Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Prawdopodobnie 2 lata temu jego Pan wyprowadził się i pozostawił Hektora samego, na pewną śmierć... Ludzie ze wsi pomogli, dokarmiali. Nikt tego nigdzie nie zgłosił.
Hektor jakoś się wydostał i tak łaził. Ludzie go gonili, bili, był niechciany.

Mimo, ze bardzo łagodny nikt się nad nim nie zlitował...

Mimo kupy sierści Heki to psiak z tzw skóry i kości...













Hektor bardzo boi się aparatu. Dziś jak u mnie jest jeszcze nie wstał ani razu! JEst tak przemęczony transportem, pakowaniem w klatkę, obcymi ludzmi...
Prawe ucho ma całe zaropiałe, jakiś stan zapalny na małżowinach, dziury po otarciach? pogryzieniach? nie wiem... Ropą śmierdzi cały garaż. Hektor już na antybiotykach.
Oczka też ma takie podejrzane, muszę ściągnąć weterynarza do domu, bo pies za chiny na smyczy nie pójdzie, boi się tragicznie:shake:

Ogólnie to ten psiak to kłębek tragedii, mimo przerażenia nie chce gryźć obcych. Na mój widok bardzo się cieszy! Ale nadal bardzo się boi. Zobaczymy co to bedzie w między czasie.

BŁAGAMY o DS!

DT też był by cudem, bo ja dla niego tyle czasu niestety nie mam. Mam tylko nadzieję, ze psiak się przyzwyczai wychodzić na dwór swobodnie, to by sobie na działce siedział a tak to masakra!

A może ma ktoś troszkę karmy do oddania? :oops:

  • Replies 113
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

OliBanerek będzie;) od ciotki Oli;)

Bardzo dziękuje dziewczynom od podhalanów za umieszczenie go na forum;)
Chciałam tylko poprosić, abyście zmieniły to, że jestem ze straży :lol: jestem z TOZu ;) z Hektorkiem mam 9 dorosłych psiaków, w tym Czuczka. Do tego 4 szczeniaki i "trochę" kotów :roll:

Hektorek dzisiaj dopiero ok 10 wstał i wyszedł z garażu na dwór. Na widok smyczy totalne przerażenie i odrazu ucieka :-( jak do niego podchodzę to od razu siada, albo się kładzie:shake: a ja do niego tak ładnie mówię :shake:

Wkońcu widziałam jak on chodzi - TRAGEDIA !!!! Kuleje na dwie łapy, jedną przednią i jedną tylną- tak bardzo widocznie. Żeby on się nie bał, to byśmy już na AR jechali, a tak to ja nie wiem co to będzie. Bo ja z nim sobie nie dam rady. Najpierw z tym antybiotykiem skończmy może.
Wydaje mi się niestety, ze ma walniętą błonę bembenkową. Bo to jedno ucho go bardzo boli, nie da sobie dotknąć i tak jak by na nie nie słyszał- tak mi się wydaje :shake: no nie wiem co to będzie.

Wrzucam wczorajsze zdjęcia jeszcze i kila dzisiejszych, potem jak z nim wyjdę na dwór, tzn on sam sobie wyjdzie, to może uda mi sie go sfilmować :roll:



Posted

Dzisiejszy Hektorek :shake:







Ciekawi mnie tylko to jak ja sobie u niego z pchłami poradzę :shake: na grzbiecie jest aż łysy, a ogólnie jest tak sfilcowany, że aż przykro :shake:

Posted

podnoszę

a wyszedł na dwór? on pewnie cały obolały może ktoś mu dokopał,
może ma coś z błędnikiem od zapalenia ucha (tak sobie myślę tylko)
bądźmy dobrej myśli, że się chłopak pozbiera
nie on pierwszy, co do demi taki przyszedł, a po liftingu jak nowy

kciuki trzymam, zaglądać będę

Posted

wyszedł na dwór ale na chwilkę i z powrotem schował sie w garażu.

wiem, czemu nikt się do mnie dodzwonić nie może :roll: źle swój nr wpisałam:lol:

mój nr to 693-511-896 :roll::oops:

Posted

mmd napisał(a):

nie on pierwszy, co do demi taki przyszedł, a po liftingu jak nowy



po liftingu :evil_lol: dobre, dobre :evil_lol::razz:

Posted

z pchlami moge pomoc, wpasc i spsikac go calego frontlinem :)
ale z kpieli to chyba nici. pomoz z AR tez mozliwa, tylko czy on wsiadzie do auta?
przyjechal do cie w klatce, a bez klatki bedzie potrafil ujechac kawalek drogi?

faktycznie bidunio. a moze rzuc mu ten sweter ode mnie rozowy, albo inna szmate, to bedzie mial miekko, niz tak na samych kafelkach ;)
(chyba, ze mu jest za goraco). wyczesac sie daje?

Posted

[quote name='irysek']z pchlami moge pomoc, wpasc i spsikac go calego frontlinem :)
ale z kpieli to chyba nici. pomoz z AR tez mozliwa, tylko czy on wsiadzie do auta?
przyjechal do cie w klatce, a bez klatki bedzie potrafil ujechac kawalek drogi?

faktycznie bidunio. a moze rzuc mu ten sweter ode mnie rozowy, albo inna szmate, to bedzie mial miekko, niz tak na samych kafelkach ;)
(chyba, ze mu jest za goraco). wyczesac sie daje?

Duże, zrównoważone psy doskonale znoszą jazdę samochodem. Bez klatki.
Trzeba tylko znaleźć sposób by wprowadzić Hektora do środka.

