Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 680
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

chcialabym, zeby mnie w momencie smierci tak kochano jak Borysa...:-(



zbudujmy ten kojec, zeby zycie i smierc tego kudłacza nie poszla na marne.

Posted

BORYSKU ZAWSZE BEDZIEMY CIE KOCHAC I PAMIETAC :-(

ja mam jeszcze bazarek na Boryska kojec i twarozek:oops::-(
postanowilam ze dla Biafry przekaze te pieniazki i moze uzbiera sie na ten wymarzony kojec na nastepnego niechcianego biedaka:placz:


tak krotko z nami byles dlaczego? czy czekales tylko na odrobine ciepla i zainteresowania, czy wiedziales ze juz mozesz odejsc, ze jestes szczesliwy?:-(
tak nam smutno...:placz::placz::placz:

Posted

Borys...dzielny i dumny...przeżył aż 12lat,by doczekać swojej dawki miłości...odszedł kochając i będąc kochanym...:-(:-(:-( (*) (*) (*)

Biafra...nie przestanę dziękować,że odkryłaś jak uszczęśliwić staruszka!


A KOJEC BORYSA...musi stanąć!

Posted

BORYSKU
[*]
[*] tam, gdzie jesteś, za Tęczowym Mostem jest już zawsze wiosna.
Całujemy Cię wszyscy.


Biafra, kochana trzymaj się.
Niedługo na pewno stanie kojec Boryska.

Posted

Bambino napisał(a):
BORYSKU

  • tam, gdzie jesteś, za Tęczowym Mostem jest już zawsze wiosna.
    Całujemy Cię wszyscy.


    Biafra, kochana trzymaj się.
    Niedługo na pewno stanie kojec Boryska.


  • Zbudujemy - jestesmy to winni Borysowi za to co jemu i jego braciom zrobili ''ludzie''

    Biafra - ja mam odłozone 265 zł dla Borysa - czekam tylko na Twoja decyzje.

    Posted

    boshe weszłam teraz na wątek i patrze, że Borysek odszedł :(
    tak nagle...
    a tak chciałam mu pomóc chociaż tym bazarkiem :(
    Bądź szczęśliwy...

    Posted

    Julie napisał(a):
    boshe weszłam teraz na wątek i patrze, że Borysek odszedł :(
    tak nagle...
    a tak chciałam mu pomóc chociaż tym bazarkiem :(
    Bądź szczęśliwy...


    Julie, bazarek niech będzie, na Kojec Borysa dla innych biednych olbrzymów .

    Posted

    Borysku przepraszam jestem niedobra, nie zaglądałam do Ciebie :-(
    (*) Gdziekolwiek jesteś jesteś równie szczęśliwy jak u Biafry, która dała z siebie wszystko aby Ciebie ratować (*)
    Przeczytałam ze dwa razy tytuł znim uwierzyłam :-(:-(

    Posted

    :placz::placz::placz:
    Masakra kompletna...

    To był bez wątpienia najpiękniejszy kaukaz jakiego miałam.
    Błyskawicznie oceniał sytuację i był bardzo czytelny.
    Już wolałabym żeby do końca warczał i pyskował może tak bardzo nie przywiązałbym się do niego.

    Kilka dni zabrakło do dwóch miesięcy.
    Wciąż mam przed oczami Panią urzędnik z Gminy, której oznajmiłam , ze zabieram psa bo jego stan jest bardzo ciężki a ona mi na to , ze on nie jest ani bezdomny ani bezpański...
    Z wrażenia musiałam wziąć większy wdech przed kolejnym zdaniem, żeby je dobrze ocenzurować.
    Dziwny ten kraj. Bardzo. Żeby nie powiedzieć nienormalny.

