Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 445
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wysałam Giselle pełne namiary na mnie z numerem konta.

Byłam dziś kolejnej przychodzni weterynaryjnej (w Oleśnicy, 15 km ode mnie, czyli bliziutko). Zdaje mi sie, że kastracja wypadłaby tam najtaniej - około 100 zł!, ale stan gabinetu (w tym czystość) mnie poraził. Wzięłam jednak namiary, bo okazało się, że cena byłaby niezmieniona w moim przypadku nawet po 1 kwietnia (odbieram auto dopiero 2.04, albo i później). Jednak później pan weterynarz, z którym wymieniłam paręnaście zdań na temat bezdomnych psów, schronisk itp. zaszokował mnie mówiąc, że po 3 miesiącach należy usypiać schroniskowe pieski obligatoryjnie, że dziwi się, z jakim uporem niektórzy (organizacje, czy prywatni ludzie) walczą o życie chorych, niepotrzebnych zwierząt, które trzeba karmić w nieskończoność.
Nie wiem, czy w tym przypadku nie zechciałby wykonać swojego planu skrócenia żywota niechcianej istocie i chyba się na niego nie zdecyduję.

Jutro sprawdzę fajny gabinet, z kórego kiedyś też korzystałam, na peryferiach Wrocławia, biorący udział w akcji. Jeśli zgodziłby się przeciągnąć termin, to byłoby super.
Mój wet wyliczył koszty horrendalnie wysokie, zresztą wolę z różnych powodów zrobić to gdzieś indziej.
Ja jestem mocno ograniczona czasem - takie zabiegi raczej wykonuje się rano, a ja wtedy MUSZĘ być w pracy.
Przed świętami byłoby najlepiej - bo czwartek i piątek przedświąteczny mam wolny, mogę też lepiej zaopiekować się zwierzakiem po zabiegu.

Przed świętami być może będziemy sterylizować Tajgę, bo trzeba się tu raczej pospieszyć.

Posted

Jednak później pan weterynarz, z którym wymieniłam paręnaście zdań na temat bezdomnych psów, schronisk itp. zaszokował mnie mówiąc, że po 3 miesiącach należy usypiać schroniskowe pieski obligatoryjnie, że dziwi się, z jakim uporem niektórzy (organizacje, czy prywatni ludzie) walczą o życie chorych, niepotrzebnych zwierząt, które trzeba karmić w nieskończoność.
Nie wiem, czy w tym przypadku nie zechciałby wykonać swojego planu skrócenia żywota niechcianej istocie i chyba się na niego nie zdecyduję.
Boze,Boze:shake:
strasi ludzie tez tylko jedzą i jedza i nic nie robią
to moze tez obligatoryjnie utylizować?
ale,zaczniemy od weterynarzy ......co?:mad:

Posted

:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

...weterynarzom,bym nieco;) wiek obniżyła:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:...no,ten wiek przydatności:lol:!


Spokojnej nocy wszystkim...Marko,śpij smacznie i wyśnij wspaniały domek!
W realu!:loveu:

Posted

Już nie milczę.
Do południa jeździłam z Tajgą na antybiotyk (dalsze leczenie pęcherza), a także po gabinetach na rekonesans w sprawie kastracji Marko.
Przed i po dłuuugie dwa spacery po okolicznych łąkach i lasach z trzema czarnymi oszołomami. Ich ulubioną zabawą jest "walka" o pozycję - dwa się podgryzają, skaczą na siebie, warczą, kłapią zębami, a trzeci przybiega i sędziuje, a czasem wkracza, by rozdzielić rywali. Za chwilę zamiana ról, a jeszcze po chwili zgodny bieg, z taplaniem się w wodzie.
Nie wiem, jak po kilku godzinach szaleństw znalazły jeszcze siłę na dalszy amok w ogródku, gdzie spędziliśmy kolejne godziny - my na uprzątanie pobudowlanego pobojowiska, a one na dewastowaniu moich krzaczków i drzewek.

