ludwa Posted December 31, 2009 Author Posted December 31, 2009 No to odwagi życzę:) I szczęścia dla Was wszystkich w Nowym Roku Quote
Ekiana Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Stasia szuka azylu. To tu to tam... Biedna. Dobrze, że Sylwester tylko raz w roku. Następnym razem przygotujemy się bardziej do tego okresu. Mam na myśli ćwiczenia behawioralne. Leki lekami, ale myślę, że warto wzmocnić jej poczucie własnej wartości. Quote
Ekiana Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Włączyłam też muzykę i pozamykałam okna. Tyle o ile działa, że bardziej leży niż się miota po kątach. Quote
Ekiana Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 Dziękujemy - życzenia odwagi Stasi się naprawdę przydadzą. Niebawem znów podam jej wieczorną porcję tableteczki. Quote
idusiek Posted December 31, 2009 Posted December 31, 2009 moja Tina tey pryezwa ogromny strew, pamietaj ,zeby jej nie pocieszać, bo to działa na odwrót. Udajemy ze sie nic nie dzieje i koniec. Okna zasłonięte i zamknięte, muzyka włączona i pełen relaks. Quote
Ekiana Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Uff, my już w domu - tzn. w Warszawie. Mały przegląd wspomnień... :) A tu pańcia chciała sfotografować kontrast "gładki-szorstki", a Stasia pomagała :) Stasia potrzebuje przestrzeni aby się wyspać :) Oddawałam jej kanapę. My na krzesełkach - Stasia na tapczaniku :) Quote
Pliszka Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Cudna jest! :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: Quote
Ekiana Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Stasia odzyskuje kondycję psychiczną :) Jeszcze wieczorami protestuje przed wyjściem na spacer bo coś strzeli od czasu do czasu,ale jest o wiele wiele inaczej niż było w Legnicy. Po fakcie niestety się dowiedziałam (z telewizji), że zwierzęta potrafią i do 48h wytrzymać bez wychodzenia na dwór i wypróżniania się w okresie fajerwerkowym. My staraliśmy się ją jednak wyprowadzać. Było to straszne. Nie jestem zwolenniczką zmuszania,ale bałam się o Stasi zdrowie bo jadła normalnie i normalne porcje - a w tv. była mowa o zwierzętach, które nic w tym czasie nei jedzą i mało piją - to powiedzmy, że być może są w stanie wytrzymać. Jednak w jakoś słabo w to wierzę, ale bywają zawsze ewenementy. Okres świąt i okołosylwestrowy dla nas wszystkich był bez przesady koszmarny, wszystko kręciło się wokół Stasi i tego czy spacer będzie czy nie, czy zrobi coś na nim czy nie, czy będziemy musieli jechać z nią gdzieś, czy wyjdzie z samochodu, czy zejdzie po schodach czy trzeba znieść. O tyle ciekawe jest to, że jak już się znalazła na śnieżku to z chęcią się czasem w nim wytarzała, przebiegła (zwl. na wsi gdzie zdarzyło nam się ją zawozić na spacer) strach się bać gdybyśmy tego samochodu nie mieli. Oczywiście Stasia towarzyszyła nam na Sylwestra. Mimo, że miejsce spotkania było kilka bloków dalej to przejechaliśmy się z nią jeszcze po wioskach żeby się zrelaksowała w samochodzie i chętniej z niego wyszła. Oczywiście z pomocą. Później, po skończonej imprezie Stasia nie chciała wyjść z cudzego domu :) My na zewnątrz, ślisko jak ch..., schody do domu oblodzone i co zrobić? Łukasz zniósł Stasię, a ona potem chętnie przeszła się na kilkumetrowy spacerek, zrobiła co trzeba i nawet się jak by uśmiechnęła :) Samo spotkanie sylwestrowe odbywało się w dzielnicy domków jednorodzinnych i nie było tak słychać wystrzałów, a grube mury tłumiły dźwięki. Dodatkowym atutem był wśród gości weterynarz!! :):) Po konsultacji dałam jej dwie pigułki ziołowego lekarstwa i Stasia głównie spała pod rododendronem :) Quote
