Jump to content
Dogomania

**Amstaf Drops po szkoleniu w Bogatynii gotowy do adopcji, POSZUKIWANY DS


Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

piechcia15 napisał(a):
Ale nie mogłam się dodzwonić, co mnie strasznie przeraziło, więc chyba sa problemy z prądem i zasięgiem. Jak usłyszałam słowo Bogatynia to aż zamarłam...

ja w sobotę tez wpadłam w panikę , tez próbowałam się bezskutecznie dodzwonić. na szczęście w końcu ani sie udało...
a dzis dzwoniłam do marka, już na spokojnie mi opowiedział, że woda była w ogrodzie, nawet 2m od kojców. poprzenosił psiaki na strych, poupychał gdzie się dało, miał przygotowaną pompę i czuwał. dom prywatny też fala ominęła, więc zalicza się do szczęściarzy. hotel ma przepełniony, psiaki zalanych znajomych poprzygarniał na te najgorsze dni. dojechać do nich nie da rady póki co, chyba że gdzieś przez czechy(chyba).

Posted

mówili że dojazd od strony Niemiec możliwy. Tak właśnie dziś się zastanawiałam co będzie tam z psiakami bezdomnymi i ludzi pozalewanych. wiem, że nie da się wszystkim pomóc...:(

kurcze my mamy kolejną sunię w schronie, nie do adopcji:( i tylko Marek może coś by zdziałał, ale kasy nie mamy na kolejne 400zł:( a suni los jest bardzo niepewny i wisi na włosku:(

Posted

Boże...dobrze że wcześniej o tym nie wiedziałam bo bym nie usiedziała na miejscu.Teraz już sytuacja opanowana.Podziękowania wielkie dla Pana Marka...nawet nie chcę sobie wyobrażać co przeżywał

Posted

piechcia15 napisał(a):


kurcze my mamy kolejną sunię w schronie, nie do adopcji:( i tylko Marek może coś by zdziałał, ale kasy nie mamy na kolejne 400zł:( a suni los jest bardzo niepewny i wisi na włosku:(

a co by Cioteczki powiedziały jakby Dropsik trochę pożyczył koleżance bo ma ładny zaskórniak?

Posted

na niebieskim nowa osoba się zalogowała i...zakochana jest w Dropsiku!:)

przekopiuję jej post, bo aż mi serce podskoczyło:)

"Witam wszystkich bardzo serdecznie. Wcześniej szczerze przyznaje nie zaglądałam tutaj, teraz sytuacja się zmieniła pożegnałam mojego Stefana ( mieszaniec rottka ze schroniska ) i aktualnie powolutku przymierzam się do nowego " sierściucha" coś mi mówi, że to jest odpowiednie miejsce! Drops jest absolutnie moją miłością od paru dni, ale muszę to spokojnie przemyśleć bo to decyzja na 10 lat więc musi być świadoma. Dziwi mnie, że nie ma chętnych na tego przystojniaka, ale to chyba kwestia opisu który mówi o "łapaniu za ręce" to zawsze działa na wyobraźnie szczególnie przy dużym psie. Chciałam zapytać czy Drops zostanie już w tej Bogatyni czy jest szansa na powrót do Łodzi, bo nie do końca wiem jakiego miasta dotyczy adopcja, z góry dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam."

odpisałam jej, ze jeśli będzie dobry domek, to moze byc i na drugim koncu świata!:)


Piechcia...mam pytanie - czy skoro Dropsik ma jakieś fundusze jeszcze...to czy mogłabym w tym m-cu wesprzeć inne psiaki? a jeśli byłaby sytuacja podbramkowa to dasz mi znać i wyślę kaskę dla Dropsia?

Posted

pewnie leć i wspieraj:) już mamy komplet kasy więc damy radę:)

byłoby cudownie gdyby ten domek okazał się fajny i wart zaufania.
Już kiedyś prosiłam modliszkę aby usunęła tekst o chwytaniu za ręce, bo on to robił, ale na początku gdy był zaniedbany. Ale pewnie zapomniała i nie zrobiła tego. Czy jest coś w tekście wg was takiego co odstrasza ludzi?to by się usunęło.

czyli ta dziewczyna ma się jeszcze odezwać tak?

