganie i ogólne rozbrykanie psa ma się nijak do PRACY psa w zaprzęgu. Naprawdę wierz mi, że NIC nie znaczy to, czy pies jest nerowy i czy jest bardzo żywiołowy na codzień w stosunku do tego, jak pracuje na dystansie z ładunkiem. Kiedy już nie jest zajarany, kiedy już emocje opadły, kiedy jest 25 km w łapach, kiedy śnieg się robi kopny i kiedy obciążenie wydaje się coraz większe... Gwarantuje Ci, że Reina lepiej by się sprawdziła w moim zaprzęgu niż Laredo, który po początkowej euforii ledwo by się toczył. Reina może i spokojnie, ale miarowo pracowała bez większej zadyszki z tempem innych psów. Uwierz mi, że sprawdzaliśmy kilka psów w różnym typie i żaden nie dał rady już po 2-3 dniach treningów. Mimo, że pierwszego dnia spisywał się super nawet na 5-8 km.
agacia Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 No tak Basiu :) To juz wiem czemu Azja nie ma zapalu do ciagniecia.Nie mam sadu :(
peppermint Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 Przepraszam, ale z tym zgodzić się żadną miarą nie mogę. Zapewne każdy, kto zna linie, na których pracują Coyoacan, a szczególnie linia CHOCOLATE Lievanos, zgodzi się, że nie są to linie stricte zaprzęgowe. Jednakżde to właśnie z linii Choco bardzo częste były przypadki, kiedy niewytrenowany pies bez kondycji upada ze zmęczenia, ale chwilę potem podrywa się i chce biec dalej. Sama Choco, biegnąc już w wieku emerytalnym w zaprzęgu sześciopsim upadła ze zmęczenia na kilkadziesiąt metrów od "mety", a kiedy tata chciał ją wypiąć, żebym na spokojnie ją doprowadziła do stake-out'u, wyrwała, jak szalona. U jej dzieci i wnuków taka wola walki to niemal standard, choć z pewnością bywają i wyjątki (jak w liniach zaprzęgowych zresztą). Takiej woli nie widziałam u wielu psów z tzw. linii biegających. Wypowiedziałam się na podstawie tego co wyczytałam i słyszałam od mądrzejszych ode mnie. Nie mogę wypowiadać się nic ponad to. Ale mam świadomość tego, że chociaż moja najstarsza suka po Dragonie Errot, jest fantastyczną biegaczką na tle moich innych suk, nie ma prawdziwej woli walki w naprawdę trudnych warunkach. I tak naprawdę, jeśli iść w ten cały idealizm i powracając „do korzeni”, nie ma już właściwie SH, które byłyby w stanie przemierzać Alaskę w prawdziwie spartańskich warunkach, i którym można by zawierzyć życie człowieka. A przynajmniej nie wierze , że takie są w liniach wystawowych. Obserwowałam zmagania Wayne Curtisa czy próby podłączania psów z Black Oak i jeszcze jednej hodowli (o ile dobrze pamiętam Ledgepole) do zaprzęgów na Iditarodzie i jak na mój rozumek jest to bardzo cieżka sprawa. Zresztą, wystarczy poobserwować Karen Ramstead, od wielu lat selekcje hodowlaną prowadzi tylko pod kątem Iditarod a i tak na ok. 5-6 miotów rocznie ma kilka szczeniaków, które kiedyś chociaż raz ukończą tak forsujące wyścigi. I jak czytam, że w hodowlach wystawowych rodzą się same świetnie predysponowane psy to zastanawiam się dlaczego Karen nie inwestuje w wystawowce ;)) (pozwalam sobie na taką drobną złośliwość, przepraszam) Jasne, że w liniach wystawowych również zdarzają się psy fantastyczne w zaprzęgu, legenda – Stormwatch’s Montana, ale jest ich na pewno mniej niż w liniach użytkowych , od dziesiątek lat hodowanych tylko pod tym kątem . I zgodzę się co do jednego – jest to zwykła dyskusja o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, bo