brazowa1 Posted May 21, 2011 Posted May 21, 2011 w skrócie wyglada to tak:wpierw czipujesz psa,jeżeli nie ma chipu.Paszport. Potem szczepisz p/wściekliznie,nie odwrotnie. Po około trzech tyg od szczepienia robisz przeciwciała (u uprawnionego weta,on pokieruje),wysyłka do laboratorium ,odyłają wyniki,potem maja upłynąć 3 miesiace. Jeszcze na chyba 48 godz przed przekroczeniem granicy,robisz odrobaczenie i piczatka weterynarza. Koszt dwa lata temu był od 350 do 500 zł. a dokladnie i po kolei przeczytasz tutaj: http://www.dogomania.pl/threads/535-Anglia?highlight=wyjazd+Anglia Jakby co-pytaj sie u Furciaczek,ona wyglada na kumata w sprawach wyjazdu. Minimalnie 6 miesiecy od daty zaszczepienia na wściekliznę. mam nadzieje,ze wyjazdu nie planujecie " na już",bo tych terminów sie nie da skrócic i sie nie przeskoczy.Chyba,ze suka zachipowana,wtedy 3 tygodnie w kieszeni. Quote
choleraa Posted May 21, 2011 Posted May 21, 2011 oczywiscie, ze zaczipowana:) planujemy na sierpien, ale jakby co Sasza ma gdzie sie ulokowac.. tzn nie zostac na zawsze!!! tylko zeby poczekala na koniec kwarantanny;) Akucha, dlaczego sie zmartwilas.. co za roznica czy jestesmy w szczecinie czy na wyspach.. :) A tak apropos skakania.. Sasza nie umie nie skakac jak nas nie ma.. cale drzwi mam poobdzierane z farby, a ostatnio polamala mi kwiatki na oknie.. Nie wiem co z tym zrobic, ale mniej wiecej moge zaprezentowac jak to wyglada.. pare razy sie zagalopowala i zapomniala, ze siedze w pokoju, zaczela skakac.. Kiedy zobaczylam te fotki na jednym z watkow wygladaly tak samo jak Sasza gdzy widzi zamkniete drzwi.. Zatem sadze, ze nawet najlepszy wet nie pomoze, ale oczywiscie bede sie konsultowac.. teraz czekaja nas wielokrotne wizyty w zwiazku z tym wyjazdem.. Zaraz zapoznam sie z linkami od Was.. Jeszcze raz dziekuje:) ps. przeczytalam i link brazowej jest z 2003r a akuchy z 2005.. Pytalam oczywiscie wszedzie gdzie mam dostep i slyszalam, ze kwarantanna zostala zniesiona.. Wlasciwie to Kamyk dopiero wczoraj podpisal umowe z firma w Anglii, wiec od wczoraj wiem, ze sie przeprowadzam:) Musze to zrobic do wrzesnia, bo chce tam maluchy wyslac do szkoly, stad moj pospiech.. Quote
brazowa1 Posted May 21, 2011 Posted May 21, 2011 kwarantanna zostala zniesiona w tym sensie,ze juz nie zamykaja Ci psa w klatce na pół roku,tylko możesz sobie sama zbadac przeciwciala na wsciekliznę,a pies przebywa w domu. W Anglii proponuje dowiedziec sie o ubezpieczenie psa-opłaca się,bo mozna pójśc z torbami,gdy sie płaci samemu za powazniejsze zabiegi u weta.Sa powazne problemy ze znalezieniem mieszkania razem z psem,ale to chyba jak wszedzie. Quote
choleraa Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 dziekuje za wyjasnienia.. Bedzie dobrze, jutro umowie ja na szczepienia.. Jesli bedziemy musieli ja zostawic, to przez miesiac bedzie miala domek u przyjaciela, ktorego uwielbia i on jest zachwycony nia.. Mieszka w domku z ogrodkiem tylko on i babcia, ktora rozpiesci ja jak dziadowski bicz..:/ Ja bede o nia spokojna, wiec i Wy mozecie.. Bede zdawac relacje na biezaco z postepow emigracyjnych:) Wlasnie sie dowiedzialam, ze jedna z naszych podopiecznych astek- wyciagnieta z meliny, zaglodzona i pol zycia przywiazana w korytarzu do haka odeszla.. Byla mlodziutka, wyadoptowali ja wspaniali ludzie.. i dzis po powrocie do domu znalezli malutka martwa.. okazalo sie, ze dostala tabletki na odrobaczenie, podawane przez 5 dni z rzedu po kilka sztuk (!!!) Znalazlysmy je w sieci i rzeczywiscie dawkowanie jest wlasnie takie! Do tej pory nie wierze.. Przypomnialo mi to sytuacje, kiedy pod nasza nieobecnosc Sasza zzarla drewniany kij od szczotki i rzygala drzazgami.. Śmialam sie, ze chciala sie zamordowac... ale teraz..Az ciarki mnie przechodza, gdy mysle, ze moglam wtedy wejsc do domu i znalezc ja tak samo jak ci ludzie dzisiaj swojego psa.. Quote
