Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

chita napisał(a):
jestem i ja;)przeczytalam watek i bardzo sie ciesze za mała zdrowieje:multi: a o takie rozrabiające cudo ludzie powinni sie bic:loveu::loveu:
gdzies (kilka stron wczesniej ) byla mowa o rodzinie co chcieli Bibi z bratem, nie wypalilo??



Tak byla taka opcja ale sie wycofali:cool3::cool3:moze to i dobrze...tak mialo byc...:multi::multi:mamy inne domki na widoku..:roll::roll:

  • Replies 222
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzisiaj dostalam wzruszajaego maila , jutro jedziemy na wizyte przedadopyjna

Cytat:

"...Witam Pani Alicjo,

Wczoraj dzwoniła Pani z lecznicy do Pani. Nazywam się Monika I.i
wczoraj straciłam przyjaciela. Mam 32 lata, męża Sebastiana 35 lat i
synka Maćka w wieku 10 lat.Mieszkamy w Pruszkowie.
Pewnie ten mail będzie bardzo osobisty za co przepraszam z góry bo się
nie znamy.
Wiem ze mnie Pani na pewno zrozumie bo kocha Pani zwierzęta tak jak my.
Nasz pies był z nami 9 lat i był członkiem naszej rodziny ( czasem się
zastanawiam czy nie najważniejszym ). Dziś jest okropnie trudno o tym
pisać bo chodzimy i płaczemy ( jakoś trudno nam się z tą stratą pogodzić
)Gerdę znalazł mój mąż przed Bożym Narodzeniem 9 lat temu. To była
mroźna zima a ona błąkała się po naszym osiedlu, właściwie to ona
podbiegła do mojego męża i tak już z nami została. Nie było łatwo na
początku bo pies był nieufny i trochę pokręcony :-) ( nie wiemy jaki był
jej los
przed znalezieniem ) Miała wtedy 4 miesiące. Szaleństwo trwało, zrywane
tapety, pogryzione buty, zjedzone majtki :-)i drzwi. Co mogła to
zjadła...choć wiedziała ze źle robi. Czekała jak wrócimy z pracy i jak
cos przeskrobała siadała jak wystawowy piesek podnosząc oczka do góry p
tyt. to nie ja, mnie tu w ogóle nie było to jakiś obcy piesek
narozrabiał.:-) Tak czas płynął nasze dziecko dorastało razem z nią.
Chodząc na spacery jak Maciek odbiegał od nas Gerda zabiegała mu drogę i
przewracała go tak aby nie oddalał się za daleko. Zawsze czuwała nad
jego bezpieczeństwem. Kiedyś straciłam przytomność w domu wychodząc z
kąpieli i Gerda widziała jak mąż mnie ratował - od tamtej pory podczas
mojej kąpieli zawsze przychodziła do łazienki sprawdzić czy sie dobrze
czuję. Miała swój charakterek ... jak nie lubiła naszego syna kolegi to
zawsze na niego warczała - 9 lat i nigdy nie polubiła tego chłopca :-).
Ale byli ludzie którzy nie tylko tak jak my też ją kochali a ona ich.
Nasza sąsiadka Pani Ewa, która ma 3 kotki ( jednego my jej daliśmy jak
znaleźliśmy miauczącego malucha na mrozie). Dziś kot nazywa się Wałek i
jest szczęśliwy. Koledzy męża Tadek i Krzysio ( jej ukochani nr 2 po
moim mężu ). NO i rodzice męża oraz moja mama. I tak czas spędzony z
nami dobiegł końca i nie możemy się z tym pogodzić. Jakieś 3 tygodnie
