Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 954
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dziś Bumiś był na spacerku i odwalał taki piruety że hej!! w szoku byłam:) zmókł troszkę ale to w imię ruchu i spotu:) wypieszczony wygłaskany za wszystkie czasy, a później odprowadzony do boksu przez nową ciocię:)

Posted

[quote name='dominikabankert']agata robisz jeszcze na tych drutach :)?

Zbaraniałam, nie wiem, co powiedzieć. Wyżeł w awatarku, na drutach kiedyś robiłam, ale reszta to
Znowu bezsenna noc przede mną.

Posted

bo wlasnie mi o wyzla chodzi.....tego wlasnie a raczej ta bo to dziewczynka.....mozebys sie podjela i zrobila mi dla wyzla sweterek skoro gacie dla Bumka chciałaś dziergać....:) bysmy sie dogadaly do ceny i w ogole...Bo tu gdzie mieszkam to sa tylko kalosze dla yorków....

Posted

dominikabankert napisał(a):
bo wlasnie mi o wyzla chodzi.....tego wlasnie a raczej ta bo to dziewczynka.....mozebys sie podjela i zrobila mi dla wyzla sweterek skoro gacie dla Bumka chciałaś dziergać....:) bysmy sie dogadaly do ceny i w ogole...Bo tu gdzie mieszkam to sa tylko kalosze dla yorków....


Kochana, sweterki na deszcz i śnieg niewskazane - nasiąkają. Tylko ortalion! Wyżeł w sweterku? Żartujesz?

Posted

agata51 napisał(a):
Bumek, uciekaj ty lepiej do domu, bo jeszcze w kubraczek ciotki cię ubiorą!

w gacie a nie w kubraczki

pokaż Agato gacie dla Bumka!

BUMOGATKI od Agatki!

Posted

[quote name='Yorija']w gacie a nie w kubraczki

pokaż Agato gacie dla Bumka!

BUMOGATKI od Agatki!

Okaz spokoju? Ciotka Agacia.
Dopóki Bumek nie chodzi w gaciach.

Aczkolwiek, muszę ci powiedzieć, Yorijko, że te "bumogatki" są wielce "inspiring", jak mawiają Amerykanie.

Wesołych świąt, Bumku i bumofani

Posted

ehh jak ja bym chciała go wziąć do siebie chociaż na święta:( ale tak nie można. Gdyby nie to że boję się jego niedołężnej starości, a mieszkam w bloku to bym go wzięła...trudno zajął by pół przedpokoju ale byłby w domu...:( ale dobrze wiemy jakim problemem dla duże psa są w ostatnim czasie schody...:( juz to przerabiałam ale z małym psem, którego wzięło się na ręce i już,a takiego konia...?

"wesołych" świąt Bumku:(

Posted

No to jest problem , ale pocieszajace jest to ze Bumiś nie zna innego zycia i po prostu traktuje schronisko jako swoj dom:(

piechcia15 napisał(a):
ehh jak ja bym chciała go wziąć do siebie chociaż na święta:( ale tak nie można. Gdyby nie to że boję się jego niedołężnej starości, a mieszkam w bloku to bym go wzięła...trudno zajął by pół przedpokoju ale byłby w domu...:( ale dobrze wiemy jakim problemem dla duże psa są w ostatnim czasie schody...:( juz to przerabiałam ale z małym psem, którego wzięło się na ręce i już,a takiego konia...?

"wesołych" świąt Bumku:(

Posted

piechcia, ty nie czarnowidź, tylko bierz. Zawsze miałam duże psy [przecież wiesz, że z małym jest mi nie po drodze (do małego schylać się trzeba, a mój kręgosłup tego nie lubi - chociaż miewam ostatnio głównie niskopienne)] i mieszkałam na piętrach. Pewnie wywołam burzę, ale powiem to - pies ma tę przewagę nad człowiekiem, że ma szansę odejść w miarę bezboleśnie i godnie.
Zanim nie będzie mógł zejść po schodach, ani wejść po nich, zanim go w pieluchy zapakują. Pewnie już gdzieś pisałam - zawsze na wstępie szepcę do ucha swojemu nowemu psu: "Będę cię kochać i zrobię dla ciebie wszystko, i obiecuję ci, że nie będziesz cierpiał ani chwili dłużej niż to będzie konieczne, i z moją dlonią w psiej łapie przez TM przejdziesz - tylko tyle i aż tyle mogę dla ciebie zrobić."