Enigma79 Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 I udało mi się trafić na wątek bączka :), który niebawem zacznie "haukać" w obcym języku ;) Ach, te nasze bulwy... troszkę poczytałam o Saszeńce. Chyba musimy zrobić podmianę na kilka dni (dostaniesz Fredka) i moja mama dopiero wtedy zacznie doceniać jego charakter bo Fredzik w porównaniu z Szaszą to aniołek (też daje czasami popalić ale ładnie zostaje sam w domu - tylko przy wychodzeniu strasznie wrzeszczy i stara się nikogo nie wypuścić) ale oczywiście nie zapominam, że sunia wiele przeszła a Fredka mam odkąd skończył 2 m-ce. Miłego dnia !! Quote
choleraa Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 witaj Eni;) nie jest tak zle jak myslisz;) Sasza to moj pierwszy pies... i dzieki Bogu.. Gdyby nikt mi nie powiedzial, ze jej zachowania sa nienormalne, to nawet bym tego nie wiedziala;) Dla mnie wszystko co ona wywija jest normalne.. Dzis pierwszy raz od dawna wrocilam do domu po pracy i na podlodze nie bylo nic, wszystkie sprzety na swoim miejscu... bylam tak zadowolona, ze pies zostal wycalowany i wypieszczony od progu:) U rodziny psa, ktory na codzien jest grzeczny taka radosc z drobnostek sie nie zdarza:) Quote
Enigma79 Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 Ja Ciebie Kaju rozumiem :) bo mnie nawet moje poszarpane przez Fredka dresy nie przeszkadzają ale mama często narzeka, że mógłby być spokojnieszy i że ona nie widzi zmian po kastracji (minęło 7 tygodni), przynajmniej jeśli chodzi o zachowanie w domu. Dla mnie Fredysław jest najukochańszym stworem.Ale tak sobie pomyślałam, że gdyby Saszeńka zjadła jej np pół ławy, to by Fredzika doceniła ;) Żartuję. Cieszę się, że suńka się uspokoiła bo przecież o jej zdrowie przede wszystkim chodzi a taki zjedzony kij od szczotki może stanowić megazagrożenie. Obejrzałam chyba wszystkie foty na Waszym wątku. Saszka jest świetna a Ty powinnaś zostać "dezajnerką", jak się patrzę na te jej wszystkie stroje ha ha P.S. Mam pewnien drobiazg dla Ciebie, podaj w PW adres do wysyłki ;) Quote
choleraa Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 O kurcze, niespodzinka:D Ja Cie raz widzialam z Tatankas pod kosciolem;) i ona 2 czerwca znow ma wizyte u ortodonty w Szczecinie...;) umawiamy sie zwykle tam po odbior rzeczy z bazarkow :) Po co placic za wsysylke jak mozna sie spotkac i poplotkowac;) Quote
Enigma79 Posted May 26, 2011 Posted May 26, 2011 Ok, to jeśli będę mogła się tam pojawić (powinnam być od 8.00 w pracy...), to przekażę Ci drobiazg osobiście. To naprawdę drobiazg, który nic nie waży i zmieści się w kopercie z bąbelkami ale więcej nic nie zdradzę.Mam 2 szt i jedną chętnie oddam fance bf. Pa, pa ! Quote
gagatekk Posted May 27, 2011 Posted May 27, 2011 zapisuję i jak dostane kompa przeczytam od deski do deski :) Quote
Enigma79 Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 Nie dotarłam na Pocztową. Jeśli chcesz np dla dzieci taką przypinkę (rozmiar ok 5 cm, średnica) z napisem I LOVE MY FRENCH BULLDOG, to chętnie Ci ją wyślę bo mam 2 takie same. Quote
