Jump to content
Dogomania

Wet wetowi nie równy: zabiegi a nazwa i kompetencje placówki weterynaryjnej


Ama1234
 Share

Recommended Posts

Coraz częściej pojawiają się lekarze, którzy robią zwierzakom zabiegi nie mając do tego miejsca, sprzętu i umiejętności. Kochane ludzie, czytajcie szyldy wetów!!! Nie gódźcie się na zabiegi w gabinetach, tam NIE WOLNO robić nic z chirurgii!!!! Brak zabiegówki, sprzętu, sterylności i często doświadczenia w fachu - kończy się to powikłaniami, śmiercią pupila. Zdarza się, że na tym samym stole, na którym wet opróżnia gruczoły pacjentowi, daje mu zastrzyki i obcina pazury, tak! na tymże stole w gabinecie robi sterylizację... Oczywiście taniej niż w przychodni, lecznicy czy klinice (te placówki mają sale operacyjno-zabiegowe i sprzęt). Rejestrując w Insp. Wet. swoje miejsce pracy, weterynarz ma wymogi, które musi spełniać. Tak więc gabinet służy do interny, szczepień; przychodnia do profilaktyki i leczenia, także operacyjnego, lecznica daje do tego możliwość zatrzymania zwierzaka np. na obserwacji i leczenia stacjonarnego a klinika zajmuje się także sprawami naukowo-badawczymi... Zanim wybierzemy się z naszym psem do lekarza na zabieg, sprawdźmy, czy cena jest adekwatna do usług i czy rzeczywiście lekarz może zoperować nam we właściwych warunkach zwierzaka... Ostrzegam przed jednym: zbyt niska cena to nie skromność weta, ale przyoszczędzenie na lekach i środkach, co może być złe w skutkach! Mam niestety doświadczenie w tej materii, kilka dni temu pożegnaliśmy z przyjaciółmi Misię Sąsiadkę, która miała pooperacyjne zakażenie po sterylce za "promocyjną cenę" w gabinecie wet.

Link to comment
Share on other sites

Tak, tak, tak - popieram przedmówczynię:lol:.
Tanio to niestety najczęściej gorzej, Co wcale nie oznacza, że drogo to na pewno lepiej:cool3:
Z tą osobną salą zabiegową to jest pewna zagwozdka bo niewiele gabinetów może sobie na taki luksus pozwolić i jesli takowe sa to tylko w duzych miastach. Ale nawet przy siermiężnych warunkach lokalowych można duzo zrobić. Jeśli operacja w tym samym pomieszczeniu co ambulatorium to z pewnością po odpowiednim przygotowaniu (odkażenie powietrza - są do tego specjalne lampy, zmycie podłogi i sprzętów a szczególnie stołu). Dlatego nie wyobrażam sobie aby zabiegi bezpiecznie mogły być wykonywane inaczej niż POZA godzinami przyjmowania innych pacjentów (a najlepiej raniutko ,po wieczornym sprzątaniu i nocnej sterylizacji pomieszczenia lampą bakteriobójczą). Robię psie i kocie sterylki i inne zabiegi w gabinecie który tak właśnie postępuje i wszystko jak dotąd ( kilkanascie razy) było absolutnie "czyste" i bez powikłań. Niestety zdarzyło mi się bywac i w gabinetach lepiących sie z brudu a mycie rąk i przetarcie stołu zabiegowego [U]po kazdym[/U] pacjencie to było marzenie:shake:. Miejcie oczy otwarte - jeśli poczekalnia śmierdzi, jeśli widzicie nawet ślady starego niedosprzątanego brudu, jesli wet umawia was na zabieg miedzy innymi chorymi pacjentami to zmykajcie gdzie indziej. Nafaszerowanie zwierzaka antybiotykami nie zawsze jest wystarczającym antidotum na nieprzestrzeganie zasad aseptyki

Link to comment
Share on other sites

To co piszecie wydaje się nieprawdopodobne, jednak taka jest rzeczywistość.
Sama byłam świadkiem takiej sterylizacji. W jednym małym gabinecie 2 stoły oddzielone parawanem. na jednym przyjmowali psy, na drugim odbywał się zabieg. Do tego ja w kącie gabinetu z psem podłączonym do kroplówki.
Właściciele lecznicy ewidentnie postawili na ilość, a nie na jakość leczenia.