Uwielbają leżeć na kaflach.

Posted

a no to chyba, ze uwielbiaja. moj tez nieraz lubi pochlodzic sie na kafelkach. ale tak sobie pomyslalam, ze jak on chory to moze nie powinien hehe, nie wiem skad mi sie to wzielo :)
w takim razie autem pojedzie, tylko sek w tym jak go tam zaciagnac, jak on ledwo na ogrod wychodzi.
moze pod sam garaz tylem podjechac i go zapakowac do (duzego) bagaznika, zachecajac jakims frykasem i pomagajac sie wdrapac.

Posted

Dorothy napisał(a):
po prostu wniesc do bagaznika przy pomocy silnego chlopa. Albo dwoch... lub na tylne siedzenie.
Taki poczciwina..


Nie chłopa.:shake: Tu potrzebne dwie silne kobietki. :roll:

Posted

Jej jakie nieszczęście, potrzebna odnowa biologiczna od podstaw chyba:cool1:

Taki filc jak on ma to jak to rozczesać w ogóle, poza tym psiak obolały może nie mieć ochoty na takie zabiegi. Najważniejsze przetransportować go na AR, potem dopiero inne sprawy, trza wiedzieć co z psiakiem się dzieje i rozpocząć leczenie. Spryskanie frontlinem tu nic nie da, bo pchły pewnie mają niezłą ucztę pod zbitymi warstwami sierści, podejrzewam, że nawet by tam środek nie dotarł. Gdyby się dokopać do kawałka gołej skóry na karku to kropelki mu zaaplikować, po 2 dniach kiedy fipronil rozprowadzi się na całej powierzchni ciała powinno być po pchełkach i po kleszczykach jeśli są takowe.

Posted

xmartix napisał(a):
o a czemu nie chłopa? :cool3:


bo przeganiane psy na ogół lepiej reagują na kobitki ;)

ja jednak optuje z tym, żeby na początek weterynarz przyszedł do niego i na miejscu dokonał wstępnych oględzin - być może nie trzeba mu fundować stresu związanego z podróżą

rozmawiałam o tym z demi i przesłałam na ten (m.in.) cel środki zebrane przez forum OP

Posted

Camara napisał(a):
bo przeganiane psy na ogół lepiej reagują na kobitki ;)

ja jednak optuje z tym, żeby na początek weterynarz przyszedł do niego i na miejscu dokonał wstępnych oględzin - być może nie trzeba mu fundować stresu związanego z podróżą

rozmawiałam o tym z demi i przesłałam na ten (m.in.) cel środki zebrane przez forum OP


no to cudownie, oczywiście, że tak dla niego najlepiej

Posted

tez tak sadze, do nas tez czasem wet zajezdza, ale nie pomyslalam, czy asia ma gdzies takiego co by ze sprzetem najpotrzebniejszym dal rade podjechac (taki co by sie zdecydowal - bo weci maja nieraz fochy w nosie). kasa jest, takze powinno to ulatwic sprawe, bo jakby jeszcze na kreske miala byc wizyta to juz calkiem kino.

trzymam w takim razie kciuki, za jak najkorzystniejsze diagnozy.

Posted

Wiecie co tak łatwo Wam mówić, wsadzić do auta i zawieźć. Auto to jedna sprawa, ale Hektor to druga...
Dopiero po 5 dniach u mnie, Hektor nie boi się tak bardzo stać przy mnie. Na siusiu wychodził sam, bo jak widział człowieka odrazu się kładł. Nawet jak moja siostra mu papu niesie, kiedy mnie nie ma. Hektor za chiny nie wstanie do miski, chociaż oblizuje się jak szalony...

Z takimi sierściuchami, to co robić? tylko do zera ściąć;) ale maszynka odpada, bo mi Hektor na zawał padnie... Z nozyczkami się za niego wezmę, ale to w tym tygodniu jest u mnie nie możliwe...:shake:

Irysku, obawiam się, że frontlaina to z 3 butelki trzeba by było na niego wylać :shake:
Wziełam stronhghold duży dla niego, popołudniu "wyleje" go na Hektorka. Moich wetek jeszcze nie ma, są na wyjeździe, jest zastępstwo. Także w poniedziałek je do siebie "zaproszę" niech mi dziecko porządnie obejrzą. Z uszkiem tak nijak, dalej ropieje, troszkę chitopanem smaruje, ale Heki zaraz ucieka w najdalszy kąt - boli biedaczka.
Nie wiem co z tym, ze on tak kuleje, ale to powoli.
I nie zapominajcie, ze Hektor tak bardzo boi się smyczy, miotły itd, że szkoda gadać. Jak mu zapsnę smycz i zostawie w garażu to na sekunde nawet nie wstanie, tylko leży jak ciapa przerażony.

Zobaczymy co to będzie. Czekam na poniedziałek, odwiedzi nas fajna kobitka z forum podhalanków, może będzie wiedzieć wiecej odemnie ;)

Posted

demi napisał(a):

...Nie wiem co z tym, ze on tak kuleje, ale to powoli...


to stary, duży pies - z mojego doświadczenia stawiam na zapalenie stawów, o ile oczywiście nie jest to jakieś mechaniczne uszkodzenie

Posted

demi napisał(a):

Zobaczymy co to będzie. Czekam na poniedziałek, odwiedzi nas fajna kobitka z forum podhalanków, może będzie wiedzieć wiecej odemnie ;)


Ooooo jak dobrze. Dzięki fajna kobitko od podhalanków:)
Pewnie i w razie adopcji będzie ciut łatwiej

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...