Jump to content
Dogomania

Wypuszczanie haszczaka


Jackie
 Share

Recommended Posts

  • Replies 295
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

miejsce i czas akcji - lotnisko Muchowiec, przelom wrzesnia/pazdziernika 2003

:o :o :o

miejsce to się nawet zgdza tylko miesiąc nie ten :)

Koniec lipca ewentualnie pierwsza połowa -> czas wielkiego grillowania i kompletnego zawieszenia treningów :P

Miot, o którym mowa urodził się 18 marca, więc szczeniaki miały w porywach 4,5 miesięca :P

nie jestem w stanie sprawdzic ile lat ma Wolf, ktory rowniez bral udzial w "ustalaniu hierachi" (mysle ze ma teraz okolo 7 lat... wiec rok temu mial 6 lat)

Wystarczy sprawdzić go na liście reproduktorów dostępnej w necie, aby się przekonać, że w 2003 roku miał aż 2 lata :D

Pomyliłaś go z innym moim psem, którego tam wtedy wcale nie było :P

hmm... .. ciekawe czy to te same "szczeniaki" ktore ustalaly hierarchie z psem Grzesia

Podobno świetnie znasz szczegóły wydarzeń :o

Powinnaś zatem wiedzieć, który pies uczestniczył w tym nieszczęsnym zdarzeniu :evilbat:

Ponoć...

Podobno...

Nie wiem, ale się domyślam... itd

Kiepściutkie te informacje!

Na ich podstawie, z uporem godnym, lepszej sprawy formułujesz oskarżenia, obrażasz mnie nazywając "bezmyślną" itd

Link to comment
Share on other sites

Trochę nie na temat :wink:

Cytat:

Myślę, że przesłanie, które chciałbym zawrzeć w tym artykule jest takie, iż nigdy nie powinniśmy oczekiwać od psa by myślał tak jak człowiek .... z tego też względu rozsądnie byłoby, gdybyśmy to my, ludzie postarali się myśleć "po psiemu"..... Nie bez powodu jedna z bardzo dobrych książek autorstwa Johna Fishera nosi tytuł "Okiem psa", tytuł ten doskonale oddaje istotę problemu.

Gdy szczenię dokucza matce, użyje ona w pierwszej kolejności kontaktu wzrokowego oraz wymownej ekspresji. Jeśli to nie poskutkuje i młodzian nadal będzie się niepoprawnie zachowywał, matka wyda cichy pomruk, który może przybrać na sile poprzez pokazanie przez nią zębów. Jeśli i to nie wystarcza, by przyprowadzić malca do porządku, suka dla osiągnięcia rezultatu zmuszona będzie do nieco ostrzejszego potraktowania malucha. Nie jest to jednak prawdziwy atak, od poważnego ataku jest daleki, jest to jedynie nauka posłuszeństwa i szacunku, warunkująca umiejętność szczeniaka radzenia sobie w przyszłym życiu. Mimo, że szczenię zaczyna wówczas głośno rozpaczać, to w zasadzie nie doznaje ono żadnej krzywdy w wyniku tej lekcji.

Warto również zwrócić uwagę na to, że suka natychmiast zacznie uspokajać i wylizywać szczenię .... zachowanie takie da się zauważyć za każdym razem, kiedy szczeniak przekracza wyznaczoną mu granicę.

Możemy z tego wyciągnąć wniosek, że matka uczy swe małe zachowując pewien schemat działania ..... korekta i nagroda.

Korekta .... Pomruk (w przypadku człowieka ustna korekta, np. słowo "FE") .... i moment, w którym matka uspokaja malca (my nagradzamy szczeniaka, np. głaszcząc go po głowie). To co w tym momencie robimy, jest niczym innym jak naśladowaniem matki. Nauka powinna opierać się głównie na nagradzaniu, nie należy natomiast karcić szczeniaka za pomocą bicia. Dzięki temu szczenię nie stanie się bojaźliwe w stosunku do nas.