temu Gerda zaczęła bardzo dużo pić ( nieprawdopodobne ilości ). W sobotę
zauważyliśmy ze ma duży brzuch. Daliśmy jej nospę myśląc że może gazy się
zebrały w brzuch. Ale w niedzielę nic sie nie zmieniło i poszlismy do
weterynarza. Zrobiliśmy szereg badań i okazało się ze jest płyn w jamie
brzusznej i coś z wątrobą. Było ciężko ale walczyliśmy dalej, Gerda też
walczyła... Leczenie tak trudnego schorzenia zaczęło dawać efekty a woda
która była ściągana z brzucha nie nachodziła na nowo. Pies zdrowiał...
Badania krwi potwierdziły poprawę stanu wątroby ale coś się zaczęło
dziać w nerkami. Pies który był już w dobrym stanie zaczął w piatek się
źle czuć i tracić siły. W piatek bylismy rano i wieczorem u weterynarza
na kroplówce z soli fizjologicznej aby płukać nerki. Gerda opadała z sił
nie była w stanie dojść do samochodu o własnych siłach. Sebastian starał
się ją donieść ale ważyła ponad 30 kg i się z nią przewrócił.
Donieśliśmy ją na kurtce do domu. Opadała z sił coraz bardziej. Rosła
gorączka. Od 21 jak wyszliśmy od weterynarza stan jej sie pogarszał z
min na min. ok 24 pojechaliśmy do kliniki na Gagarina. Goraczka 41
stopni,
drgawki Suza nie przytomna. Pan Maciej robił co było można. o 2 w nocy
wróciliśmy do domu a Gerda zmarła w nocy o 3:40. I koniec ...
prawdopodobnie spesa ( powikłanie) jakaś bakteria zaatakowała osłabiony
organizm. Tego nikt nie przewidział a "Suza" tak walczyła. Jak jej stan
się pogarszał to piszczała i płakała dopóki nie położyliśmy się wszyscy
koło niej. Dopiero wtedy się uspokajała...
TO był wyjątkowy przyjaciel.. inteligentny, trochę pokręcony ale kochała
nas a my ją...Dlatego tak nam teraz trudno... Mamy trudność z podjęciem
decyzji czy wziąć jakiegoś pieska bo boimy się ze nie będzie już
drugiego takiego jak Gerda.. Wiemy że każdy pies jak i człowiek jest
inny. Mamy tego świadomość. Nie chcemy kupować psa z chodowli bo jest
tyle zwierząt do przygarnięcia. Mamy trochę wolnego miejsca na miłość
dla nowego psa i miejsce w domu. Wiem ze Pani ratuje pieski i będzie
Pani mogła
nam pomóc. Nie wiem ile trzeba odczekać po śmierci Gerdy aby wziąć
następnego psa - czy trzeba zrobić to jak najszybciej ? W domu jest
pustka mimo ze nas jest 3 to nikt nie drapie pazurkami po podłodze jak
chodzi, nie zagląda do kątów... Jeśli może nam Pani przesłać zdjęcie
BIBI i coś o niej napisać ... to będę wdzięczna.
Przepraszam ze tyle napisałam i ze musi Pani to czytać ale trochę mi
lepiej choć nie umiem opanować łez. Same lecą. Ze śmiercią jest tak ze
tylko czas ją może uleczyć.. jak umarł mój tata miałam 14 lat i wtedy
tego nie wiedziałam. Nigdy się nie zapomina ale wiem ze z czasem jest
trochę lżej..
Przepraszam ze błędy w tym mailu ale nie przeczytam go jeszcze raz aby
je poprawić:-(.
Będę czekała na Pani odpowiedź.. Serdecznie pozdrawiam
Monika......"

