demi Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Prawdopodobnie 2 lata temu jego Pan wyprowadził się i pozostawił Hektora samego, na pewną śmierć... Ludzie ze wsi pomogli, dokarmiali. Nikt tego nigdzie nie zgłosił. Hektor jakoś się wydostał i tak łaził. Ludzie go gonili, bili, był niechciany. Mimo, ze bardzo łagodny nikt się nad nim nie zlitował... Mimo kupy sierści Heki to psiak z tzw skóry i kości... Hektor bardzo boi się aparatu. Dziś jak u mnie jest jeszcze nie wstał ani razu! JEst tak przemęczony transportem, pakowaniem w klatkę, obcymi ludzmi... Prawe ucho ma całe zaropiałe, jakiś stan zapalny na małżowinach, dziury po otarciach? pogryzieniach? nie wiem... Ropą śmierdzi cały garaż. Hektor już na antybiotykach. Oczka też ma takie podejrzane, muszę ściągnąć weterynarza do domu, bo pies za chiny na smyczy nie pójdzie, boi się tragicznie:shake: Ogólnie to ten psiak to kłębek tragedii, mimo przerażenia nie chce gryźć obcych. Na mój widok bardzo się cieszy! Ale nadal bardzo się boi. Zobaczymy co to bedzie w między czasie. BŁAGAMY o DS! DT też był by cudem, bo ja dla niego tyle czasu niestety nie mam. Mam tylko nadzieję, ze psiak się przyzwyczai wychodzić na dwór swobodnie, to by sobie na działce siedział a tak to masakra! A może ma ktoś troszkę karmy do oddania? :oops: Quote
demi Posted June 16, 2009 Author Posted June 16, 2009 niestety taki mam aparat kiepski :shake: a no i kontakt do mnie: 693-511-896 ;) Quote
irysek Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 moge jedynie podniesc, a na dniach wpasc i go wyglaskac :) Quote
demi Posted June 17, 2009 Author Posted June 17, 2009 OliBanerek będzie;) od ciotki Oli;) Bardzo dziękuje dziewczynom od podhalanów za umieszczenie go na forum;) Chciałam tylko poprosić, abyście zmieniły to, że jestem ze straży :lol: jestem z TOZu ;) z Hektorkiem mam 9 dorosłych psiaków, w tym Czuczka. Do tego 4 szczeniaki i "trochę" kotów :roll: Hektorek dzisiaj dopiero ok 10 wstał i wyszedł z garażu na dwór. Na widok smyczy totalne przerażenie i odrazu ucieka :-( jak do niego podchodzę to od razu siada, albo się kładzie:shake: a ja do niego tak ładnie mówię :shake: Wkońcu widziałam jak on chodzi - TRAGEDIA !!!! Kuleje na dwie łapy, jedną przednią i jedną tylną- tak bardzo widocznie. Żeby on się nie bał, to byśmy już na AR jechali, a tak to ja nie wiem co to będzie. Bo ja z nim sobie nie dam rady. Najpierw z tym antybiotykiem skończmy może. Wydaje mi się niestety, ze ma walniętą błonę bembenkową. Bo to jedno ucho go bardzo boli, nie da sobie dotknąć i tak jak by na nie nie słyszał- tak mi się wydaje :shake: no nie wiem co to będzie. Wrzucam wczorajsze zdjęcia jeszcze i kila dzisiejszych, potem jak z nim wyjdę na dwór, tzn on sam sobie wyjdzie, to może uda mi sie go sfilmować :roll: Quote
demi Posted June 17, 2009 Author Posted June 17, 2009 Dzisiejszy Hektorek :shake: Ciekawi mnie tylko to jak ja sobie u niego z pchłami poradzę :shake: na grzbiecie jest aż łysy, a ogólnie jest tak sfilcowany, że aż przykro :shake: Quote
mmd Posted June 17, 2009 Posted June 17, 2009 podnoszę a wyszedł na dwór? on pewnie cały obolały może ktoś mu dokopał, może ma coś z błędnikiem od zapalenia ucha (tak sobie myślę tylko) bądźmy dobrej myśli, że się chłopak pozbiera nie on pierwszy, co do demi taki przyszedł, a po liftingu jak nowy kciuki trzymam, zaglądać będę Quote