Okrutnym, a ponadto bezskutecznym jest karanie szczenięcia jeśli nie zostało ono przyłapane na "gorącym uczynku" czyli w trakcie przewinienia, bez względu na to jak poważne wyrządziło szkody. Kara nie ma jakiegokolwiek sensu jeśli nie zostanie wymierzona w odpowiednim momencie. Innymi słowy, gdy np. wracamy do domu, w którym zastajemy ogólne zniszczenie, to choćby dom był przewrócony do góry nogami, musimy puścić to wydarzenie w niepamięć, gdyż maluch po fakcie i tak nie zrozumie, że nabroił .... wchodzenie do domu w tej sytuacji z krzykiem sprawi, że piesek co prawda ze skruchą przyjmie karę, spuszczając głowę i kuląc ogonek, nie będzie jednak rozumiał o co tak naprawdę się rozchodzi .... wielu właścicieli powie wówczas: "Zobacz ... dobrze wie, że źle zrobił". Naprawdę jednak psiak nie wie niczego poza tym, że człowiek wrócił do "gniazda" i nie wiedzieć czemu bardzo się złości.

Oddanie, stanowczość lecz łagodność.

Link to comment
Share on other sites

Dzieci słabo sobie radzą z samymi sobą a co dopiero z wychowaniem młodego psiaka :wink:

"Panem" psa powinna być osoba dorosła a przy tym konsekwentna i znająca psią psychikę. Choć oczywiście zdarzają się wyjątki :)

Ja jestem "panią" że tak powiem mojej Suni Tasheeny, mam dopuiero 13 lat, jednak moja psina bez względu na okoliczności, bardzo mnie słucha, w ogóle nie ucieka na spacerze. Puszczam ją "ze smyczą", bo wiem, że jak coś wywęszy to może uciec a ja jej nie dogonię bo mam astmę (coś tam z układem oddechowym dla niewiedzących, jak długo biegam to mi się potem źle oddycha i mam straaaszliwy kaszel). Jednak jeszcze nigdy jej się nie zdarzyło, żeby mnie nie posłuchała, była bardziej niegrzeczna jak miała 6 tygodni niż jak teraz 5 miesięcy. Jak idę w jakąś stronę i ją wołam lub nawet nie ona zawsze do mnie biegnie i ja ją nagradzam granulką suchej karmy. Uwielbia się ze mną bawić, wykonuje komendę siad, poproś i daj głos, gania za kijkiem i przynosi mi go. Biega w kółko za mną... To cudowny pies. Pilnuje się. Dzisiaj przegryzła smycz, przyszła do mnie na zawołanie, ja ją złapałam i wcale na nią nie krzyczałam, a ona nie bała się tego, że troszkę byłam podenerwowana (ale się na nią nie złościłam). Ja Tasheenka chce się bawić z jakimś pieskiem to ją puszczam. Ona w ogóle nie ucieka. Słucha się, słucha i jeszcze raz słucha mimo, że mam dopiero 13, 5 lat. Jest mi całkowicie podporządkowana. Mój wujek ma za to psa (ojciec Tashee! Ten pies, oczywiście...), Hakiego, też husky, który się w ogóle go nie słucha, ciągnie i ucieka, w ogóle się nie podporządkowuje, nie zwraca na niego uwagi.

Wiec chyba wiek nie ma tu największego znaczenia :-)

Choć oczywiście 9 letnie dziecko nie poradzi sobie z haszczakiem.

PS. Ja znam trochę psia psychikę o husky dowiadywałam się 2 lata, więc chyba dlatego Tashee jest karna i posłuszna.

Link to comment
Share on other sites

A ja kompletnie odbiegne od tematu rozmów i odpowiem na temat ;)

Co prawda ja mieszkam z dwoma mamutami, ale pod wzgledem uciekania to one chyba podobne(sh i am:)) Mój starszy pies spuszczany byl do mn. 14miesiąca życia. Teraz nie ma mowy o odpieciu go nawet na trerenie ogrodzonym niskim plotem:/ Bo biegnie.... I nie ma po nim sladu:( Trzy czy cztery razy uciekl bardzo daleko(ok.20-30km w jeden dzien), ale jak za ktoryms razem wpadl pod samochod, to juz nie ucieka tak daleko... Natomiast mlodszy, chociaz to jego syn, bez problemu moze biegac luzem jak w poblizu nie ma innych psow, ale w lesie obydwa są na smyczach. Ja z mlodszym cszasem wychodze na pole i go puszczam:)

