Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sprawa wygląda nieciekawie. Ludzie bardzo chcą pomóc psu i jak twierdzą, mimo wszystko, bardzo go kochają. Sunię zabrali do siebie w piątek. "Hodowca" nie chciał się zgodzić, aby przyjchali do niego do domu, umówił się z nimi pod kościołem w Iłży. Ale są w stanie go odnaleźć i trzeba zaplanować interwencję, bo reszta psów nadal tam jest.

Bulinka waży 15 kg, była karmiona jakimś syfem, bita. Sika tam gdzie stoi, więc prawdopodobnie trzymana była w klatce. Organizm wyeksploatowany ciążami. MIała mieć 4 lata, wet ocenił na 8 (ale może tylko tak wygląda przy tym wyniszczeniu). Facet przywiózł ją w bagażniku. :angryy: Sunia okazała się przekochana, lizała ich po rękach, tuliła się. Było idealnie. Na drugi dzień weszła na fotel i zaczęła warczeć. W końcu rozszczekała się ostro na wszystkich. Ale wystarczy powiedzieć "spokój" i się o dziwo uspokaja. Stwierdzili ,że to sporadyczny przypadek, że może będzie już ok, w końcu jest po przejściach. Ale potem kiedy pani szykowała jedzenie w kuchni, sunia weszła i nagle zaczęła na nią warczeć, uszy po sobie, grzbiet sztywny, ogon do dołu. wylądowała w lecznicy, gdzie jest nadal na obserwacji.

Ci ludzie chcą jej pomóc, ale bojąc się nie są w stanie za dużo zdziałać. W drugim przypadku jej złego zachowania też pomogło słowo "spokój", a jak po chwili ktoś ją pogłaszcze sunia wycisza się zupełnie. Tak więc jej zachowanie jest prawdopodobnie efektem urazów lub jakichś lęków. Powinno być do skorygowania. Tylko pytanie - gdzie to zrobić?

Bez dwóch zdań sunia zasługuje na pomoc po tylu latach koszmarnego życia. Może też tak być, że przy tak wyniszczonym organiźmie wygląda na starszą niż jest w rzeczywistości. Weci uważają sunię za oazę spokoju. Uśpić jej nie będą chcieli. A wylądowanie w schronisku to dla niej pewna śmierć w męczarni. Jeśli jest jeszcze jakaś szansa, trzeba jej pomóc. A przede wszystkim trzeba zorganizować interwencję, bo u tego faceta są jeszcze inne psy.

Ludzie, którzy zabrali sunię od tego faceta nie mają już więcej pieniędzy na po leczeniu suni na opłacanie dłuższego tymczasu. Nie zabiorą jej do siebie, bo nie mają doświadczenia i boją się narażać. Chcą pomagać, chcą ją ratować, ale nie wiedzą jak. Tel. do pani od bulinki 0790232347. Pani bardzo chce, żeby znalazł się dla suni jakiś tymczas i ktoś ją uratował, bo obecnie grozi jej uśpienie. Schronisko kieleckie odpada - byłoby po suni. Tymczasów brak.



Aktualnie Dumka przebywa już w swoim domku po powrocie z hotelu. Nadal sprawia problemy. Czeka ją jeszcze długa droga do spokojnego i bezstresowego życia. Jej właściciele starają się jej dać z siebie, ile potrafią.:loveu: Dumkę czeka jeszcze długotrwałe leczenie. A w pseudohodowli pewnie cierpią pozostałe psy. :-(

  • Replies 218
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

doddy napisał(a):
Przekazałam informacje o bullce do dziewczyn od bulli. One jednak też mają masę psów.



dzieki Doddy:loveu:

jest katastrofa...tylko od wczoraj mamy kolejne 2 rasowe psiaki - CTR i labkę z tatuażem w uchu:-(

Posted

Sytuacja jest załamująca. Wieczorem będę miała zdjęcia bullki. Sunia zaczęła warczeć w lecznicy, dlatego zostaje skierowana na obserwację do Dymin, do instytutu wet. Pani od bullinki powiedziała, że będzie tam codziennie, że będzie dowozić jedzenie. Płakała w słuchawkę. Powiedziała, że nie da jej oddać do schroniska, woli ją uśpic i być przy niej do końca. Samej jest mi ciężko, gdy to piszę. Bo to nie wina psa, ten pies to kolejna ofiara ludzkiego okrucieństwa. Pewnie jest jakaś możliwość pracy z tym psem, ale w odpowiednich warunkach. A gdzie takie znajdziemy, kto da dom tymczasowy psu niepewnemu, po przejściach ,w dodatku bullkowi? :-( :-( :-( Tych ludzi jest mi też bardzo szkoda. To nie tak, że dali sunię do lecznicy i mają wszytsko gdzieś. Cały czas tam jeżdżą, dzwonią, szukają tymczasu, pomocy. A przede wszystkim chcą przy niej być, gdyby zaszła konieczność jej uśpienia. Ci ludzie naprawdę ją kochają, mimo że zabrali ją od tego faceta w piątek. :-( :-( :-( Sunia jest wycieńczona, więc chcą mieć nad nią cały czas pieczę, jak będzie na obserwacji. Bardzo zależy im na przeprowadzeniu interwencji u tego "hodowcy", bo tam są kolejne psy, może w jeszcze cięższym stanie. :-( :-( :-(