demi Posted June 17, 2009 Author Posted June 17, 2009 wyszedł na dwór ale na chwilkę i z powrotem schował sie w garażu. wiem, czemu nikt się do mnie dodzwonić nie może :roll: źle swój nr wpisałam:lol: mój nr to 693-511-896 :roll::oops: Quote
demi Posted June 17, 2009 Author Posted June 17, 2009 mmd napisał(a): nie on pierwszy, co do demi taki przyszedł, a po liftingu jak nowy po liftingu :evil_lol: dobre, dobre :evil_lol::razz: Quote
irysek Posted June 17, 2009 Posted June 17, 2009 z pchlami moge pomoc, wpasc i spsikac go calego frontlinem :) ale z kpieli to chyba nici. pomoz z AR tez mozliwa, tylko czy on wsiadzie do auta? przyjechal do cie w klatce, a bez klatki bedzie potrafil ujechac kawalek drogi? faktycznie bidunio. a moze rzuc mu ten sweter ode mnie rozowy, albo inna szmate, to bedzie mial miekko, niz tak na samych kafelkach ;) (chyba, ze mu jest za goraco). wyczesac sie daje? Quote
EVA2406 Posted June 17, 2009 Posted June 17, 2009 Ale smutne oczyska ma :-(. Myślę, że po kilku dniach hotelowania u Demi będzie zupełnie innym psem ;) Buziaki dla Czuczka słodziaka :loveu: Quote
ElzaMilicz Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 [quote name='irysek']z pchlami moge pomoc, wpasc i spsikac go calego frontlinem :) ale z kpieli to chyba nici. pomoz z AR tez mozliwa, tylko czy on wsiadzie do auta? przyjechal do cie w klatce, a bez klatki bedzie potrafil ujechac kawalek drogi? faktycznie bidunio. a moze rzuc mu ten sweter ode mnie rozowy, albo inna szmate, to bedzie mial miekko, niz tak na samych kafelkach ;) (chyba, ze mu jest za goraco). wyczesac sie daje? Duże, zrównoważone psy doskonale znoszą jazdę samochodem. Bez klatki. Trzeba tylko znaleźć sposób by wprowadzić Hektora do środka. Uwielbają leżeć na kaflach. Quote
irysek Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 a no to chyba, ze uwielbiaja. moj tez nieraz lubi pochlodzic sie na kafelkach. ale tak sobie pomyslalam, ze jak on chory to moze nie powinien hehe, nie wiem skad mi sie to wzielo :) w takim razie autem pojedzie, tylko sek w tym jak go tam zaciagnac, jak on ledwo na ogrod wychodzi. moze pod sam garaz tylem podjechac i go zapakowac do (duzego) bagaznika, zachecajac jakims frykasem i pomagajac sie wdrapac. Quote
Dorothy Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 po prostu wniesc do bagaznika przy pomocy silnego chlopa. Albo dwoch... lub na tylne siedzenie. Taki poczciwina.. Quote
ElzaMilicz Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Dorothy napisał(a):po prostu wniesc do bagaznika przy pomocy silnego chlopa. Albo dwoch... lub na tylne siedzenie. Taki poczciwina.. Nie chłopa.:shake: Tu potrzebne dwie silne kobietki. :roll: Quote
gosikf & dogs Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Jej jakie nieszczęście, potrzebna odnowa biologiczna od podstaw chyba:cool1: Taki filc jak on ma to jak to rozczesać w ogóle, poza tym psiak obolały może nie mieć ochoty na takie zabiegi. Najważniejsze przetransportować go na AR, potem dopiero inne sprawy, trza wiedzieć co z psiakiem się dzieje i rozpocząć leczenie. Spryskanie frontlinem tu nic nie da, bo pchły pewnie mają niezłą ucztę pod zbitymi warstwami sierści, podejrzewam, że nawet by tam środek nie dotarł. Gdyby się dokopać do kawałka gołej skóry na karku to kropelki mu zaaplikować, po 2 dniach kiedy fipronil rozprowadzi się na całej powierzchni ciała powinno być po pchełkach i po kleszczykach jeśli są takowe. Quote