    Nie wiem jakim cudem on przeżył 12 lat.Chyba adrenalina powodowała , że krew mu krążyła.O wszystko walczył i zył w ciągłym strachu.
    U mnie spokój go dobił. Niestety.
    Miał swoje ciepłe miejsce, mógł spać ile się dało , bo żarcie samo przychodziło, jeszcze się darło i waliło po budzie żeby obudzić głuchola.
    Jak się już obudził to patrzył na inne psy, które sobie spacerują albo leżą i jedzą i tak na okrągło. Też nie mają zmartwień , więc nawet nie miał sie na kim wzorować.
    Obcy mu też do budy nie zaglądali więc nigdy nie czuwał. Zawsze spał jak zabity, aż zasnął zupełnie.

    Cieszę się, że nie umarł zaraz jak go przywiozłam po tych wszystkich narkozach, bo to byłaby jawna niesprawiedliwość.
    Mógł przez dwa miesiące obżerać się czym chciał.
    Cieszę się, że nie musiałam go usypiać bo sama myśl sprowadzenia mu na teren obcego albo wyciąganie go siłą z budy półżywego to dopiero byłaby tragedia.
    W niedzielę wisiał z budy półżywy i ciężko dyszał. Jak podeszłam to jeszcze do mnie wyszedł ale upadł na śnieg.
    Nie chciał już nic jeść. Tylko pił cały czas wodę i jadł śnieg.
    Nie zjadł swoich leków bo nie było w czym mu je dać.
    Wyczesywałam mu kudły żeby pobudzić krążenie .
    Weszłam do domu po jedzenie a on w tym czasie poszedł do budy i już więcej nie wyszedł.
    Myślałam, że to chwilowe osłabienie, że gorzej sie czuje.
    Po południu dałam mu zastrzyki z witaminami i elektrolity w kroplówce, żeby nie osłabł kompletnie i się nie odwodnił.
    Ale on już bardzo pilnował budy. Kroplówki musiałam dawać pod skórę bo nie pozwolił sobie wyprostować łap, żeby założyć mu wenflon.
    Na zastrzyki nie reagował a jak prostowałam łapę przez okienko to warczał i zapierał się drugą :-(
    Bał się, że wyciągnę go na zewnątrz , a on już wiedział, ze nie da rady do niej wejść .
    Wczoraj rano obudził się i wyglądał normalnie .
    Spokojnie leżał, nie dyszał, nie wisiał z budy.Patrzył na mnie jak zawsze.
    Ale dalej nie jadł i nie pił.
    Pojechałam po glukozę, żeby go wzmocnić, bo miałam tylko elektrolity.
    Wróciłam, patrzę na budę a on śpi sobie w okienku. Zupełnie spokojnie. Jak zwykle. Z podwinietą jedną łapą.
    Podeszłam , wołam i nic. Kompletna cisza.
    Zasnął na amen.
    Nie mogłam uwierzyć, że nie żyje.
    Wyciągnęłam go dopiero dzisiaj.
    Kompletny zanik mięśni. Ogromna głowa i pysk i wątłe wyniszczone ciałko.
    Kiedys musial być ogromnym psem.

    Nie wklejam żadnych zdjęć. Żeby nie dawać złego przykładu, bo nie każdy chce oglądać martwe zwierzeta.
    Wkleję link, dla tych co go znali. Wygląda jak zawsze. Śpi na łpie w swoim okienku.
    http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/BorysX.jpg
    http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/BorysY.jpg

    Jak sie trochę jakoś ogarnę to spiszę dokładnie ostanie wpłaty z konta.
    Będzie na część kojca, a resztę sie dozbiera. Dla nastepnego wielkopsa bez szans na adopcję.

    Posted

    Żył jak lew, wygladał jak lew i po śmierci nadal przypomnał lwa... :-( Borys był wielki, waleczny i śliczny. Dzięki Tobie Biafro złagodniał w ostatnich dniach. Myślę, że każdy z nas chciałby gdy przyjdzie na to czas, żeby jego pupil odszedł tak cicho i spokojnie, bez bólu, bez stresu, bez usypiania... Żal, że tak krótko cieszył się normalnym i dobrym życiem, ale ważne, że na koniec zaznał dobroci, miłości i sytości.

