Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 446
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Oj na wiosce właśnie trwa walka płci!
Luna zorientowała się że w zasadzie to ona jest większa i silniejsza i te małe rude nie będzie mi tu podskakiwać. Trwa walka o dominację a Karmel nie ma zamiaru łatwo oddać pałeczki.
Łapią się kilka razy dziennie. Luna bierze go pod siebie i przydusza do ziemi jak piłkę i tak trwają warcząc groźnie przez kilkadziesiąt sekund.

Staram się nie interweniować bo i tak słabo słuchają zaangażowane w głośne warczenie. Po jakiś czasie znowu latają razem za piłką - a w zasadzie Luna ma piłkę w pysku (bo przegryzła) i wieje ile sił w łapach a Karmel za nią.
Przez płotki, róże, piwnicę, żonkile aż się kurzy za nimi...

Karmel normalnie przegina czasami leżąc przy Luny misce (gdy swoją już opylił) i pilnując jej aby odstraszyć jej prawowitą właścicielkę.
Strasznie jest łakomy.
Ma ogromne poczucie własności: moja pańcia!!!! mój kocyk!!! mój tarasik!!! moja kość, moja miska(choć nie jego).

No i w konsekwencji bywają spięcia

Posted

Karmel linieje. Zrzuca puchu jak gęś. Wypchał by tym kilka pierzynek.
Dziwnie łuszczy mu się skóra na jednym uchu i wypada sierść. Poobserwuję toto uważniej. Może to taka uroda jego linienia.
Oj dobrze że są na wiosce - mogą sypać sierścią do woli choć Luna już wcześniej przeszła zrzutkę futra.
W niedzielę czesałam futrzaki. Karmelowy uwielbia te zabiegi :cool3:
Luna za to wije się jak piskorz i zwiewa :scared:

Posted

nasz Maciek tyle zrzucił siersci, że aż do weterynarza poszlismy, bo zaczęły mu łyse placki przeswitywać :roll: na ogonie miał piękny pióropusz, a teraz już go nie ma
pobrali mu zeskrobinę z łysego miejsca i wyhodowali trochę grzyba, ale wet powiedział, że niewiele
mamy poczekać, aż zrzuci sierść, żeby zobaczyć, czy bedzie odrastać, jesli tak, to znaczy, że on tak zrzuca
jesli nie bedzie odrastać, to będą szukać przyczyny
dostał krople Kerabol (tydzień temu), które podobno rewelacyjnie działają na sierść i wczoraj na łysych plackach zauważyłam nową sierść :multi: - taką szczecinkę

może kup Alfabia te kropelki i zobaczysz, czy będzie lepiej

Posted

A dziś się bawiły ze sobą w najlepsze. Darek mówi że te przepychanki największe były jak były dzieci i ja - wtedy jakby rywalizowały ze sobą.
Wieczorem zachęcają Darka do zabawy jakby czuły że szykuje sie do drogi. Luna znosi mu piłkę a Karmel w zasadzie wszytko - kijaszki, kosteczki i łapę podaje zamaszyście. Trzeba podkreślić że jak widać na filmach Karmel nie unosi łapy on ją podaje całym sobą, zamaszyście jakby wołał "HEJ".
Myślę, że psiaki dogadują się w gruncie rzeczy przyzwoicie tylko z zazdrości wzajemnej widziałam kilka ekscesów które przy stałym codziennym kontakcie całej rodzinki z nimi zanikną bo wspólna egzystencja stanie się normą.
Do przeprowadzki 23 dni!

Posted

Psiaki ustaliły zasady i prawie dogadane. Znaczy Luna goni - Karmel ucieka :cool3:
Najnowsza ich zabawa. Latają tak wokół domu, samochodu, drzewa.
Jak Karmel ma dość odgryza się Lunie aż futro fruwa, co nie specjalnie ją przejmuje.
Luna ma mnóstwo energii.
Zmusza tego tłuściocha do ruchu - i dobrze.
Bo co do sylwetki to znacznie mu się wyobliła. Aż za bardzo.
Ale tak to jest jak się usiłuje cały dzień spędzić pilnując miski.
Dobrze że futrzana koleżanka do tego nie dopuszcza.