Posted

bierz
jeżeli o tym myślisz poważnie - to będziesz miała wyrzuty sumienia gdy on odejdzie w schronisku
On nie - on nawet nie wie, że ktoś chciałby ale się waha
Właśnie o to chodzi, żeby dać im miłość i ciepło a nie tylko wygodę wychodzenia na spacer bez łażenia po schodach

W Ostrowi Mazowieckiej był pies. Kapitan. Stary, z roku na rok co raz starszy. I pewnego dnia znaleźli go wolontariusze konającego w boksie. Prawdopodobnie w takim stanie był drugi, może trzeci dzień. I co z tego, że mógł z boksu wyjść, nie chodzić po schodach. Nikt nie zauważył co się dzieje. W domu, gdyby u kogoś był - dano by mu odejść bez tych cierpień.

W Obornikach był wielki, czarny nochal - Bolek. Dzięki Agacie jego wątek w ogóle był odwiedzany i dzięki temu wypatrzyła go wspaniała rodzina z Warszawy. Chyba był to początek roku. Pani napisała do mnie, że chcą mu dać dom. Ale... kończą budowę własnego domu, wyprowadzają się z mieszkania i czy nie lepiej by było poczekać i dopiero po niego pojechać jak się przeprowadzą. Napisałam jej, że to już wg jej uznania - ale, że w schroniskach z dnia na dzień może się wydarzyc tragedia, pies zostanie zagryziony, zachoruje - nikt tego nie zauważy - że czasem można nie zdążyć.
I oni zimą wsiedli w auto, pojechali do schroniska. Psa wpakowali do auta - jak dziś pamiętam z opisu podróży zdanie "walczyliśmy o oddech" :-). Bolek dostał nowe imię Gustaw, pierwsze zdjęcia były jeszcze z mieszkania, potem już z domu.
I oni zdążyli - Gustaw ma cudny dom. Ale Histeryk, Foksia, Chesia... i tysiące innych psów odeszło - im nie zdążyliśmy pomóc.

Jest na dogo wątek Drwala. To jest dopiero historia - ogromny owczarkopodobny, bez ucha, ślepy. Stary pies. Z dużymi problemami ze wzrokiem. Wyciągnięty ze schronu gdzie miał etykietę agresywnego psa. I był faktycznie taki. W hotelu pies zmienił się i znalazł dom. W bloku właśnie. I daje radę i pies i oni.

Taki przykładów są setki.

Moja Dusieńka - ważyła tylko około 20kg. W pewnym momencie zaczęła kuleć, okazało się że to rak kości. U 12 letniej prawie ślepej staruszki nie zdecydowałam się amputować łapy. Zaczęły się problemy z chodzeniem na spacer. Razu jednego winda się popsuła. Musiałam ją znieść ze schodów -i udało mi się spaść. Na szczęście tylko kolano i kostkę słukłam - Dusi nic się nie stało. Ale od pewnego momentu zrezygnowałam z zabierania jej na spacery. dla niej była to tylko czynność fizjologiczna - siuu pod drzewkiem, dwa kroki dalej kupol i leciała do domu. Na balkonie wyłożyłam gazety i jednorazowe podkłady. Zamiast na spacer - otwierałam Dusi balkon - ona grzecznie tam wychodziła i się załatwiała. Całe mieszkanie wyłożyłam dywanikami antypoślizgowymi - żeby jej się lepiej chodziło.
I tyle dla niej mogłam zrobić. I uważam, że była szczęśliwa do końca. Merdała ogonkiem i domagała się pieszczot. Ale nadeszła pierwsza noc kiedy już przeciwbólowe leki nie działały - i tak jak Agata pisze - z łapką w mojej ręce Dusia odeszła i nie cierpiała więcej niż to było konieczne.

rozpisałam się, poryczałam się - ale może da Ci to do myślenia.

Posted

oj Piechcia ja myslałam ze Ty masz już jakiegoś piesa....jak nie masz to leć po Bumka.....on może pożyć jeszcze pare ładnych lat .I to nic ,że w bloku.Jesli zapewnisz mu spacerki to Bumi sie wyszaleje a twoje malutkie mieszkanko weźmie za troche wiekszy boks:evil_lol:.Ja znam rodzine co w bloku maja haskiego i owczarka kaukaskiego na kawalerce.I jakoś pies nie cierpi z tego powodu ze jest w bloku.Najważniejsze sa przeciez te spacerki , ciepło i kontakt z człowiekiem a w schronie to wszystko Bumi ma ograniczone:-(

Posted

nie mam już piesa...
problem w tym, że muszę się liczyć z opinią i wolą rodziców. Nie mogłabym wziąć tak dużego i silnego psa, bo sama mam za mało czasu aby chłopak mógł się wybiegać, a mama jest zbyt chora aby takiego psa utrzymać.A ojciec by się chyba wyprowadził:( więc niestety pozostanę przy marzeniach, ale myślę o nim niemal każdego dnia i jeśli nadejdzie taki dzień że jego nie zastanę w tym boksie to serce mi pęknie...:(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...