Pliszka Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Hi hi, czyli Stasia robiła w Sylwestra to, co lubi najbardziej, czyli drzemała :) Quote
Ekiana Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Może i cudna, ale cwaniara chyba zdaje sobie z tego sprawę bo swoimi oczkami i minkami potrafi wszystko od nas wycyganić :) Potrafi tez ostro dać w kość :) Chociaż i tak wole te atrakcje niż gdybym miała się borykać z jej agresją. Tu zdjęcia z Nowego Roku - Stasia wielce nieszczęśliwa nie chce iść na spacer. Ja się w ogóle czasem zastanawiam czy nie mam psa z depresją bo mi tyle siostra nagadała, że Stasia taka smutna... W Warszawie bywa weselsza, a mnie się wydaje, że być może Stasia ma taki temperament. Ona sama podchodzi i zaczepia aby ją pogłaskać, pogada sobie czasem, poszczeka jak zje coś smacznego. Na pewno coś nie tak robiliśmy, może trzeba było jej nie zmuszać do wyjścia... i to zapinanie na smycz kiedy coś strzeliło też chyba jej się zaczęło źle kojarzyć, albo dokarmianie smakołykami kiedy Łukasz ją niósł na trawnik - żeby się relaksowała...? Kuba błędów. Teraz jestem o kilka przemyśleń mądrzejsza, wtedy desperacja, błądzenie, wypróbowywanie wszystkiego dosłownie. Bez takiej jednej małej rzeczy - na którą dziś np. wpadłam... Linka trenerska!! Niestety jej nie wzięłam z Warszawy i nie wpadłam na to aby kupić - toż to grosze kosztuje - pies jest pod kontrolą, ale o tym nie wie bo ma z 10 metrów wolności. Stasia i tak na dalej nie odchodziła i nie na tyle szybko aby nie przydepnąć linki w razie czego. Dziś Stasia była na lince i rewelacyjnie było. Miałam taki komfort psychiczny jakiego dawno nie miałam. Zaczęłam czytać o szkoleniach dla psów towarzyszących i tam gdzieś wśród postów ktoś o tym napisał co należy zrobić kiedy pies nie przychodzi na zawołanie. Stasia właśnie nie przychodzi grzecznie na zawołanie. Tzn. obejrzy się, słyszy, rozumie,ale sama decyduje kiedy i czy chce przyjść czy nie. Sama decyduje kiedy idzie pięknie przy nodze (głównie tak robi najczęściej), a kiedy zupełnie ma w nosie nasz wspólny kierunek i sama sobie sterem (wtedy jak chce iść do domu to ma mnie w poważaniu) :) Ale nie jest tak że ucieka, nie - odchodzi na sporą odległość lub staje i wzrokiem hipnotyzuje żeby iść w jej kierunku. A jak olewa mnie centralnie to i tak zawsze gdzieś czeka i obczaja czy idę :) Również w domu rozważa i ocenia czy opłaca jej się przyjsć na zawołanie czy nie :) Zazwyczaj nie. :) Sama sobie jestem winna - skoro naszej Stasi Śpiącej Królewnie Częstoziewnej przynosiłam jedzonko do łóżeczka, wodę do łóżeczka... Masakra... Rozwydrzyłam panienkę i tyle. :):) Ale w Legnicy to wszyscy byliśmy tak zdesperowani, że dosłownie chciało by się wołać "Supernaniu na pomoc!!!" Dodatkowo tym wszystkim byłam głownie obciążona ja, ponieważ Stasia z nikim innym nie chciała wychodzić. Początkowo jeszcze jako