Monday Posted February 13, 2009 Author Posted February 13, 2009 Tula, Murzyn ma pojechać do pewnej pani, za Siedlce, w sumie to 200km od Radomia. Nie wiadomo jeszcze kiedy pojedzie, bo na razie nie mamy z mężem jak go zawieźć, bo pracujemy łacznie z sobotą do późna. Z panią jesteśmy umówieni, że jak tylko znajdziemy czas to zawozimy Murzyna. :razz: Więc wszystko wskazuje na to, że Murzyn zmieni miejsce zamieszkania...nawet i województwo. No ale wolę się nie cieszyć dopóki psiak nie pojedzie i nie zostanie tam. Quote
red Posted February 13, 2009 Posted February 13, 2009 Super, że domek się znalazł.....trzymam kciuki:lol: Quote
tula Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 No to świetnie, że domek będzie dla Murzynka. Mój TZ czasem jeździ w kierunku Siedlec w delegacje, ale w tym tygodniu niestety jedzie całkiem gdzie indziej. No i pewnie chcielibyście sami pojechać i sprawdzić domek. jak by co to moge go zapytać kiedy będzie jechał w tamtym kierunku. A czy do czasu transportu do Siedlec Murzynek nadal będzie mieszkał w tej firmie czy już chcą się go pozbyć? Quote
gonia66 Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 Monday napisał(a):Tula, Murzyn ma pojechać do pewnej pani, za Siedlce, w sumie to 200km od Radomia. Nie wiadomo jeszcze kiedy pojedzie, bo na razie nie mamy z mężem jak go zawieźć, bo pracujemy łacznie z sobotą do późna. Z panią jesteśmy umówieni, że jak tylko znajdziemy czas to zawozimy Murzyna. :razz: Więc wszystko wskazuje na to, że Murzyn zmieni miejsce zamieszkania...nawet i województwo. No ale wolę się nie cieszyć dopóki psiak nie pojedzie i nie zostanie tam. Ten domeczek jest pewny na 100%???No ale jesli teraz nie mozecie go zawieźć a jeszcze ta pogoda to co bedzie???Firma go przetrzyma az dontej pory kiedy odwoz bedzie mozliwy???:cool3: Quote
Monday Posted February 14, 2009 Author Posted February 14, 2009 no cóż, pogoda okropna mieliśmy jutro jechać z Murzynem, ale już sama nie wiem ze względu na pogodę. Jak na razie przyszła szczęśliwa posiadaczka Murzynka ma wyłączony tel i nie możemy się z nią skontaktować Na szczęście - wiecie jak jest z przeprowadzkami - wszystko się opóźnia, no i przeprowadzka potrwa jeszcze kilka dni :cool3:, ja chcę jechać z Murzynem albo jutro, albo w następną niedzielę. A tak w ogóle to boję się żeby ta pani się nie zaopatrzyła już w jakiegoś psiaka wczesniej. Ta pani jest w domu po 17, więc niestety nie można dostarczyć psiaka we wcześniejszych godzinach. Domek musi być sprawdzony, bo to domek od Ani - tygrysiczki. Mam nadzieje że wszystko bedzie dobrze. Quote
anhata Posted February 14, 2009 Posted February 14, 2009 a macie umowe adop ???? ja podczas rozmow telefonicznych to od razu mowie jesli pani/pan sie rozmysli prosze dac znac..jestesmy dorosli....cos w tym stylu Quote
Monday Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 Już przygotowałam umowę adopcyjną Quote
Monday Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 Ale jestem przeszczęśliwa Dzisiaj byłam u Murzyna, podałam mu tabletki odrobaczające a pod koniec tygodnia szczepienie przeciwko wściekliźnie, żeby przyszła właścicelka miała już to z głowy. No ale ja jestem dumna z tego psiaka:p Wcześniej pisałam, że nie umie on chodzić na smyczy, a dzisiaj wyprowadziłam go z kojca na smyczy pełna obaw, że za chwilę albo mi się wyrwie, albo będzie mnie szurał gdzies po śniegu... No ale Murzynek na smyczy chodzi lepiej niż moja domowa mała diablica:evil_lol: Jest niesamowity, mówisz mu po cichu, że idziemy - a on idzie, chcesz stanąć na chwilę - Murzyn czeka przy nodze. No i oczywiście wszystkim się nadstawia do głaskania. Nawet wsadziałm go do samochodu i przejechałam kawałek. Nie chciał wejść, trzeba było mu pomóc, ale w samochodzie był bardzo zainteresowany tym co widział przez okno. On mało w swoim życiu widział, cały czas na podwórku, ale jak na takiego psa, to potrafi się zachować. Będzie wspaniałym rodzinnym psiakiem. Quote
