Ekiana Posted March 12, 2010 Posted March 12, 2010 Bardzo się cieszymy, że zaglądasz. Dziękuję!! Tak, myślę, ze Stasia jest w bardzo dobrej formie. Ale leniuszek z niej straszny. Mam filmiki z ceremonii karmienia, a ostatnio udało nam się nagrać Stasię jak popija z miseczki wodę w pozycji leżącej na boku. Tylko muszę je zgrać (nie są na moim telefonie), wtedy wstawię :) Quote
Pliszka Posted March 12, 2010 Posted March 12, 2010 oj, co się dziwić ;) Wylegiwanie się jest takie przyjemne! Wie Stasieńka co dobre i tyle :) Quote
Ekiana Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Już po operacji. Stasia czuje sie mniej wiecej dobrze. Miała więcej tych guzów niż udało sie wtedy wybadać z zewnątrz. Za 2 tyg. wyniki badan histopatologicznych. Wczoraj byla otumaniona jeszcze jak ja zabralismy, miala mocne leki - jednak na wertepach wstawala i na stojaco jechala. Lekarze mowili, ze był to zabieg dosc rozlegly byl i to jest bardzo bolesne. Pojękiwała po drodze, ale nie az tak bardzo. Na noc tez dostala czopek z pyralginy Nie chciala nic pic, ale zadzwonilam zapytac - to normalne. U duzych psow istnieje ryzyko rozszerzenia zoladka po anastetykach - ostrzegli nas wiec jak by to moglo wygladac, bo to grozne. Ale na szczescie nic takiego nie mialo miejsca. O 3 w nocy jak sie przebudzilam to pojekiwala z bolu, kiedy ja glaskalam to troche sie uspakajala, pic tez nic nie chciala w ogóle. No,ale balam sie dawac jej czopka bo zalecone bylo co 12 godzin, a rano mielismy jechac do lekarza, wiec nie wiedzialam co jej podadza i zeby nie bylo kolizji z jakimis innymi lekami. Rano tez jeczala, ale kiedy wychodzila na spacerki to chetnie, z rana to nawet musialam ja powstrzymac bo sie chciala tarzac w sniegu (jak wiemy, ona to uwielbia). Była mimo bolu bardziej ozywiona i pozytywniej nastawiona do zycia, nie taka smutna jak wczoraj. Ale wczoraj mowiono nam, ze to tak bedzie po tych lekach. Dziś chętnie wskoczyla prawie samodzielnie do samochodu - a zupelnie samodzielnie z niego za kazdym razem wyskakuje. Czyli nie jest zle. Na stole operacyjnym mieli klopot z krzepliwoscia jej krwi, co nie nacieli to bardzo krwawila i dlatego to wszystko trwalo tak dlugo. Ale z rany nic nie siąpi, chociaz mamy to na bieżąco sprawdzać. Antybiotyk w zastrzyku ma co dwa dni, na wieczór dostaliśmy też receptę na tramal w czopkach. A dzis u lekarza dostala zastrzyk przeciwbolowy mocny, tez nieco otumaniajacy, wiec teraz spi. Na razie ma jeszcze weflon. Generalnie już zaczela nieco popijac (jeszcze z samego rana) i celem jest naklonienie jej do malutkich delikatnych posilkow, ale na razie odmawia. Wycięte zostało wszystko włącznie z częściową mastektomią i istnieje wysoka szansa, że będzie dobrze. Chociaż ostatecznie będzie wiadomo za 2 tygodnie, po wynikach badań wycinków. Stasia dopiero niedawno zaczęła odważać się podskakiwać do patyka, a teraz znowu chora. W każdym razie nie jest źle, ale liczę, że będzie lepiej. Trochę chaotycznie piszę, ale nie mam głowy teraz do jasnego składania myśli :) Quote
ludwa Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 Bidulka moja kochana. Uściskajcie i wycałujcie ode mnie. DUUUUUŻO buziaków, niech dziewczynka dobrzeje szybciutko. Quote
Ekiana Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Dziękujemy, ucałujemy, uściskamy. Rzeczywiście bidulka, nie śpi, patrzy i mruczy bo boli :( Mimo wszystko na pewno czuje się kochana i zaopiekowana, udało mi się namówić ją na serek topiony i przemyciłam nikłą ilość kawałeczków pedigri z saszetki z acaną. Zawsze coś. Quote