Posted

Czy ktoś ma jakieś dojście do inspektoratu, żeby tam wiedzieli, że ileś osób interesuje się losem suni? Nie chcę, żeby to się skończyło tragicznie lub żeby oddali ją potem do schroniska.

Posted

Bulle są trzymane u Magdy - szkoleniowca przez bullterrierowców. Jeśli uzbiera się kasa na hotel to miejsce pewnie jest.
Ale to koszt ok. 1000zł miesięcznie.
Pytanie czy znajdą się chętni do pokrycia kosztów hotelu.

Posted

Magda ma nowe boksy, więc koszt spadnie do 25zł za dobę. Przy czym najważniejsze jest, że tak naprawdę płacimy nie za hotel a za szkolenie i diagnozę. Może warto zacząć zbierać. Przy okazji apeluję, żeby nie pisać zbyt dużo o interwencjach, bo pseudo też umieją czytać...

My kasy nie mamy. Też zbieramy na bidy w potrzebie. Nawet dziś wykupiłam jedną. W tragicznym stanie!!!!!! To jakiś koszmar!!!

Posted

Sęk w tym, że wszyscy na tym wątku łożymy na utrzymanie psów i z finansami będzie mega problem. :-( :-( :-(

Dostałam właśnie zdjęcia bullki z lecznicy. Bardzo kiepskiej jakości, ale widać pewne rzeczy... :-( No kurde, trafia mnie... Czuję bezsilność. :-(





Widać, że trzymana w klatce... :-(

Posted

:placz::placz::placz::placz: nie wiem co powiedzieć..nie wiem jak ja uratować...ale hotelik u p. Misiudy to chyba w tej chwili jedyna opcja...może właściciele zdecydowaliby się cwiczyć z sunią pod okiem p. Misiudy?

Posted

jeszcze jedna sugestia - skoro sunia jest w lecznicy. Trzeba zlecić badania. Sunię może coś boleć. A sama nam tego nie powie. W końcu "ccccHodowca: z jakiegoś powodu sukę odsprzedał...

łatwiej się zrzucić na badania, żeby wykluczyć przyczyny chorobowe np. tarczyca

Posted

doddy napisał(a):
Anitko, 100 razy lepszym pomysłem jest hotel u Magdy zamiast u Kasi Misiudy. ;)



aaaa...myślalam , że skoro ludzie by chcieli z nia pracować to u p. Misiudy byłoby najblizej dla nich...

najważniejsze, żeby spróbować...dać jej szansę...a potem ocenić czy "wyjdzie" z tego czy nie:-(

Posted

doddy napisał(a):
Anitko, 100 razy lepszym pomysłem jest hotel u Magdy zamiast u Kasi Misiudy. ;)

Dody zgadzam sie z Toba:eviltong:
Tylko jak zebrac kaske:roll:

Posted

andzia69 napisał(a):
aaaa...myślalam , że skoro ludzie by chcieli z nia pracować to u p. Misiudy byłoby najblizej dla nich...

najważniejsze, żeby spróbować...dać jej szansę...a potem ocenić czy "wyjdzie" z tego czy nie:-(


