Jump to content
Dogomania

Asza bardzo pilnie potrzebuje tymczasu lub ds


Recommended Posts

  • Replies 408
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Guest kasia mierzejewska
Posted

Nemi, w pierwszym ogłoszeniu ludzie chcą psa, który będzie akceptował kota. W obecnej chcili nie jestem pewna, czy Asza spełnia ten warunek.

W drugim ktos ludziom otruł poprzedniego psa, to pewnie jest szansa, że może się to powtórzyć - nie chcę, żeby to spotkało Aszę.

Guest kasia mierzejewska
Posted

Asza znów przed chilą dostała ataku szału na widok kici. Jestem tym wszystkim załamana...

Posted

Asza przejawia agresje łowna to normalne u owczarków :) wiadomo ze można tego było uniknąć gdyby pies był od małego chowany z innymi zwierzakami ale obecnie jest to pewnie niewykonalne tzn moze i behawiorysta sobie poradzil ale mozna znalesc domek bez kotkow :) Kasiu czy nadal mam pytac o sterylke suni? bo mysle ze to juz czas :)

Guest kasia mierzejewska
Posted

Podnoszę ASzę niedzielnie

Guest kasia mierzejewska
Posted

Nemi, dzęki, ale, niestety, link nie działa.

Podnoszę Aszę

Posted

[quote name='Caragh']Niestety Dogo ocenzurowalo link :roll:
Chyba chodzilo o to:
http://www.szkoleniepsow.
fora.pl/problemy-wychowawcze,26/sciganie-kota,3942.html

'Enter' jest po kropce, bez niego i link bedzie dzialal :p

:loveu::loveu::loveu: Dzięki. Mój nie działał - po skopiowaniu Twojego się otwiera :multi:
Ciekawe czy ta cenzura to specjalnie, czy automatycznie, bo link za długi ? :diabloti:

Guest kasia mierzejewska
Posted

Dzięki za link, teraz działa. Niektóre z tych sposobów, jak zamykanie Aszy, tak, żeby sojarzyła, że to za gonienie kota, stosuję, jednak nie działa. Po wypuszczeniu zaczyna od nowa. Tak się dłużej nie da żyć. Asza musi jak najszybciej coś znaleźć. Błagam o jakiś tymczas dla niej. Jesli nic sie nie znajdzie do końca października, niestety, będę zmuszona zawieźć ją do Celestynowa. TO w miarę dobre schronisko, podobno. Ja już nie mam siły.

Posted

Oj, zamykanie za gonienie kota nic nie da. Zresztą nigdy nie da, pies nie rozumie mechanizmu przyczynowo - skutkowego z opóźnionym działaniem. Kara/nagana musi być w momencie wykonywania czynności.

Gonienie kota jest czynnością samonagradzalną. Trzeba ją obrzydzić maksymalnie, żeby się pieskowi nie opłacało.

Kasiu, czy Asza czegoś nie lubi? Pryskania w nią wodą, rzucenia obok niej łańcuszkiem? Ja bym w tę stronę próbowała, konkretna kara za gonienie kota. Coś, czego ona bardzo nie lubi, wręcz się boi. Tylko nie można wtedy na psa krzyczeć a spokojnym, opanowanym ale zdecydowanym głosem z dezaprobatą powiedzieć "źle" czy "nie wolno" czy co tam kto mówi. Nie można spowodować, żeby pies nas zaczął się bać, ma zrozumieć, że my bardzo nie akceptujemy tego konkretnego zachowania. Metodę i siłę musisz dobrać do Aszy, jeśli popęd jest u niej bardzo silny to i korekta musi być bardzo silna i bardzo nieprzyjemna. Tym bardziej, że dość długi czas udawało jej się uskuteczniać takie wybryki.

Posted

[quote name='Mal']Oj, zamykanie za gonienie kota nic nie da.

Mal - kobieta, która to stosowała nie tylko zamykała psa w klatce, bo tak jak piszesz, nic to nie da. Równocześnie bardzo nagradzała spokój psa w obecności kota. I to właśnie jest kluczowe - pokazujesz psu jakie zachowanie jest pożądane.
Poza tym jak znam to forum, klatka nie jest przypadkowym miejscem. W zasadzie odesłanie psa do klatki jest równoznaczne odesłaniem psa na jego miejsce. Czyli też nie karą.

Z całą resztą, bardzo się zgadzam - żeby nie krzyczeć i nie spowodować, żeby pies się bał. A ponieważ Asza nie jest z Kasią od szczeniaka i nie wiadomo jaką ma przeszłość - z tym, żeby nie spowodować, żeby pies się nie bał może być trudno. Wiec raczej wybrałabym nagradzanie zachowań pożądanych.

Poza tym zwróć uwagę, że innych kotów nie goni, o ile dobrze pamiętam.

Posted

hmmm-może ona ma swoje sympatie ;)
moje futra tak mają-z jednymi kotami baraszkują pół dnia a za jedną "ofiarą losu" bardzo tchórzliwą lubią poganiać.
Ale staram się nad tym panować-nie można rasistą być ta drobinka strachliwa też musi mieć spokój.

