Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 153
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nic podobnego:-) Marcie bardzo zależy, żeby jak najszybciej Brutus znalazł się u niej. Mam nadzieję, ze po wizycie przedadopcyjnej to już pójdzie z górki.

Posted

Może piękny Brutus sprawi ,że gdy on będzie już w swym wymarzonym domu u boku swej pani -to i Dusia ,jego współlokatorka do niedawna- także niedlugo doczeka swego domu ?? I jakoś odczaruje się obu tym pięknym psom ich los ?

Posted

agata51 napisał(a):
Właśnie wróciłam od Marty. Powiem krótko - sama chciałabym być jej psem. Lepszego domku nie można sobie wymarzyć.


Hurra!!!! Superancko!!!! Brutusek, kiedy pakujesz walizki?

Posted

agata51 napisał(a):
Ale tu cisza! Wiadomo coś?


Jeżeli uda się dograć kwestię transportu to Brutusek w przyszłym tygodniu zawita do Łodzi:-)

Posted

bumel napisał(a):
Jeżeli uda się dograć kwestię transportu to Brutusek w przyszłym tygodniu zawita do Łodzi:-)


Mam nadzieję, że nic się nie zmieniło i Brutus zawita.

Posted

Niestety, mamy duży problem z transportem, a raczej w ogóle go nie mamy...Brutusek dla swojego bezpieczeństwa powinien przejechać tę drogę w klatce, dodam sporej klatce bo i spory z niego piesek (109 cm długość x 71 cm szerokość x 80 cm wysokość)...chciałam na weekend wypożyczyć auto z azylu, w którym mieści się taka klatka ale zarówno w sobotę jak i niedzielę samochód jest potrzebny azylowi...tak więc jesteśmy na razie w punkcie wyjścia:-(

Posted

Tak, Brutula dojechał szczęśliwie do Łodzi:multi::multi::multi:

Kochany psiak, był bardzo dzielny podczas drogi, chociaż to była jego pierwsza podróż samochodem w życiu. Marta przygotowała mu zaciszny kącik w domu, w którym się Brutulek na razie zaszył. Wszystko powolutku i małymi kroczkami - wierzę, że będzie dobrze.

Behawiorystka, która odwiedza nasz azyl i akurat była przy adopcji Brutka, stwierdziła potem, że Brutusek nie mógł trafić lepiej, bo Marta swoim spokojem i zrównoważeniem jak nikt inny pomoże mu nabrać odwagi i pewności siebie:-)

Posted

Witam wszystkie ciocie Brutusa,

donoszę, że psiak czuje się dobrze, wpałaszował pół godzinki temu michę żołądków z kaszą i warzywami i teraz chrapie :-). Generalnie jest lepiej niż myślałam, że będzie. Jest oczywiście zestresowany i przestraszony, ale ma swój kącik w przedpokoju pomiędzy fotelami i tam sobie siedzi i się przygląda. Raz jest lepiej, raz gorzej wiadomo, ale to dopiero 1 dzień tak naprawdę, a on nigdy wcześniej nie był w mieszkaniu. Rano wszedł za sunią do pokoju, a później do łazienki - fakt, że miałam przy sobie boczek, nie był bez znaczenia - łasy jest na smaki niewiarygodnie :D. I generalnie do kuchni też wchodzi, bardzo ostrożnie, ale jak ma się w ręku jakieś łakocie to podejdzie.

Zdecydowanie pewniej się czuje jak w domu jest suczka moich rodziców, jak widzi, że ona się przymila i chodzi koło mnie, to widać, że jest spokojniejszy. Jak ją przyprowadzam, to wychodzi ze swojego kątka, żeby się przywitać, merda ogonkiem i troszeczkę się śmieje (choć to już zapewne moja nadinterpretacja, tak bardzo bym chciała, żeby już mu było dobrze).

Jeśli chodzi o potrzeby natury fizjologicznej to w domu jak narazie nic mu się nie zdarzyło i chyba nie będzie z tym problemu. Na spacerach natomiast bywa różnie. Oczywiście się boi, ale stopień 'bania' zależy od natężenia ruchu. Żeby dojść na 'pole' - miejsce spacerowe psiaków z okolicy - musimy przejść kawełek chodnikiem przy ulicy, no i jak na przystanku stoją ludzie to jest mogiła. Kładzie się na ziemi i tak sobie siedzimy :) Ludzie się dziwnie patrzą na mnie i podejrzliwie, że pies taki lękliwy, ale mam to gdzieś. Najważniejsze, żebyśmy małymi kroczkami szli do przodu. Na pewno popełnię mnóstwo błędów po drodze, ale wierze, że nam się uda i sobie poradzimy, nauczymy się siebie nawzajem :). Np. Wiem, już, że w godzinach 13-17 spacerów na razie nie będzie, bo jest za dużo bodźców. Natomiast o 3 w nocy spacerowało nam się cudownie, mimo, że byliśmy tylko we dwójkę, bez suni ( nie próbowałam jej wyciągać, bo by mnie wyśmiała).