ona nic nie zmieni. Gdy czytam o hodowaniu typów Husky aby przypasować gustom nabywców i o ich niepodważalnej wartości w zaprzęgu, bo wesoło brykają w ogródku, dochodzę do wniosku, że jest to spór czysto ideologiczny , który nigdy nie zostanie rozwiązany. I jeszcze jedno chciałam napisac - jedna hodowla Coyoacan "wiosny nie czyni". Może jest to wyjątek potwierdzający regułę? Że odpowiednio ukierunkowane i trenowane, potrafią ambitnie walczyć. Właśnie. Tyle, że w Polsce zamiast kierunkować i trenować, dużo się pisze o ich wielkiej wartości w zaprzęgu. I wiem jaki śmiech to wzbudza u musherów z prawdziwego zdarzenia , którzy latami czekają na psy z odpowiednią psychiką i wolą pracy. Niestety. Też kiedyś myślałam, ze każdy Husky może biegać, ale nasłuchałam się o tym co jest naprawdę ważne w zaprzęgu i wydaje mi się, że to , co prezentują moje psy a prawdziwe bieganie to jest niebo i ziemia. Jest znaczna różnica w psychice między psem z Alaskan's Anadyr (60 lat pracy hodowlanej tylko pod kątem zaprzegu) a psem z Innisfree (60 lat pracy hodowlanej pod kątem eksterieru i rekreacyjne bieganie). Na samą logikę wiadomo, że tak jest. Gdyby genetyka była naprawdę taką loterią i istniało takie samo prawdopodobienstwo urodzenia się swietnego psa zaprzegowego w każdej hodowli, nie byłoby podziału ani linii "wystawowych" i "zaprzęgowych". Odnoszę bowiem wrażenie, że tak jak często zaprzęgowcy mają pretensję o dyskryminację psów z linii sportowych przez wystawców, tak samo są cięci na te psy, które oprócz wzorcowego "desire to go" mają również estetyczną urodę i zadbany włos. Zdarzają się również i tacy. Ale jest wielu ludzi, którzy mają za złe po prostu to , że z psa użytkowego robi się maskotkę i zabawkę (I nie chodzi o ciąganie na wystawy i pudrowanie, chodzi o to, co te psy robią w pozostałe 6 dni tygodnia) I w imię czego? Kaprysu i przypasowaniu gustów nabywców. Jasne, że łatwiej jest wyhodować typ Husky odpowiadający przeciętnemu , zachwyconemu niebieskimi oczami zjadaczowi chleba. Znacznie trudniej jest odmówić potencjalnemu klientowi, który nie ma warunków na taka rasę. Biznes to biznes. Dokładnie tak. Skoro na 5 szczeniąt z miotu 4 nie biega i jest zwykłymi, spokojnymi haszczakami spędzającymi radosny czas w ogrodzie, a 1 od młodego "chodził" z grupą wytrenowanych wariatów i teraz ma "narąbane pod deklem", to właśnie dlatego. Doświadczenia nie mam. Ale mam takie przeczucie: gdyby to wszystko było takie proste, nie byłoby takich problemów z tym wszystkim ;)
NigdyNigdy Posted August 21, 2007 Posted August 21, 2007 basia napisał(a):Czy chcesz powiedzieć, że pies który nie biega, po prostu nie wie co traci i jest szczęśliwy? Ale jak temu samemu psu pokażesz jak fajne jest bieganie to już kreska zapadła i musi byc regularnie trenowany? Może nie regularnie, ale pod zasadą "nie wie, co traci" podpisuję się obiema rękami :cool1: Moja Jagna nie bardzo kwapiła się do ciągnięcia, omijała kałuże niczym zło największe- do momentu, kiedy zobaczyła o co w tym wszystkim chodzi (nauczyła się od Bursztyna). Kto widział jak wkraczamy na teren wystawy, wie, jak teraz zachowuje się Jagna na hasło "naprzód" :diabloti: ReiMar napisał(a):Tyle, ze hodowca rozmnazajac psy, ktorych nie trenuje, nie wie, czy rodzice posiadali na tyle silna wole pracy, aby przekazac