Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Podobno Murzynek już od miesiąca był upatrzony, no ale decyzji ostatecznej nie było...dość sensowny dom się wydaje...
pojedziemy z Murzyniachem i budą i zobaczymy...:)

  • Replies 307
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wszysto zależy od tego czy mój mąż w piątek będzie mógł jechać. Tak czy tak do końca tygodnia powinno się wyjaśnić....
Ale wolę zbyt wcześnie się nie cieszyć - jak Murzyn zostanie w nowym domu to napiszę ....

Posted

Monday napisał(a):
Podobno Murzynek już od miesiąca był upatrzony, no ale decyzji ostatecznej nie było...dość sensowny dom się wydaje...
pojedziemy z Murzyniachem i budą i zobaczymy...:)


:crazyeye: a to żeś nas cioteczko Monday zaskoczyła i ogromnie ucieszyła tą wiadomością:multi::multi:
faktycznie, na ma co zapeszać, ale trzymać kciuki za powodzenie i "sensowność" domku dla Murzyna, to trzeba i nawet należy:happy1::happy1::happy1:

będziemy czekać niecierpliwie na nowe wieści, oby tylko TZ Monday mógł pojechać:modla:

Posted

[quote name='tula']Monday a gdzie ten domek? Bo może by poprosić kogos o wizytę przedadopcyjną.
Ja oczywiście mocno kciuki zaciskam:lol:

Podobno Murzynek już od miesiąca był upatrzony, no ale decyzji ostatecznej nie było...dość sensowny dom się wydaje...
pojedziemy z Murzyniachem i budą i zobaczymy...:smile:


z tego wnioskuję, że wizyta adopcyjna, była by od razu wizytą sprawdzającą przedadopcyją:cool3:

Posted

dziś wygasło allegro murzynkowe moje
Monday twoje podejrzewam również (było jedno prawie pod drugim)
wsztrzymam się ze wznowieniem
zobaczymy co będzie
myślę, że dobrze będzie

ps. do jutro do zobaczenia

Posted

Lilith zrobiłąm Murzynowi wyróżnione ogłoszenie - ale niestety cisza :(, choć wyświetlen duzo

Ale dzwoniła osoba zainteresowana Murzynkiem - ta o której pisałam wcześniej - z pytaniem czy się nie rozmyśliliśmy, bo ona już wszystko dla niego przygotowała i czeka...

Plany są takie że w piątek jedziemy...ale jak pisałam, dam znać jak już zostawimy Murzyna w nowym miejscu, żeby nie było jak ostatnio.

Posted

Monday napisał(a):

Ale dzwoniła osoba zainteresowana Murzynkiem - ta o której pisałam wcześniej - z pytaniem czy się nie rozmyśliliśmy, bo ona już wszystko dla niego przygotowała i czeka...

Plany są takie że w piątek jedziemy...ale jak pisałam, dam znać jak już zostawimy Murzyna w nowym miejscu, żeby nie było jak ostatnio.


no to ja cicho siedzę i czekam na piątkowe wieści zaciskając mocno kciuki:kciuki::kciuki::kciuki:

Posted

red napisał(a):
Czy daleko ten domek? Murzynek święta już spędzi w swoim domu?...


150 km od Radomia
miejscowość Cybulice małe, niedaleko Nowego Dworu Mazowieckiego, wczoraj ta pani też dzwoniła, bo mąż nie miał czasu we wtorek żeby zadzwonić i potwierdzić przyjazd w piątek,
no to pani sama się upomniała :)
Tylo żeby to nie był żaden żart .....teraz już mogę się wszystkiego najgorszego po ludziach spodziewać/

Posted

Ania-tygrysiczka napisał(a):
Kurcze, aż boję się pisać i cieszyć. Oby ten domek okazał się bardziej odpowiedzialny od tamtego z Łosic...