Ekiana Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Stasia z wielką chęcią wyszła na spacer - nawet dala głos przed wyprawą :) Potem całkiem żwawo jak na sytuację z wolna kroczyła, a kiedy weszła na zaśnieżony trawnik zaczęła się usiłować przeciągnąć, ale to zabolało, więc załkała, ale potem szczeknęła jak by nie zadowolona, że tyle śniegu, a ona się nie może wytarzać :) Ogólnie spacer zaliczony zaskakująco pozytywnie. No i w domu nieco apetycik się pojawił. Założyłam jej serwetkę pod bródkę i wykorzystałam jej sentyment do kęsów spluniętych :) Pluła na ściereczkę, a później wspólnymi siłami (albo sama, albo brałam znów na łyżkę) udało się zjeść 1/4 dziennej porcji. Czyli jakiś progres następuje. Zwł., że po posiłku zdecydowanie mniej jęczy, spokojniutko wypoczywa. Nie natarczywie, ale jednak parę razy zainteresowała się swoim "bubu" i chciała polizać. Za każdym razem stawiam jej tam jej maskotkę pieska i mówię jej, że to strażnik :) że on patrzy czy tego nie robi i wszystko mi powie ;) Nie wiem na ile ta argumentacja dociera do Stasi w warstwie merytorycznej - niemniej jednak skutkuje :) Quote
ludwa Posted March 17, 2010 Author Posted March 17, 2010 Ja tu postuluję, żeby Stasola nie straszyć psiową maskotką. Jak to to tak;)???!!! A może ona z głodu buczy;) Quote
Bjuta Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Uściski dla Stacyjki! Niech zdrowieje szybko! Quote
Ekiana Posted March 18, 2010 Posted March 18, 2010 Dziękujemy za wsparcie i kciuki - naprawdę przydają się i są tego efekty bo dziś Stasia wstała w zdecydowanie dobrym nastroju i nawet wyszła na przedpokój czekać na wyjście :) Już szczeka (no może jeszcze nie ze stasiową mocą, ale prawie). Wczoraj nas bardzo zaskoczyła bo zrobiła kupkę - fakt, że o 21 dostała czopek z tramalu, a o 22 był ten spacerek, ale jednak mieliśmy miłą niespodziankę :) Dziś też kupka była. Lekarz nam mówił, że może i trzy dni nie być - zatem cieszę się, ze Stasi lżej. Nadal jest na lekach przeciwbólowych, ale już nie jęczy i nie mruczy z bólu. Dziś pierwszy raz od operacji zauważyłam, że miała sen, w którym chyba biegała :) Stasiowe siły wracają, ale leń jaki był taki jest, a nawet chyba większy. Je połowę swoich dziennych porcji, staram się ja namawiać jak mogę, ale dobre i to. Je tylko z łyżki, tylko na leżąco, a dziś to nawet jej się głowy nie chciało za bardzo podnosić :) Weflon już ściągnięty. Quote
idusiek Posted March 18, 2010 Posted March 18, 2010 dobrze będzie ! najgorszy czas już minał ,teraz będzie tylko lepiej;) Quote
Ekiana Posted March 18, 2010 Posted March 18, 2010 ludwa napisał(a):Ja tu postuluję, żeby Stasola nie straszyć psiową maskotką. Jak to to tak;)???!!! A może ona z głodu buczy;) Nie, raczej z bólu buczała bo wiesz, że jej jedzenie obojętnym jest. Od kiedy zaczęła dostawać Tramal zdecydowanie polepszył jej się i nastrój i apetyt. Ale nadal je tylko połowę dziennej racji. Może jutro uda mi się jej wsunąć więcej. Dziś już w ogóle nie mruczała, a nawet sama zagajałą żeby ją wyprowadzić. Rzeczywiście z każdym dniem jest lepiej. Piesek-Strażnik jednak być musi bo co jakiś czas Stasię coś interesuje pod fartuszkiem. Ale głównie piesek leży na straży jej spokojnego snu. Quote
ludwa Posted March 18, 2010 Author Posted March 18, 2010 Stasiek twarda sztuka jest:) Szybko dochodzi do siebie, to dzielna dziewczynka Quote
Ekiana Posted April 1, 2010 Posted April 1, 2010 Dzielna, dzielna. Samochodem uwielbia wprost jeździć. Na spacerach obwąchuje nawet cudze sprawdzając czy to nie jej :) Poza tym byłyśmy już zna zdjęciu szwów. Było ich mnóstwo i bez przesady można powiedzieć, że ponad 200. Dzielnie zniosła dłubanie i rozsupływanie. Nie wyobrażam sobie aby moja poprzednia suczka - trzy razy mniejsza, wykazała tak stoicki spokój. W jej przypadku potrzeba było dwóch osób plus weterynarza aby można było obciąć pazurki :) Stasia była przeszczęśliwa jak już było po wszystkim. Merdała ogonem jak wyszła z gabinetu, chciało jej się hasać :) No nic dziwnego, z 20 minut musiała leżeć plackiem to na jednym to na drugim boku i na pewno ją bolała ta ingerencja. Dostała nowy fartuszek aby ochronić rozdłubane miejsca. Czuje się w nim dobrze. Ogólnie, poza grymaszeniem przy jedzeniu wszystko jest w porządku. Wyników badania histopatologicznego jeszcze nie ma. A tu kilka fotek. Dziś jedziemy na święta, więc chciałam wsadzić tą paczkę bo na pewno będzie następna - świąteczna. Stasia jeszcze nie wie jaka przyjemność ją czeka. Cały dzień w samochodzie!! :):) Quote