choleraa Posted June 2, 2011 Posted June 2, 2011 :D juz pisze pw z adresem;) Ja juz po spotkanku z Tatanks, jak ja uwielbiam bazarki!;) Quote
brazowa1 Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Choleraa,zacznijcie od razu szukac mieszkania,gdzie zgadzaja sie na psa-sa poważne problemy. Koleżanka w Londynie miała kłopot,tylko z uwagi na szczury,z psem jest jeszcze trudniej (koleżanka w końcu skłamała,ze ma dwa chomiki,te były bardziej akceptowalne). Quote
choleraa Posted June 27, 2011 Posted June 27, 2011 Doszły, przepraszam, ze nie napisalam, ale nie mam czasu na dogo.. ostatnio zyje w takim tepie, ze szczerze mowiac czasu nie mam na nic.. Moj Kamyk zawinął jedna od razu "jesli to nie bf to musi byc zwykly pies" strasznie mu sie spodobała, nosi przy plecaku. Ja biore druga:) Dziekuje i pisz jakbym mogla cos dla Ciebie zrobic:) buziaki Quote
Enigma79 Posted June 28, 2011 Posted June 28, 2011 I tak nie wiem, jak znajdujesz czas na Dogo ;) Dzieci, pies, MĄŻ hihi Fajnie, że przypinki doszły i znalazły fanów :) Powodzenia !!! Quote
choleraa Posted June 30, 2011 Posted June 30, 2011 a takie metalowe kolka- broszki, robie fotki i wrzuce jak bedzie chwilka;) Moja noszona przy torbie "i love my french buldog" no i kamyka ta druga:) W poniedzialek idziemy na badanie krwi i wyrobienie paszportu z Sasza. Teraz moja ciocia zabrala ja na dluzszy spacerek, bo nas chrapacz w dzien nie daje rady, przejdzie 30 metrow i ciagnie do domu. A ciocia jest jej skryta fanka odkad lepiej ja poznala;) Saszunia bardzo sie poprawila, chyba podoba jej sie to, ze codziennie przez 6 godzin siedzi sama, rozwala sie na naszym lozku i robi co chce. Od jakiegos miesiaca nie zalatwia sie w domu, nie rozwala smieci, nawet jak stoja na podlodze, ogolnie jestem z niej dumna. Dostala w nagrode nowe poslanko wiklinowe:) Za swoim hamburgerem dalej szaleje, kazdy kto wejdzie do domu zostaje nim zlojony po kostkach, a jak usiadzie zabawka dziwnym zbiegiem okolicznosci znajduje sie zawsze miedzy czyimis nogami (mezczyzni maja stersa gdy probuja wstac a sasza ruca sie do rozporka, zeby przechwycic zabawke;)) Jest lepiej niz kiedykolwiek z jej zachowaniem, choc wet probowal mi wcisnac karme dla psow z problemami behawioralnymi.. Nie wiem na jakiej zasadie to dziala, ale doszlam do wniosku, ze pewnie zawiera jakies ziola otumaniajace i pies jak sie tego nazre to jest grzeczny.. zrezygnowalam... Quote
brazowa1 Posted June 30, 2011 Posted June 30, 2011 Może niech wet sam zacznie zjadac karmę,dla ludzi majacych problemy z mózgami :] cwaniak jeden,naciągacz. hahhaha,Sasza rzucajaca sie do rozporków,hahahhahaha,uwazam,ze to zabawne,bo sobie wyobrażam ich miny,hahahahhaha Quote
choleraa Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Dawno się nie odzywałam, ale spieszę przypomnieć, ze dziś 2 rocznica adoptowania przez nas Saszy:) Jak ten czas szybko leci, pamietam jakby to bylo wczoraj, a z drugiej strony jakby byla z nami od zawsze:) Duzo sie polepszylo u niej przez ten czas- jesli chodzi o zachowanie. z innych zmian wydaje mi się, ze Sasza coraz bardziej charczy tzn. głośniej. rozmawialam z wetem i nie widzi w tym nic strasznego. nie chce chodzic po schodach, dobrze ze mieszkamy na parterze. W książeczce wiek Saszy okreslony jest na 4,5 roku w tym momencie. Nie wiem czy pierwsze 2 lata zycia sprawily, ze zaczyna sie przedwczesnie starzec, czy rok urodzenia jest zafalszowany. Juz kilka razy wspominalam, ze ludzie pytaja mnie czy to stary pies.. Nie wyjezdzamy do Anglii w tym roku, musielismy z wielu powodow przesunac wyjazd, wiec Sasza nie bedzie musiala zostawac z nikim obcym w czasie kwarantanny. pozdrawiamy Kaja z Sasza :) Quote