ja potomstwu. Wolę pracy można bardzo prosto sprawdzić, choćby na spacerze- nie potrzeba do tego tysięcy kilometrów przebiegniętych w ekipie zaprzęgowej. ReiMar napisał(a):A ja pozwole sobie nie zgodzic sie z ta opinia. Reine na sile trenowalam od poczatku, bo po to chcialam miec husky, zeby z nim trenowac. W tej chwili, pomimo tego, ze biega w kazdym sezonie, moze spokojnie grzac kanape przez reszta zycia nie stwarzajac najmniejszych problemow. Instynkt pracy do tej pory =0. Widzisz, bo piszesz o zupełnie róznych przypadkach. My mówimy wyłączie o psach, którą mają wolę do ciągnięcia- tę genetyczną. Jeśli psy są leniuchami (a z takimi też pracowałam) to zupełnie inna bajka- takie chętnie eliminowałabym z hodowli. My mówimy o psach, które instynkt pracy mają. Pytanie tylko, czy chcemy go rozbudzać, czy pozostawić uśpionym (co nie zmienia faktu, że występuje i może być w każdej chwili "użyty"). basia napisał(a):Uważam, że jesteś w błędzie. Powiedz mi w związku z tym dlaczego tak wiele psów nie biegających, trafia do adopcji z powodu kłopotów wychowawczych jakie sprawiają? Nie wmówisz mi, że pies od szczeniaka chowany na kanapie stanie sie kanapowcem. On zje tą kanapę prędzej niz uzna jej wyższość nad porządnym treningiem ;) To jest bardziej kwestia nieumiejętności zagospodarowania energii psa, a nie samego instynktu ciągnięcia i frajdy z niego wynikającego. Psa można "wypalić" niekoniecznie bieganiem w zaprzęgu. Do tego dochodzi jeszcze wychowanie, pójście na kompromisy, chęć osiągnięcia konsensus. basia napisał(a): Nie bez powodu rasy myśliwskie maja próby pracy. Instynkt można osłabić i dlatego się go sprawdza. Jak inaczej sprawdzić instynkt woli pracy u psa zaprzęgowego, jak nie zapinając go właśnie do zaprzęgu?? Obserwując go na spacerze i w czasie relacji z innymi psami tej samej rasy ;) Instynkt u psów pasterskich na przykład, sprawdza się poprzez kontakt z kaczkami czy owcami- nie trzeba być farmerem, żeby sprawdzić czy nas pies instynkt ma czy nie, wystarczy poobswerować, jak będzie się zachowywać w "przypisanym mu" środowisku. peppermint napisał(a):I jeszcze jedno chciałam napisac - jedna hodowla Coyoacan "wiosny nie czyni". Pewnie i nie, ale gdyby przyjrzeć się ile wystawowych Husky w Polsce ma w rodowodzie Choco, to pewnie okazałoby się, że tych jaskółek jest więcej ;) peppermint napisał(a):Właśnie. Tyle, że w Polsce zamiast kierunkować i trenować, dużo się pisze o ich wielkiej wartości w zaprzęgu. peppermint napisał(a):Jasne, że łatwiej jest wyhodować typ Husky odpowiadający przeciętnemu , zachwyconemu niebieskimi oczami zjadaczowi chleba. Znacznie trudniej jest odmówić potencjalnemu klientowi, który nie ma warunków na taka rasę. Biznes to biznes. Ja może pójdę drogą jolki11 i poproszę o nie wrzucanie wszystkich do jednego wora. peppermint napisał(a):I jak czytam, że w hodowlach wystawowych rodzą się same świetnie predysponowane psy to zastanawiam się dlaczego Karen nie inwestuje w wystawowce ;)) (pozwalam sobie na taką drobną złośliwość, przepraszam) Bo nie interesuje ją zgodność ze wzorcem, lecz możliwość maksymalnego zwiększenia parametrów wytrzymałościowych swoich psów. peppermint napisał(a):Zdarzają się również i tacy. Ale jest wielu ludzi, którzy mają za złe po prostu to , że z psa użytkowego robi się maskotkę i zabawkę (I nie chodzi o ciąganie