bico Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 Monday napisał(a):Już przygotowałam umowę adopcyjną żeby tylko ta babeczka się nie rozmyśliła albo nie wzięła innego psiaka:roll: trzeba się z nią szybko skontaktować i zapytać czy to nadal aktualne:roll: kurcze, ja przez to napięcie na dogo, to zawału dostanę:-( dawajcie na bieżąco znać co się dzieje:razz: Quote
Monday Posted February 16, 2009 Author Posted February 16, 2009 Bico, dzwoniłam do pani w niedzielę. Nadal czeka na Murzynka :) Mam nadzieję, że skoro chce mieć tego psiaka - a naprawdę warto go mieć - to poczeka jeszcze do niedzieli. Mimo wszystko też się martwię o to, żeby ten domek był pewny. Chciałam jechać w niedzielę tą co była, ale w ciemno nie pojadę z psiakiem, nie wiedząc czy ta pani jest w domu czy nie. Moja Nuka już ma przykazane, że jak będzie niegrzeczna, to wymienimy ją na Murzyna:diabloti: Quote
red Posted February 16, 2009 Posted February 16, 2009 Ale super..... oby był już w domku. Pokazał się z najlepszej strony. :lol: Quote
bico Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 Monday napisał(a):Bico, dzwoniłam do pani w niedzielę. Nadal czeka na Murzynka :) Mam nadzieję, że skoro chce mieć tego psiaka - a naprawdę warto go mieć - to poczeka jeszcze do niedzieli. Mimo wszystko też się martwię o to, żeby ten domek był pewny. Chciałam jechać w niedzielę tą co była, ale w ciemno nie pojadę z psiakiem, nie wiedząc czy ta pani jest w domu czy nie. Moja Nuka już ma przykazane, że jak będzie niegrzeczna, to wymienimy ją na Murzyna:diabloti: Fajnie Cię poznać Monday:lol: Nie można jeździć nigdzie w ciemno, musi być wszystko pewne co i jak, po co macie się stresować czy jeździć w tą i z powrotem:roll: Trzymajmy kciuki, żeby Pani się nie rozmyśliła/zniechęciła i aby ten domek był dobry i pewny i żeby się wszystko udało:thumbs: ale długa lista życzeń:evil_lol::cool3: aaa...i do życzeń pewnie też jak najgoręcej dołączy się niejaka Nuka:cool3:...z wiadomych względów:diabloti:;) pozdrawiam:lol: Quote
tula Posted February 17, 2009 Posted February 17, 2009 To wspaniałe wieści, Murzynek to super facet:lol: A może popatrz na mapie pomocy dogo czy ktoś mieszka w okolicach tej Pani i mógłby sprawdzić domek? Quote
Monday Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 A więc tak: Jutro jedziemy !!! Nie mam pojęcia jak Murzyn przesiedzi 4 godziny w samochodzie.:cool1: Wczoraj zabrałam Murzyniątko do weta. Przejechaliśmy z XV-sto lecia na Ustronie i w tym momencie już się bałam niedzielnej podróży. Temu psiakowi było ZA GORĄCO w samochodzie, jechałam z otwartymi szybami przy iluś tam stopniach na minusie !!!! Poza tym Murzyn nie potrafi podróżować w samochodzie, zamiast się położyć na tylnym siedzeniu, to on cały czas stał, albo siedział, bo przecież MUSIAŁ wyglądać przez okno. No, ale akurat z tym mu się nie dziwię, jak prawie całe życie spędził na jednym terenie, a tutaj nowy świat - wielki świat :) Tyle tylko, że przy każdym hamowaniu - i to spokojnym, uwierzcie- i przy każdym łagodnym zakręcie psiak prawie że spadał z siedzenia, ale zaraz się poprawiał i od nowa do okna. U weta - kolejka niestety - czekaliśmy