brazowa1 Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 I bardzo dobrze,a teraz jak bedziecie wiedzieć,co i jak,to macie mozliwośc wczesniej przygotowac pieska. Mi tam ulżyło,że Sasza się nie musi rozstawać. Dwa lata??????? o mamo. Jak dwa lata,jak to było tydzien temu. Quote
akucha Posted August 28, 2011 Author Posted August 28, 2011 choleraa napisał(a):Dawno się nie odzywałam, ale spieszę przypomnieć, ze dziś 2 rocznica adoptowania przez nas Saszy:) Jak ten czas szybko leci, pamietam jakby to bylo wczoraj, a z drugiej strony jakby byla z nami od zawsze:) Duzo sie polepszylo u niej przez ten czas- jesli chodzi o zachowanie. z innych zmian wydaje mi się, ze Sasza coraz bardziej charczy tzn. głośniej. rozmawialam z wetem i nie widzi w tym nic strasznego. nie chce chodzic po schodach, dobrze ze mieszkamy na parterze. W książeczce wiek Saszy okreslony jest na 4,5 roku w tym momencie. Nie wiem czy pierwsze 2 lata zycia sprawily, ze zaczyna sie przedwczesnie starzec, czy rok urodzenia jest zafalszowany. Juz kilka razy wspominalam, ze ludzie pytaja mnie czy to stary pies.. Nie wyjezdzamy do Anglii w tym roku, musielismy z wielu powodow przesunac wyjazd, wiec Sasza nie bedzie musiala zostawac z nikim obcym w czasie kwarantanny. pozdrawiamy Kaja z Sasza :) Dwa lata!!!! Ale szybko zleciało. Widzisz, dałaś radę :lol: A Saszka to trudny pies, oby tak dalej. Wielu wspólnych radości wam życzę! Kaju wiek Saszy jest ok. Długo rozmawiałam z tym wetem, który odbierał poród szczeniaków, gdy urodziła się Sasza. On doskonale pamięta ten miot, bo suka była w dramatycznym stanie - zaniedbana, wycieńczona, rodziła co cieczkę, pokłócił się wtedy z facetem. Miot był liczny. Jego pieczątki są prawdziwe. Moje bulwy też charczą w upalne dni. Staram się nie wychodzić wtedy z nimi z domu. Tylko króciutkie sio i koo. Moczę je w brodziku, obkładam mokrymi ręcznikami, gdy potrzeba, daje do lizania kostki lodu. Ten typ tak ma. A wczoraj był taki upał, że sama już charczałam. Ludzie zadają takie głupie pytania, bo nie znają bulw. Nie zwracaj uwagi. Ja ciągle muszę się tłumaczyć z tego, że moje psy nie warczą, tylko mają takie bogate, chrumkające słownictwo i od szczeniaka starczą, nafukaną"twarz". A dlaczego Sasza nie chce chodzić po schodach, boli ją coś? Quote
brazowa1 Posted August 28, 2011 Posted August 28, 2011 Akuszko,udalo Ci sie dotrzec do weta,który znał sasze/? Opowiedz proszę! Quote
choleraa Posted August 28, 2011 Posted August 28, 2011 No i przechwalilam.. Sasza ugryzla dzis Karola w policzek, chodzi spuchniety ma siniaka pod okiem.. Kamyk sie wsciekl, powiedzial, ze w poniedzialek pojdzie ja uspic.. Jest mi strasznie przykro, nie jestem w stanie nic zrobic, musialam Sasze oddac, bo nigdy nie pozwolilabym jej zamordowac.. Jest u tego kolegi, ktory mial sie nia zajac w czasie kwarantanny. Dzwonilam do niego juz kilka razy, wszystko jest w porzadku.. Zawiodlam i okropnie sie z tym czuje. Bede pisac co sie z Sasza dzieje. Jak dojde do ladu z myslami, postaram sie napisac cos wiecej.. Quote
akucha Posted August 28, 2011 Author Posted August 28, 2011 Nawet nie wiem, co napisać... Jak doszło do pogryzienia? Rzuciła się na bezbronne dziecko? To jej szósty dom. Kolega wie, że będzie demolować pod jego nieobecność? Bo będzie na pewno. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.