na wystawy i pudrowanie, chodzi o to, co te psy robią w pozostałe 6 dni tygodnia) I w imię czego? No, poczekaj.... Zerkam teraz pod stół i widzę, że ... śpią :p Na nieszczęśliwe bynajmniej nie wyglądają- dwa dni "pudrowania" dostarczyły im tyle emocji, że mam je z głowy jeszcze pewnie przez jutrzejszy dzień ;) Poza tym, czy pies użytkowy musi być psem harującym? To są dwie rózne sprawy. Powiem szczerze, że według mnie wielu maszerów dalece przekroczyło, granicę, której przekroczyć nie powinni, a chodzi mi o eksploatację psów i pozbywanie się ich po dwóch sezonach. Zdecydowanie bardziej w tym miejscu przyklaskuję tym, którzy oddają się tej bardziej amatorskiej wersji zaprzęgów. Dyskutujemy też o tym, jak się ma wzorzec do tego, co widzimy na wystawach.... Zgadza się, wiele psów jest zbyt otyłych, bez formy, o zbyt krótkich kończynach i tp. Ale gdyby przyjrzeć się psom z linii, o ktorych wspomniałaś, to obawiam się, że odbiegałyby od wzorca (opracowywanego nota bene również w oparciu o doświadczenia i wyliczenia amerykańskich zaprzęgowców) przynajmniej tak samo (brak szaty, przedpiersia, zbyt duży wzrost, brak stopów itp.). Jesli mówimy o rasie Husky i dopasowaniu do obowiązującego wzorca, to bądźmy sprawiedliwi. Jeśli mówimy o czymś co ma 78 chromosomów i służy do biegania to ja się z tego tematu wypisuję w takim razie, bo nie dotyczy on rasy, która mnie interesuje.
peppermint Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 Ja może pójdę drogą jolki11 i poproszę o nie wrzucanie wszystkich do jednego wora. Racja. Kwestia skrótów myślowych. Powiem szczerze, że według mnie wielu maszerów dalece przekroczyło, granicę, której przekroczyć nie powinni, a chodzi mi o eksploatację psów i pozbywanie się ich po dwóch sezonach. Oczywiście się zgadzam. Ale gdyby przyjrzeć się psom z linii, o ktorych wspomniałaś, to obawiam się, że odbiegałyby od wzorca (opracowywanego nota bene również w oparciu o doświadczenia i wyliczenia amerykańskich zaprzęgowców) przynajmniej tak samo (brak szaty, zapadnięte klatki piersiowe, zbyt duży wzrost, brak stopów itp.). Jeśli chodzi o mnie.. To oczywiście moja prywatna opinia, to psy z linii Northome, Alaskan’s Anadyr itp. odbiegają w takim samym stopniu od wzorca jak Blaquejack, Shapali i Rockland. Nawet widzę w nich te przewagę, że mają lepsze predyspozycje do pracy. I na odwrót , mocny, słabo kątowany, z masywna głową pies z linii typowo wystawowej jest dla mnie tyle samo warty eksterierowo co 70cm psy z linii Zero :) Ekstrema są zawsze tak samo , mało warte.. Taka moja prywatna opinia :) Ja wierze, że wzorzec jest na tyle luźnym „pojęciem”, że można go interpretować w różny sposób (chodzi mi o masę psa czy długość łap, bo wiadomo, że reszta jest zawsze taka sama). Nie mam nic przeciw temu, że w skandynawii uważa się za wzorcowego lżejszego psa a w USA dość mocnego. Dla mnie oba są doskonałe. Byle zachowywano umiar. Jeśli mówimy o czymś co ma 78 chromosomów i służy do biegania to ja się z tego tematu wypisuję w takim razie, bo nie dotyczy on rasy, która mnie interesuje. Cały czas pisze o liniach użytkowych typu Northome, Alaskan’s Anadyr, North Wapiti czy pseudo użytkowych typu Chuchinka (bo one nadal eksterierowo przypominają Husky) a nie o Zerach jakie hoduje M. Surówka. Dla mnie również 70cm SH wyglądający jak AH nie należy do rasy.