Posted

Z tego co Kasia pisała Asza gania tę kotę, bo zachowuje się inaczej niż pozostałe. Sądząc po opisach przy tak mocnej chęci pogoni kota trzeba też odpowiednio mocny bodziec na "nie" zastosować ;)
Nie zaglądałam do podanego linku, bo na forum wchodzę w maluśkich przerwach w pracy i za dużo czasu zwyczajnie nie mam.
Z tego co wyczytałam to Asza nie specjalnie wykazuje spokój przy tym kocie, więc i nagradzać jej na razie nie ma za co. A samo zamknięcie będzie chyba w takim przypadku za słabym bodźcem negatywnym.
Jeśli suczka nie ma pozostałych skojarzeń z człowiekiem złych a negatywny bodziec dostanie w odpowiednim czasie to nie widzę powodów, dla których miałaby się bać człowieka. Oczywiście, siła i rodzaj muszą być dobrane do Aszy, która goni kota.
Tak czy siak - chyba lepiej, żeby sucz opanować, nawet kosztem jakiegoś niedużego strachu (w końcu Kasia przecież nie zrobi jej nic strasznego!), niż by psica wylądowała w schronisku z nierozwiązanym problemem ganiania wybranych kotów.

Ja mam podobną sytuację w domu, z tym, że mam dwa ONy - jeden mój, drugi tymczas. Młodziutka kotka jest ganiana, bo ucieka przed psami a stateczny, dorosły kocur jest olewany, bo na widok psów nawet nie zmienia pozycji ;) Pomału są rezultaty, coraz mniej ganiania, coraz więcej spokoju.

Posted

tak ja tez popieram by ganić za ganianie kota a nagradzać za spokój,no ja ostatnio widziałam jak szczury ustawiły husky ;] a dokładnie opiekowałam się husky znajomego no i wielce zaciekawiony był szczurami w klatce wiec wsadził nos w kraty i szczur chciał go złapać i się hasior troche wystraszyl i od tego mometu szczury przestaly byc ciekawe :P
Tutaj pewnie ejst podobnie,jeden kot pokazuje ze mozna go ustawic w kolejce za soba i Asza probuje to wlasnie zrobic,a jesli ona go goni tylko wtedy gdy on sie rusza badz biegnie to ejst to weidentna agreska łowna!
ale to jest do skorygowania,kasiu wiecej wiary w siebie !

Guest kasia mierzejewska
Posted

Dzięki za wszystkie rady dziewczyny. Asza jest zamykana w momencie największego napięcia, czyli wtedy, gdy jej atak wydaje się być nieunikniony. Mam wrażenie, że ona kuma bardzo dobrze, o co chodzi. Są pewne zmiany w jej zachowaniu, tzn, kiedy jestem blisko niej, a syjamka też się w zasięgu wzroku przemyka, udaje mi się Aszę kontrolowac. Ostatnio cały czas powtarzałam do niej zostaw w takiej sytuacji, jednocześnie głaszcząc ją, bo posłuchała i n ie ruszyła się, a z kamienną twarzą obserwowała kicię. Ale tak było, jak na razie, raz. Potem zaczyna się od nowa. Syjamka wyraźnie ją denerwuje, jest inna niż pozostałe koty. Asza wyraźnie chce ją dorwać. Sytuacja zaogniła się też o tyle, że od czwartku wieczorem do akcji wkroczył mój najstarszy kot, Kicek. Kicek jest samcem alfa w domu, jest bardzo wypieszczony, bardzo pewny siebie, jest z nami od malucha. I w czwartek wieczorem, kiedy Asza zasadziła się na syjamkę i zaczęła na nią szczekać, Kicek nagle ruszył na nią. Potroił swoją objętość, uszy skulone do tyłu, syczenie i burczenie i atak do przodu z pazurami w powietrzu. Asza przerażona uciekła. Od tej pory sytuacja powtarza się za każdym razem, kiedy Asza rusza na syjamkę. Asza usuwa się Kickowi z drogi, wyraźnie się go boi. Ale, z drugiej strony, kiedy Kicek ją atakuje, Asza szczeka na niego i chce go zeżreć i boję się, że go dziabnie, bo, umówmy się, Kicek nie ma z nią żadnych szans w bezpośrednim starciu. Trudno w takiej sytuacji zareagować. Krzyczę wtedy do Aszy, próbuję ją do siebie przywołać i na całe szczęście słucha się, ale wszystko to jest naprawdę nie do zniesienia. Nie rozumiem tego wszystkiego. Nie mam doświadczenia z psami, nie wiem już, co robić.

Posted

U mnie bardzo dobrze sprawdza się wspólne karmienie. Koty dostają jeść, psy są wpuszczane do tego samego pomieszczenia, daję im smakole lub szykuję miski, czasem rozsypuję na podłodze trochę suchych kulek i psiaki zbierają je na wyścigi. Z tym, że psy wiedzą, że będzie żarełko, nawet jak go jeszcze nie mam w ręce i słabo wtedy interesują się kotami. Koty też wiedzą, że psy+żarcie=brak zagrożenia i ani nie uciekają ani nie reagują nawet na trącanie nosem (psy zaglądają, co te koty tam jedzą ;) )

Druga rzecz to biorę kicię na ręce, wołam do siebie psa. I zabraniam wszelakich zachowań nieprzyjaznych a chwalę za brak zainteresowania lub zwyczajne obwąchiwanie i ciekawość. Z tym, że obwąchiwanie przodu kota nie wchodzi w grę, bo kicia syczy i pies nie bardzo ma ochotę się wtedy zbliżać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...