ludwa Posted April 1, 2010 Author Posted April 1, 2010 Słodki nochl do cmokania:) Ja bardzo proszę wycmokać pannicę ode mnie:) I kiełbachy wielkanocne dużo dać:) Wam także życzę spokojnych i rodzinnych świąt:) Quote
Ekiana Posted April 1, 2010 Posted April 1, 2010 Wycmokamy, wyprzytulamy. Kiełbasa będzie. Ciekawe czy Stasi szlachetny język ją zaakceptuje :) Ale jak nie, to dam jej świąteczną kanapkę z serkiem topionym - to praktycznie niemal zawsze działa na nią :) Po operacji tym właśnie udało mi się rozbudzić jej wątły apetycik. Ale musi być duuużo serka :) Quote
Ekiana Posted April 21, 2010 Posted April 21, 2010 ojoj, faktycznie :) sporo się ostatnio działo:) Postaramy się nadrobić to w niedługim czasie:) Quote
ludwa Posted April 21, 2010 Author Posted April 21, 2010 no, ja jestem ciekawa jak wyniki histopatologii Quote
Ekiana Posted May 10, 2010 Posted May 10, 2010 Tak, cisza :( To dlatego, ze wielkimi gniotącymi czas krokami zbliża się sesja. Rozmawiałam z doktorem Jagielskim telefonicznie na temat wyników histopatologicznych. Powiedział, że wynik wykazał iż był to rak złośliwy w stopniu średnim :/ Ale rozwój sytuacji zależy od wielu czynników, że trzeba to monitorować i sprawdzać, w jego ocenie określałby tą sytuację jako plus-minus. Cokolwiek to znaczy ... :) Z tego co ja zrozumiałam, to zależy od kondycji psa, zdrowego żywienia i monitorowania ew. wystąpień przerzutów, węzłów chłonnych i badań profilaktycznych co jakiś czas. Niemniej jednak konieczna jest wizyta u onkologa. Ale jeszcze nie nie byłam z powodu splotu kilku okoliczności. W tym tygodniu planuję zadzwonić i umówić się do lekarza. Tylko nie wiem czy do Jagielskiego czy do tego Domaniewskiego, który Stasię badał przed operacją. Jagielski mówił, że powinien zbadać ten co wcześniej - ale może był taktowny po prostu i nie chciał naganiać do siebie? W między czasie Stasia tez miała zatrucie chyba po zjedzeniu zakażonej trawki. Generalnie objawiło się to totalnie wodnistym rozwolnieniem. Ale to super pies - naprawdę byliśmy pod wrażeniem - sama dawała i to naprawdę wyraziste znaki, że chce zostać wyprowadzona. Nie miałabym jej za złe jak by się nie wyrobiła w domu, ale Stasia nie popuściła ani kropelki :) Właściwie to myślałam, żeby jej jakiś może węgiel kupić w aptece czy coś - ale ponieważ nie lubię tak na własną rękę, a weterynarza mam obok domu to zajrzałam tam. Panie mi powiedziały co podejrzewają i Stasia dostawała przez 2 dni zastrzyki i później już w tabletkach antybiotyki i probiotyki. Trochę mi było nie fajnie z tego powodu, że 3 tygodnie raptem wcześniej skończyła brać leki po operacji, a tu znowu. Ale cóż - widać taka była potrzeba. Ale biegunka ustąpiła niemal natychmiastowo już po pierwszym zastrzyku. Stasia była podczas tej kuracji na diecie - gotowane białe mięsko, ryż i warzywka. Ona to bardzo lubi :) i myślałam, że jeszcze bardziej będzie się wzdragała przed suchą karmą. Ale nie - powrót był tak zaskakujący, że aż byliśmy w szoku :) Stasia sama jadła :) Sama!! Jak duża dziewczynka :) !! (oczywiście hossa trwała ze 2 dni tylko :)) Poza tym Staśka jest rozpieszczona jak dziadowski bicz :) Je na leżąco na swoim łóziu, z rączki. Raz chce, a raz nie - standard :) Ostatnio zastanawiałam się czym jej uciekawić to jedzenie bo różne polewki z pedigree i kiteketa już się znudziły, więc ugotowałam jej rosołek na warzywach na mielonej wołowinie. Mięso oddzielilam, a rosół po zebraniu i wyrzuceniu tłuszczu razem z warzywami zmiksowałam a'la sosik. To ten sos warzywny wchłonęła niemalże - a karma czy mięsko już obojętne jej było :) Ale fakt, że ja chyba przesadzam z tym jedzeniem