Link to comment
Share on other sites

To ja z innej strony... stanowczo bardziej ufam swojemu wetowi, który ma maleńki gabineciki i siermiężne warunki, ale za to spore umiejętności i delikatną rękę chirurga, niż niejednemu wetowi w wypasionym gabinecie. Nie ma reguły. KrA w tzw. "klinice" leżała 10 dni bez pomocy, a na znanej uczelni, w trakcie operacji, skądinąd spieprzonej (za słabe implanty) doszło do zakażenia (ewidentnie śródoperacyjnego, sami się przyznali w końcu) :angryy: czego omal nie przypłaciła życiem, a powikłania ciagneły się długo o stracie trzech tygodni, w trakcie których pies nie mógł się ruszać nie mówiąc.
A z kolei wet, o którym mówię, maleńki gabinet, warunki niemalże polowe- robił moim zwierzakom operacje, w tym bardzo ryzykowne (sterylka ropomacicza u bernardynki na chemii, sterylka sparaliżowanej suni, usunięcie nowotworu u 14 letniego psa, rozległa operacja gigantycznego tłuszczaka u starej suczki) i nigdy nic się nie paprało, choćby przez moment, operacje były robione sprawnie i solidnie, zwierzaki dostawałam wybudzone i bez komplikacji. Dawka znieczulenia podawana wręcz koncertowo. A ceny- noo.... czasem aż mi głupio :oops:

Niestety- wetów trza dobrze poznać, ewentualnie bazować na doświadczeniach innych- przyznam, ze we Wro, jest zaledwie garstka wetów, którym ufam w pełni (a i tak w bardziej skomplikownych przypadkach latam na konsultacje :evil_lol:). A niestety bywa i tak, że trzeba im patrzeć na ręce, albo i tak, że trzeba tłumaczyć i sie domagać (przerobione przeze mnie szczególnie w przypadku kotów z pp, co ja się musiałam parę razy nagimnastykować.... np. długie tłumaczenie i prawie kłótnia o podanie kociętom caniserinu- i to z wetem, który jest "kociarzem" i specjalistą chorób zakaźnych...).

...a że jestem dość hmmm,.... wybuchowa, to i kilku wetów usłyszało dosadnie co o nich myślę :oops:

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Z moich lekarskich obserwacji wygląda to tak:
Pracuję w dwóch punktach, w gabinecie i lecznicy (oba należą do 1 właściciela). Oba oddalone od siebie o jakieś 20km. Nasza lecznica ma w pełni wyposażoną salę chirurgiczną, doświadczonego chirurga z własnym asystentem, rtg itd. W gabinecie przyjęć nie ma fizycznej możliwości przeprowadzania skomplikowanych zabiegów, a przyznać muszę, że doświadczenie nas-internistów w zakresie chirurgii jest podstawowe. Zatem w razie potrzeby kierujemy z Kolegą zabiegi do naszej drugiej Lecznicy i "zwalamy grubszą robotę" na chirurga.Nie spotyka się to jednak z entuzjazmem Właścicieli . Nie jeden komentował to tak: "ale cieńcy jesteście", "za daleko", "on to zrobi u konkurencji (mającej taki sam gabinet jak nie mniejszy)"

I co My mamy zrobić? Co myślicie o takim podejściu naszym-lekarskim i podejści właścicieli? Żądać od szefa większego lokalu czy rżnąć eksperta w zakresie chirurgii i zabierać się za wszystko z nadzieją, że może się uda.Ktos powie "dokształcać się". Tak jak z niektórych nie będzie poligloty, tak z innego nie będzie chirurga! :)

To co pisze[I] katik[/I] , że "W jednym małym gabinecie 2 stoły oddzielone parawanem. na jednym przyjmowali psy, na drugim odbywał się zabieg. Do tego ja w kącie gabinetu z psem podłączonym do kroplówki." jest wg. mnie niedopuszczalne!

Ukłony

Link to comment
Share on other sites

[quote name='medvetka']
...
[B]I co My mamy zrobić? [/B]

To co pisze[I] katik[/I] , że "W jednym małym gabinecie 2 stoły [B]oddzielone parawanem[/B]. na jednym przyjmowali psy, na drugim odbywał się zabieg. Do tego ja w kącie gabinetu z psem podłączonym do kroplówki." jest wg. mnie niedopuszczalne!

Ukłony[/quote]
[B]Moim zdaniem należy trzymać się zasad![/B]

medvetka, w pewnych sytuacjach ten parawan jest niezbędny.
Przykład: wykonywanie zabronionych zabiegów kopiowania uszu i ogonów. Chcesz żeby ktoś to nagrał i dowód dostarczył do policji?
A swoją drogą, przydałoby się :mad:.
BTW, w waszym gabinecie jest parawan :razz: ?