Już wiem, że kastrację zrobię w Kiełczowie (tylko 11 km ode mnie, hurra!)po preferencyjnych cenach, mimo, że po 1 kwietnia, w czystej i sympatycznej przychodni, u weta, który pracuje na klinikach. Dopiero wtedy - raz, że dziś go odrobaczyłam, a wet radził tydzień odczekać po odrobaczaniu, a dwa, że nie mam teraz auta. Zresztą radził mi go trochę wzmocnić (odkarmić), bo jest przeraźliwie chudy (żebra powleczone skórą, czego przez sierść nie widać, dopiero na dotyk). Zaniepokoiło mnie dziś, że czasem mu drga tylna noga w udzie, zwłaszcza jak ją odstawi do tyłu. Dziwnie tez oddycha, jak zaśnie, tak "fuka" - sprawia wrażenie jakby był jakiś "przetrącony". Muszę to pokazać wetowi w przyszłym tygodniu.

Marko jest świetnym psem, wydaje mi się, że może nawet być młodszy, niż 2 lata, tyle, że przez życie nauczony samodzielności i radzenia sobie. Wobec suk jest bardzo śmiały i je ustawia, mimo, że chudziak z niego. Dla ludzi bardzo kochany, a naszemu 2,5 letniemu wnukowi dawał się obejmować, ciągnąć, całować, itp. (wysiadły mi bateryjki w aparacie, zdjęcia postaram się zrobić jutro). Nas dorosłych zaczął podgryzać i to w szczególny sposób, jak coś jest nie po jego myśli, więc parę razy dałam mu do zrozumienia, że mi to nie pasuje. Myślę, że trzeba go trochę ucywilizować, stawiać wymagania i granice (oczywiście kochając i dbając), żeby mu się nie przewróciło w głowie, jak to czasem bywa. Bo inaczej może się zdarzyć, że w nowym domu będzie terrorystą (na razie chudziak, ale to duży pies i mógłby nawet kogoś przestraszyć, jak się najeży).
Mnie pilnuje bardzo. Do tego stopnia, że polazł za mna na piętro, czego nie wolno robić moim psom (patrzyły ze zgrozą, jak go wycofuję, a on swoje i swoje). W końcu jednak się dogadaliśmy i już pojął, że dla psów jest tylko dół domu. My i tak cały dzień spędzamy na dole, a na górę na 2 minuty po coś się czasem chodzi. Tam tylko śpimy (a ja czasem robię wyjątek, i śpię na dole żeby trochę frajdy miały - i ja też - tylko, że trzy to już się ze mną nie zmieszczą!)

W ogóle Marko to piękny i pojętny pies, bez kompleksów, pozytywnie nastawiony do ludzi. Mam nadzieję, ze okaże się zdrowy i wkrótce nabierze ciała. (pchły już zaczęliśmy wykańczać i nie będziemy bali się o kleszcze). Będzie miał ktoś naprawdę z niego radochę.
Chyba przesadziłam z długością tego posta.
Dzięki za przelew i wiele miłych słów od wszystkich tu na tym wątku.
Resztę napiszę za jakiś czas.

Posted

Marako...odetchnęłam...a potem się ucieszyłam!
...dzięki za mądre podejście do Marko.Im więcej złapie z zasad domowego życia tym ma większe szanse na przyszłość!

Spokojnej nocy!:loveu:

Posted

marako napisał(a):
Nas dorosłych zaczął podgryzać i to w szczególny sposób, jak coś jest nie po jego myśli, więc parę razy dałam mu do zrozumienia, że mi to nie pasuje. Myślę, że trzeba go trochę ucywilizować, stawiać wymagania i granice (oczywiście kochając i dbając), żeby mu się nie przewróciło w głowie, jak to czasem bywa. Bo inaczej może się zdarzyć, że w nowym domu będzie terrorystą (na razie chudziak, ale to duży pies i mógłby nawet kogoś przestraszyć, jak się najeży).
Mnie pilnuje bardzo. Do tego stopnia, że polazł za mna na piętro, czego nie wolno robić moim psom (patrzyły ze zgrozą, jak go wycofuję, a on swoje i swoje). W końcu jednak się dogadaliśmy i już pojął, że dla psów jest tylko dół domu.