Posted

Czytałam z zapartym tchem i wielkim wzruszeniem...wracałam do ostatnich chwil mojej Chapci...najbardziej wiernego i najbardziej wojowniczego maleństwa...mnie przed rozpaczą uratowała Zuzia-małe stworzenie potrzebujące nas! I choć Zuzia rosła i czas mijał...uwierzyłam,że była darem od Chapci i do dzis chodzę do niej by pochwalić się, i Zuzią, i Bercikiem.Do dziś jest moim najwierniejszym psiurą...moją jedyną Chapeczką...Berecikiem:-(...ale przed rozpaczą uratowała mnie mała rozrabiaka Zuzia.

Posted

chita napisał(a):
bardzo szczery i osobisty list:-( wiem co przezywa rodzina, zreszta kazdy wie kto kiedys stracil ukochangeo psa:-( czekamy na wyniki wizyty


Tak , ja tez sie wzruszylam:-(:-( i troche mi glupio, ze umiescilam ale chcialam zebyscie tez przeczytaly. Wiem co przezywaja bo stracilam :loveu:Baxiego 23.XI.08 . Niestety czekalam za dlugo z adopcja, moja rada jak najszybciej bo wtedy mysli sa skierowane na nowy kochany nabytek...ja przez pare miesiecy meczylam sie az maz sie niepokoil...nie moglam spac, wolalam na meksykany Baxi, etc...koszmar..:shake::shake:damy znac jak wizyta przedadopcyja. Ten sam fajny od Gerdy wet, Maciej jest wetem Bibi, bardzo go lubie..:loveu::loveu:no i jakby wszystko bylo OK to mam blisko do odwiedzin i robienia fotek..:evil_lol::evil_lol:

Posted

[quote name='coronaaj'].no i jakby wszystko bylo OK to mam blisko do odwiedzin i robienia fotek..:evil_lol::evil_lol:

:diabloti::diabloti::diabloti:a to najwazniejszy argument:diabloti::evil_lol:

Posted

[quote name='coronaaj']Tak , ja tez sie wzruszylam:-(:-( i troche mi glupio, ze umiescilam ale chcialam zebyscie tez przeczytaly. Wiem co przezywaja bo stracilam :loveu:Baxiego 23.XI.08 . Niestety czekalam za dlugo z adopcja, moja rada jak najszybciej bo wtedy mysli sa skierowane na nowy kochany nabytek...ja przez pare miesiecy meczylam sie az maz sie niepokoil...nie moglam spac, wolalam na meksykany Baxi, etc...koszmar..:shake::shake:damy znac jak wizyta przedadopcyja. Ten sam fajny od Gerdy wet, Maciej jest wetem Bibi, bardzo go lubie..:loveu::loveu:no i jakby wszystko bylo OK to mam blisko do odwiedzin i robienia fotek..:evil_lol::evil_lol:

Coronaaj, niech Ci nie bedzie głupio, to bardzo piękny, mądry i bardzo wzruszający, taki "od serca" list.:loveu:Dobrze, że są tacy ludzie :loveu:.
Miałam mokre oczy czytając...:oops:. Każdy, kto doznał kiedyś straty kochanej istoty, wie dlaczego... Ja też tego doświadczyłam, nie ma już naszego kochanego psa i ukochanej kotki. Były takie kochane, takie mądre i takie nam oddane.
One tak krótko, o wiele za krótko żyją :-(:-(

To słodziak Bibi będzie miała fajny domek i to blisko Ciebie :loveu::loveu:.

Posted

Oj tak to prawda..ja stracilam swoja Ciapulike ok 2 miesiecy temu...na szczescie mamy Salmunie-schroniskowa sunię, ktora wymaga bardzo wiele miłości i uwagi..to pozwala mi jakos zyc inaczej bym zwariowala na bank- ja to bym chciala chociaz jeszcze jednego psiaka..zawsze byly dwa w domku, ale moj Tz nie chce o tym sluchac....nie wiem czy kiedys uda mi sie go przekonac...ale bede probowala poki sil..a teraz chco chcialabym byc DT..tylko ze wiem, ze chyba nie nadaje się do tego niestety..watpie, ze umailabym oddac psa potem komukolwiek..i moj TZ tez o tym wie..dlatego nie chce o tym slyszec.....dobrze, ze w przyszlym (moze) DS BIBI oboje Państwo sa jednomyślni...w takim domku Bibi moze poczuc co to raj....czekamy wiec na opis wizyty p.adopcyjnej:loveu::loveu::loveu::loveu:

Posted

Przeczytałam list i rowniez poplakałam się; myslę, ze to będzie dla suni własnie TEN dom.
Kiedy tracimy czworonoga - przyjaciela, członka rodziny - to wlasciwie nigdy nie wiadomo, kiedy jest odpowiedni moment na wzięcie kolejnego.
Serce mówi, ze ten czas zaloby powinien trwac jak najdluzej, ale rozum podpowiada, ze tę pustkę po stracie trzeba zapełnic jak najszybciej.
Parę lat temu stracilam ukochaną jamnisiowatą Teklę. Bylo we mnie tyle zalu i bolu, ze jeszcze w czasie choroby suni mowilam, ze nie będzie innego psa.
Dzisiaj mam 2 sunie i chociaz są zupelnie inne niz Tekla - kocham je równie mocno.
Myslę, ze ten list to najlepsza rekomendacja przyszlego domu.

Posted

Jak sie znajdzie ktos kto zrobi wizyte w Glownie czy Glogowie (kolo Lodzi) to George bedzie mial moze dom. A jak nie to musimy same jechac w weekend ...;( wiec Zamosc bedzie planowany na inny dzien

Posted

Madallena napisał(a):
.....
a niech coronaaj opowie co sie dzisiaj wydarzylo :cool3:


No jest mi smutno zamiast sie cieszyc..:placz::placz:Tak to ten domek wymarzony dla Bibuni..:loveu:Wyobrazcie sobie, ze mialam referencje doktorka Macieja..."dobrzy, przyzwoici ludzie...ratowalem jak moglem..:-(:-("...
Oczywisie ala klinika za...bo ich znali:multi::multi:

Przemili , sympatyczni no same superlatywy:loveu::loveu:; cala rodzinka Monika, Sebastian, maly 10-letni Maciek plus Tata (super tez)...sluchajcie nawet poczestunek byl...no nie mam slow:roll::roll:Psy jednak maja intuicje, Bibunia odrazu wszystkich zaakceptowala, oczywiscie wyobrazcie sobie, ze poznala przyszla Mama Monike juz w klinice, urwala sie z pracy i byla w czasie odrobaczania Bibuni...niesamowite i wzruszjace...:crazyeye::crazyeye:Bibunia wycalowala Monike, nie piszczala nie do wiary...:razz: rowniez bylo
spotkanie z bratem Georgem....ha, ha Bibunia rzucila sie na niego ale on pozniej tez na siostrunie, oczywiscie bawily sie fajnie...

Bibi zaczela wariowac w nowym domku jakby wiedziala, ze tam zostanie, Sebastian nawet zauwazyl, ze kladzie sie na plasko , rozplaszczajac brzuch, wyciaga nogi jak rasowy pies....moze jest ...kto wie...

Panstwo dostali instrukcje (na pismie od dr. Macieja), Startera, lekarstwo, pare pieluch, czyli mala wyprawke ale jeszcze wyprawka sie powiekszy(miseczki, pasta do zebow, witaminy, etc...)

Wyobrazcie soie, ze zanim dojechalam do domu (bylo bardzo pozno) Monika dzwonila czy Bibi ma dostac lekarstwo , a ja oczywiscie zapomnialam powiedziec, ze wieczorkiem nie dostala:mad::mad: niesamowite kochane cioteczki...Oby takih domkow wiecej...

Kochane relacja troche pozniej bo cos explorer mi wysiada...

Posted

Ale wiadomosci przed snem..nie mogę....ja myslalam ze dopiero wszystko w "powijakach" a tu blyskawiczna akcja i to jaka...cudnie..bardzo cudnie...tak moge zasypiac..chyba dzis juz nie wejde na zaden watek:eviltong::loveu:

Posted

[quote name='gonia66']Ale wiadomosci przed snem..nie mogę....ja myslalam ze dopiero wszystko w "powijakach" a tu blyskawiczna akcja i to jaka...cudnie..bardzo cudnie...tak moge zasypiac..chyba dzis juz nie wejde na zaden watek:eviltong::loveu:

Ja tez mialam wczoraj za duzo emojii juz tesknie...
pare zdjec...

Bibi z Georgem i nowa Mamusia Monika (klinika)

URL=http://img196.imageshack.us/i/img2345v.jpg/]




George tez chcialby taka Mame...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...