Aniu nie łosice, to była miejscowość Platerów, ul. Słoneczna, żebyś miał to na uwadze, bo pani pewnie szuka, albo już znalazła szczeniaka. Pani jest osobą samotną, tak po głosie wiekowo po 40stce,szuka psa do towarzystwa.

Mam dokładny adres tej pani, bo mi go podała i tel też gdzieś miałam. Kiedyś chciałam zadzwonić do tej pani, żeby jak minie już trochę czasu osobiście z nią porozmawiać i powiedzieć jej że zrobiła psu wielką krzywdę, bo przez 2 tygodnie czekała na niego. Ale odpuściłam....

Dobrze, że kolejny dom może będzie tym prawdziwym

Posted

Monday napisał(a):
1wczoraj ta pani też dzwoniła, bo mąż nie miał czasu we wtorek żeby zadzwonić i potwierdzić przyjazd w piątek,
no to pani sama się upomniała :)


to bardzo dobry znak i dobrze świadczy o tej Pani:multi:
trzeba kuć żelazo póki gorące, nie odpuszczać i być jednak dobrej myśli:lol:
kciuki...jak zawsze i w piątek szczególnie:thumbs::thumbs::thumbs:

Posted

Ale jedno co mogę napisać, to życzyłabym wszystkim psom żeby trafiały do takich ludzi jak Murzyn.

Acha...w domku Murzyn ma 4 pary małych rączek do głaskania :)

Posted

Oby tylko Murzyn tam został...bo problemem jest drugi pies mieszkający już u tych państwa - nie przypadły sobie do gustu

Zwierzyna w tym domu chodzi sobie gdzie chce - tzn, pies nie jest uwiązany, co najwyżej zamknięty w dużym kojcu - jak coś przeskrobie, a przeważnie to śpi w domu...koty tak samo :)
Murzyn też mógłby mieszkać w domu..nie byłoby żadnych problemów, gdyby nie jego instynkt nakazujący mu oznaczać wszystko co napotka na swojej drodze !

Posted

Monday napisał(a):
Oby tylko Murzyn tam został...bo problemem jest drugi pies mieszkający już u tych państwa - nie przypadły sobie do gustu



e tam....
jak drugi pies jest normalny to się dogadają
ułożą sobie stosunki między sobą po psiemu

Posted

Super:multi::multi:, strasznie sie cieszę, cały czas wierzyłam, że Murzynek znajdzie w końcu swój dom. Szacuneczek dla Ciebie Monday za samozaparcie i opiekę nad psiakiem, dzięki Tobie już nie siedzi samotny:loveu:
Podzielam zdanie Lilith, psiaki potrafią się ze sobą dogadać tylko muszą sobie ustawić hierarchię, a ci Państwo skoro zdecydowali sie na drugiego psa to napewno brali pod uwagę, że na początku bedzie trzeba trochę popracować nad wprowadzeniem Murzynka do stada.
Będzie dobrze:lol:, no i oczywiście czekamy na wieści z nowego domku:cool3:
A masz może jakieś fotki?

Posted

Powodzenia Murzynku...cały czas tu byłam i podczytywałam wątek..i wierzyłam, że sie uda..bo taki pies..i pod takimi skrzydłami...musi być dobrze...będzie dobrze....:loveu::loveu::loveu::loveu:

Posted

Bardzo się ciesze z takich dobrych wieści:multi::multi::multi:
Oby tylko udało się do końca i Murzyn mógł tam zostać, oby dogadał się z tym drugim psem, kotów nie gonił i terenu nie znaczył:roll: to są pewne problemy i mam nadzieje, że da się je rozwiązać trochę pracując ze wszystkim zwierzakami i domownikami razem, mam nadzieję, że Ci Państwo się tym wszystkim nie zniechęcą. OBY:modla::modla::modla:
Monday, bądź w kontakcie z tymi ludźmi, trzeba się orientować czy zwierzaki tam czegoś nie przeskrobały:roll: ja dopiero po Świętach się dowiem co się tu dzieje, bo netu przez te dni mieć nie będę:-(

Tak czy siak, Monday szacuneczek dla Ciebie za samozaparcie, opiekę nad Murzynkiem i szukanie mu dobrego, modlę się by stałego, domku:Rose::Rose::Rose:

Posted

To ja troszeczkę opiszę wczorajszą podróż Murzyna.