Posted

nawet jeszcze nie chcę sobie tego wyobrażać aby nie zapeszać, bo gdyby Dropsik znalazł domek to nasza nowa kłopotliwa amstafka skorzystała by z jego kasy i miejsca:( ale musimy jej najpierw zrobić badania czy nie ma tego samego urazu kręgów szyjnych od wiszenia na oponie co nasz Maniuś który odszedł:( bo jej zachowanie na to niestety wskazuje:( i jeśli się to potwierdzi to niestety, ale nie będzie już co ratować:(

Posted

Piecha a jest wątek tej suni?Skoro do Was dopiero przyszła i ma problemy zdrowotne to w sumie nie ma co się dziwić że agresją reaguje tym bardziej że mógł ją człowiek skrzywdzić...Może z czasem nabierze zaufania do ludzi

Posted

ale ona nie jest agresywna do ludzi, milutka, tzn raczej obojętna. Widać, ze była szkolona i tego wszystkiego uczona bo to nie jest zwykła agresja do psów. Ona gdyby mogła wytłukła by pół schroniska. Kraty chce zeżreć. Trzeba było ją nieść na rękach na wybieg bo tak się rwała!! Ja zawsze amstafy wyprowadzam a ona i Dropsik mnie pokonali:) Dziwnie chodzi, tak mechanicznie i kręci się w kółko za ogonem który zresztą odgryzła i trzeba było jej amputowac resztę. Taki sam był Maniuś i odszedł...:( Gdy wpuściłam ją na wybieg wytargała wszystkie krzaki z korzeniami i w kilka minut powaliła drzewko niewinnie sobie rosnące. Wisiała do momentu aż gałęzie odpadły:( pracownik musiał ją odczepiać. W boksie nie chciała go wypuścić z bosku bo rzucała się na smycz, chwila nieuwagi i zeżarła by mu rękę:( ale raczej niechcący. W baksie rozwaliła blachę łączącą boksy i ma kłodę drewna na której wyżywa się.
Postaram się dzisiaj założyć jej watek, ale chciałam z tym poczekać aż będzie RTG ale czuje że to może potrwać...bo jak każda sprawa w instytucjach musi odleżeć swoje...:(

Posted

czasem bywa tak, że gdy pies jest długo i dużo trenowany na oponie i wisi na niej godzinami do upadłego to rozszczepiają się kręgi szyjne i niestety pies zdycha:( Nasz wet w swojej "karierze" trafił na jednego takiego amstafa i dopiero po śmierci psa przypiął właściciela do muru i ten sie przyznał, że tak było. To samo miał nasz Maniuś. Od początku był...inny. Drobnej budowy, nie mógł przytyć, miał hopla na punkcie gryzienia drzew do upadłego, miał swój konar w boksie, budę zjadł doszczętnie i kilka ścianek działowych, które miał systematycznie wymieniane, aż w końcu przyszło załamanie, pies upadł i nie wstał, kręcił się w koło, nie kontaktował. Kilka dni o niego walczyli. Jednego dnia był lepiej drugiego od nowa to samo, aż w końcu poddał się...:( nie mogę odżałować tego psa...:( dlatego jak zobaczyłam ta małą to przed oczami stanął mi Maniek...mam dziwne przeczucia, a mówią na mnie wrona...:(

Posted

Bezmyślność ludzi jest dobijająca.......Mój Scooby też mi tak kiedyś zrobił i to na spacerze powalił drzewko w mngnienu oka i w ogóle nie mogłam go od tego powstrzymać ale na szczęście oduczyłam go tego.Najpier zabierał się od dołu jak już nadgryzł to skakał go gałeżi i wtedy powalał.Trzymam kciuki za małą oby nie było za pużno....
Piecha co myślisz o zmianie tytułu np drops po szkoleniu gotów do adopcji?