Link to comment
Share on other sites

Jak kupiłem Maksa to miał 4 miesiące. Na początku bałem się go puszczać, i dlatego chodziłem na teren szkoły podstawowej niedaleko, który jest cały ogrodzony i jest dużo trawy. Oczywiście jest tam zakaz wyprowadzania psów :wink: Ale były wakacje i nikogo tam nie było. Kiedyś mu się znudziło i mi uciekł, na szczęście pobiekł pod blok i szczęśliwy czekał aż go któś wpuści. Wtedy zacząłem przyswajać go do roweru. W tej chwili puszczam go jeżeli jest drugi pies żeby miał się z kim bawić

Link to comment
Share on other sites

Mój haszczak ma 6 miesięcy. Przewaznie chodzi na smyczy. Generalnie to nikt z rodziny go nie spuszcza, tylko ja ;) Na kazdym spacerze staram się go spuścić, ale są to miejsca odludne, lub aktualnie nie ma tam ludzi..a już z pewnością nie mogą tam być psy..szczególnie mniejsze od Szamana..bo ma w zwyczaju po nich przebiegać.. :roll: większych od siebie raczej się boi, ale generalnie tylko z takimi może się pobawić..a jest to naprawdę cudny widok :)

Link to comment
Share on other sites

Mój pies nie jest wytresowany, ale umie przychodzić na zawolanie. I przychodzi. I to niekoniecznie wiek ma znaczenie... Mma dokładnie tyle samo lat co Sheep (13) a wydaje mi się, ze i w wieku 11-12 lat radzilabym sobie z psem tak samo dobrze. Najważniejsza jest postawa i umiejętność oceniania psychiki psa. Dodatkowo ważne, żeby pies lubil swojego wlaściciela. Bo w tym przypadku ja jestem właścicielką. A pies nie próbuje mnie zdominować, jest mi posłuszny. Jedynym problemem jest jego ciągnięcie, kiedy zobaczy psa czy kota muszę się mocno zaprzeć nogami. Ale nie ciągnie na tyle silnie, żebym go nie uradziła.

A teraz sedno sprawy. O husky powszechnie mowi się że uciekają, że są nieposłuszne, niezależne i mają bardzo silny instynkt ucieczki. Ale przecież to nie jest kosmita, to jest pies. A każdego psa można czegoś nauczyć, na przykład-jak słusznie zauważyla Takatuka-psy zaprzęgowe uczą się koment typu "prawo", "lewo", "stój" itp. więc dlaczego nie miałyby się nie nauczyć przychodzenia na smycz? Na pewnym foru ktoś określil ze husky nie uciekają, tylko biegną za zwierzyną. Bo to prawda, jak ucieknie za zającem to może już nie wrócić. Ale są miejsca gdzie nie ma zwierzyny tego typu. I gdzie psa można puszczać luzem. Przecież taki husky jest stworzony do biegu, a nie znam ludzi, którzy mogliby poszczycić się tak świetną formą, że biegliby te kilka kilosów szybkim biegiem z psem. Jeszcze rower ujdzie, bo dla psa to jak bieg w zaprzęgu. Ale kiedy się z psem nie jeździ na rowerze ani też nie spuszcza-ani nie robi tych dwóch czynności na raz-wtedy brakuje mu ruchu. Pierwotnie zaprzęgowce pokonywały dziesiątki kilometrow biegiem, ciągnąc sanie po śniegu-więc nie są przystosowane do chodzenia sobie spacerkiem na smyczy. Mówię tu glównie o "zwykłej" smyczy. Inna rzecz jest z długą. Na 10-metrowej smyczy pies trochę pohasa, a jak w dodatku ciągnie rower to jest całkiem bjutiful. Co jednak nie zmienia faktu że także huskiego można spuszczać luzem w odpowiednich miejsach...