tako z niemężem, ale później jej się odwidziało, a że spełniamy z założenia jej żądania to przechlapałam sprawę na całej linii. Stasia nie chce jeść? Dostanie coś lepszego. Zje parę razy, ale później już nudne. Po wywarze z pasztetu pojawiły się saszetki Pegigree, po nich już zupełnie pełnoprawne mięsko. Kupiłam półtora kilo surowej szynki, niecały kilogram wędzonego chudego boczusia, po pół kilo żołądkow, wątróbki i serduszek, to wszystko ugotowaliśmy z warzywami. Niestety niemąż wylał wodę - a szkoda bo była by fajną zalewą. Tak więc Stasi ostało się samo mięsko, które Łukasz ładnie oczywiście pokroił. Mieszaliśmy jej coś takiego pół na pół z karmą - Royal dla owczarków niemieckich (oczywiście sama ta karma blee ;) ). Ale za pierwszym razem kiedy Stasia dostała tą miksturę to pierwszy raz w życiu widziałam jak Stasia się rzuca na jedzenie i mało nie zje miski ;) i dokładnie ją wylizała :) (normalnie tego nie robi lub rzadko:)) Oczywiście po kilku dniach nudne :) Ale już był Nowy Rok i w sobotę podróżowaliśmy, wiec Stasia się przegłodziła (tzn. jadła mało). Postanowiłam być konsekwentna - miska 15 minut i nie do łózka. Jak nie je to zabieram. Na szczęście była na tyle głodna w Warszawie, że nie grymasiła :) O tyle j mogę zrozumieć, że sama byłam niejadkiem i pamiętam, ze podawane jedzenie po prostu rosło mi w gardle i było niesmaczne. Dlatego staram się Stasi dawać to co lubi. Ale skoro wiem, że daję jej porządne posiłki zgodne z jej gustem, a ona nie chce to postanowiłam, że zabieram miskę i nie ma zmiłuj. Tym bardziej, że nie sposób sprostać stale wyrafinowywanemu na bieżąco podniebieniu Stasi :) Głodzik lekki temperuje jej niesubordynację. Dodatkowo wprowadziłam zasadę "nic za darmo". Posiłek dostaje za łapę, za głos, za siad. Niech panna doceni. I naprawdę to działa. Jak zarobi na jedzenie to zjada chętniej. Od razu jak zje zabieram miskę i ją myję żeby wiedziała, że posiłek to szansa, a nie przykry obowiązek. W Warszawie Stasia czuje się o niebo lepiej niż w Legnicy, w obcym domu, w miejscu w którym dodatkowo tak bardzo strzelają. Na całe szczęście z tego domu ma pozytywne skojarzenia i teraz już mniej strzelają, więc boi się tylko na wieczór, ale daje się przekonać do wyjścia. O ile wyjście do samochodu w celu podróży do Warszawy sprawiło nam spory kłopot. Właściwie wyprowadzenie Stasi z mieszkania, o tyle sama jazda była dla Stasi rewelacyjna. A w domku jak to po podroży - zmęczona usadowiła się na wielkiej poduszce (poszewki jej legowiska były w praniu) i poszła spać :) Quote
Ekiana Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Pliszka napisał(a):Hi hi, czyli Stasia robiła w Sylwestra to, co lubi najbardziej, czyli drzemała :) Dokładnie tak :) A ja byłam szczęśliwa, że się to odbywa pod okiem weterynarza :) Quote
Ekiana Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 W Warszawie spacery ze mną są ok. Tu pierwszy długi spacer w moim towarzystwie. Jeszcze się niepewnie rozgląda,ale plus, że się rozgląda, a nie gna do domu, lub stoi jak żona Lota. A tu Stasia trenuje nowe senne pozycje ze swoim starym warszawskim pieseczkiem :) Wnalazła też nową podpórkę na brodę :) Ten pies kiedyś połamie sobie łapy we śnie :):) Jak tak można je wyginać???:) Quote