ponad godzinę zanim lekarz go obejrzał. W poczekalni zaskarbił sobie chyba wszystkie osoby jakie tam były, na kota zamkniętego w pudełku i ustawionego na podłodze nie zwracał uwagi. Za to jak wychodził z gabinetu inny psiak to było nieciekawie, nawzajem sobie nie przypadli do gustu. Problemem było tylko to, że Murzyn chciał wszystko obsikiwać, nawet w poczekalni. Musiałam odwracać jego uwagę od tychże pieskich zachowań. No i na szczęście nie udało mu się niczego oznaczyć. Sama wizyta przebiegła dobrze. Został kompleksowo zbadany. Ale nie było to łatwe, podczas szczepienia wiercił się i skrzywił igłę. Jak wet chciał posłuchać jego serca, to zbyt bardzo był zaciekawiony, co ten pan przykłada mu pod brzuch. No i musiał najpierw obwąchać słuchawki zanim został zbadany. Dobrze że wet cierpliwy;) No i diagnoza. Murzyn - 25 kilogramowy 2latek, zdrowiutki, serduszko ok, uszka i oczka też, dwa jajeczka, czyli wszystko w porządku. A poza tym dostał określenie wulkan energii. Jedno ale, to to , że psiak jest za chudy..no i faktycznie, żebra mu widać i wcięcie w talii ma. Ale z tym chyba w niedługim czasie jego nowa pani sobie poradzi:diabloti: O dziwo, jako pies mieszkający na dworze nie ma pcheł. Może dlatego, że zima, albo może dlatego, że on tam z żadnymi psiakami nie ma kontaktu. Murzyn został zaszczepiony na choroby zakaźne i wściekliznę. Quote
Monday Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 Acha, zapomniałam dodać, że po tym wszystkim zabrałam go do siebie do domu. Mieszkanie w bloku, na 3 piętrze. Do klatki wszedł, po schodach..niechętnie, musiałam go prosić, żeby wlazł ze mną na górę i to na każdym półpiętrze !!! Wcześniej swoją małą upierdliwą Nukę sprowadził mój mąż, żeby nie obszczekała w domu Murzyna - który wkracza na jej królestwo. A więc do domu Murzyn wszedł bez problemu, za zgodą Nuki. No i się zaczęło...pierwsze co, to Murzynek chciał mi obsikać szafkę na przedpokoju.....ale udało mi się udaremnić jego plan. W pokoju już się szykował do sikania na łóżko - też ta próba się nie powiodła. Ale niestety udało mu się trochę na ściane:placz: nie zdążyłam dobiec. Więc, tak krok w krok chodziłam za nim, żeby nie oznaczył sobie całego mieszkania :angryy: Dopiero jak Nuka do niego dopadła, to zainteresowała go zabawą i się tarzali po podłodze. Ale tak czy tak, Murzynowi było stanowczo za gorąco! Jęzor wywieszony cały czas, odkąd wszedł do mieszkania. Przecież kto myślałby, żeby mieszkać domu...gorąco, mało miejsca. Ech, pewnie myśli sobie o nas - ludziach - różne tam takie. Po nie długim czasie odwiozłam Murzynka na jego przedostatnią noc na jego terenie, w jego budzie...na jego przezimnym ukochanym dworze !!!!! Quote
lilith27 Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Monday napisał(a): Ale tak czy tak, Murzynowi było stanowczo za gorąco! Jęzor wywieszony cały czas, odkąd wszedł do mieszkania. Przecież kto myślałby, żeby mieszkać domu...gorąco, mało miejsca. Ech, pewnie myśli sobie o nas - ludziach - różne tam takie. z Lili moją było to samo tylko, że Lila miała temperaturę i była przeziębiona Quote
Evra Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Dyszenie psa w stresujących sytuacjach (jazda samochodem, wzięcie do mieszkania) jest oznaką silnego stresu i zdenerwowania, a nie dlatego, że jest mu gorąco. Ostrzegam przed jazdą samochodem przy otwartych oknach, pies może nabawić się zapalenia uszu albo spojówek. Przed wyjazdem powinien być na czczo. Na znakowanie terenu niewiele można poradzić, trochę może pomoże kastracja. Po prostu na początku trzeba pilnować psa, jak się zadomowi to przestanie znaczyć. Trzymam kciuki za spotkanie z nowym domkiem! Quote