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

To ja poproszę wszystkich na naukę do mnie i Sunki :)))

Kto widział, ten wie...Sunka chodzi na smyczy... - w mieście... :lol:

I to tylko dlatego, że musi, bo takie są przepisy ;)

Albo mi się taki haszczak trafił, albo mam takie zdolności wychowawcze :)

Moja druga suczka ma 6 miesięcy i tez chodzi luzem.

U nas to po prostu naturalne, że psy biegają bez smyczy.

Inaczej sobie nie wyobrażam !!!

Niestety jest jeden minus ciągłego chodzenia luzem :(

Nie wiem czy tak mają wszystkie"luzaki", ale Sunka nie ma pociągu do ciągnięcia...

I taki z niej husky (prawdziwy - z papierami;)), że nijak nie mogę jej zmusić do ciągnięcia...;)

Za to hasa luzem jak sarenka :)

Nie za sarenką ;)

Link to comment
Share on other sites

ale nie uwierze nigdy ze kazdego husky mozna nauczyc posluszenstwa...
nie tylko nie można każdego husky, ale też każdego psa. Ale jak się dzien w dzien chodzi na spacer z czymś do jedzenia (niekoniecznie kielbasą-wystarczy nawet kostka karmy) to pies da się skusić...
Niestety jest jeden minus ciągłego chodzenia luzem

Nie wiem czy tak mają wszystkie"luzaki", ale Sunka nie ma pociągu do ciągnięcia...

A po kiego grzyba ci ciągnięcie? :lol: mój jest puszczany a i tak ciągnie, i to calkiem mocno :lol:

Pozdro!

Link to comment
Share on other sites

No, mój pies też kocha naturę, ale jest zbyt żarloczny żeby przepuścić okazję zjedzenia czegoś :lol: czasem nawet muszę 2,3 razy wołać na niego, kiedy coś kiopie albo grzebie w blocie, ale zawsze przybiega. Tylko jak zobaczy zwierzaka to nie chce... Przy okazji warto dodać że mam dwie komendy: "chodź!" nie żeby pies przyszedl do mnie, ale szedl ze mną, z reguly działa pobiegnięcie w drugą stronę, oraz "smycz!" pies wtedy przybiega do mnie, zapinam go na smyczy, i wtedy dostaje coś do jedzenia. Metoda naprawdę skuteczna... Na początku chodzilam z kielbasą, teraz chodzę z kosteczkami karmy albo mięsnymi kawałkami z karmy "chappi" (ale reklama ;) ) nawet nie muszę nic mieć, zeby przyszedl-ale ostrożność nie zawadzi ;)

Pozdro!

Link to comment
Share on other sites

Azja jest codziennie puszczana ze smyczy,chociaz z jej sluchaniem roznie bywa,ale chodze z nia w miejsca gdzie nie ma ulic. Ostatnio energia ja rozpiera,chociaz biega duzo,ale moze to niskie temperatury ja ozywiaja. Biega jak glupol,ale ja lubie jak ma takie glupawki 8) Ciezko jest ja odwolac jak widzi jakiegos psa,z ktorym chce sie przywitac lub go postraszyc(jej ulubione zajecie to straszenie slabszych od siebie :evilbat: )

I Azja nie ciagnie nic a nic.Kiedys biegala w zaprzegu,ale wtedy wlasciwie tez nie ciagnela,bo linke miala luzno. I smakolyki nie dzialaja na nia jesli nie ma zadnej konkurencji w postaci innego psa.

Link to comment
Share on other sites

Tylko jak zobaczy zwierzaka to nie chce...

Na początku chodzilam z kielbasą, teraz chodzę z kosteczkami karmy albo mięsnymi kawałkami z karmy "chappi" (ale reklama ;) ) nawet nie muszę nic mieć, zeby przyszedl-ale ostrożność nie zawadzi ;)

Pozdro!

No ja mogę nawet odwołać od biegania za zwierzakiem, o ile oczywiście w porę zobaczę, że się rozpędza...;)

I nie stosuję żadnych smakołyków :)

Pies przychodzi do mnie nie dlatego że coś dostanie, tylko dlatego że go wołam :)!!!

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...