ludwa Posted January 6, 2010 Author Posted January 6, 2010 Melancholijna dama z niej, rozwydrzona do granic nieprzyzwoitości:) Uprzedam: my już tej reklamacji nie uwzględnimy;) Rozwydrzyliście pannicę, to macie;)))) Fajnie tu wejść dla odprężenia:) Jak tak sobie czytam Towije opisy, to mam wrażenie, że ona ma taki trochę koci charakter: śpi, robi co chce, pozwala na coś w łaskawości swojej i to Wy zabiegacie o jej względy a nie ona o Wasze:) Wychowuje Was sobie jak należy;) Quote
Ekiana Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 ludwa napisał(a):Melancholijna dama z niej, rozwydrzona do granic nieprzyzwoitości:) Uprzedam: my już tej reklamacji nie uwzględnimy;) Rozwydrzyliście pannicę, to macie;)))) Fajnie tu wejść dla odprężenia:) Jak tak sobie czytam Towije opisy, to mam wrażenie, że ona ma taki trochę koci charakter: śpi, robi co chce, pozwala na coś w łaskawości swojej i to Wy zabiegacie o jej względy a nie ona o Wasze:) Wychowuje Was sobie jak należy;) Tak, Łukasz też ją często przyrównuje do kota co ma swój świat. Ja się smieję, że dobrze, że jak kot nie chce spać na telewizorze ;) Nie oddałabym jej za nic, żadne reklamacje nie wchodzą w grę. Stasia jest super kocica. Ale przekupna też jest. Uwielbia smalec ze skwarkami z Krakowskiego Kredensu na chlebku. Właśnie poszła z Łukaszem bardzo grzecznie i chętnie. To pierwszy wieczorny spacer taki chętny. Trauma się może kończy w końcu :) Najpierw ja rozpracowałam Stasię, a później przekazałam tackę z dwiema kromkami ze smalcem - Łukaszowi, który zabrał Stasię na uwodzicielski spacer :) Jak tak myślę, że nasza Stasia ma krakowskie Kredensy (które my też rzecz jasna bardzo lubimy), a inne psy jakieś marne ochłapy ledwo jadalne lub w ogóle nic nie mają, to mi się słabo robi. Ech... Quote
Ekiana Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Stasia wróciła ze spaceru zadowolona, była dłużej niż ostatnio wieczorami - chociaż miała momenty wahania :) Przełamała się i porobiła co trzeba, a nawet więcej. A co do tego, ze podaję jej smalec, to jest to tylko na łapówki. Po prostu to teraz działa. Ale Stasia nie jest zachłanna, połowa tacki wróciła do domu. No i rozmawiałam też z kolegą weterynarzem na temat tych podrobów, które dodałam do mięska bo zastanawiałam się n/t cholesterolu i takich tam ;) Ale w porzadku bo podroby nie dominowały, tylko mięso i to był jednak smaczny dodatek do karmy, a nie baza. Ewa, Ty się relaksujesz czytając (cieszę się z tego) - a ja jak wspominam to Jezu- chce mi się wzdychać ;) Na jednym z pierwszych spacerów poznałam w Legnicy dogomaniaczkę - siostrę Ketuni, która wypowiadała się na wątku Stasi. Bardzo miła niespodzianka, okazało się, że mieszkamy na tym samym osiedlu i to kilka bloków od siebie. Po jakimś czasie udało mi się spotkać i samą Ketunię. Umówiłyśmy się na wspólny spacer wieczorny. Obok tego, że fajnie jest pogadać na wspólne tematy i się poznać, jej lebrador pełen wigoru i energii dobrze działa na Stasię. nawet nie tyle żeby się bawili, ale on rozprasza zestresowany stasiny nastrój. No i nie udało nam się spotkać... To był ten wieczór kiedy woziliśmy Stasię od parkingu na parking :) Quote