Mieszkają już na dobre na wsi. Ostatnio na tarasie wylądowała kanapa (bo w domu malowanie, fugowanie itp.. więc psy z noclegiem przeniosły się na tę właśnie kanapę. Efekt - dziś Luna przespała powitanie Pana!
Mąż przestraszył się bo Karmel jak co dzień wybiegł na powitanie odstawiające powitalne tańce a Luny nietu. Czyżby ukradli albo chora?! :hmmmm::crazyeye::smhair2:
Po chwili futro wyrwało zaspane z kanapy i popędziło do Pana:Dog_run::sweetCyb::megagrin: - lekko zawstydzone swoim klasycznym zaspaniem.
Przeprowadzka za 14 dni!

Posted

super :lol:
jak ja Wam zazdroszczę tej wsi (głównie ze względu na psiaki ;))

nasza Hexi to miastowa panienka, ale Gacunio nie nadaje się do mieszkania w bloku :shake: do mieszkania, to jeszcze ok, w mieszkaniu czuje się dobrze, ale spacery są po prostu koszmarne - on się tak potwornie wszystkiego boi, a tu ciągle rowery, dzieci na rolkach, dzieci z piłką, dzieci skaczące, dzieci krzyczące, jedzie samochód, idzie pan z laską - spacer z Gacusiem to pokonywanie toru przeszkód, Gacus prawie nie idzie, tylko przemyka się między różnymi zagrożeniami :roll:

bylismy teraz trzy dni u moich rodziców i tam zobaczylismy całkiem innego Gacusia - rozluźniony, zadowolony, biegający w podskokach jak źrebak
bardzo go kochamy, ale jakby mógł trafić do dobrych ludzi mieszkających w spokojnym miejscu, to chyba byłby szczęsliwszy :roll:

Posted

alfabia nie mam czasu, chyba, że córce zlecę :evil_lol:
w pracy mam urwanie głowy, pracuję w turystyce i własnie zaczyna mi się sezon, czyli będzie coraz gorzej (znaczy jesli chodzi o czas)

Posted

Wow :)
To mam znajomości w interesującej mnie branży :)
Dzieciaki jeszcze nie były nigdy z nami na wyjeździe. Jak dobrze pójdzie może się gdzieś rodzinnie wybierzemy :)
W zeszłym roku mówiłam - i nic z tego nie wyszło (budowa), w tym może będzie odwrotnie.

Posted

Wczoraj zdaje się uratowałam życie labce mojego dobrego przyjaciela.
W pracy mówił mi, że jakaś taka dziwna jest, osowiała jak nie ona.

Pierwsze moje pytanie było czy sprawdzał czy nie ma kleszcza.
Na co odpowiedział, że nie ma bo przedwczoraj jej wyciągnął.
Nie wiedział, że mimo usunięcia kleszcza pies może zachorować i zdechnąć.
Pognałam go do weta, pożyczyłam kasę bo był "pusty".
Wet powiedział, że weekendu by raczej nie przeżyła.
Prawdopodobnie udało się. Jest poprawa choć jeszcze nie 100%.

Kilka lat temu miałam doświadczenia z kleszczem u mojego psa.
Udało się uratować ale naprawdę było ciężko.
Kroplówki przed 2 dni nawadniające.
Początkowo jak się słabo czuł było łatwiej ale jak lekko od tyłka oddało, trzymać psa (dosłownie trzymać) pod kroplówką pół dnia i pilnować aby sobie wenflona nie wyżarł nie było proste :lol:
Ale udało się.

Profilaktyka - to najłatwiejszy sposób aby ustrzec nasze futrzaki przed tymi wrednymi małymi potworami niosącymi śmierć.

Zabezpieczcie psy przeciw kleszczom - namawiam i przypominam.
Nie trzeba wizyt w lesie czy na łąkach. Te małe "gnidy" dopadają je na spacerku w mieście, bez spuszczania ze smyczy, siedzą na krzaczkach przyblokowych i czekają na Twojego psiego przyjaciela.

Pozdrowienia od Karmelowego i Lunki.
Dziś były cudne.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...