Droga trwała 2,5 godziny. Murzyn spędził ją w swojej budzie na pace samochodu dostawczego – co wcale mu się nie podobało i okazywał to piszcząc i wyglądając przez okno za każdym razem jak samochód się zatrzymał. Niestety nie mogliśmy wypuścić go żeby rozprostował sobie łapki, bo mógłby być problem z zapakowaniem go z powrotem.

Jak już dotarliśmy na miejsce i Murzyniacho wyszedł z samochodu, to od razu poszedł zwiedzać podwórko obsikując przy tym wszystko co na swojej drodze napotkał – krzaczki, płotki, drzewka….i to po kilka razy. Nowi właściciele psiaka zastanawiali się skąd on ma w sobie tyle „materiału znaczącego teren”
Dopiero po jakimś czasie Murzyn zainteresował się ludźmi i zaczął podchodzić do każdego, na głaskanie oczywiście.

Dobrą rzeczą jest to że nie interesowały Murzyna psy szczekające za płotem na sąsiednim podwórku. Lekceważył je. Miał inną misję – obsikać wszystko co się da.

Po jakimś czasie z domu na rękach pani wyszedł Misio – dotychczasowy domownik. Murzyn od razu się na niego nie rzucił – co było dobrym znakiem. Pieski powąchały się – trzymane oczywiście, bo nigdy nic nie wiadomo. No i się zaczęło. Misio – mały piesek do łydek, z podkulonym ogonkiem zaczął warczeć na Murzyna, a ten nie pozostawał mu dłużny L
Skończyło się na tym że Misio został zamknięty w kojcu – a raczej w wybiegu, bo na kojec to za duże J, a Murzyn nie interesując się Misiem dalej zwiedzał podwórko. Pani na początku pełna optymizmu stwierdziła, że psy muszą się polubić, później już mówiła, że powinny…ale mimo wszystko nie padło nawet słowo, że Murzyn nie powinien u nich zamieszkać.

Bardzo fajną rzeczą u tych państwa jest to, że dom otwarty jest dla całej zamieszkującej tam zwierzyny(koty i pies) i żaden zwierz nie jest niczym ograniczany…no z wyjątkiem zamykania drzwi wejściowych i tarasowych na noc. Ale rekompensatą dla tychże „uwięzionych” zwierząt jest dostępność wszelkich mebli wypoczynkowych J
Murzyn też mógłby mieszkać w domu, ale niestety kiedy tylko wszedł, to od razu zaczął przymierzać się do obsikiwania ścian…wobec czego musiał stać przed wejściem do kuchni na tarasie i tylko zaglądał do środka….
Podobno cała zwierzyna schodzi się do kuchni jak pani robi kotlety schabowe J
Ciekawe czy Murzyn też przyjmie ten zwyczaj J

Jak odjeżdżaliśmy, to Murzyn nie wyrywał się, żeby wsiadać do samochodu i wracać z nami. A my dostaliśmy zaproszenie na herbatkę za jakiś czas, żeby zobaczyć jak Murzyn się zadomowił.

Wieczorem rozmawialiśmy z nowymi opiekunami Murzyna i powiedzieli że Murzyn jest super psem, ale z Misiem jeszcze się nie dogaduje.
Podaliśmy swojego maila, więc mam nadzieję, że jakieś zdjęcia do nas wpłyną…

Ja jestem przeszczęśliwa, że Murzyn znalazł dom, a zwłaszcza taki dom…I mam nadzieję, że dogada się z Misiem.

Dziękuję wszystkim za pomoc przy Murzynie i obiecuję, że się zrekompensuję przy innych psiakach.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...