BRAWO i tak trzymać!!!!!! Krótko od początku! To jest gwarancja sukcesu! najważniejsze to nie dopuścić do rozpanoszenia się brodacza - a potem już można spijać śmietankę :loveu:;)

Posted

marako napisał(a):
Już nie milczę.
Do południa jeździłam z Tajgą na antybiotyk (dalsze leczenie pęcherza), a także po gabinetach na rekonesans w sprawie kastracji Marko.
Przed i po dłuuugie dwa spacery po okolicznych łąkach i lasach z trzema czarnymi oszołomami. Ich ulubioną zabawą jest "walka" o pozycję - dwa się podgryzają, skaczą na siebie, warczą, kłapią zębami, a trzeci przybiega i sędziuje, a czasem wkracza, by rozdzielić rywali. Za chwilę zamiana ról, a jeszcze po chwili zgodny bieg, z taplaniem się w wodzie.
Nie wiem, jak po kilku godzinach szaleństw znalazły jeszcze siłę na dalszy amok w ogródku, gdzie spędziliśmy kolejne godziny - my na uprzątanie pobudowlanego pobojowiska, a one na dewastowaniu moich krzaczków i drzewek.

Już wiem, że kastrację zrobię w Kiełczowie (tylko 11 km ode mnie, hurra!)po preferencyjnych cenach, mimo, że po 1 kwietnia, w czystej i sympatycznej przychodni, u weta, który pracuje na klinikach. Dopiero wtedy - raz, że dziś go odrobaczyłam, a wet radził tydzień odczekać po odrobaczaniu, a dwa, że nie mam teraz auta. Zresztą radził mi go trochę wzmocnić (odkarmić), bo jest przeraźliwie chudy (żebra powleczone skórą, czego przez sierść nie widać, dopiero na dotyk). Zaniepokoiło mnie dziś, że czasem mu drga tylna noga w udzie, zwłaszcza jak ją odstawi do tyłu. Dziwnie tez oddycha, jak zaśnie, tak "fuka" - sprawia wrażenie jakby był jakiś "przetrącony". Muszę to pokazać wetowi w przyszłym tygodniu.

Marko jest świetnym psem, wydaje mi się, że może nawet być młodszy, niż 2 lata, tyle, że przez życie nauczony samodzielności i radzenia sobie. Wobec suk jest bardzo śmiały i je ustawia, mimo, że chudziak z niego. Dla ludzi bardzo kochany, a naszemu 2,5 letniemu wnukowi dawał się obejmować, ciągnąć, całować, itp. (wysiadły mi bateryjki w aparacie, zdjęcia postaram się zrobić jutro). Nas dorosłych zaczął podgryzać i to w szczególny sposób, jak coś jest nie po jego myśli, więc parę razy dałam mu do zrozumienia, że mi to nie pasuje. Myślę, że trzeba go trochę ucywilizować, stawiać wymagania i granice (oczywiście kochając i dbając), żeby mu się nie przewróciło w głowie, jak to czasem bywa. Bo inaczej może się zdarzyć, że w nowym domu będzie terrorystą (na razie chudziak, ale to duży pies i mógłby nawet kogoś przestraszyć, jak się najeży).
Mnie pilnuje bardzo. Do tego stopnia, że polazł za mna na piętro, czego nie wolno robić moim psom (patrzyły ze zgrozą, jak go wycofuję, a on swoje i swoje). W końcu jednak się dogadaliśmy i już pojął, że dla psów jest tylko dół domu. My i tak cały dzień spędzamy na dole, a na górę na 2 minuty po coś się czasem chodzi. Tam tylko śpimy (a ja czasem robię wyjątek, i śpię na dole żeby trochę frajdy miały - i ja też - tylko, że trzy to już się ze mną nie zmieszczą!)

W ogóle Marko to piękny i pojętny pies, bez kompleksów, pozytywnie nastawiony do ludzi. Mam nadzieję, ze okaże się zdrowy i wkrótce nabierze ciała. (pchły już zaczęliśmy wykańczać i nie będziemy bali się o kleszcze). Będzie miał ktoś naprawdę z niego radochę.
Chyba przesadziłam z długością tego posta.
Dzięki za przelew i wiele miłych słów od wszystkich tu na tym wątku.
Resztę napiszę za jakiś czas.

Post cudowny od rana sie cieszę:loveu:noo to jestesmy w domku
Marako
musisz sie nauczyć duuuzo nowego
i zbieramy pieązki trzeba myslec o zabezpieczeniu Marko
przed chorobami....
Ta noga
kurcze moze to od zimna i wody?