peppermint Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 No, poczekaj.... Zerkam teraz pod stół i widzę, że ... śpią Na nieszczęśliwe bynajmniej nie wyglądają- dwa dni "pudrowania" dostarczyły im tyle emocji, że mam je z głowy jeszcze pewnie przez jutrzejszy dzień Fakt, że jedna na pięc hodowli Husky robi z psami coś ponad jeżdzenie na wystawy, nie oznacza, że Husky nie staja się powoli maskotka. Kiedyś na nasze forum przyszedł chłopak , prosił o pomoc w znalezieniu hodowli , chciał Husky do trenowania. Zadzwonił do kilku, prominentnych hodowli i w większości usłyszał, że oni-nie-hodują-Husky-do-biegania. Jasne, że nasze żale są adresowane do złych osób. A może inaczej - nie Ci, co powinni, podejmują dyskusje. Ci, którzy wyrządzają największe zło rasie, siedzą w swoich kanciapach i obmyslaja kolejne skojarzenia.. I robią swoje. Być może ta dyskusja to kolejny wyraz bezradności. Dlatego podpisuje się pod wnioskiem zakończenia jej ;) pozdrawiam wszystkich
---------- Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 HUSKYTEAM napisał(a):Cięgle mylisz pojęcia. Bieganie i ogólne rozbrykanie psa ma się nijak do PRACY psa w zaprzęgu. Naprawdę wierz mi, że NIC nie znaczy to, czy pies jest nerowy i czy jest bardzo żywiołowy na codzień w stosunku do tego, jak pracuje na dystansie z ładunkiem. Kiedy już nie jest zajarany, kiedy już emocje opadły, kiedy jest 25 km w łapach, kiedy śnieg się robi kopny i kiedy obciążenie wydaje się coraz większe... Gwarantuje Ci, że Reina lepiej by się sprawdziła w moim zaprzęgu niż Laredo, który po początkowej euforii ledwo by się toczył. Reina może i spokojnie, ale miarowo pracowała bez większej zadyszki z tempem innych psów. Uwierz mi, że sprawdzaliśmy kilka psów w różnym typie i żaden nie dał rady już po 2-3 dniach treningów. Mimo, że pierwszego dnia spisywał się super nawet na 5-8 km. Jacku, moje psy biegaja troche dalsze odleglosci, niz 100 m po starcie, wiec moge cos powiedziec o tym jak ktory biega. Laredo bardzo szybko przechodzi w klus i w caly dystans przebiega w rownym tempie. Jego ruch jest bardzo wydajny, biegnie miarowo i spokojnie, podczas gdy Reina przechodzi kolejno z klusu w galop i z powrotem, bo za nim nie nadaza. Ale to juz kwestia jej wadliwej budowy. Ja zwracam rowniez uwage na to, ktora linka jest napieta i kto nie zwalnia jak czuje opor, bo to jest moim zdaniem pewnym wyznacznikiem woli pracy.
---------- Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 NigdyNigdy napisał(a): Widzisz, bo piszesz o zupełnie róznych przypadkach. My mówimy wyłączie o psach, którą mają wolę do ciągnięcia- tę genetyczną. Jeśli psy są leniuchami (a z takimi też pracowałam) to zupełnie inna bajka- takie chętnie eliminowałabym z hodowli. My mówimy o psach, które instynkt pracy mają. Pytanie tylko, czy chcemy go rozbudzać, czy pozostawić uśpionym (co nie zmienia faktu, że występuje i może być w każdej chwili "użyty"). Ale jak wyeliminowac te leniuchy, jesli psy nie sa trenowane chocby rekreacyjnie? Jak stwierdzic, ze ten instynkt jednak w nich drzemie?