Chcę wam wszystkim podziękować, za zaangażowanie w szukaniu domku. Magda, wielkie dzięki ponadto, za twój czas, maile, smsy, telefony, załatwianie i obłaskawianie (wiesz o czym mówię). Masz nieustające zaproszenie do Łodzi. Agata, dziękuję, że zgodziłaś się zrobić wizytę przedadopcyjną i bardzo dziękuję za tak pozytywną ocenę :-) - mam nadzieję, że nie na wyrost. Zapraszamy na herbatę, jak tylko się psina nieco bardziej zadomowi.

Posted

Myślę, że Brutus trafił na prawdę dobrze :) I teraz będzie już tylko lepiej :)

szara wilczyca napisał(a):
fakt, że miałam przy sobie boczek, nie był bez znaczenia - łasy jest na smaki niewiarygodnie :D. I generalnie do kuchni też wchodzi, bardzo ostrożnie, ale jak ma się w ręku jakieś łakocie to podejdzie.


W azylu było to samo, oboje z Duśką uciekali na widok obcej osoby, ale jeśli ta osoba miała jakiegoś smaka... ;)

Posted

Myslę ,że Brutus trafił bardzo dobrze -prawie do swego raju : ma wspanialą ,wyrozumiałą swoją panią i b.dużo serca z jej strony -a tego najbardziej chyba potrzebował. No i spokojny ,mily i serdeczny dom u swej pani . Czego więcej może każdy zwierzak -nie tylko pies czy kot -pragnąć ?
Dziękujmey Szara wilczyco -za serce o dom dla Brutusa !! :p
:loveu::loveu::loveu: Liczymy chyba na dalsze relacje i fot. też z waszego życia :). Choć co parę tygodni czy parę razy w roku.:p Ech,gdyby tak Dusia doczekala też już niedlugo takiego wspanialego człowieka i domku -jak nasz piękny ,przystojny Brutus ...!!!:p

Posted

Marta, wielkie dzięki za relację. Skąd ja to wszystko znam! Te lęki "spacerkowe", kładzenie się na ziemi, zaszywanie się w kątku. Mixera nawet smaczkami nie dało się przekupić. Będzie dobrze - to już widać. A towarzystwo suczki to najlepsze lekarstwo - ona mu pomoże, zobaczysz. Jak ją znam (z widzenia), trudno będzie ją przekonać do spacerków o 3 nad ranem, ale jestem pewna, że już niedługo namówi Brutusa do wyjścia na przechadzkę w godzinnach największego szczytu.

Dziękuję za zaproszenie na herbatę, chętnie poznam Brutuska (a tak naprawdę, to nie mogę się już doczekać!). A co do wizyty przedadopcyjnej - cała przyjemność po mojej stronie. Nic nie było "na wyrost" - oceniałam chłodnym okiem i o żadnym "sąsiedzkim nepotyzmie" nie mogło być mowy. Sama widziałaś.

Posted

Marta, super, że zajrzałaś na wątek - tak strasznie jestem ciekawa postępów Brutuli, że najchętniej męczyłabym Cię ciągłymi telefonami...ale powtarzam sobie, że wszystko musi potrwać i trzeba pozwolić Wam nacieszyć się sobą. Dlatego bardzo Ci dziękuję za tę relację. Przekazałam wszystko Adze - również się cieszy i Cię pozdrawia...

szara wilczyca napisał(a):
Magda, wielkie dzięki ponadto, za twój czas, maile, smsy, telefony, załatwianie i obłaskawianie (wiesz o czym mówię). Masz nieustające zaproszenie do Łodzi.


Marta dziękować to mogę ja Tobie-za wszystko:loveu: Z zaproszenia do Łodzi na pewno skorzystam - cudownie będzie zobaczyć metamorfozę Brutulki na żywo no i poznać dzielną przewodniczkę Brutka - Szelkę:-)

Trzymajcie się ciepło, ściskam Was mocno,
M
p.s. normalnie duma mnie rozpiera, że taki dzielny jest Brutus, po takim długim czasie w boksie zachowuje czystość w domu, przemierza czeluść klatki schodowej, schody, walczy ze swoim lękiem przed nieznanym- suuuper Brutulek, tak trzymaj dalej!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...