Posted

W tej chwili sprawa rozwija się w mojej głowie, chcę na spokojnie podjąć decyzję. Jestem strasznie "napalona" na tego psa ale wiem, że emocje to zły doradca więc trzeba wrzucić na luz. Od razu jak go zobaczyłam wiedziałam, że nadajemy na tych samych falach ( brzmi jakbym mówiła o jakimś facecie ) ale po pierwsze - nie mam doświadczenia z tymi psami ( mimo iż byłby to mój trzeci duży pies i żaden z nich nie był bynajmniej aniołem). Po drugie sytuacja mieszkaniowa jest tego typu, że od czerwca do października jestem głównie na działace- i tam by się wyszalał do woli ( lasy, rowery, bieganie itd.) natomiast okres jesienno zimowy kamienica w centrym Łodzi ( park i miejsca do spacerów dużo ale to nie to co działeczka) pytanie brzmi czy jest to pies który da rade 8 godzin sam w mieszkaniu. Wszyscy normalni ludzie kiedyś pracują ale on będąc tak długi czas w hotelu chyba nie jest przyzwyczajony do takiego trybu życia. Po trzecie mój bratanek ma 4 lata kocha duże psy ale czy Dropsu to zrozumie? Wiem może trochę przesadzam, ale nie wyobrażam sobie oddać go ponownie do schronu gdyby poszło coś nie tak - odpukać! Daje sobie pare dni do namysłu... witam, wklejam tutaj mój ostatni wpis z " amstafowego forum" ponieważ moje zainteresowanie Dropsem obudziło tutaj jakąś nadzieję - swoją drogą to miło, że są na tym świecie tacy LUDZIE jak WY!!! Jak widzicie mam niemało wątpliwości co do tego zbója, przyznajcie z czystym sumieniem mało kto zdecydowałby się na takiego psa. Tyle, że ja nie lubię się poddawać jak już się na coś napalę...ale muszę też myśleć o innych członkach rodziny i ich zdrowiu. Martwi mnie ta agresja przy karmieniu, po takim czasie juz powinien wiedzieć że nic mu nie grozi. Widocznie jednak ma jakieś super złe doświadczenia- bardzo mnie ciekawi jak karmiła go jego poprzednia właścicielka? Ok. do rzeczy! Chyba wszyscy jak tu jesteśmy możemy się zgodzić co do jednego- to nie jest zwykła adopcja, bo i piesa nie jest do końca " normalny". Mam na myśli w szczególności jego nadaktywność, mało kto(z osób prowadzący w miarę unormowany tryb życia ) jest w stanie zapewnić temu psiakowi tyle czasu i ruchu ile on by chciał. Wiemy już, że brak ruchu rodzi w nim frustrację co nigdy nie jest bezpieczne zarówno wśród ludzi jak i zwierząt. Pytanie brzmi czy on jest się w stanie dostosować do trybu życia jaki prowadzi człowiek. Ja się ogólnie nie dziwię, że nie ma chętnych na Dropsa- każdy myślący człowiek wiedząc, że nie jest w stanie zapewnić psu odpowiedniej aktywności zrezygnuje bo w przypadku Dropsa URODA TO NIE WSZYSTKO. Właściwie może to lepiej bo nie trafi w niepowołane ręce, a byłoby to chyba dosyć niebezpieczne! Sami widzicie, chcę bardzo ale mam więcej pytań niż odpowiedzi a i czasowo w tej chwili kiepsko, żeby do niego jechać i się zapoznać co uważam powinno zając ze dwa, trzy dni z pewnością. Nie mówiąc już o sytuacji jaka tam jest w tej chwili! Ostatnie pytanie, czy on tam jest cały czas w kontakcie z człowiekiem czy też przez ileś czasu jest w boksie i musi poczekać na swoją kolej- to by dawało szanse, że da radę również posiedzieć w domu!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...