Monday Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 Będzie na czczo i na wszelki wypadek dostanie tabletki zapobiegające wymiotom. Dyszenie - może faktycznie oznaka stresu, ale jak wyszedł na dwór i wpadł w śnieg, to czuł się jak w swoim żywiole. Ja wiem, że jemu było po prostu gorąco, on całe życie spędził w budzie, na dworzu, sierść ma w miarę krótką, ale strasznie gęstą i twardą- dobrze przystosował się do życia na dworze. Quote
Monday Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 Mam jeszcze prośbę, doradźcie.. Murzyn będzie mieszkał na dworze, w kojcu i w budzie. Ewentualnie, przyszła właścicielka mówiła, że może na początku miała by go w domu...ale nie na "salonach", tylko np. w jakimś miejscu typu pomieszczenie gospodarcze czy coś takiego. Jak na początku psiak może być trzymany, żeby udaremnić jego potencjalne ucieczki...? Bo przecież Murzyn trafi do nowej osoby, w nowe otoczenie, wszystko co miał, co było jego już do niego wróci. Być może....choć mam nadzieję że nie....stwierdzi, że to co miał było lepsze. A tutaj ktoś nowy, ale nieznajomy. Żeby nie uciekł w jakiś sposób. Kojec w nowym domu jest bez podmurówki, ale tendencji do kopania nie ma. Mieszkał do tej pory w kojcu z podmurówką, ale teren firmy graniczył z jakimiś domkami i jakimś boiskiem, gdzie był płot, a pod nim tylko ziemia i nigdy się nie podkopywał. Co ma ta pani zrobić przez pierwsze dni pobytu Murzyna ? Jak pójdzie do pracy...to zamknąć go w jakimś pomieszczeniu typu...nie wiem, kotłownia, stodoła o ile ma, czy garaż...czy w tym kojcu, na zewnątrz. Co będzie lepsze???? Quote
Evra Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 O ile siatka w kojcu jest dobrze naciągnięta i wpuszczona trochę w ziemię, to wszystko powinno być ok. Jeżeli natomiast jest możliwość ucieczki to niech go zamknie w pomieszczeniu, tylko nie po ciemku. Dobre jedzonko - i szybko ją pokocha :loveu: Quote
Monday Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 MURZYN NIE JEDZIE !!!!!!!!:placz: Quote
Monday Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 Zadzwoniła mama tej pani, która planowała adopcję Murzynka. Powiedziała, żeby psa nie przywozić, bo ta pani jednak chce szczenię. Adopcja uzgadniana od 2 tygodni. Ja już nikogo nie szukałam, bo pani na pewno miała wziąć psa. Ta pani nawet nie miała odwagi do mnie zadzwonić, tylko jej mama - po głosie pani po 70-tce. I to na 10 godzin przed wyjazdem. Wszystko już miałam przygotowane -łącznie z kanapkami !!!! Ja rozmawiałam z tą panią w czwartek i mówiła, że czeka na Murzyna, ja mówiłam, że on jest wspaniałay, a pani na to, że będzie musiała się z nim poznać, zaprzyjaźnić...a teraz co? Teraz już nie musi !!!!! :placz: Dlaczego coś takiego spotkało Murzyna? Quote
Monday Posted February 21, 2009 Author Posted February 21, 2009 Dlaczego ludzie są tak niezdecydowani???? Przecież to nie jest komputer na półce w sklepie, który albo się kupi, albo nie. Można się rozmyślać, namyślać, mówić że się kupi, potem się nie przychodzi. Murzyn to nie rzecz !!!! Co z nim bedzie_:placz: Quote
red Posted February 21, 2009 Posted February 21, 2009 Boże, Monday rozumiem Twoje rozgoryczenie, strasznie mi żal Murzyna i Ciebie, wiem co to znaczy, tyle zachodu, przygotowań, ale wierz mi, jeszcze nieraz ludzie Cię zawiodą, w najmniej przewidzianych sytuacjach. Niepoważni ci ludzie, oni są od Ani-Tygrysiczki? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.