Link to comment
Share on other sites

niceravik, informuję że parawanu brak!
Przykład z krepującym zabiegiem (nielegalnym) to jedno ale jeśli za parawanem jest tzw. czysty zabieg a na drugim stole ktoś czyści ropnie albo strzyże psa to to już jest mniej wesoła sytuacja dla tego operowanego stworzenia ;)

Link to comment
Share on other sites

Powiem szczerze, że mam w mieście 2 kliniki, jedną rewelacyjnie wyposażoną i.... z psami chodzę do pewnego małego gabinetu, który składa się z 4 pomieszczeń - maleńkiej poczekalni, gabinetu "właściwego", zaplecza połączonego z gabinetem i niedużej sali zabiegowej... może sprzęt mają gorszy [np. nie mają narkozy wziewnej], ale tym weterynarzom ufam :cool3:.. Za to w tej większej klinice... co z tego, że jest tam 2 świetnych weterynarzy [im też ufam], skoro pozostali [10] głupoty gada, że nawet ja umiem to rozpoznać :crazyeye:.... Jak mi tam babka przepuklinę pępkową z tłuszczakiem pomyliłam, to.... była to moja ostatnia wizyta :roll:

Link to comment
Share on other sites

A mnie życie i doświadczenie nauczyło jednego (choć nie chcę tu nikogo dyskredytować zaznaczę) mianowicie, że do leczenia zwierząt warto mieć podejście jak do leczenia ludzi. Trzeba korzystać z wiedzy specjalistów w danej dziedzinie. Wielu wetów bierze się za wszystko z czym się do nich przyjdzie, a często wiedzy, umiejętności i doświadczenia brak, by sobie poradzić z problemem. Najbardziej karygodne jest wg. mnie to, że niektórzy weci bronią się jak mogą przed konsultacją z innym lekarzem, z osobą bardziej wyspecjalizowaną, nawet, gdy się to wprost proponuje, dopytuje o to. Moje zwierzęta na co dzień prowadzi profesor, każdy problem jest konsultowany ze specjalistami. Mam poczucie, że ryzyko popełnienia błędu, komplikacji jest mniejsze szczególnie, gdy dodam do tego moją wnikliwość. Nie ufam lek. wetom z gabinecików i przychodni, bo się na takowych "przejechałam" (daleka jestem jednak od wrzucania wszystkich do jednego worka).
A propos braku higieny w gabinetach, ktoś tu już o tym wspominał, to przypomniało mi się takie zdarzenie sprzed ładnych paru lat, gdy zobaczyłam u pewnego weta ciekawą praktykę. Otóż po zakończonej wizycie psiego pacjenta wytarł niezbyt świeżym ręcznikiem najpierw stół, a potem umył ręce i wytarł je tym samym ręcznikiem.

Link to comment
Share on other sites

Właściciele zwracają na wiele rzeczy uwagę i z moich obserwacji wnioskuję, że merytoryczne kwestie i doświadczenie nie jest priorytem. Nadal decydującym elementem jest [B]cena[/B] za usługę. Różnice są znaczne, nawet w tym samym mieście. Jako wet twierdzę jednak, że Ci, którzy zaniżają cenę usługi kopią pod sobą dołek. To już jednak dłuższy wywód. [B]Doświadczenie[/B],[B]kompetencje[/B] i [B]podejście do zwierzaka[/B] stawiam na drugim miejscu.Małe gabinety w tym 3 punkcie niejednokrotnie wygrywają z dużymi molochami. Tu lekarz może zająć się pacjentem, bo ma na niego czas. Troche inaczej to wygląda w duzych kliniakch, wierzcie mi! Dalsze miejsca zajmują:odległość od miejsca zamieszkania, godziny przyjęć, wyposażenie gabinetu, jego wygląd, schludność, czystość i uprzejmość pracowników.To czy pracuje 10 lekarzy i za każdym razem trafiamy do kogoś innego czy porządku pilnuje 1 osoba.I oczywiście Panowie lubią odwiedzać te lecznice, w których pracują ładne wetki i odwrotnie :razz:

I to jest napisane z punktu widzenia wetki, która ma za soba dyżury w dużej wielkomiejskiej lecznicy jaki i małym gabinecie. Oczywiście punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia
Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...