    Posted

    Borys przeżył większość życia bez miłości, w głodzie, strachu i napięciu, czekał na "swoje miejsce" i "swojego czlowieka", którego będzie mógł kochać i który go pokocha.
    Duch był silny, ale ciało slabe, czekał długo, ale w końcu się doczekał, mógł dzięki Biafrze odejść szczęśliwy znalzłszy swoje miejsce na ziemi i zaznawszy miłości!
    Chwała Ci Biafro!
    Borys odszedł szczęsliwy, ma co wspominać za TM, a że psia dusza nie odchodzi daleko, bo przy kochanym człowieku jest jej psi raj, to Borys jest gdzieś tam bliziutko przy tym znalezionym raju ...
    Gdy wybudujecie ten kojec, to ona tam w nim zamieszka razem z nowymi lokatorami kojca...

    [`] Nie mówimy Ci żegnaj Borysku, bo Ty gdzieś tam blisko jesteś ...

    Posted

    [quote name='Biafra']:placz::placz::placz:
    Masakra kompletna...

    To był bez wątpienia najpiękniejszy kaukaz jakiego miałam.
    (...)
    http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/BorysX.jpg
    http://www.konie.sos.pl/zdjeciadododania/zdjecianaforum/BorysY.jpg



    Moja babcia gdy jej opowiedzialam ta historie powiedziała krótko ''daj Boże każdemu taką śmierć..."

    Borys żył w strachu a umarł w takiej błogości...

    Biafra jesteś jego aniołem, musiał żyć tak długo, żeby Cię spotkać - czekał aż go przeprowadzisz przez Tęczowy Most.

    Posted

    osc napisał(a):
    Biafra jesteś jego aniołem, musiał żyć tak długo, żeby Cię spotkać - czekał aż go przeprowadzisz przez Tęczowy Most.


    Przepiękne słowa... :-(
    To prawda, Biafra - jesteś aniołem Borysa...

    Posted

    Popatrzcie jakie dziwne jest zycie...jakie krete drogi przez nie prowadza!
    Ten wielkopies, tak poniewierany przez cale zycie pod sam koniec napotkal tyle osob, ktore go pokochaly...

    Bedzie krolem za Teczowym Mostem!

    Posted

    Ciągle ryczę jak tu wchodzę.. I tak sobie myślę, że nie wiemy jakie bylo zycie Borysa, może on miał kiedyś dobre psie zycie, a potem trafił do tych meneli. Może nie jest tak, że tylko dwa miesiace u Biafry były zyciem godnym?
    Biafra, rzeczywiście jesteś aniołem a Borysek przechadza się teraz, lekko i bez bólu gdzieś niedaleko.

    Posted

    sonikowa napisał(a):
    I tak sobie myślę, że nie wiemy jakie bylo zycie Borysa, może on miał kiedyś dobre psie zycie, a potem trafił do tych meneli. Może nie jest tak, że tylko dwa miesiace u Biafry były zyciem godnym?
    Biafra, rzeczywiście jesteś aniołem a Borysek przechadza się teraz, lekko i bez bólu gdzieś niedaleko.


    Jeżeli miał kiedyś dobre życie, to tym bardzej Biafra jest jego aniołem, bo miał do czego odnieść swoją późniejszą poniewierkę i cud odzyskania "swojego człowieka" który go kocha!

    Ja mam psa ze schronu, który został schwytany bezdomny, potem 1,5 roku w schronie, a okazał się być psem który kiedyś wiódł beztroskie życie kanapowca ...
    Od pierwszych dni okazujący, że jest : wykształcony (komendy), obyty (czystość), wygodnicki (jak już leżeć to na kanapie i z łbem na poduszce).
    Kto to diabła porzucił takie kochane i posłuszne zwierze! :angryy:

    Różnie się plotą psie losy, więc i taka ewentualność jest możliwa.

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...