Camara Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 xmartix napisał(a):o a czemu nie chłopa? :cool3: bo przeganiane psy na ogół lepiej reagują na kobitki ;) ja jednak optuje z tym, żeby na początek weterynarz przyszedł do niego i na miejscu dokonał wstępnych oględzin - być może nie trzeba mu fundować stresu związanego z podróżą rozmawiałam o tym z demi i przesłałam na ten (m.in.) cel środki zebrane przez forum OP Quote
gosikf & dogs Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Camara napisał(a):bo przeganiane psy na ogół lepiej reagują na kobitki ;) ja jednak optuje z tym, żeby na początek weterynarz przyszedł do niego i na miejscu dokonał wstępnych oględzin - być może nie trzeba mu fundować stresu związanego z podróżą rozmawiałam o tym z demi i przesłałam na ten (m.in.) cel środki zebrane przez forum OP no to cudownie, oczywiście, że tak dla niego najlepiej Quote
irysek Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 tez tak sadze, do nas tez czasem wet zajezdza, ale nie pomyslalam, czy asia ma gdzies takiego co by ze sprzetem najpotrzebniejszym dal rade podjechac (taki co by sie zdecydowal - bo weci maja nieraz fochy w nosie). kasa jest, takze powinno to ulatwic sprawe, bo jakby jeszcze na kreske miala byc wizyta to juz calkiem kino. trzymam w takim razie kciuki, za jak najkorzystniejsze diagnozy. Quote
demi Posted June 19, 2009 Author Posted June 19, 2009 Wiecie co tak łatwo Wam mówić, wsadzić do auta i zawieźć. Auto to jedna sprawa, ale Hektor to druga... Dopiero po 5 dniach u mnie, Hektor nie boi się tak bardzo stać przy mnie. Na siusiu wychodził sam, bo jak widział człowieka odrazu się kładł. Nawet jak moja siostra mu papu niesie, kiedy mnie nie ma. Hektor za chiny nie wstanie do miski, chociaż oblizuje się jak szalony... Z takimi sierściuchami, to co robić? tylko do zera ściąć;) ale maszynka odpada, bo mi Hektor na zawał padnie... Z nozyczkami się za niego wezmę, ale to w tym tygodniu jest u mnie nie możliwe...:shake: Irysku, obawiam się, że frontlaina to z 3 butelki trzeba by było na niego wylać :shake: Wziełam stronhghold duży dla niego, popołudniu "wyleje" go na Hektorka. Moich wetek jeszcze nie ma, są na wyjeździe, jest zastępstwo. Także w poniedziałek je do siebie "zaproszę" niech mi dziecko porządnie obejrzą. Z uszkiem tak nijak, dalej ropieje, troszkę chitopanem smaruje, ale Heki zaraz ucieka w najdalszy kąt - boli biedaczka. Nie wiem co z tym, ze on tak kuleje, ale to powoli. I nie zapominajcie, ze Hektor tak bardzo boi się smyczy, miotły itd, że szkoda gadać. Jak mu zapsnę smycz i zostawie w garażu to na sekunde nawet nie wstanie, tylko leży jak ciapa przerażony. Zobaczymy co to będzie. Czekam na poniedziałek, odwiedzi nas fajna kobitka z forum podhalanków, może będzie wiedzieć wiecej odemnie ;) Quote
Camara Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 demi napisał(a): ...Nie wiem co z tym, ze on tak kuleje, ale to powoli... to stary, duży pies - z mojego doświadczenia stawiam na zapalenie stawów, o ile oczywiście nie jest to jakieś mechaniczne uszkodzenie Quote
mmd Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 demi napisał(a): Zobaczymy co to będzie. Czekam na poniedziałek, odwiedzi nas fajna kobitka z forum podhalanków, może będzie wiedzieć wiecej odemnie ;) Ooooo jak dobrze. Dzięki fajna kobitko od podhalanków:) Pewnie i w razie adopcji będzie ciut łatwiej Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.