ponieważ jak Stasia nie zje jakiegoś posiłku czy nawet dwóch to później już je bez szemrania większego. Psy ogólnie tak mają. Tylko ja się tak boję tej babeszjozy i ogólnie bardzo chcę aby rekonwalescencja po operacji przebiegała jak najlepiej, ze chciałabym i stajemy na rzęsach aby nie traciła żadnego posiłku. No i jestem taka rozdarta bo z jednej strony nie chcę jej zamęczać tym jedzeniem żeby nie miała traumy, a z drugiej chcę żeby zjadła i to mnie stresuje kiedy odmawia, chociaż rozmawiałam i z ludźmi i z weterynarzami, że to normalne i nie ma się co martwić. Mika była wielkim łasuchem (poprzednia suczka), więc nie jestem oswojona z psem-niejadkiem :) Poza tym Stasia czuje się bardzo dobrze, skacze do patyka, a ostatnio namówiłam ją na wejście do rzeczki i nawet jej się to podobało. Fakt, ze tego dnia było bardzo gorąco, a tam gdzie weszła bardzo płytko. Nie wiem czy odważyłaby się popływać, ale w którymś momencie na pewno wezmę ją na taką wyprawę abym sama mogła wejść do wody żeby się nie bała. Czuję, że takie pływanie było by dla niej świetną gimnastyką i dodało by jej wiary w swoje możliwości. Przed operacją wskakiwała na ławkę, a teraz się boi. Jak skacze do patyka to staram się jej wsadzić go do mordki aby miała poczucie sukcesu. Ze dwa razy kiedy doskakiwała nie dałam jej tych forów i się na 3 dni zniechęciła i nie chciała bawić :) Nie wiem czemu ale od czasu do czasu jest hałas a'la petardy i Stasia strasznie się boi, szuka miejsc i wszelkich dziur aby się skryć. MY się staramy wtedy zachowywać normalnie, spokojnie i raczej nie pocieszać - wedle wskazówek :) Na razie nie robiłam nowych zdjęć, ale zaręczam, że lubi spać jak lubiła, słodko pochrapując przy tym. Po karmieniu Stasia czeka aż się jej poda piciu piciu :) A była jeszcze taka sytuacja, że zabraliśmy ją na grilla podczas długiego weekendu. Kocyk, trawka. Stasia leżała, lub tarzała się nieopodal. Czasem jakieś pieski mijały ją ale gdzieś dalej z właścicielami. Po standardowych przywitaniach pieski wracały do siebie i Stasia tez na swoje stanowisko obok nas. Natomiast przyszedł chyba pies-wiejski włóczęga i zjadł to co Stasia nie chciała i leżało w trawce, dodatkowo był nią bardzo zainteresowany. Stasia po zakończeniu powitania weszła i ułożyła się największym swoim gabarytem na kocu i pilnowała naszego stada pokazując kto tu rządzi. Piesek zaczepiał, dokazywał, chciał trochę na nią wskoczyć w celach nieżądnych a Stasia niby nic,ale jak się na raz nie odwróci i pokaże kiełki !! :) Aż się wystraszyliśmy takie to było nagłe :) Ale to było ostrzegawcze nie jakieś rzucenie się na tego psa. Nawet nie wstała tylko się szybko odwróciła i zamanifestowała zęby szeryfa :) To ogólnie było zabawne. Ufam Stasi bardzo i już ją poznałam żeby wiedzieć, ze jest bardzo zrównoważona. Właściwie to się cieszę, że zna różne formy komunikacji międzypieskowej a mimo to umie trzymać nerwy na wodzy i jest bezpiecznie zawsze. Stasia to super pies, a Łukasz mówi, że w poprzednim życiu na pewno była księżniczką - a ja myślę, że dla nas też nią jest :) Quote
ludwa Posted May 10, 2010 Author Posted May 10, 2010 :) Z petardami nie wygracie. Tak ma i trzeba uważać. Jeśli chodzi o konsultację onkolog. zawsze lepiej skonsultować z dwoma lekarzami, dwie opinie. Jak rozbieżne, to trzeba dalej konsultować:) A że Stasia jest wyjątkowa, zrównoważona i w ogóle, to wiem. Skoro nawet treserka to potwierdziła....;) To taki psi anioł:) Quote
Ekiana Posted May 10, 2010 Posted May 10, 2010 Dobrze to ujęłaś - naprawdę psi anioł. Super że na siebie trafiłyśmy. Czyli myślisz, ze lepiej do Jagielskiego się zapisać? Quote
ludwa Posted May 10, 2010 Author Posted May 10, 2010 :) Najlepiej to do obu:) ale skoro Jagielski widział wyniki, to może do tego, który widział to pierwotnie i poprosić go, żeby jeszcze z Jagielskim skonsultował:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.