HUSKYTEAM Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 Jednakżde to właśnie z linii Choco bardzo częste były przypadki, kiedy niewytrenowany pies bez kondycji upada ze zmęczenia, ale chwilę potem podrywa się i chce biec dalej. Sama Choco, biegnąc już w wieku emerytalnym w zaprzęgu sześciopsim upadła ze zmęczenia na kilkadziesiąt metrów od "mety", a kiedy tata chciał ją wypiąć, żebym na spokojnie ją doprowadziła do stake-out'u, wyrwała, jak szalona. Czegoś takiego dawno nie słyszałem. Ręce mi opadły. Totalnie. Powiedz mi, kto wpada na pomysł podpinania niewytrenowanego psa do 6 psów? Kto doprowadza do stanu, w którym pies pada z przemęczenia? Zastanów się - to żadna wola walki, tylko strach przed wszystkim co otacza psa w sytuacji zagrożenia życia, bo tak się czuje, jak omdlewa a zaprzęg go wlecze za sobą. Jeżeli ktoś by przypiął temu "maszerowi" linkę do szyi i zaczął ciągnąć za samochodem, który poruszał by się tempem wytrenowanego maratończyka (20 km/h), to po ilu metrach tamtem by padł? To żadne zmęczenie, tylko przegrzanie psa i zadyszka wywołana szybkim biegiem, do którego nie jest przyzwyczajony. Jeżeli maszer nie potrafi ocenić, że którymś psem w zaprzęgu jest coś nie tak (a jest kilka symptomów bardzo wyraźnych, pozwalających określić stan i nastawienie psychiczne każdego osobnika i wcale nie jest nim napięcie linki, bo mądre psy potrafią odpoczywać podczas biegu), to znaczy, że nie panuje nad swoimi zwierzętami. Zadzwonił do kilku, prominentnych hodowli i w większości usłyszał, że oni-nie-hodują-Husky-do-biegania. Moim zdaniem dobrze, że hodowcy się przyznają, że hodują typ nienadający się do osiągania znaczących rezultatów w zawodach. Nie jest to bynajmniej troska o "klienta", ale czysty rachunek ekonomiczny: po co sprzedawać psa oszołomowi na zawody czy treningi, skoro kupi go może jakiś człowiek, który będzie psa woził po wystawach i promował przydomek i hodowlę?
ewaka Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 Nie będę dorzucała swoich 3 groszy, to nie ma sensu. Mozna odgrzebać conajmniej pięc takich dyskusji. Jakiekolwiek HUSKY się hoduje - dla nas wszystkich - nasze sa zawsze najpiękniejsze. Ale zgodze się z Basią i innymi - uważam, że nie ma miejsca dla hodowców, którzy oficjalnie głoszą, że husky nie jest psem zaprzęgowym - a nie zapomnę tego nigdy jednej z "czołowych" hodowli, którą uslyszałam na jednej z wystaw. I nie było to niestety, stwierdzenie, typu "moje-nie-biegające"... Drogi hodowli obu typów rozeszly się już tak bardzo, ze "szczur" nigdy nie zdobedzie u nas championatu, a "miś" nigdy nie wygra na wyścigach (chyba, ze szczury nie przyjadą). Ale to ciągle jest HUSKY, i nie liczenie się z jego historią, charakterem rasy i pierwotnym instynktem to czysta ignorancja. Sla jednych to - lepszy, dla drugich - gorszy, domowy czy podwórzowy, ale jednak to pies zaprzegowy. Jolka11, pisala, ze uzytków u nas na wysatwach nie bedzie jeszcze dlugo. Nieprawda, od półtora roku w każdym kraju agenda FCI moze wprowadzić klasę użytkową dla psów zaprzęgowych. TO czy będzie - zależy od samego ZK i hodowców w nim zrzeszonych. Jak nie będą naciskać, to jej po porstu nie będzie. ZAINTERESOWANYM MOGĘ TYLKO POLECIĆ, ZE W NASTEPNYM BIULETYNIE KLUBU MALAMUTA, BĘDZIE OBSZERNY TEKST POŚWIĘCONY CERTYFIKATOM UŻYTKOWOŚCI PRZYZNAWANYM PRZEZ KLUBY DWA KLUBY RAS (KLUB SYBERIAN HUSKY ORAZ KLUB HODOWCÓW PSÓW RAS PÓŁNOCNYCH), ZRZESZAJĄCYCH HODOWCÓW PSÓW ZAPRZEGOWYCH W NIEMCZECH. JEDEN Z NICH JEST NA TYLE PRĘŻNY i DUZY, ŻE MOZE RZĄDZIC SIĘ SWOIMI PRAWAMI, I NIE POTRZEBUJE KLASY UZYTKOWEJ, BO WG. NICH KAŻDY HUSKY JEST PSEM PRACUJĄCYM, A HODUJĄC W NIM HUSKY TRZEBA MIEC CERTYFIKATY UZYTKOWOSCI, DRUGI - STOSUJE CERTYFIKATY OPCJONALNIE (ZALECA, ALE NIE NAKAZUJE) I JEGO HODOWCY MOGA KORZYSTAĆ Z KLASY UZYTKOWEJ. pozdrawiam wszystkich PUCHATYCH I CHUDYCH.