ludwa Posted January 6, 2010 Author Posted January 6, 2010 Ech, niestety, dlatego bardzo się cieszę, ze dziewczyna do Was trafiła. Niewiele psów ma takie szczęście choćby w połowie. A że reklamacji nie złożycie, to wiem;), dlatego pozwalam sobie trochę Wam podokuczać;) Quote
Ekiana Posted January 6, 2010 Posted January 6, 2010 Nie ma sprawy, możesz dokuczać :) Doradzasz też mądre rzeczy (np. z dr Jagielskim). Ketunia ma inicjatywę pomocy legnickim zwierzętom ze schroniska, chciałaby uszyć lub kupić legowiska. To są duże koszty, ja bym to jakoś inaczej zorganizowała, jakąś zbiórkę po legnickich instytucjach (mam wlot do kilku sporych) czy coś... Jednak żadna z nas nie była w tym schronie. Chciałam zaproponować abyśmy się tam przejechały samochodem, ale ze względu na problemy ze Stasią nic nie mogło dojść do skutku. A dziś znalazłam takie informacje na stronie: Schronisko w Legnicy jest zakładem komercyjnym, przyjmującym do likwidacji psy z wyłapywania przez hycli w wielu gminach. Szczególny dla tego schroniska był duży przerób i fakt, że działalność tę prowadzi spółka stanowiąca własność gminy (Legnickie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej). • zasięg działania schroniska w Legnicy w 2004 r. • aktualne dane ewidencyjne schroniska Sprowokowana wzajemnymi oskarżeniami pracowników, skrupulatna kontrola przeprowadzona przez Urząd Miejski wykazała, że w 2004 roku schronisko utraciło 77% psów (1.017 na 1.324 przyjętych) i że wyniki dotychczasowych kontroli ze strony Inspekcji Weterynaryjnej nie opierały się ani na dokumentacji schroniska ani na rzeczywistości. Schronisko przyjmowało psy z dziesiątków gmin w cenie 196 zł za 14-dniowy pobyt. W tym czasie psy rasowe i atrakcyjne były sprzedawane a reszta była regularnie uśmiercana (680), padała (29), lub też ich los jest niemożliwy do ustalenia (308). Działalność ta przynosiła spółce zyski. Podstawy prawne działalności takiego zakładu nie nawiązywały nawet czysto formalnie do ustawy o ochronie zwierząt. Miasto Legnica zwarło ze swoją spółką umowę o prowadzenie schroniska, powołując się na wytyczne Ministra Gospodarki Komunalnej z 1961 roku, które nakazywały uśmiercanie zwierząt po 14 dniach. W sierpniu 2006 r. rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Legnicy proces o przestępstwo nieuzasadnionego uśmiercania zwierząt przeciwko kierownikowi schroniska i lekarzowi weterynarii – bezpośrednim wykonawcom pomysłu na dochodową rakarnię obsługującą całe województwo dolnośląskie. Proces zakończył się w październiku 2007 uniewinnieniem od zarzutu znęcania się nad zwierzętami. Co do organizatorów tego procederu, czyli Prezydenta Legnicy, kierownictwa LPGK i wójtów 46 gmin, prokuratura postanowiła umorzyć postępowanie, a sąd utrzymał to postanowienie w mocy. Aby uchronić przed odpowiedzialnością organizatorów przestępczego procederu, prokuratura wymyśliła konstrukcję prawną, jakoby zwierzęta, wyłapywane na zlecenie gmin i umieszczane w schronisku w Legnicy, przechodziły po 14 dniach „na własność” gminy Legnica, zatem ich dalszy los miałby obciążać już tylko kierownictwo schroniska. W tym celu prokuratura powołała się na rzekomy zapis w regulaminie schroniska. Zresztą zwierzęta bezdomne, z mocy ustawowej definicji, nie mają ustalonego właściciela. Psy nabywane w jakimkolwiek