Posted

malawaszka napisał(a):
Marako - Kuba pojechał dziś do domku :multi: :loveu: pozostałe po nim pieniążki wspomogą Marko i inne sznupciowe potrzebujące pomocy:multi:


Suuuuper malawaszka:multi:

Posted

Tak się cieszę, że Kuba tak serdecznie zaakceptował nowych Państwa. Jak wspominałam, cały jego wątek skopiowałam do Worda, żeby się szybciej mi go czytało, prawie 100 zdjęć Kuby też, tak bardzo zależało mi na tym psiaku (zwłaszcza po postach doradzających śpienie jako agresywnego). Gdyby nie kłopoty finansowe, byłby u mnie na pewno już od dawna. Teraz jestem spokojna i cieszę się razem z Kubusiem z jego nowego domu.
Cieszę się też, że będę mogła skorzystać z oferty malawaszki przejęcia jakichś środków z konta Kuby i jak pisała zapewnić "full serwis" Marko. Mam nadzieję, że znajdzie równie fajny dom, jak Kubuś, jak już trochę odżyje, wykastrujemy go i zaszczepimy.

Zdjęcia Marko z 2,5 latkiem mam tylko 2, mało "czułe", ale baterie mi padły, a mały wyjechał, zanim kupiliśmy nowe. Chętnie bym wstawiła, ale nie wiem, jak (czy muszę je najpierw umieścić gdzieś na jakimś serwerze?).

Posted

Noga mu rzeczywiscie drga, ale nie ma to związku z zimnem, czy wodą. W domu (gdzie jest podłogówka) też czasem też podrga mu trochę.

Może jestem przewrażliwiona, ale nie podoba mi się też sposób, w jaki czasem oddycha (często też przez sen). Tak jakby "fukał", wydycha powietrze pod ciśnieniem, w przyspieszonym rytmie. Jak w czasie zabawy trochę go potarmosiłam (naprawdę leciutko!), też parę razy jakoś dziwnie, urywanie łapał powietrze i jakby się lekko krztusił. W ogóle ma trochę krótszy oddech, niż panienki.
Ale wszystko to może jest w normie, a ja wydziwiam.

Marko jest coraz bardziej zdyscyplinowany. Pięknie reaguje na swoje imię, przybiega natychmiast, gdy go zawołać Oczywiście córka woła go Jinmmy i dziwi się, że nie chce jej słuchać). A wszystkie 3 natychmiast reagują na zawołanie "psy, do mnie" i wspaniale to wygląda, jak galopują na wyścigi i kłębiąc się dopominają się pogłaskania po przybiegnięciu. Nawet Grace też się kłębi (choć kiedyś siadała, jak przystało).

Posted

marako napisał(a):
Noga mu rzeczywiscie drga, ale nie ma to związku z zimnem, czy wodą. W domu (gdzie jest podłogówka) też czasem też podrga mu trochę.

Może jestem przewrażliwiona, ale nie podoba mi się też sposób, w jaki czasem oddycha (często też przez sen). Tak jakby "fukał", wydycha powietrze pod ciśnieniem, w przyspieszonym rytmie. Jak w czasie zabawy trochę go potarmosiłam (naprawdę leciutko!), też parę razy jakoś dziwnie, urywanie łapał powietrze i jakby się lekko krztusił. W ogóle ma trochę krótszy oddech, niż panienki.
Ale wszystko to może jest w normie, a ja wydziwiam.

Marko jest coraz bardziej zdyscyplinowany. Pięknie reaguje na swoje imię, przybiega natychmiast, gdy go zawołać Oczywiście córka woła go Jinmmy i dziwi się, że nie chce jej słuchać). A wszystkie 3 natychmiast reagują na zawołanie "psy, do mnie" i wspaniale to wygląda, jak galopują na wyścigi i kłębiąc się dopominają się pogłaskania po przybiegnięciu. Nawet Grace też się kłębi (choć kiedyś siadała, jak przystało).


marako JAK BĘDZIESZ U WETA
to niech jego ,,zobaczy dobrze ,, czy coś jemu dolega:cool3:

Posted

Wysyłam zdjęcia (troche je za bardzo odchudziłam, więc rozdzielczość jest na pewno do bani, ale to pierwszy raz, więc wybaczcie - chciałam, żeby się szybko ładowały)


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...