NigdyNigdy Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 [quote name='ReiMar']Ale jak wyeliminowac te leniuchy, jesli psy nie sa trenowane chocby rekreacyjnie? Jak stwierdzic, ze ten instynkt jednak w nich drzemie? Na przykład, biorąc psa, który w zaprzęgu biegał lub biega i wie, co w trawie piszczy, a w drugą rękę, psa "testowanego". Wydawaj komendy zaprzęgowcowi i obserwuj, jak zachowuje się pies testowany. Oczywiście kilka metrów to za mało, żeby stwierdzić, czy pies instynkt ma, ale dłuższe obserwacje mogą już cokolwiek sugerować Po prawej pies "testowany": [quote name='HUSKYTEAM']Czegoś takiego dawno nie słyszałem. Ręce mi opadły. Totalnie. Powiedz mi, kto wpada na pomysł podpinania niewytrenowanego psa do 6 psów? Kto doprowadza do stanu, w którym pies pada z przemęczenia? Zastanów się - to żadna wola walki, tylko strach przed wszystkim co otacza psa w sytuacji zagrożenia życia, bo tak się czuje, jak omdlewa a zaprzęg go wlecze za sobą. Powiem Ci, Jacku, że w takim razie, jeszcze nie wiele widziałeś. Nie jesteś w stanie sprawdzić przed każdym biegiem, czy pies w danym dniu i w danych warunkach jest w stanie pobiec tak, jak zwykle. Nie jesteś w stanie przewidzieć, czy wszystko pójdzie tak, jak sobie to matematycznie zaplanowałeś (jakież to proste, prawda? :cool1: ). Dla Twojej wiadomości- mi osobiście dwukrotnie zdarzyło się, że pies biegnący w zaprzęgu biegnąc w GALOPIE (bynajmniej nie ciągnięty, jak to sugerujesz, bo zdarzyło się to i liderowi), nagle odmówił całkowicie współpracy. Nie zwalniał, nie panikował, nie omdlewał, tylko po prostu usiadł. Powodem nie było zapięcie niewytrenowanego psa do zaprzęgu, ale pojawienie się czynnika, z którym w takim natężeniu nie miał do tej pory do czynienia w czasie treningów, a akurat jego organizm okazał się na niego mniej odporny niż innych psów (słońce, kamieniste podłoże). [quote name='HUSKYTEAM']Jeżeli maszer nie potrafi ocenić, że którymś psem w zaprzęgu jest coś nie tak (a jest kilka symptomów bardzo wyraźnych, pozwalających określić stan i nastawienie psychiczne każdego osobnika i wcale nie jest nim napięcie linki, bo mądre psy potrafią odpoczywać podczas biegu), to znaczy, że nie panuje nad swoimi zwierzętami. Osobiście polecam Ci więc pracę z takimi psami, jak TAXCO z Coyoacan. Jacku, nie wiesz wszystkiego, nie znasz wszystkich psów. Nie wszystkie reagują zgodnie z Twoim wyobrażeniem o psach. I bynajmnej nie uważam, żebyśmy mój ojciec czy ja (bo to o nas tu tak ciepło piszesz) nie potrafili rozpoznać czy coś z naszymi psami jest nie tak, jeśli tylko takie objawy się pojawiają. Uwierz mi- na takie czynniki jestem osobiście bardzo wyczulona. [quote name='ewaka']Ale zgodze się z Basią i innymi - uważam, ze nie ma miejsca dla hodowców, którzy oficjalnie głoszą, że husky nie jest psem zaprzęgowym - a nie zapomnę tego nigdy jednej z "czołowych" hodowli, którą uslyszałam na jednej z wystaw. I nie bylo to stwierdzenie, typu "moje-nie-biegające".... To jest faktycznie sprawa kontrowersyjna, bo czegoś takiego najzwyczajniej mówić się nie powinno. Nie chodzi jedynie o to, jakie ktoś ma plany względem przyszłego psa, ale też o to, co się kupuje, czyli co kryje się pod tym złoty papierkiem. A nawet jeśli kupuje się psa na kanapę to w głębi duszy, Husky zawsze pozostanie niezależnym szaleńcm, którego energii upust dać w jakiś sposób trzeba. To rodzi tylko rozczarowanie, które nie rzadko ma dla psa smutne zakończenie.