celu na własność gminy Legnica, nie mogły by trafiać do schroniska dla zwierząt bezdomnych. Jakoś nie mam ochoty wchodzić w rzeczy, których nie widzę na własne oczy. Prywatną kasę teraz będę zbierać na operację Stasia usunięcia reszty listwy mlecznej i wizyty diagnostyczne. Będzie się trzeba do tego przygotować nie tylko finansowo, ale merytorycznie. Nie mam żadnego doświadczenia w opiece nad psem po operacji. Czy pies szybko po zabiegu wstaje aby załatwić własne potrzeby? Może się orientujesz? Mamy na szczęście windę. Szkoda mi też jej kroić, ledwo niedawno doszła do siebie w miarę. Myślę, że odzyskała właściwą wagę, ma ładną błyszczącą sierść. Quote
ludwa Posted January 6, 2010 Author Posted January 6, 2010 z zasady nie bez powodu się mówi: goi się jak na psie;). Moja sucz, tyle, że po sterylce już wieczorem jakos funkcjonowała, tylko efekty narkozy były. Tutaj będzie to bardziej rozległa rana, więc podejrzewam, że na początek dostanie jakieś leki p/bólowe i będzie trzeba pilnować, żeby nie lizała. Ale ona po sterylce zupełnie nie intersowała się raną, więc w tym temacie myślę pozytywnie:) Quote
Ekiana Posted January 7, 2010 Posted January 7, 2010 No to dobrze, że nie wykazywała zainteresowania. Pewnie też się nie karmi normalnie i od razu, więc najgorszy okres po operacji jakoś przetrwa, ale podejrzewam, że noszenie jej mogło by być dodatkowym bólem i niekorzystne dla szwów dlatego zastanawiam się po jakim czasie samodzielnie będzie sama chodzić. Moja mama po operacji woreczka wstawała od razu, ja po złamaniu i operacji tylko ręki nie wstałam przez tydzień. Quote
ludwa Posted January 7, 2010 Author Posted January 7, 2010 Stasia szybko się pozbierałą;) Zresztą w ogóle psy szybciej się zbierają. Jak dostanie leki p/bólowe, to nie powinno być problemu, tylko żeby jak najwięcej odpoczywała, przez tydzień-dwa, żeby szwy zaczęły się zasklepiać, no bo rana duża...Mój poprzedni pies rozlizał ranę i jedyne co, to dłużej się babrało i widoczna blizna została, tylko rana była mała, więc u Stasi i ryzyko większe..., więc pilnować będe trzeba na początku uważnie;) Quote
elmira Posted January 15, 2010 Posted January 15, 2010 Super wieści i super wątek. Pozdrawiam serdecznie Stasię i jej Rodzinkę;) :) Quote
Ekiana Posted January 16, 2010 Posted January 16, 2010 Dziękujemy bardzo za pozdrowienia - Stasia też pozdrawia :) Co u niej? Głównie się wysypia za wszystkie czasy. Gorąco jej strasznie, wstaje - pije, a potem znów w kimę :) Ja teraz mam sesje i totalne urwanie głowy z oddawaniem i robieniem projektów, dlatego piszę teraz mniej. Ale nadrobię - został jeszcze tydzień "masakry" :) Pozdrawiam! I oczywiście Stasia też! :) Quote
Ekiana Posted January 17, 2010 Posted January 17, 2010 idusiek napisał(a):Spiąca Królewna :) Bardzo śpiąca :) i bardzo Królewna - jak nie pokarmisz (poprosisz o łapy i głosy, to nie zje :)) no, ale także dobrze wychowana, co będzie widać na krótkim filmiku :) [video=youtube;paXHDwSwaeM]http://www.youtube.com/watch?v=paXHDwSwaeM[/video] A do samochodu zawsze w futrze ;) Prawdziwa dama! :) P.S. Mam nadzieję, że nikogo to nie brzydzi, że tak z widelca :) Sztućce są zawsze myte przed podaniem Stasi! ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.