Misiuda szkoli psy do towarzystwa, ale nie jest behawiorystą. A temu psu teraz nie szkolenie jest potrzebne. :shake: Zanim cokolwiek się z sunią zacznie trzeba ją doprowadzic do normy, zapewnić spokój i bezpieczeństwo,sprawdzić, jak pisze ediiiii, czy nic jej nie dolega i nie powoduje dolegliwości bólowych, bo to bardzo prawdopodobne. Ci jej czasowi opiekunowie powiedzieli, że wyglądała na pobitą. Pracować z sunią powinien ktoś, kto się jej nie boi. A ci ludzie obawiają się jej. I nie ma ich co za to winić. :shake: Tak starsznie mi żal tej suni. W czym ona zawiniła, że spotkał ją taki los... Jak trafi pod pieczę powiatowego, to ciężko będzie ją pewnie na badania wyciągnąć do jakiejkolwiek lecznicy.
Ona może warczeć w sytuacjach, które jej się z czymś złym kojarzą. A my nie mamy pojęcia, co ona przeszła. Po zdjęciach można się części domyślać. Można podejrzewać, że ma braki w socjalizacji. Wygląda to trochę tak, jakby przeszła jakąś socjalizację dawno temu, jakby znała ludzi też od dobrej strony. Ale to, że siusia tam, gdzie stoi, świadczy o tym, że bardzo długi czas spędziła w klatce. :-( Nie mogę się pogodzić z tym, że ona płaci za wypaczony umysł człowieka i jego sadyzm. A tam, w tym strasznym miejscu wciąż są inne psy...

Posted

doddy napisał(a):
Anitko, 100 razy lepszym pomysłem jest hotel u Magdy zamiast u Kasi Misiudy. ;)


Też tak myślę. Potrzebna jest profesjonalna praca z psem, tylko skąd wziąć pieniądze... :placz: :placz: :placz: I czy powiatowy sunię potem po obserwacji wyda??? Wet powiedział, że niby tam zrobią jej odpowiednie badania, na robaczycę itd. Hmm, mam nadzieję. No ale nie będzie w cieple jak sądzę. A sami widzicie, jak ona wygląda. :-(

Posted

Lenka pojechała dziś do domu, więc pieniądze przeznaczone na jej utrzymanie można przerzucić na bullinkę. Myślę, że resztę dozbieramy. Czy sunia jest już przekazana do inspekcji wet.?

Posted

ewab napisał(a):
Lenka pojechała dziś do domu, więc pieniądze przeznaczone na jej utrzymanie można przerzucić na bullinkę. Myślę, że resztę dozbieramy. Czy sunia jest już przekazana do inspekcji wet.?

Ewab za pobyt Lenk placilismy 10 zł za dobe;) reszte kwoty trzebaby było uzbierać:roll: A to jest prawie 750 zł:placz:A poztym na psy bulowate nie ma tylu chetnych:shake:
Ludzie boją się tych psów:razz: A na adopcje czekaja psy młode i zdrowe:roll:

Posted

Jesli sunia jest w Dyminach na obserwacji i ma własciciela to są dwie mozliwości.
Albo własciciel płaci za utrzymanie psa to po 15 dniach zabiera psa do domu. Jesli za psa nie jest płacone to pies po 15 dniach przechodzi na "własność" miasta i laduje w schronisku a wtedy jak jest z wyciagnięciem wszyscy wiemy.
Najbardziej korzystanie byłoby zapłacic za pobyt psa na obserwacji po czym po prostu zgłosić się po jego odbiór.

Posted

Możnaby zorganizowac zrzutkę na opłacenie tych 15 dni. Ale musi być jakis własciciel do psa, najlepiej ten, który zaprowadził psa do lecznicy.
Z tego co dzisiaj się dowiedziałam nie sa to jakieś wielkie pieniądze. Można nawet dowozić jedzenie, zeby zminimalizowac koszty.
Jeśli pies nie bedzie finansowany trafi po kwarantannie trafi do schroniska.

Posted

No to nieźle. Tych ludzi z tego ,co zrozumiałam nie stać na finansowanie tymczasu u weta, więc obserwacji pewnie też. Sunia ponoć jest coraz spokojniejsza i jest chyba jeszcze w Czterech Łapach. Czekam na zdjęcia suni robione aparatem. Może będą lepszej jakości. Sfotografowano ponoć wszystkie jej obrażenia niewidoczne na zdjęciach, które umieściłam.
Dziś dzwoniła do mnie ta pani od bullki i powiedziała, że chce rozwiesić plakaty po lecznicach z prośbą o przesyłanie pieniędy na utrzymanie bullki w lecznicy. Niestety pewnie to nie podziała. :shake:

Posted

Własnie rozmawiałam z tą panią od bulinki. Sunia jest nadal w lecznicy i może tam byc kilka dni do momentu znalezienia jej tymczasu. Bywało tak, że chodziła i warczała na lekarza nie wiadomo po co i za co, ale na tym się skończyło i jest jakby lepiej. Dziś się bardzo ucieszyła na widok tymczasowych opiekunów, którzy przyjeżdżają ją wyprowadząć na spacer. Do psów merdała ogonkiem. Czuje się juz lepiej i jest w lepszej kondycji. Ale mamy tylko kilka dni na to, żeby coś wymyślić.A co potem - nie wiem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...