---------- Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 [quote name='NigdyNigdy']Na przykład, biorąc psa, który w zaprzęgu biegał lub biega i wie, co w trawie piszczy, a w drugą rękę, psa "testowanego". Wydawaj komendy zaprzęgowcowi i obserwuj, jak zachowuje się pies testowany. Oczywiście kilka metrów to za mało, żeby stwierdzić, czy pies instynkt ma, ale dłuższe obserwacje mogą już cokolwiek sugerować Po prawej pies "testowany": W takim tescie moje Reina wypada po prostu swietnie... oczywiscie nie jednorazowo, ale od 3,5 roku niezmiennie. Dlatego nadal sie upieram, ze jedynym miarodajnym testem jest podpiecie psa do zaprzegu.
---------- Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 [quote name='ewaka']Ale zgodze się z Basią i innymi - uważam, ze nie ma miejsca dla hodowców, którzy oficjalnie głoszą, że husky nie jest psem zaprzęgowym - a nie zapomnę tego nigdy jednej z "czołowych" hodowli, którą uslyszałam na jednej z wystaw. I nie bylo to stwierdzenie, typu "moje-nie-biegające"... Ewa, dlaczego nie powiesz co to byl za hodowca i co powiedzial? Stalysmy wtedy obok Ciebie, wiec bez problemu jestesmy w stanie to potwierdzic.
ewaka Posted August 22, 2007 Posted August 22, 2007 [quote name='ReiMar']Ewa, dlaczego nie powiesz co to byl za hodowca i co powiedzial? Stalysmy wtedy obok Ciebie, wiec bez problemu jestesmy w stanie to potwierdzic. Myślę, ze ten hodowca, wie co powiedział, i sądzę, niestety, ze nadal to podtrzymuje. Nie chcę rozpętywać kolejnej burzy, bo nie ma to żadnego sensu, zaraz pojawią się głosy o jakichś układach, spisku. Po co? Słyszało to jeszcze kilka osób, i na pewno przekazały to dalej, zarówno zwolennikom, jak i oponentom tej hodowli. Stwierdziłam fakt, który najbardziej boli, i moim zdaniem jest szkodliwy dla rasy a nawet dla innych, wartościowych hodowców. Dla mnie ta hodowla jest po prostu skreslona, i osobiście jej nie polecam, gdy ludzie przysyłają listy z prośbami o podanie informacji gdzie są szczeniaki. To jedyne co sama mogę zrobić. Wolę podac namiary do takiej, co to mówi, ze "moje-nie-biegające" :) Ale mającej na mysli, i mówiacej uczciwie, ze ma puchatki - psy bardziej do rekreacji - a nie szczury na wyścigi. Prawda jest przeciez taka, ze ludzi najczesciej szukają własnie fajnych puchatków, a zaintersowania bieganiem przychodzi - lub nie - do nich pózniej. Tacy, którzy od poczatku wiedzą, ze szukają szybkiego psa na wyścigi z założenia, raczej nie będą ich szukac na wystawie - to proste.
Recommended Posts